Opętanie a choroba psychiczna

Moderator: moderatorzy

Regulamin forum
W dyskusji na tematy religijne oraz duchowości, lecz nie związane ze schizofrenią proszę używać działu tematy dowolne -> filozofia.
iostream
bywalec
Posty: 179
Rejestracja: śr lut 02, 2022 4:01 pm

Re: Opętanie a choroba psychiczna

Post autor: iostream »

Damian1 pisze: wt maja 17, 2022 8:55 am
iostream pisze: wt maja 17, 2022 8:41 am cukier i po opętaniu.
Oj, jak śmiesznie.

Nigdy mi żadne leki nie pomogły. Jezus za to tak. Dziękuję Mu z całego serca za to.

łyżeczka cukru i po opętaniu science MANNNNN.
wyrazy falling up i iostream są redagowane przez administracje.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24611
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Opętanie a choroba psychiczna

Post autor: cezary123 »

iostream pisze: wt maja 17, 2022 8:41 am cukier i po opętaniu.
Miałeś na myśli objawy psychiczne w cukrzycy? :mrgreen:

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24611
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Opętanie a choroba psychiczna

Post autor: cezary123 »

Wątek zaledwie sprzed 10 lat a już co najmniej dwie istoty w nim piszące w zaświatach.
Opętania nie ma, ale jest pamiątka i treść ich myśli.

Damian1
zarejestrowany użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: wt maja 17, 2022 8:27 am
płeć: mężczyzna

Re: Opętanie a choroba psychiczna

Post autor: Damian1 »


Awatar użytkownika
Chłopiec Papuśny
zaufany użytkownik
Posty: 2012
Rejestracja: pn kwie 18, 2016 11:36 am
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 46660127
Lokalizacja: Kiełczów

Re: Opętanie a choroba psychiczna

Post autor: Chłopiec Papuśny »

cezary123 pisze: wt maja 17, 2022 4:27 pm Wątek zaledwie sprzed 10 lat a już co najmniej dwie istoty w nim piszące w zaświatach.
Opętania nie ma, ale jest pamiątka i treść ich myśli.
Przecież jesteś katolikiem. U ciebie opętanie to w pierwszej kolejności.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24611
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Opętanie a choroba psychiczna

Post autor: cezary123 »

Chłopiec Papuśny pisze: śr maja 18, 2022 1:28 pm
Przecież jesteś katolikiem. U ciebie opętanie to w pierwszej kolejności.
Możliwe. Zainteresuję się jednak najpierw skąd w katolicyzmie wzięło się w ogóle pojęcie opętania i z jakich źródeł myśli filozoficznej starożytnej korzystali przy tym. Pewnie Arystoteles :)


Później trochę pomoże mi książka:
Jakub Bohuszewicz

"OD OPĘTANIA
DO RYTUAŁU
Pojęcie i praktyka
transu
w kultach vodun
i katolicyzmie"
"Podważanie autentyczności doświadczenia („[...] kulty menad są tylko
pozorem,/ bo one Kypris czczą raczej niż Bakcha”2) przywodzi na myśl Fra-
zerowską teorię oszustwa i według Crapanzana świadczy o wyparciu istoty
transu, którą nie jest oszustwo, ale - przerażająca i fascynująca - możliwość
zatracenia się w „czymś całkowicie innym”3. Używając kategorii stosowa­
nych przez Zygmunta Freuda, można powiedzieć, że trans jest doświadcze­
niem znanym ludziom od dawna, a jednocześnie czymś, co uległo wypar­
ciu4. Zderzenie tych dwóch czynników sprawia, że trans postrzegany jest
jako coś niesamowitego. Rozwijając tezę Freuda, można także powiedzieć, że
drastyczne opisy transu i naukowy obiektywizm w równym stopniu świad­
czą o tłumieniu fascynacji zjawiskiem owładnięcia5.
Przeciwieństwem zachodniej postawy jest ujęcie dominujące w kultach
vodun6. Ich członkowie w odniesieniu do transu wyrażają obawy o utrzyma­
nie psychicznej integralności, rzadko kiedy przechodzą one jednak w lęk.
Jak sądzę, powodem jest brak religijnej koncepcji podmiotu jako integralnej
całości odrębnej od otoczenia. Religijnym ideałem wydaje się tu - charak­
terystyczna w ogóle dla kultów transowych - zgoda na rytuał powodujący
zniesienie granic międzyosobowych. Jednocześnie, w tak rozumianym rytua­
le, działania poszczególnych osób jawią się jako wytwór emergentnej całości,
w której zanurzają się uczestnicy (por. rozdział 1). Mentalność Haitańczy-
ków ilustruje sytuacja opisana przez Alfreda Metraux. Zważywszy, że pod­
czas transu „ja” ustępuje miejsca osobie ducha, owładnięty bez skrępowania
wyraża pragnienia i myśli, które normalnie zatrzymałby dla siebie. Z tego
powodu szczerość mediów wywołuje niekiedy konsternację do tego stopnia,
że „uczestnicy otwarcie wyrażają dezaprobatę i nakazują bogu, żeby się
zamknął”7. Na pewno takie podejście jest obce katolicyzmowi i Bachantkom.
Z wymienionych powodów zależało mi na zastąpieniu „opętania” neu­
tralnym terminem. Precedensu dostarczyły prace Andrzeja Wiercińskiego,
który pojęcie possession - obecne od lat w zachodnim słowniku antropolo­
gicznym - spolszczył jako „posesja”8. Wczesnym (1930) przykładem użycia
tego terminu w angielszczyźnie jest przekład niemieckiego dzieła Traugot-
ta Konstantina Oesterreicha Die Besessenheit9. Tłumacz angielski odróżnia
owładnięcie (possession) od owładnięcia demonicznego (demoniacal posses­
sion), co stanowi kolejny argument za tym, by w niniejszej pracy przyjąć ten
właśnie termin - tym bardziej że w polszczyźnie dominuje termin „opęta­
nie”, mocno nacechowany wspomnianą ambiwalencją.
Uwzględniając powyższe uwagi, termin „opętanie” odnoszę do katoli­
ckiej koncepcji zawładnięcia ciałem przez demona. Analizując pozachrześ-
cijańskie systemy religijne oraz praktyki charyzmatyczne, piszę natomiast
o owładnięciu, transie lub stanie owładnięciowym, a także o stanie lub tran­
sie posesywnym".

(...)

"Jak głosi hipoteza sformułowana na początku tego rozdziału, ruchy charyzmatyczne są próbą implementacji transu na gruncie katolicyzmu. Uważniejsza analiza pokazuje jednak, że zasadnicza funkcja transu jest w nim blokowana z uwagi na dysonans między doświadczeniem transu a nauką o wolnej woli.
Rytuał transowy kwestionuje sprawstwo, co staje się widoczne zwłaszcza
wtedy, gdy moc usytuowana na zewnątrz przenika do ciała jednostki. Następstwo obu doświadczeń widać w opisach Deren cytowanych w poprzednim rozdziale. Przypomnę jeden z nich:

Pozostają oddzieleni ciałami i swoimi istotami. Utkwione w ziemi oczy i niskie
przykucnięcie akcentuje w każdym z nich poczucie dostrojenia, wsłuchiwania się,
poruszania się wraz ze wspólnym dźwiękiem, słyszanym przez każdego z nich
osobno. Kiedy podążają za „breakiem”, przyjmują wyprostowaną postawę, która
powoli znowu obniży się ku ziemi, mogą stawać naprzeciwko siebie i nawzajem
odzwierciedlać swoje ruchy. [...] pary tancerzy nie powielają wzajemnych ruchów,
raczej są lustrami, które twarzą w twarz podwójnie odbijają jakąś niewidzialną
figurę, tańczącą pomiędzy nimi, znającą tylko rzeczywistość tych luster. [ . ] człowiek nie poddaje się ani tancerzom, ani bębniarzom, ale jakiemuś pulsowaniu,
którego autorytet przekracza wszystkie te stworzenia i w ten sposób je jednoczy.
Całość nie jest sumą części: my nie służymy sobie nawzajem, ale każdy służy czemuś innemu, czemuś, co obejmuje wszystkich119.

Doświadczenie transu, którego dotyczą wyróżnione fragmenty, polaryzuje religie omawiane w tej książce. Przyczyną katolickiej negacji transu jest
religijna koncepcja osoby, implicite zawarta w biblijnym opisie antropogenezy, czego próbuje dowieść Joseph Ratzinger:

Chrześcijańska wiara w Boga oznacza [...], że rzeczy jako pomyślane pochodzą od
stwórczej świadomości, stwórczej wolności, i że ta stwórcza świadomość, utrzymująca wszystko, wydała przedmiot swej myśli na wolność własnego samodzielnego
istnienia. [...] Podczas gdy idealizm [...] głosi, że wszystko, co rzeczywiste, jest
treścią jednej świadomości, to, według poglądu chrześcijańskiego, wszystko utrzymuje wolność stwórczą, która temu, co pomyślała, daje znowu wolność własnego
istnienia, tak że, z jednej strony, jest on bytem pomyślanym przez jedną świadomość, a z drugiej strony, jest prawdziwym, samodzielnym bytem120"[/i]





Z tego co na pierwszy rzut oka zrozumiałem, w katolicyzmie występuje nauka o odrębności i integralności naszej osoby, za to w kulturach gdzie występuje rytuał transu, opętania, nasza osoba zlewa się z innymi, ze środowiskiem, Wszechświatem, w coś wspólnego, w jedną świadomość, nadjednostkową, którą mogą kierować wspólne inne siły. Stąd już blisko do koncepcji ponadjednostkowej świadomości zła lub bezosobowej powszechnej siły, która oddziałuje na ludzi, nie zwracając uwagi na odrębność ich świadomości i istot.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24611
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Opętanie a choroba psychiczna

Post autor: cezary123 »

Patrzę na swoje wypowiedzi sprzed 10 lat i coś w nich jest, pomimo pewnej naiwności. Już wtedy dostrzegałem
pewien problem, później zapomniałem i niedawno niezależnie od tamtych myśli dostrzegłem to ponownie podczas dyskusji o sprawie Anneliesse Michel.
Chodzi o problem pozamedyczny i pozapsychologiczny - relację naszego bytu do zła. Zło to nie choroba. To jest rozpad nas samych, tym kim jesteśmy, błędne koło, studnia bez dna.

Tu biedna dziewczyna przejęła całe zło świata od Kaina, Hitlera i Satana. Duchowni zaindukowali u niej chorobę religijną w umyśle a jej zaatakowane ciało to epilepsja i były pewnie nieleczone nerwice.
Ale co z samym złem, za które nie była winna? Ono istnieje i krąży po świecie od dawna. Co to jest? Dlaczego wpada w rezonans z niewinnymi odrębnymi osobami?
Być może jest też rodzaj nerwicy czy psychozy, polegający na takim wczuwaniu się w innych i ich zachowania, losy, że osoba chorego zaczyna się utożsamiać z kimś na poziomie ciała, ducha i odpowiedzialności za nie swoje zło czy dobro.
To, że owo wczuwanie się jest takie naiwne to inna sprawa. W rzeczywistości owe osoby, którymi duchami rzekomo była opętana chora dziewczyna żyły i umierały zupełnie inaczej niż ona w chorobie odczuwała. Być może w końcu jeszcze gorzej i poważniej, jak na przykład ów nieszczęsny Hitler.
Bariery międzyosobowe na szczęście istnieją.
viewtopic.php?t=36018


Inna sprawa, że bycie Satanem w psychozie różni się od bycia Satanem w nerwicy a jeszcze coś innego to bycie Satanem w kulcie.
Zwróciłem uwagę na artykuł zacytowany przez Unknow/Schizo, gdzie jest o trudnościach w usunięciu tych przekonań metodą duchową czy religijną w urojeniach i nerwicach. Urojenie musi całkowicie być wyleczone, i dopiero będzie ulga a w przypadku nerwicy nawet wyleczenie objawów nie gwarantuje spokoju, jeżeli przyczyna nadal istnieje w środowisku. Nerwice egzogenne to takie, do których doprowadzają czynniki zewnętrzne. Jest nerwica eklezjogenna. Jeżeli ktoś ma lęki przed nadprzyrodzonym, bo straszyli go od dziecka diabłem czy piekłem czy Judaszem, to jest to coś innego niż psychoza podczas której nieprzytomnie uroi sobie, że przemienił się w Satana.
Środowisko nadal wywołuje piekielne lęki.
Potrzebne jest dobre rozpoznanie najpierw.




"Od psychozy po nerwicę
Sytuacje, które wiele osób bierze za oznaki opętania - takie jak poczucie, że ktoś nieustannie przy nas jest, czy przymus ciągłego odmawiania różańca - mogą być objawami kilku różnych chorób i zaburzeń. I tak na przykład ciągłe poczucie grzechu, "wyciszające się" na chwilę, gdy się modlimy, a po chwili znów nawracające, może być sygnałem, że cierpimy na nerwicę eklezjogenną, czyli jedno z zaburzeń lękowych. Jego specyfika polega na tym, że człowiek odczuwane napięcie (pojawiające się na przykład na skutek różnych konfliktów wewnętrznych) desperacko próbuje rozładować poprzez praktyki religijne - co, rzecz jasna, nie przynosi trwałej ulgi. Paniczny lęk przed piekłem, sądem ostatecznym czy popełnieniem grzechu śmiertelnego również bywa związany z dysfunkcjami z grupy zaburzeń lękowych - znam przypadek młodej kobiety, która obsesyjnie czyni znak krzyża za każdym razem, gdy zobaczy wizerunek diabła (także ten popkulturowy, groteskowy) - cierpi ona na tak zwane OCD, czyli zaburzenie obsesyjno-kompulsywne, które w jej przypadku wiąże się z lękiem przed opętaniem i siłami piekieł. Poczucie czyjejś obecności, bycia obserwowanym lub podglądanym przez złego ducha może natomiast oznaczać, że dana osoba cierpi na zaburzenia z kręgu psychoz, dla których to charakterystyczna jest utrata kontroli nad procesami poznawczymi, czyli myśleniem czy wyobrażaniem sobie. Przykładem takiej choroby może być schizofrenia paranoidalna, w której chorzy miewają omamy wzrokowe oraz słuchowe, a także odczuwają lęk i "potrzebę" wycofania się z kontaktów społecznych. Elementem psychoz może być także przekonanie, że ktoś z zewnątrz kontroluje nasze myśli i działania - są to tak zwane urojenia oddziaływania, często mylone przez pacjentów ze zniewoleniem przez szatana. Zdarza się także, że objawy psychozy lub nerwicy nakładają się na napady padaczkowe - wtedy pacjent bywa przekonany, że jego ciałem zawładnęły siły "nie z tego świata".
https://deon.pl/wiara/rekolekcje-wielko ... ity,514347



Zwróciłem też uwagę na pewną historyczną ciekawostkę: duchowni katoliccy lubowali się w straszeniu wiernych Szatanem i opętaniami w okresie Kontrreformacji. Żeby nie uciekali do protestantów.
Religie lubią wykorzystywać w wojnach swoje bóstwa, wiadomo to już od czasów Iliady i Odysei i plag egipskich.

Człowiek rodzi się neutralny, dopiero środowisko, kultura i naród wciągają go w swoje systemy i historie. :angelic-cyan:

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24611
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Opętanie a choroba psychiczna

Post autor: cezary123 »

"Religijnym ideałem wydaje się tu - charak­terystyczna w ogóle dla kultów transowych - zgoda na rytuał powodujący zniesienie granic międzyosobowych. Jednocześnie, w tak rozumianym rytua­le, działania poszczególnych osób jawią się jako wytwór emergentnej całości, w której zanurzają się uczestnicy (por. rozdział 1). Mentalność Haitańczyków ilustruje sytuacja opisana przez Alfreda Metraux. Zważywszy, że pod­czas transu „ja” ustępuje miejsca osobie ducha, owładnięty bez skrępowania wyraża pragnienia i myśli, które normalnie zatrzymałby dla siebie. Z tego powodu szczerość mediów wywołuje niekiedy konsternację do tego stopnia, że „uczestnicy otwarcie wyrażają dezaprobatę i nakazują bogu, żeby się zamknął”

Jakub Bohuszewicz

"OD OPĘTANIA DO RYTUAŁU
Pojęcie i praktyka transu w kultach vodun i katolicyzmie"



Tu na tym forum nieraz użytkownicy wpadali w taki trans i owładnięci duchem schizofrenii wyrażali pragnienia i myśli, które normalnie zatrzymaliby dla siebie. To znaczy gadali bez umiaru o swoich urojeniach, zboczeniach, pragnieniach, jakby byli anonimowi. Wpadali w trans, zatracały się granice międzyosobowe, wszyscy jak jeden mąż chcieli jakichś orgii cielesno duchowych.
Okazuje się, że w takiej sytuacji wystarczy okazać dezaprobatę i nakazać bogu, żeby się zamknął.
:angelic-cyan:

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24611
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Opętanie a choroba psychiczna

Post autor: cezary123 »

Biedna Unknow. Ciekawe czy żyje.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24611
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Opętanie a choroba psychiczna

Post autor: cezary123 »

Damian1 pisze: wt maja 17, 2022 8:35 am A moim zdaniem schizofrenia to faktycznie jakaś forma nękania złego ducha. Nie jestem oszołomem, nie byłem wierzący, póki mnie to nie dotknęło. Wierzę, że Jezus z tego wyciąga. Niedowiarków trudno przekonać do tego poglądu. My zostaniemy przy swoim, a oni przy swoim. Przekonamy się po śmierci, kto ma rację.
A niby dlaczego po śmierci? Śmierć nie zmienia nic w obiektywnym świecie. Choroby psychiczne nadal będą zagrażały organizmom żywym na planecie od ich narodzin do starości.
Śmierć to tylko przerwa międzyosobowa i byliśmy w niej już dużo czasu przed narodzinami, kiedy wszyscy żyli a tylko my byliśmy poza nimi wszystkimi, na zewnątrz, w punkcie odniesienia bez postaci, formy i osoby.
Nie przekonamy się nic po śmierci, tak jak nie przekonaliśmy się przez 15 miliardów lat trwania Wszechświata.
Najwyżej wyskoczymy gdzieś z istnieniem na chwilę w jakiejś ewolucji planetki i włączymy się w ród tamtejszych istot.


Biblia mówi, że w ogóle cały ten system rzeczy jest formą nękania złego ducha. Ludzie utracili niewinność, raj, szczęście i nieśmiertelność i teraz całe stworzenie aż wzdycha i jęczy.

"20 Stworzenie bowiem zostało poddane marności - nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał - w nadziei, 21 że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. 22 Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia".
Rz 8:20-22 BT
https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=277



W Księdze Hioba Bóg pozwolił nękać człowieka Szatanowi i założył się, że człowiek pozostanie wierny bez względu na wszystko. I prawie by się nie udało, bo pewna kobita zaczęła panikować, histeryzować i namawiać męża do samobójczego ataku na Boga. Przecież i tak umrze z choroby.
Kobity takie są, chciałyby mieć wszystko od razu i gotowe i na luksus, bez problemów, poświęceń, prawości, a jak nie, to wyskakują z pretensjami do całego świata. Na szczęście Hiob usadził wściekłą babę na ...

"7 Odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego i obsypał Hioba trądem złośliwym, od palca stopy aż do wierzchu głowy. 8 [Hiob] wziął więc skorupę, by się nią drapać siedząc na gnoju2. 9 Rzekła mu żona: «Jeszcze trwasz mocno w swej prawości? Złorzecz Bogu i umieraj!» 10 Hiob jej odpowiedział: «Mówisz jak kobieta szalona. Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?» W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył swymi ustami".
Hi 2:7-10 BT
https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=432

Wróć do „przeżycia religijne”