Psychiatria jest nie mniej obłąkana jak pacjenci

Moderator: moderatorzy

Okapi22
zarejestrowany użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: wt mar 22, 2022 8:14 pm

Psychiatria jest nie mniej obłąkana jak pacjenci

Post autor: Okapi22 »

Sensu w niej nie ma. Opiszę mój przypadek. Mieszkałam sobie sama w bloku po babci, bo miałam dość rodziców. Miałam już wcześniej kłopoty zdrowotne spowodowane przez zniszczenia dokonane przez powikłanie anoreksji- zespół ponownego odżywienia w postaci różnych uczuleń i kłopotów z wątrobą, lekkiej przewlekłej depresji wywołanej uszkodzeniami neurologicznymi. Do tego inne zaburzenia spowodowane tym, że próbując utrzymać się na trudnych studiach do których zmuszał mnie ojciec przedawkowywałam w przeszłości niektóre suplementy diety takie jak żelazo, witamina D i wapń (desperacka próba podwyższenia sprawności intelektualnej aby dać radę), co spowodowało prawdopodobnie uszkodzenia w sercu i nerkach, co sprawiło, że stałam się bardzo słaba i spędzałam większość dnia leżąc. W tym bloku zrobiłam niesamowity bajzel bo w ogóle nie sprzątałam a z samotności dokarmiałam gołębie. Niestety nie wiedziałam, że jest to nielegalne w tym bloku, nie znałam się na prawie ani nie znałam regulaminu wspólnoty mieszkaniowej. Sąsiedzi nasłali na mnie Mops z powodu dokarmiania gołębi i dostrzeżonego bałaganu. Mopsiary tylko raz okiem rzuciły na bajzel i od razu stwierdziły że trzeba mnie do psychiatry zapisać i one mi sfinansują leki. Trochę przestraszona zgodziłam się nie chcąc jakiejś wojny i mając nadzieję, że psychiatra jest od pomagania pacjentowi i może wyjdzie to dla mnie na korzyść. Psychiatra zapisała mnie też do psycholożki. Na pierwszej wizycie nic nie zdiagnozowała, na drugiej zaczęła być bardzo niemiła, ponieważ u psycholożki powiedziałam jej że boję się być zdiagnozowana jako chora psychicznie, bo słyszałam, że ludzi źle traktują w szpitalach psychiatrycznych. Psycholożka przekazała psychiatrze i ta widocznie uznała, że ją oszukuję i w takim razie ukrywam chorobę psychiczną! Na podstawie tylko tego, że powiedziałam że mam wrażenie, że ludzie czasem nieprzyjaźnie na mnie patrzą na ulicy (co mogło być spowodowane chodźby tym, że chodziłam ubrana nieraz jak bezdomna) przepisała małą dawkę neuroleptyku klasycznego (fluanxol). Powiedziałam, że ja się boję skutków ubocznych. Wtedy jednak już chodziłam nie mając żadnej diagnozy do ŚDŚ na życzenie rodziców. No i co? Niedługo po tym na podstawie mojego samopoczucia poczułam, że mopsiary z ŚDŚ dodały mi do picia neuroleptyk. Samopoczucie nie było za ciekawe, zresztą jak dodatkowo otępienie po tym specyfiku miałoby sprawić, że będę lepiej sprzątać? Przecież tu potrzeba się zdobyć na pomyślunek, wymyślić logistykę. Jeśli chodzi o przyczyny mojego burdelu to mogę jeszcze dodać, że mi on nigdy nie przeszkadzał i mam problem z pozbywaniem się niepotrzebnych przedmiotów, ciężko mi się zmusić. Dodam jeszcze, że psychiatra powiedziała mojej matce, że nie wie co mi jest, a ten specyfik, co mi przepisała jest na wszystko (!) To wygląda jak jakiś kompletnie niekontrolowany eksperyment pseudomedyczny to wszystko.

Cainon
bywalec
Posty: 92
Rejestracja: pn sty 08, 2018 1:07 am
płeć: mężczyzna

Re: Psychiatria jest nie mniej obłąkana jak pacjenci

Post autor: Cainon »

Psychiatra pomagać pacjentom. Haha, też tak myślałem jako nastolatek i życie mnie boleśnie uświadomiło. I zabiło wiarę w ludzi. :P

Cainon
bywalec
Posty: 92
Rejestracja: pn sty 08, 2018 1:07 am
płeć: mężczyzna

Re: Psychiatria jest nie mniej obłąkana jak pacjenci

Post autor: Cainon »

Fajnie, że masz tzw. "krytyczność". Że wiesz, co w oczach ludzi może uchodzić za dziwne czy niestosowne. Tylko to może być wada. Ja zawsze wiem, co o mnie myślą ludzie. Jak chodzę do psychiatry, to mówi, że symuluje lub klamie. No bo jak? Człowiek opowiada racjonalnie i ze szczegółami, że słyszy głosy, że chce się zabić, że żyje w obłędzie? A przecież wypowiada się jak tzw. "normalny".

No, to ostatnio jak mnie nie przyjęli do psychiatryka (ze skierowaniem), bo stwierdzili, że że mnie zwykły bezdomny szukający noclegu, to wyszedłem z budynku, przeszedłem kawałek dalej, usiadłem sobie na środku i zacząłem płakać. Bo przecież parę dni wcześniej byłem w lesie, próbując się powiesić. No ale dobra, ja tylko na nocleg szukam, taaaaa...

Rozpisalem się, sorry.

Cainon
bywalec
Posty: 92
Rejestracja: pn sty 08, 2018 1:07 am
płeć: mężczyzna

Re: Psychiatria jest nie mniej obłąkana jak pacjenci

Post autor: Cainon »

Aaaaa, no i też nigdy nie rozumiałem, jak otępienie psychotropami ma zwiększyć moja aktywność życiową, zmobilizować do nauki, higieny, itp. Przecież to jest odwrotnie.

Nic się nie przejmuj. Ty masz rację. A jeśli chodzi o jakieś porządki w domu, sprzątanie, wyrzucanie, burdel, to mnie pomagało poproszenie o pomoc kogoś znajomego. Potrafiłem 2 tygodnie leżeć w syfie, nie mogąc się zmusic do sprzątania, a kiedy ktoś przyszedł i ja widziałem jak inny człowiek koło mnie zbiera śmieci, to chyba na zasadzie zwierzęcego kopiowania zachowań też brałem się do roboty. Ot tak, w 2 minuty. Albo to była zwykła siara, że ja tak żyje. Albo samotność. Nie wiem.

Chad
bywalec
Posty: 440
Rejestracja: ndz lut 13, 2022 10:03 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: oblivion

Re: Psychiatria jest nie mniej obłąkana jak pacjenci

Post autor: Chad »

Hmm ja ostatnio w kryzysie sprzatalem pobieznie tzn bralem lopate i zbieralem grubszy syf 10min i spokoj tak ze na pierwszy rzut oka bylo w miare trzeba w koncu " symulowac"

Wróć do „antypsychiatria”