Problem ze stanem zdrowia ojca

z wyjątkiem spraw dotyczących schizofrenii

Moderator: moderatorzy

rozszczepionyumysl
zaufany użytkownik
Posty: 519
Rejestracja: wt mar 09, 2021 4:58 pm
płeć: mężczyzna

Problem ze stanem zdrowia ojca

Post autor: rozszczepionyumysl »

Może jestem ostatni w rodzinie, co powinien się o to martwić (bo mam swoje problemy zdrowotne), ale...
Kiedyś mój tata był bardzo aktywny, jeździł pomagać komuś w dalszej rodzinie na łowisku, czasem innym kosił trawę wykaszarką nawet po pracy (pracuje w służbie drogowej, zajmują się tam drogami powiatowymi), częściej jeździł do wypadków, częściej jeździliśmy do drugiej babci, pomagaliśmy tam ciąć drzewo, miał lepsze kontakty z rodziną niż teraz.

Obecnie dużo rzeczy się zmieniło, zaczęło się od tego, że kiedyś (chyba z rok temu) bardzo źle się czuł, wziął 3 tygodniowe zwolnienie, był u lekarza, który przepisał mu leki na cukier i na jakieś zakażenie, chyba bakteryjne. Od tamtego czasu nie jest już taki aktywny, na łowisku nie pomaga, trawy innym nie kosi po pracy, jak przyjdzie do domu z pracy, to tylko coś zje i telewizor włączy, po południu czasem odsypia, wieczorami też raczej telewizor. Kompletna zmiana w zachowaniu. Jedyne co wcześnie rano zrobi, to wyniesie śmieci i czasem przychodzi z chlebem (inne zakupy robię albo ja, albo mama, jestem jedynakiem).

Kiedyś mierzyliśmy sobie poziom cukru, to ja i mama mieliśmy go w normie, a on 350 mg/dL. Najgorsze jest to, że nie chce się obecnie leczyć na cukrzycę, porobić jakiś badań, wyników, czy coś. Nie wiem do końca, jaki ma stosunek do mojej schizofrenii, ale nie jest tak, że wspiera mnie w trudach leczenia. Dawno temu zdarzało się, że mnie podwoził do psychiatry, teraz nie ma o tym mowy.

Widzę na moich oczach, jak relacja mamy z ojcem się sypie, pewnie się nie rozwiodą, ale to, że im jest źle też mnie boli i wpływa też na mnie. Obecnie od paru miesięcy tato nie chce naprawić dwóch samochodów, mama co prawda też ma prawo jazdy, ale nie jeździ obecnie autem. Wiem tylko, że z pracy ojca ktoś przywozi, a do pracy idzie na piechotę, na miejsce, gdzie się zbierają ma chyba z 20 minut pieszo (może trochę więcej).

Nie wiem, czy to kryzys wieku średniego, czy coś więcej? Pewnie się nałożyło to wszystko na siebie.

Sam pewnie niewiele zdziałam w tej sytuacji, ale co mogę zrobić? Jak nakłonić ojca do badań?

Wróć do „zdrowie”