Związki

i inne sprawy partnerstwa lub jego braku

Moderator: moderatorzy

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24657
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Związki

Post autor: cezary123 »

Wolałbym do końca życia iść przez świat sam i tolerować w domu kota jako jedyne żywe stworzenie niż wydawać swoją miłość na podeptanie przez babę.
:mrgreen:






"Na 12 lat więzienia skazał w poniedziałek Sąd Okręgowy w Krakowie Renatę N., oskarżoną o zabójstwo męża - kobieta chciała uzyskać po nim spadek. Wspólnik oskarżonej Artur B. spędzi w więzieniu trzy lata. Wyrok jest nieprawomocny.

Sprawcy zabójstwa z 2006 r. zostali wykryci po ośmiu latach od jego dokonania dzięki ustaleniom policjantów z tzw. archiwum X, badającego niewyjaśnione zbrodnie sprzed lat.

Prokuratura zarzuciła Renacie N. i Arturowi B., że aby doprowadzić do zgonu pokrzywdzonego, podali mu środek, który spowodował upośledzenie ośrodkowego układu nerwowego i śpiączkę. Następnie porzucili go w okolicach jednego z krakowskich cmentarzy. Motywem działania była chęć uzyskania spadku przez żonę.

Zwłoki mężczyzny znaleziono w listopadzie 2006 r. w zaroślach przy cmentarzu w krakowskich Batowicach. Wszystko wskazywało, że 46-letni wówczas Tomasz N. zmarł z przyczyn naturalnych. Dlatego postępowanie w tej sprawie zostało umorzone".
https://wpolityce.pl/kryminal/293947-fi ... -pieniedzy

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24657
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Związki

Post autor: cezary123 »

"Po burzliwym romansie rozwodnik i ojciec dwóch córek ponownie się żeni. Kobieta szybko przejmuje kontrolę nad ich wspólnym życiem, ale sielanka nie trwa długo. Po trzech latach Werner Hartmann oznajmia żonie, że chce separacji. Jednocześnie dzwoni do swojego agenta. Chce, by jedynymi beneficjentkami jego polisy na życie były córki. Gdy po pewnym czasie Werner oświadcza, że chce rozwodu. Debra Hartmann ma już w tym czasie romans z innym mężczyzną. Oboje tworzą plan morderczy plan, dzięki któremu mieliby otrzymać większość pieniędzy z ubezpieczenia. 8 czerwca 1982 roku Werner zostaje postrzelony 14 razy w swojej własnej łazience".


https://wideo.wp.pl/zabila-meza-dla-pie ... 613363329v



A to już pewnie fikcyjna historia, ale pouczająca:


„Zabiłam męża dla pieniędzy z ubezpieczenia. Potrzebowałam funduszy, żeby zatrzymać przy sobie 25-letniego kochanka”
„Ja i Piotr po 28 latach małżeństwa wciąż byliśmy przyjaciółmi. Kiedy jednak poznałam Paola, zrozumiałam że Piotr całe życie zabierał mi szczęście. Przez niego nie wiedziałam, co to prawdziwe pożądanie... Zmarnował mi życie i musiał teraz za to zapłacić.”
(...)
Całą noc myślałam nad dostępnymi mi opcjami. Jak zabić Piotra, by nikt nie obciążył mnie winą. Nad ranem doznałam olśnienia. Wzięłam w pracy wolne i pojechałam do lasu. Nie było trudno znaleźć muchomora sromotnikowego. Wieczorem zrobiłam kolację – wyciągnęłam z zamrażarki porcję świeżych grzybów, które Piotr zebrał własnoręcznie poprzedniego roku, i przyrządziłam pyszny sos. Z dodatkiem.

Mój mąż zmarł tydzień później. Wszyscy wiedzieli, że uwielbia grzyby zbierać i jeść, a ja nigdy ich nie jem, bo wątroba mi na to nie pozwala. Firma ubezpieczeniowa, w której mieliśmy wykupione polisy na życie, sprawdziła wszystko dokładnie, ale nie miała się do czego przyczepić.

I wypłaciła mi milion złotych. To kupiło mi Paola na następne trzy lata. W końcu odszedł na kolejne pastwiska, że tak powiem. A ja? Już dokładnie wiem, kim jest jego nowa flama. Gdzie mieszka, gdzie pracuje i jakie ma zwyczaje. Paolo jest mój, i zarówno on, jak i ona, muszą to zrozumieć.

https://polki.pl/po-godzinach/z-zycia-w ... tykul.html

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24657
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Związki

Post autor: cezary123 »

"Zgłosiła zaginięcie męża, którego zwłoki kilka miesięcy później - latem 2017 roku - znaleziono w lesie pod Włocławkiem. Teraz 59-letnia mieszkanka Sławkowa na Śląsku usłyszała zarzut zabójstwa męża.
Po trzech latach praca kryminalnych z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach oraz prokuratora z Prokuratury Okręgowej w Katowicach i opinia policyjnego profilera, pozwoliła na postawienie zarzutów w sprawie śmierci 56-letniego właściciela dużej firmy produkcyjnej ze Sławkowa".

https://bydgoszcz.tvp.pl/49181855/zwrot ... bila-meza/



"Lubliniecka prokuratura prowadzi dochodzenie w sprawie zabójstwa 42-letniego mieszkańca Zborowskiego w powiecie lublinieckim. Według naszych informacji zatrzymano w tej sprawie jego żonę i jej kochanka.
Prokuratura zasłania się tajemnicą śledztwa, ale nam udało się ustalić, że w tej sprawie zatrzymano żonę ofiary i prawdopodobnie jej kochanka. 42-latek większość czasu spędzał za granicą. Para miała troje dzieci, którymi według naszych ustaleń zajęła się babcia.

Wcześniej nic nie wskazywało na tragedię. W Zborowskiem małżeństwo uchodziło za szanowaną rodzinę.42-latek był cenionym stolarzem".

https://lubliniec.naszemiasto.pl/w-nied ... c1-1381119

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24657
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Związki

Post autor: cezary123 »

"List gończy za zabójczynią męża. Sąd wyznacza nagrodę"

https://www.tvp.info/36581948/list-gonc ... 4338826007

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24657
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Związki

Post autor: cezary123 »

Według mnie kluczowe jest to:



"Tamtego dnia Paolo powiedział:

– Porozmawiajmy o uczuciach. Czym według ciebie jest miłość?
– To ciepłe uczucie wiążące dwoje ludzi, którzy się o siebie troszczą i lubią przebywać w swoim towarzystwie. To odpowiedzialność – to czułam do mojego męża.
– A pożądanie? Namiętność? – nie odrywał wzroku od mojej twarzy.
Serce przyspieszyło rytm, krew zaczęła szybciej krążyć. Byłam pewna, że na mojej twarzy pojawił się rumieniec.

– To chemia – odparłam. – Hormony. Z miłością nie mają wiele wspólnego. Jeśli ludzie nie czują więzi psychicznej, to kiedy żądza zniknie, nic nie zostaje.
(...)

I tak, jak przez pięćdziesiąt dwa lata życia nie pragnęłam mężczyzny ani razu, tak teraz pragnęłam go nieustannie. Mój kochanek odkrył przede mną świat zmysłów, o którym jedynie wcześniej czytałam. Ale nie rozumiałam, jak bardzo potężne są to emocje. Jak wszechogarniające. Jak bardzo zmieniały perspektywę i sposób myślenia.
(...)
Mój mąż coraz bardziej mnie irytował. Coraz wyraźniej widziałam, że przez niego straciłam tyle radości w życiu.
(...)
Trzeba było czekać na mężczyznę, który potrafiłby rozpalić we mnie żar, bo tylko wtedy czuje się życie, emocje. Przez pół wieku byłam martwa, a teraz ożyłam i nie zamierzałam dopuścić, by się to skończyło".
https://polki.pl/po-godzinach/z-zycia-w ... tykul.html


Kobity naiwne wychodzą za mąż bez miłości, namiętności, emocji, a później problemy.
Może wychodzą za mąż, żeby dobrze się ustawić w życiu, może dla poczucia bezpieczeństwa.
Trzeba z jednym człowiekiem wszystko najlepsze przeżywać.
Z kim innym seks, z kim innym, eros, namiętność, z kim innym miłość, z kim innym wspólnota ekonomiczna i później sam diabeł im nie pomoże :auto-ambulance:

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24657
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Związki

Post autor: cezary123 »

Kobita zaatakowała męża tłuczkiem do mięsa.
Niezadowolona ze związku?

https://www.lublin112.pl/podczas-imprez ... -do-miesa/

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24657
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Związki

Post autor: cezary123 »

Była pewna dziewucha, taka prosta siksa, wulgarna, agresywna zołza, z rodziny budowlańców. Ledwo dojrzała, złapała partnera, zaszła w ciążę, urodziła syna. Zaraz wydawała samicze dźwięki tryumfu w stadzie na FB, wstawiając zdjęcia bachorka i pisząc coś w rodzaju:
"Mój syn będzie łamał waszym córkom serca a synom szczęki"
Minęło kilka lat, nie mogła dogadać się z partnerem, rozwiodła się z wściekłością z nim. Zaczęło się podpuszczanie dziecka z jednej strony na ojca, z drugiej na nią. Dziecko zdezorientowane dostało zaburzeń psychicznych, nerwicy, depresji nie wiadomo co jeszcze, a ta kobita nadal była sobą - to znaczy pomstowała na wszystko, uważając, że cały świat powinien klękać przed nią, wszyscy to dupki i niedorajdy, ona powinna być królewną, a nie wiadomo czego coś się psuje.
Nawet nie wiadomo czego jej syn zwariował. Leczyła go u psychiatry, w końcu się wkurzyła i oddała swojemu byłemu partnerowi a biologicznemu ojcu, żeby się wszyscy odczepili, a ona pozbyła problemów.
Wzięła sobie przydupasa i żyje z nim, urodziła kolejne dziecko.

Nie wiem czy ten syn z pierwszego związku złamał jej serce, ale może zdarzyć się, że kiedyś jak dorośnie, to podczas wypłacania rachunków rodzinnych złamie komuś szczękę. Biedna dziewucha. :evil:

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24657
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Związki

Post autor: cezary123 »

Bym miał kobietę, to pewnie już dawno bym zdechł.
Może nawet śmiercią tragiczną :auto-ambulance:

Patros
zaufany użytkownik
Posty: 73
Rejestracja: czw mar 16, 2017 4:27 pm

Re: Związki

Post autor: Patros »

Cezary wariacie nadal nadajesz na youtube

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24657
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Związki

Post autor: cezary123 »

:mrgreen:

Awatar użytkownika
Catastrophique
bywalec
Posty: 13467
Rejestracja: pt maja 24, 2013 8:49 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa <3

Re: Związki

Post autor: Catastrophique »

cezary123 pisze: sob lis 06, 2021 2:31 am Bym miał kobietę, to pewnie już dawno bym zdechł.
Może nawet śmiercią tragiczną :auto-ambulance:
A tak zdychasz z samotnosci. Jest to tez tragiczne, tylko, ze na wlasne zyczenie.
Życie jest przygodą dla odważnych albo niczym. | Nothing is impossible | Semper in altum

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24657
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Związki

Post autor: cezary123 »

Nieprawda. Dożyję 99 lat :angelic-flying:

Awatar użytkownika
Catastrophique
bywalec
Posty: 13467
Rejestracja: pt maja 24, 2013 8:49 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa <3

Re: Związki

Post autor: Catastrophique »

Co z tego skoro sam?
Życie jest przygodą dla odważnych albo niczym. | Nothing is impossible | Semper in altum

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24657
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Związki

Post autor: cezary123 »

Catastrophique pisze: sob lis 06, 2021 10:29 pm Co z tego skoro sam?
To akurat bardzo poważne pytanie. Spoważniejmy na chwilę: ani ja nie dodam lat życia mojej ukochanej ani ona mi. Jeżeli za dwa lata dostanie raka i umrze, to nie podzielę się z nią moim pozostałym życiem, nawet jeżeli mialbym jej oddać połowę swojego istnienia.
Ona mnie też nie uratuje.
Każdy musi żyć swoim życiem, stać się samowystarczalną istotą.
Dla mnie to nie tragedia. 40 lat żyłem sam i nie było tak źle. A nawet nikt mi nie przeszkadzał i nie narzucał swojego jarzma. Chwile prób relacji damsko-męskich były paradoksalnie okresem największego osamotnienia i zamętu oraz cierpienia.
Szanuję krewnych, przyjaciół i rodziców. I to wystarczy.
Kobieta była przyczyną mojego cierpienia.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24657
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Związki

Post autor: cezary123 »

W 2000 roku zadałem sobie identyczne pytanie i skończyło się :auto-ambulance: .
Za młody byłem na takie pytanie. Teraz by mnie tak nie zwaliło z nóg.

Co z tego, jeżeli bez niej?



Biochemiczne złudzenie, a jak niszczące w skutkach. Gdybym nie wiedzial o jej istnieniu, żyłbym sobie szczęśliwie jak wcześniej i nie tworzył dramatycznych scenariuszy z odpowiedzią: "przecież nigdy nie będzie między nami miłości!!!"


No i co z tego, że nie będzie?
To nic takiego. Hormony w młodości, zew płci, snucie fantazji o wspólnej duszy czy ciele.
Każdy idzie swoją drogą. Nie każdy do każdego pasuje i na miłość nie da się zasłużyć. Jakaś gra genów na poziomie bezludzkim, wcześniejszym w ewolucji.
Ja też nie zakocham się w kobiecie, która mi się nie podoba i różni się ode mnie we wszystkim.

Poznać wartość swojego własnego życia najpierw i docenić własne istnienie i świat, który nas niesie przez czasoprzestrzeń ku nieznanej przyszłości.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24657
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Związki

Post autor: cezary123 »

Teraz ruda się śmieje, że różne byki ją adorowały, miała kogo chciala a jeden naiwniak, co najbardziej nim gardziła, bo niezrozumiały i zepchnięty w dziwna rolę przez środowisko od razu, to nawet do końca zwariował :auto-ambulance:

Jej młodsza siostra wychowuje samotnie dziecko. Co z tego, że sama, bez męża, byka, partnera czy biologicznego ojca jej dziecka?
Nie byli szczęśliwi poza momentami złudzeń, które doprowadziły do powstania nowego życia?
Może wszystko wydawało się najpierw inaczej niż okazuje się później w miłości.
Nie zawsze życie samemu oznacza osamotnienie i zło.

Awatar użytkownika
Catastrophique
bywalec
Posty: 13467
Rejestracja: pt maja 24, 2013 8:49 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa <3

Re: Związki

Post autor: Catastrophique »

cezary123 pisze: sob lis 06, 2021 10:51 pm.
Kobieta była przyczyną mojego cierpienia.
Nie. To Twoje myślenie było i jest nadal przyczyną Twojego cierpienia.
Jak się czujesz gdy widzisz na co dzień szczęśliwe pary? I co? Wszystkie kobiety i związki złe?
No właśnie. Dobrze wiesz, że generalizujesz i uprzedzasz się do kobiet bezpodstawnie.
Piszesz o swojej inteligencji i oczytaniu, wiedzy a kierujesz się w życiu takimi ślepymi uprzedzeniami. To antyrozwojowe, zacofane, bardzo szkodliwe i może być też niebezpieczne bo frustracja w końcu możliwe, że osiągnie poziom skrajny.
I tak 40 lat? Tyle czasu cierpieć na własne życzenie? Gratulacje.
Skrajny masochizm :/.
Życie jest przygodą dla odważnych albo niczym. | Nothing is impossible | Semper in altum

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24657
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Związki

Post autor: cezary123 »

Catastrophique pisze: ndz lis 07, 2021 4:09 am To Twoje myślenie było i jest nadal przyczyną Twojego cierpienia
:lol:
Szczególnie moim myśleniem spowodowałem, że kobieta, w której byłem zakochany, postanowiła rozłożyć nogi przed innym bykiem.
Serce nie sługa.
Dzięki, takich sztuczek w naszym Wszechświecie jeszcze nie stwierdzono. Albo jesteś naiwny albo nieświadomy sytuacji. Do innych, młodszych samców na rykowisku sobie tak gadaj, co bez .... kobiecej zdechną.
Nie jestem sfrustrowany. Te sprawy już mnie ani ziębią ani parzą.
Na grozi mi, już dawno to przerabiałem i jestem uodporniony na niekontrolowane rozbieganie się frustracji do poziomu skrajnego, szczególnie przez kobietę.

Może istnieć, może nie istnieć, nie zakłóca to mojego sensu życia. Absolutowi też nie powinno zakłócać jego absolutności pojawianie się jakichkolwiek istnień obok niego, wrogich czy konkurencyjnych czy kompatybilnych do złudzeń tak zwanej miłości. Wszystko poza mną ma być dla mnie niekonieczne.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24657
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Związki

Post autor: cezary123 »

Z ciekawostek można dodać coś o podobnie naiwnych próbach leczenia innych, ogólnych konfliktów ludzkich, a mianowicie próbie mediacji w sytuacjach rozwodów, walk, postawienia sprawcy i ofiary przed sobą itd.
Zamiast pomóc, to tylko powoduje jeszcze gorsze konflikty i problemy.

Kiedyś też naiwnie myślałem, że wystarczy dobry system społeczny i już nie trzeba będzie kar dla sprawców a pogotowia dla ofiar.
Dziwiło mnie, że pomoc psychologiczna dla ofiar przestępstw, wypadków, rozwodów skupia się tylko na ich osobach a nie na obu stronach i nie naprawi jednocześnie całego kontekstu sytuacji, nie nawróci rodzin, społeczeństwa.
Niestety tak musi być i tak działać wyrywkowo i indywidualnie, bo psychologia istnieje a doskonała metafizyka regulująca wszelkie możliwe sytuacje w realnym biegu życia ludzkości, nie istnieje.



Nie naprawię miłości przez to, że wciągnę jakąś inna obcą osobę w związek.
Pomóc mogę tylko sobie samemu.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24657
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Związki

Post autor: cezary123 »

A poza tym związki w moim wieku nie służą leczeniu samotności, tylko sztuce przeciągania zasobów na swoją stronę i wspinaczce w strukturach. Układy, powiązania, gra ekonomiczna.
Kręgi znajomych w odpowiedniej warstwie spolecznej, zależność wszystkich od wszystkich i drapieżne wspinanie się w hierarchii stada.
Raz wybrana partnerka może stanowić kulę u nogi, albo być od razu zdradliwa, bo ciągle zmieniająca się sytuacja powoduje wypchnięcie w górę lub w dół z danych kręgów społecznych.
Była menedżerką, za chwilę rozchoruje się i zostanie sprzątaczką i wylatujemy z sieci powiązań, które były sensem naszego istnienia i naszej rodziny w danych strukturach społecznych. Była równą dziewczyną, szef ją przeleci i obieca stanowisko za granicą i już trzeba rozmontowywać wszystko, co do tej pory nazywaliśmy miłością.
Że ją zaraz prezes kopnie w ...i wywali na bruk, to już nie ma znaczenia, pójdzie dalej inną drogą, znajdzie nowego jelenia i ułoży sobie życie na danym poziomie. Przecież to tak działa, ludzie ciągle tak błądzą, jak cząsteczki w oceanie społeczeństwa zderzając się z wysepkami zgęszczeń zorganizowanej ludzkości i strukturami grup.

Nie odpowiada mi to, wolę działać sam dla siebie.

Wróć do „miłość, seksualność, partnerstwo”