Całkowicie niezdolny do pracy

Moderator: moderatorzy

Awatar użytkownika
Catastrophique
bywalec
Posty: 13459
Rejestracja: pt maja 24, 2013 8:49 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa <3

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: Catastrophique »

Piotrek007 pisze: wt gru 25, 2018 9:55 am Hvp2 - mi praca dała znajomych,przyjaciół i nawet tam poznałem swoją dawną miłość.Dzięki niej uporałem się z depresją,fobią społeczną i przestałem mieć roszczeniową postawe wobec życia,przestałem też uważać się za chorego.Praca dała mi zdrowie psychiczne.Nie od razu,ale jednak.
Dokladnie. I na mnie praca wplywa w ten sposob. Nie widze minusow poza tym, ze czasami przyjezdzam do domu wykonczony (ale szczęśliwy) i musze czesto wstawac przed 5.
Życie jest przygodą dla odważnych albo niczym. | Nothing is impossible | Semper in altum

Awatar użytkownika
dzwonkowy
zaufany użytkownik
Posty: 1272
Rejestracja: pn paź 31, 2016 6:51 pm
Status: schizofrenik - rezydent
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: poczekalnia życia

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: dzwonkowy »

Co jest złego w byciu chorym?? W sensie moralnym.
Skoro jestem chory, to czemu niby powinienem udawać przed samym sobą, że nie jestem?
Choremu fizycznie nie mówi się, że może tylko przez pracę i związki z innymi ludźmi wyzdrowieć.
A choremu psychicznie - już tak.
Można być chorym psychicznie, a czasem można, będąc psychicznie chorym, pracować i zarabiać pieniądze.
Ale można pracować, uczyć się, mieć przyjaciół - i przy tym nie kłamać sobie samemu, że jest się zdrowym.
Odnoszę wrażenie, że część osób chorych na F20 i inne choroby psychiczne próbuje za wszelką cenę udawać, że tej choroby nie ma. I utożsamiwszy swoją chorobę z bezrobociem i samotnością, walczy o pracę i o znajomości, żeby w końcu stwierdzić, że nie ma choroby psychicznej. I obwinia innych chorych o to, że są po prostu chorzy.
A ktoś inny może z powodu choroby psychicznej nie być w stanie ani pracować ani dobrze funkcjonować w społeczeństwie. A jeszcze ktoś inny pracuje trochę, tak, żeby pogodzić pracę z chorobą, której ani praca, ani życie towarzyskie nie wyleczą, bo choroba jest także kwestią fizyczną (mózgową, niewidzialną, stąd łatwość jej bagatelizowania i wciskania gadki w stylu "weź się w garść, nie bądź roszczeniowy, bo robisz mi tyły i przypominasz, jak może wyglądać moja choroba").
Każdy dźwiga własny schiz.

Awatar użytkownika
Catastrophique
bywalec
Posty: 13459
Rejestracja: pt maja 24, 2013 8:49 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa <3

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: Catastrophique »

Chory to oznacza moralny?
Mi chodzi o takie zachowanie, jak usprawiedliwianie choroba lenistwa, biernosci, odkladania, strachu, rezygnacji z rozwoju osobistego i zawodowego, aspolecznosc.
Choremu psychicznie mowi sie o kontaktach spolecznych, bo bardzo czesto towarzyszy im samotnosc. A nie jest ona przyjemna dla nikogo.
Nie chodzi o udawanie, ze choroby nie ma, ale o radzenie sobie z nia. Nigdy nie nalezy spisywac sie na straty i tracic wiary w siebie oraz nadziei.
Chorzy choruja na rozne sposoby, a slowa "wez sie w garsc" sa banalne, ale jak najbardziej sluszne i prawdziwe. Tylko w ten sposob mozna sobie z czymkolwiek poradzic.
Życie jest przygodą dla odważnych albo niczym. | Nothing is impossible | Semper in altum

Awatar użytkownika
Piotrek007
zaufany użytkownik
Posty: 2154
Rejestracja: wt paź 21, 2014 1:48 pm
płeć: mężczyzna

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: Piotrek007 »

.
Ostatnio zmieniony ndz gru 30, 2018 7:49 pm przez Piotrek007, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Catastrophique
bywalec
Posty: 13459
Rejestracja: pt maja 24, 2013 8:49 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa <3

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: Catastrophique »

Piotrek007 pisze: wt gru 25, 2018 3:53 pm Bez sensu dalej powtarzać w kółko to samo.
Masz racje. Mysle, ze to dociera do niewielu osob. Wiekszosc jest jednak nieprzejednanych. Coz, wrto skupic sie na tych, ktorzy chca pomocy i jej nie odrzucaja.
Życie jest przygodą dla odważnych albo niczym. | Nothing is impossible | Semper in altum

Awatar użytkownika
Piotrek007
zaufany użytkownik
Posty: 2154
Rejestracja: wt paź 21, 2014 1:48 pm
płeć: mężczyzna

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: Piotrek007 »

.
Ostatnio zmieniony ndz gru 30, 2018 7:49 pm przez Piotrek007, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Piotrek007
zaufany użytkownik
Posty: 2154
Rejestracja: wt paź 21, 2014 1:48 pm
płeć: mężczyzna

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: Piotrek007 »

.
Ostatnio zmieniony ndz gru 30, 2018 7:50 pm przez Piotrek007, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Catastrophique
bywalec
Posty: 13459
Rejestracja: pt maja 24, 2013 8:49 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa <3

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: Catastrophique »

Piotrek007 pisze: wt gru 25, 2018 5:03 pm To kto kogo utrzymuje i skąd się bierze pieniądze na chleb to nie moja sprawa i daleki jestem od drwienia z kogoś z tego powodu.
I mi daleko do drwin. Niemniej, krytykuje pojscie po najmniejszej linii oporu, brak ambicji, żerowanie na innych i biernosc.
Życie jest przygodą dla odważnych albo niczym. | Nothing is impossible | Semper in altum

Awatar użytkownika
Piotrek007
zaufany użytkownik
Posty: 2154
Rejestracja: wt paź 21, 2014 1:48 pm
płeć: mężczyzna

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: Piotrek007 »

.
Ostatnio zmieniony ndz gru 30, 2018 7:50 pm przez Piotrek007, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Catastrophique
bywalec
Posty: 13459
Rejestracja: pt maja 24, 2013 8:49 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa <3

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: Catastrophique »

Piotrek007 pisze: wt gru 25, 2018 5:27 pm
Catastrophique pisze: wt gru 25, 2018 5:21 pm
Piotrek007 pisze: wt gru 25, 2018 5:03 pm To kto kogo utrzymuje i skąd się bierze pieniądze na chleb to nie moja sprawa i daleki jestem od drwienia z kogoś z tego powodu.
I mi daleko do drwin. Niemniej, krytykuje pojscie po najmniejszej linii oporu, brak ambicji, żerowanie na innych i biernosc.
Wiem Catastrophigue,ale co niektórzy chyba tylko to chcą widzieć w naszych intencjach bo tak łatwiej się oszukiwać.
Tak, chodzi pewnie tez o dume i mala odpornosc na krytyke.
Życie jest przygodą dla odważnych albo niczym. | Nothing is impossible | Semper in altum

Awatar użytkownika
Piotrek007
zaufany użytkownik
Posty: 2154
Rejestracja: wt paź 21, 2014 1:48 pm
płeć: mężczyzna

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: Piotrek007 »

.
Ostatnio zmieniony ndz gru 30, 2018 7:48 pm przez Piotrek007, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Catastrophique
bywalec
Posty: 13459
Rejestracja: pt maja 24, 2013 8:49 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa <3

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: Catastrophique »

Kazdy twardo broni swojej racji. Dlatego coraz rzadziej wchodze w spory - klotnia to strata czasu. Ludzie, wydaje mi sie, to bardzo przekorny gatunek.
Życie jest przygodą dla odważnych albo niczym. | Nothing is impossible | Semper in altum

Awatar użytkownika
dzwonkowy
zaufany użytkownik
Posty: 1272
Rejestracja: pn paź 31, 2016 6:51 pm
Status: schizofrenik - rezydent
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: poczekalnia życia

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: dzwonkowy »

Po pierwsze: chory nie znaczy moralny. Moralność nie ma nic wspólnego z chorobą.
Po drugie: to, że coś pomogło MNIE, nie znaczy, że jest uniwersalną receptą dla wszystkich.
Jednemu praca pomaga na zdrowie, innemu wręcz przeciwnie, jeszcze inny do pracy jest niezdolny.
Po trzecie: "weź się w garść" to banał, czasem szkodliwy, być może dla kogoś przydatny.
Nie jest to jednak recepta na zdrowie.
Od chorych fizycznie nikt nie oczekuje, że wezmą się w garść, a choroba zniknie.
Chorych psychicznie często raczy się podobną "dobrą radą".
Od chorych na depresję wiem, że "weź się w garść" wręcz pogarsza ich sytuację - pogłębia typowe dla depresji poczucie winy i niemocy. Dlatego ja nikomu nie mówię czegoś takiego.
Jeśli o mnie chodzi, to praca na pełen etat pomogła mi bardzo - pozwoliła sfinansować ważne sprawy, poprawiła rytm dobowy i ogólne samopoczucie.
Nie stawiam siebie za wzór komukolwiek, przyjmuję, że jedni mogą, inni nie mogą, a nawet nie powinni pracować.
Apeluję, żeby ze swojego doświadczenia życiowego nie robić reguły i kanwy do pouczających opowieści dla innych.
Wtedy przeciwstawianie sobie pracujących i tych żyjących tylko na rencie i na garnuszku rodziny nie będzie miało miejsca.
Przynajmniej ja w takiej nawalance udziału nie biorę - ktoś tu źle mnie zrozumiał, albo miał na myśli kogo innego.
A do tych, którzy nie są w stanie wziąć się w garść ślę serdeczne pozdrowienia i myślę, że mogę Was zrozumieć, bo mam na swoim koncie wiele takich załamań.
Każdy dźwiga własny schiz.

Awatar użytkownika
dzwonkowy
zaufany użytkownik
Posty: 1272
Rejestracja: pn paź 31, 2016 6:51 pm
Status: schizofrenik - rezydent
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: poczekalnia życia

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: dzwonkowy »

zdrowy pisze: pn gru 24, 2018 4:03 am Od kiedy choruje, co dwa lata staję na komisję o rentę socjalną i nie zdarzyło mi się abym jej nie dostał. Ja idę tam nieogolony, jestem mało komunikatywny. Dla dobra sprawy mogę się nawet dzień wcześniej nie umyć. Pomijam kwestie stresu, bo a noż widelec zabiorą mi ten przywilej. Więc wchodzę na komisje i czekam. Czekam aż orzecznik przemówi. Poza przywitaniem na początku, nie odzywam się.
I jak w tym naszym nieszczęsnym kraju ma być dobrze dla chorych psychicznie, skoro nawet lekarze psychiatrzy, którzy to niby znają się na rzeczy są pełni uprzedzeń??
Przypuszczam, że to bycie niechlujnym i nieogolonym wynika z uprzedzeń lekarzy, tak?
Że nawet lekarze psychiatrzy myślą, że chory=zaniedbany, a jak ktoś się umyje i ubierze schludnie, to już niby zdrowy??
Mam pomysł: ubierzmy się elegancko, ogólmy czy tam zróbmy makijaż, bądźmy tak elokwentni i kontaktowi, jak tylko umiemy. I w takim pełnym rynsztunku przyjdźmy na wizytę do naszego psychiatry i zażądajmy odstawienia wszystkich leków. No bo w końcu chory=zaniedbany, czy jak? Skoro przychodzimy dobrze ubrani i jeszcze wypacykowani to chyba jesteśmy zdrowi.
Dla orzeczników tak, a dla zwykłych lekarzy nie??
Może się rozpędziłem, ale mnie szlag trafia, jak czytam rady od pacjentów dla pacjentów, żeby na komisji wyglądali, jak ostatnie "sieroty", czyli inaczej, niż na co dzień.
Bo lekarze psychiatrzy są tak głupi, że nie wiedzą, czym tak naprawdę jest choroba.
Ale są tak mądrzy zarazem, żeby najlepiej wystrojonemu pacjentowi oznajmić ciężką chorobę i zapisać tony leków, pod warunkiem, że jest to zwykła wizyta, a nie komisja.

Na koniec dowcip:
- W którym polskim sanktuarium odnotowuje się najwięcej cudownych ozdrowień?
- W komisji lekarskiej ZUS.

A tak na marginesie, to sam bez trudu dostałem rentę socjalną w ZUSie.
I nie poszedłem na komisję gorzej ubrany, niż na co dzień.
A na co dzień nie jestem ostatnim łachmanem.
Czyli można trafić dobrze.
Każdy dźwiga własny schiz.

Awatar użytkownika
Catastrophique
bywalec
Posty: 13459
Rejestracja: pt maja 24, 2013 8:49 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa <3

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: Catastrophique »

Wiem, że nie jest tożsamy z moralnością, ale tak odebrałem to co wcześniej napisałeś.
Praca, jak najbardziej, pomaga większości. Nie tylko ja i Piotrek to zauważyliśmy. Praca to kontakty społeczne, wyjście z przynoszącego zgubę siedzenia w domu w 4 ścianach i samotności, zarobek na utrzymanie i inne dające więcej pewności siebie potrzeby,
Co do tego banału, w uogólnieniu, jest to recepta na zdrowie. Nie weźmiesz się w garść - nie wyjdziesz z impasu, bierności, samotności i innych towarzyszących chorobie, "utrudniaczy" życia.
Co mają do sprawy chorzy fizycznie? Dlaczego skoro im się mówi coś innego, inaczej traktuje to tak samo należy traktować chorych psychicznie? Poza tym, jesteś w błędzie. Od chorych fizycznie również oczekuje się, że poradzą sobie z chorobą. Ale najważniejsze, tak jak w przypadku chorych psychicznie, żeby oni sami od siebie tego oczekiwali.
Nie wiem jak "wez sie w garsc" moze poglebic poczucie winy i niemocy. Za to zawsze mozna oskarzyc kogos o brak uczuc - "Ja biernie cierpie, a on chce zebym to zmienil - no jak on moze, no. A tak fajnie mi sie nic nie robi :(".
Domyślnie, pracować może każdy. Strach jest iluzją, a ograniczenia siedzą w głowie i może to zmienić każdy. Nie ma czegoś takiego, że ktoś sie do niczego, siłą rzeczy, z przymusu, nie nadaje. To podjęta decyzja.
Każdy człowiek jest inny, ale istnieje w przeróżnych dziedzinach, także życia, wiele sprawdzonych metod i sposobów, aby żyło się lepiej - nie tylko ja mam takie doświadczenia na temat walki z chorobą i innymi ograniczeniami. Ale tego trzeba chcieć, walczyć z lenistwem, strachem, ogólnie - przede wszystkim z sobą.
Życie jest przygodą dla odważnych albo niczym. | Nothing is impossible | Semper in altum

Awatar użytkownika
Catastrophique
bywalec
Posty: 13459
Rejestracja: pt maja 24, 2013 8:49 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa <3

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: Catastrophique »

I jak w tym naszym nieszczęsnym kraju ma być dobrze dla chorych psychicznie, skoro nawet lekarze psychiatrzy, którzy to niby znają się na rzeczy są pełni uprzedzeń??
Zamiast narzekać na kraj, warto "wziąć się w garść". Bez ironii.
Życie jest przygodą dla odważnych albo niczym. | Nothing is impossible | Semper in altum

Awatar użytkownika
dzwonkowy
zaufany użytkownik
Posty: 1272
Rejestracja: pn paź 31, 2016 6:51 pm
Status: schizofrenik - rezydent
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: poczekalnia życia

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: dzwonkowy »

Oj, Catastrophique, naczytałeś się chyba amerykańskich podręczników sukcesu!
Wolę inny styl radzenia sobie z problemami.
Jest jeszcze coś poza całkowitym poddaniem się z jednej strony i korporacyjną filozofią sukcesu z drugiej.
Każdy dźwiga własny schiz.

Awatar użytkownika
Catastrophique
bywalec
Posty: 13459
Rejestracja: pt maja 24, 2013 8:49 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa <3

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: Catastrophique »

Czytam sporo i metody radzenia sobie z choroba oraz rozwoj osobisty czesto opiera sie na powtarzalnych schematach - ktore mozna zastosowac i w chorobie - aby sobie pomoc. Podreczniki sukcesu przedstawiaja realne sytuacje, ktore mialy miejsce i ludzi, ktorzy, dzieki ciezkiej pracy, doszli bardzo daleko. Patrzac na ludzi sukcesu, ile przeszli i co robili aby dojsc do swych niemalych osiagniec, pesymistycznie patrze na ludzi uzalezniajacych sie od innych, biernych i leniwych.
James Madison powiedzial: "Sukces nigdy nie jest efektem slomianego zapalu. Tu trzeba przejsc przez prawdziwy ogien".
Poddanie sie i sukces, pomiędzy, ma glownie dzialanie. Jak wyzej.
Nie znam Twojego stylu radzenia sobie z problemami, ale zeby go zweryfikować zadaje sie jedno pytanie - czy jestes szczesliwy i spelniony?
Życie jest przygodą dla odważnych albo niczym. | Nothing is impossible | Semper in altum

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24632
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: cezary123 »

Była taka dyskusja już w 2012 roku. Pewien szczęśliwy i spełniony Lucky Luke się wypowiadał. Miał pracę, zdrową dziewczynę itd.
Ciekawe jak mu się żyje teraz.

viewtopic.php?f=14&t=9130&p=137809#p137809

Awatar użytkownika
dzwonkowy
zaufany użytkownik
Posty: 1272
Rejestracja: pn paź 31, 2016 6:51 pm
Status: schizofrenik - rezydent
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: poczekalnia życia

Re: Całkowicie niezdolny do pracy

Post autor: dzwonkowy »

Catastrophique pisze: śr gru 26, 2018 2:56 pm Nie znam Twojego stylu radzenia sobie z problemami, ale zeby go zweryfikować zadaje sie jedno pytanie - czy jestes szczesliwy i spelniony?
Nie, jeszcze nie jestem szczęśliwy i spełniony. Nie tak szybko, nie od razu Kraków, itd.
Jestem na dobrej drodze do szczęścia i spełnienia od kilku lat, a ostatnio jestem już prawie na prostej drodze do ważnego celu, takiego związanego z sensem życia.
Mam pewien ciężki problem życiowy, niezależny ode mnie, bo wrodzony i trudny do wyprostowania.
Na szczęście i w tym ostatnim sprawy ruszyły mocno do przodu i w ciągu roku lub dwóch lat powinienem wyjść na prostą (a to nie będzie koniec drogi, lecz zaledwie koniec jej początku). Nie chcę zdradzać, co to za problem, bo jest bardzo osobisty.
Bycie szczęśliwym lub nieszczęśliwym nie weryfikuje jednoznacznie czyjegoś sposobu działania, bo liczy się przecież droga i kierunek, a każdy startuje z innego miejsca.
Na mnie działa dobrze rozpoznanie swojej sytuacji bez okłamywania siebie. Nie lubię ściemy, robienia dobrej miny do złej gry, itp. Rozweselanie na siłę przez tzw. optymistów wygląda mi sztucznie i nie przekonuje.
Lubię, przed podjęciem działania, zgromadzić realistyczne podstawy i opierać się na tym, co już mam.
Jestem człowiekiem przyziemnym i na przyziemiu opieram się w rozwoju i osiąganiu szczęścia.
Co nie znaczy, że mam małe oczekiwania i że dążę do byle jakich celów!
Przyziemne oznacza tutaj ni mniej ni więcej, jak oparte na faktach, mające na celu wykorzystanie tej sytuacji, w której jestem, bez gwałtownego przemeblowywania swojego życia.
To jest o tyle skuteczne, że nie budzi oporu w umyśle, który ma przecież skłonność do opierania się gwałtownym zmianom. Nie opieram się na motywacji i wizualizacji (popularnym metodom wg podręczników rozwojowych), lecz na samodyscyplinie połączonej z niewielkimi zadaniami.
A jak mam gorszy dzień i nic mi się nie chce, to się załamuje na ten jeden czy dwa dni, bez wyrzutów sumienia.
Leżę w łóżku cały dzień i mam wszystko gdzieś.
Taki stan mija i wracam do swojej roboty. A jak nie mija, to znaczy, że mam depresję.
Ostatnio miałem depresję wiosną 2017r. - i musiałem iść na 1,5 miesiąca do szpitala. Żadna filozofia sukcesu ani moje własne sposoby nie wyleczą klinicznej depresji. Ani raka. Ani zapalenia płuc. Itd.
Pobyt w szpitalu tak bardzo mi pomógł, że dopiero po nim zacząłem na maksa działać w swoich ważnych sprawach.
Od tamtego czasu właśnie wiele zmieniło się na lepsze, a ja nabrałem rozpędu.
Chyba izolacja mi pomogła. Bo do szpitala trafiłem w czasie bardzo męczącej i źle zorganizowanej przeprowadzki.
Mój psychiatra szpitalny powiedział mi wtedy, że jak mamy silny stres, a mimo tego zamiast sobie odpuścić, pracujemy i działamy na pełnych obrotach - to depresja i wypalenie przyjdą tuż po zakończeniu tej ciężkiej pracy. I tak było właśnie w moim przypadku. Działałem mimo złego samopoczucia, aż psychika się zbuntowała i zwariowałem. To potwierdza moje przekonanie, że nic na siłę nie warto robić, że nie warto walić głową w mur.
Wychodzę z założenia, że mogę bardzo wiele osiągnąć, ale w swoim tempie i małymi krokami.
Na zweryfikowanie tej metody poczekam jeszcze rok, bo ten rok będzie decydujący.
Każdy dźwiga własny schiz.

Wróć do „prawo”