Mój chłopak...

Moderator: moderatorzy

Awatar użytkownika
libellula
bywalec
Posty: 35
Rejestracja: pn lip 17, 2017 11:34 am

Re: Mój chłopak...

Post autor: libellula »

bertha pisze: pn wrz 25, 2017 1:01 pm Napisalam Ci kiedys cos tutaj..............ale to nie bylo w Twoim stylu...

Mimo wszystko wspolczuje.
Wiem, że pisałaś. Miałam nadzieję do końca, choć ona gasła z każdym dniem.
I tak jak napisałaś mi wcześniej bym nie współczuła Tobie, tak teraz napiszę byś nie współczuła mi. Wszystkiego dobrego Ci życzę po prostu.
Cieszę się że w ogóle się do mnie odezwał. Bo ta nadzieja w końcówce stała się obawą. Los bywa przewrotny i to co wydaje się jedyną słuszną drogą nie zawsze nią jest.
zdrowy pisze: A powiedział chociaż dlaczego? Jeśli można wiedzieć... Ja do swojej dziewczyny powiedziałem w chorobie by poszukała sobie kogoś innego.. bo ja z tej choroby nie wyjdę. No i ? No i ona posłuchała a ja czuję się świetnie. Ona jest z kimś innym... a ja sam.
Dlaczego nie chce być ze mną? Bo "czuje że nie jest mi przeznaczony"... I wciąż że on nie jest chory, a życie szykuje dla niego coś wielkiego. Ale to już nie jest moja historia.
Awatar użytkownika
Alex1950
zaufany użytkownik
Posty: 650
Rejestracja: czw sie 31, 2017 11:02 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Nowa Huta

Re: Mój chłopak...

Post autor: Alex1950 »

zdrowy pisze: pn wrz 25, 2017 1:37 pm Ja do swojej dziewczyny powiedziałem w chorobie by poszukała sobie kogoś innego.. bo ja z tej choroby nie wyjdę. No i ? No i ona posłuchała a ja czuję się świetnie. Ona jest z kimś innym... a ja sam.
Po Twoim poście mam „deja vu”. Swego czasu podobne słowa usłyszałem od swojej miłości życia. Była rozpacz, ale z perspektywy czasu bardziej ból że przegrałem. Przegrałem z jej ciężką depresją. Widziałem ją w jej oczach. Na koniec usłyszałem: Z nikim już w życiu nie będę. Ja odpowiedziałem tymi samymi słowami. Różnica jest tylko taka, że ja dotrzymam słowa ;) Ona nie, bo to bardzo piękna i mądra kobieta o zabójczych oczach. Tej sprawy już nie „przegram”. A chyba ktoś się w jej życiu pojawił, więc raczej wygrałem. Jedyna rzecz, która udała mi się w życiu to właśnie była dziewczyna. Teraz jestem sam i jest mega nuuudno.
Ostatnio zmieniony pn paź 02, 2017 7:47 pm przez Alex1950, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie przestawaj się uśmiechać, bo to sprawia że jesteś najpiękniejsza
Awatar użytkownika
bertha
zaufany użytkownik
Posty: 981
Rejestracja: ndz cze 16, 2013 8:38 pm

Re: Mój chłopak...

Post autor: bertha »

Libellula tak pamietam jak napisalas, ze mi wspolczujesz. Wtedy inaczej rozumialam to slowo, kojarzylo mi sie z powiedzeniem –zal mi ciebie-.

Papiez Franciszek pieknie kiedys powiedzial “ Wspolczuc to znaczy cierpiec z druga osoba”

Teraz to slowo ma dla mnie inne znaczenie. Doskonale rozumie co czujesz. Wiem jak to jest jak umieraja marzenia, znam ten bol…!

Napisalas, ze los bywa przewrotny, tak bywa! ale i laskawy zarazem- pamietaj!
"Nadzieja przychodzi do czlowieka wraz z drugim czlowiekiem"
Awatar użytkownika
bobek
zaufany użytkownik
Posty: 277
Rejestracja: czw lut 11, 2016 7:34 pm
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 401
Lokalizacja: zagranica

Re: Mój chłopak...

Post autor: bobek »

Wydaje mi się tak:
On CIę kocha ale jednocześnie jest chory i nie chce Cię obarczać swoim problemami, jego myślenie jest na etapie tak bardzo ją kocham nie chce żeby przez mnie spieprzyła sobie życie.
Jeżeli możesz i chcesz to zobacz co u niego w szpitalu jest odwiedzi go poprostu, dla niego to trudny etap w życiu wiec przyda mu się pomoc, odwiedzi go jako przyjąciółka jeżeli nie akceptujesz tego stanu rzeczy , lub jeżeli go kochasz jako dziewczyna. Kup mu wode zeby miał czym popijać leki coś słodkiego w szpitalu tego brakuje.
Jeżeli może wychodzić na terent szpitala to weź go na spacer i porozmawiaj.
Nie wiem czy uda Ci się odbudować miłości ale napewno zyskasz przyjaciela.


Miłości znosi dużo:-)
a prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie:-)
żyj i daj żyć innym

A ci, którzy tańczyli, zostali uznani za szalonych przez tych, którzy nie słyszeli muzyki.

Wróć do „mój partner jest chory”