Nie radzę sobie już ... : (

Moderator: moderatorzy

edytka86
zarejestrowany użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: sob mar 23, 2013 11:22 pm

Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: edytka86 »

Piszę tutaj ponieważ sama już nie wiem gdzie mam szukać pomocy.... otóż mieszkam w małym mieście gdzie nie ma dostępu do specjalistów... mieszkam w jednym domu z bratem który jest schizofrenikiem i mamą... jesteśmy ludźmi z niskiej klasy społecznej..
...... 7 lat temu zmarł na naszych rękach i oczach nam najukochańszy tata.... i po tych wydarzeniach wszystko się zmieniło,oczywiście początki tej choroby były niewinne [lekkie stany depresyjne] które szybko mijały ale niestety zaczęły się one pogłębiać.. był raz w szpitalu kilka lat temu ,diagnoza okazała się schizofrenią paranoidalna - po tym pobycie całkowicie się od nas odciął... leki odstawił,dokumenty ze szpitala wyrzucił .... Ma takie napady paromiesięczne w okresie jesienno zimowym[wtedy słyszy głosy które mówią mu że chcemy go otruć]minęło tyle lat i jest coraz gorzej.. brat nie chce się leczyć[uważa że jest zdrowy] nie chce słyszeć o wizycie domowej lekarza... ma 30 lat,nie pracuje... jest nam ciężko ale nie poddajemy się-nie możemy.... bo go Kochamy! Myślę,że to wszystko pogłębia się u niego m.in właśnie z tego powodu że nie ma pracy,nie ma pieniędzy a wszyscy od niego wymagają żeby założył rodzinę,pracował[dodam nikt z dalszej rodziny nie wie że on jest chory] .nie mam siły już na to wszystko,piszę tu sama nie wiem po co... może po prostu szukam pomocy ,bądź wsparcia i podpowiedzi co mam robić... bo ja już nie mam kompletnie na to pomysłu..

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24639
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: cezary123 »

Zaproś brata do pisania na tym forum. Porozmawia z ludźmi, którzy przechodzili to samo i jakoś sobie radzą. Jemu też się uda.

edytka86
zarejestrowany użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: sob mar 23, 2013 11:22 pm

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: edytka86 »

obawiam się że jak mu powiem o tym forum w takim stanie jak jest teraz to wpadnie w szał.... : (

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24639
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: cezary123 »

Dlaczego?
Obawia się skojarzenia swojej osoby ze schizofrenią? Może nie będzie tak źle. Jak dla mnie to najciekawsze forum na jakie natrafiłem.

niewazne
zaufany użytkownik
Posty: 1417
Rejestracja: pn sie 16, 2010 4:15 pm

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: niewazne »

Wiem, co przeżywasz edytka86. Też miałam chore rodzeństwo w wieku twojego brata. Tak naprawdę nie zmusisz brata do leczenia się... Ale był czas, kiedy brał leki, jak rozumiem po wyjściu ze szpitala i w szpitalu? Czy wtedy była wyraźna poprawa w jego zachowaniu?

Ważne jest też, żebyś ty dbała o siebie i o swoją mamę. Masz jakąś "odskocznię" od tych problemów? Z doświadczenia wiem, że czasem wyjście gdzieś, jakaś rozrywka, nawet na przekór samemu sobie, dużo daje i człowiek staje się jakoś pozytywnie nastawiony. Co robisz na codzień? Ktoś opiekuje się twoim bratem, czy sam funkcjonuje? Pracuje?
Bo strach to nic innego jak zdradziecka odmowa pomocy ze strony rozumowania

Joanna_s
zaufany użytkownik
Posty: 777
Rejestracja: pn paź 29, 2012 10:40 pm
Lokalizacja: Opole

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: Joanna_s »

Zgadzam się z Cezarym: warto, żebyś wspomniała bratu o forum. Możesz mu powiedzieć, że są tu też osoby, które - tak jak on - nie uważają się za chore i odstawiły leki. A czy brat próbuje/próbował znaleźć jakąś pracę ? Piszesz, że "wszyscy od niego wymagają żeby założył rodzinę"; może powiedz bratu, że nie ma najmniejszego powodu, by źle się czuł z powodu takich oczekiwań innych. Nigdzie nie jest przecież powiedziane, że trzeba założyć rodzinę, że to jedyna droga do szczęścia, i inni nie powinni się w ogóle w ten sposób wtrącać w prywatne sprawy Twojego brata. Ja też (mam 32 lata) czasem miałam uczucie, że niektórzy członkowie dalszej rodziny uważają, że to "dziwne", że nie wyszłam za mąż ani nie mieszkam z jakimś mężczyzną - na szczęście niedawno zdobyłam się w końcu na odwagę, żeby wprost powiedzieć, jak bardzo irytuje mnie takie podejście. Nie każdy dąży do tego, żeby założyć rodzinę, i nie warto się przejmować poglądami innych na to, jak wygląda udane życie.

edytka86
zarejestrowany użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: sob mar 23, 2013 11:22 pm

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: edytka86 »

brat wcześniej pracował ale to były okresy wiosenno-letnie a więc był "normalny" natomiast jesien i zima... to koszmar... już przez moment było dobrze ale znów jest zle.. poprawia mu się kiedy widzi za oknem słonce i to że nam się sytuacja finansowa lekko poprawia.. a jak znów się cos pogorszy badź za oknem jest pochmurno to znow do niego wraca ta sama historia..poza tym miał kobiete.. którą wyrzucił [mieszkała z nami] w momencie kiedy nawrót choroby się znow poprawił... wiem ze ją kochał... tłumaczyłam jej że to choroba ale chyba odpusciła sobie :(
a ja... a ja kocham go nad zycie...to mój brat- i niby jakies odskocznie mam ,ale nic w takich chwilach nie cieszy... chciałabym wyjsc za mąż ponieważ jestem w dlugim zwiazku ,mieć dzieci... ale jak mam to zrobić? nie mogę zostawić mamy z tym wszystkim -ona też ma nadcisnienie i chore serce : ( więc te odskocznie odstawiam na bok bo po co robić cos co mnie nie cieszy :( boje się powiedziec mu o tym forum,jest wybuchowy i wrazliwy jednoczesnie... ma żal do nas ze daliśmy go do szpitala psychiatrycznego na miesiąc[twierdzi ze zrobilismy z niego glupka] .
DZIĘKUJE WAM za te słowa otuchy kochani,bo w tym momencie to forum to moja jedyna "przyjaciółka''
mysle że on również tak jak ja obwinia siebie że zmarł nasz tata... ze nie uratowalismy go jak go reanimowalismy...... mysle ze ta sytuacja zmieniła nas wszystkich

edytka86
zarejestrowany użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: sob mar 23, 2013 11:22 pm

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: edytka86 »

po wyjsciu ze szpitala wyrzucił wszystkie leki...
u niego ta choroba ma fazy... wiosna lato -jest wszystko ok ,jest normalny
a jesien i zima... masakra i ta masakra trwa az do poznej wiosny

niewazne
zaufany użytkownik
Posty: 1417
Rejestracja: pn sie 16, 2010 4:15 pm

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: niewazne »

Śmierć zmienia życie każdej rodziny. Nic nie jest takie, jak było wcześniej. Przykro mi z powodu śmierci twojego taty, w dodatku tak tragicznej :(

Cieszę się, że dbasz tak o brata i o swoją mamę, nawet bardziej niż o siebie. Ja będąc w podobnej sytuacji, myślałam tylko o sobie. Ale nie zaniedbuj siebie. Na pocieszenie napiszę ci, że zbliża się wiosna, oby przyniosła tobie i twojej rodzinie ukojenie w postaci lepszego nastroju brata.
Bo strach to nic innego jak zdradziecka odmowa pomocy ze strony rozumowania

edytka86
zarejestrowany użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: sob mar 23, 2013 11:22 pm

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: edytka86 »

czekam na ten czas z utęsknieniem...mam nadzieję,że wtedy wszystko wróci do normy
zastanawiam się co osoba chora myśli w chwilach kiedy wraca to przekleństwo?
Nie wiem czy mam mu pokazywać,że sie martwie że chce dla niego dobrze ,czy lepiej sie wycofac i przemilczec ... czesto go to denerwuje jak wspominam o lekarzu i ze mi zalezy na jego zdrowiu... Napiszcie mi jak widzi taka osoba swoj swiat w chorobie bo mi bardzo ciężko dotrzeć do niego i do jego mysli

niewazne
zaufany użytkownik
Posty: 1417
Rejestracja: pn sie 16, 2010 4:15 pm

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: niewazne »

Trudno określić i przewidzieć, jak osoba chora odczuwa świat i swoją chorobę, bo tak naprawdę każdy przeżywa to indywidualnie i na swój sposób, a diagnoza schizofrenii jest jedynie szyldem, dla takich osób, pod którym może kryć się wszystko. Bardzo ważne jest to, że starasz się zrozumieć brata, mimo, że prawdopodobnie w pełni nigdy nie uda się nam pojąć tej choroby. Wykazujesz tą chęć, musisz być dobrą osobą. Dobrze byłoby, gdyby twój brat przeczytał, to co tutaj napisałaś. Mimo choroby powinien docenić wsparcie, jakie ma w tobie. Życzę ci dużo siły i zdrowia dla brata.
Bo strach to nic innego jak zdradziecka odmowa pomocy ze strony rozumowania

edytka86
zarejestrowany użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: sob mar 23, 2013 11:22 pm

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: edytka86 »

staram się go zrozumieć ,spojrzeć jego oczami... ale to jest bardzo trudne.. martwie się,dziś jest jeszcze gorzej niż było.. a było już w ostatnim czasie lepiej... znów go chcemy "otruć" : ( ehh to życie... nic nie warto skoro chcemy pomóc a nie możemy

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24639
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: cezary123 »

Ja pamiętam, że ogólnie miałem zaufanie do rodziny a byłem tylko wyczulony na uprzedzenia i traktowanie mnie z góry jak osoby niezdolnej do pokierowania swoim postępowaniem, albo wymagającej kontroli.
Myślę, że u Twojego brata wszystko stopniowo wróci do normy jeżeli będziecie go cierpliwie wspierać i zachęcać do samodzielnego rozważenia swojej choroby i metody powrotu do zdrowia.

A co do obwiniania siebie za śmierć ojca, to chyba Wasz ojciec nie chciałby aby takie nieszczęścia wynikły po jego odejściu? Tak jakby przez niego. A co Wasz ojciec winien temu, że odszedł. Choroba to choroba. Taka już ludzka sytuacja egzystencjalna.
Jeżeli naprawdę kochacie drogiego zmarłego, to nie przysparzajcie mu dodatkowych cierpień i zgryzoty "Tam". On by tego nie chciał.
Przynajmniej takiego zdania są osoby wierzące.

Zdaję sobie sprawę, że w schizofrenii czasem pojawia się poczucie winy w zniekształconej wyolbrzymionej formie. Pod wpływem silnych emocji człowiek chory potrafi przeanalizować swoje postępowanie i dojść do wniosku, że potrafił zapobiec jakiemuś wypadkowi, jakiemuś nieszczęściu na świecie czy w najbliższym otoczeniu a tego nie zrobił i wydaje mu się, że za to pokutuje. Analizuje się przesadnie ciąg przyczynowo skutkowy i wyciąga wnioski, że właśnie osobiście było się tym ogniwem, które przez niedoskonałość, lenistwo albo błąd zadecydowało o okropnych konsekwencjach tego co się niespodziewanie stało.
Być może u Twojego brata też pojawia się to w przesadnej formie wywołane chorobą. Jak kryzys mija, dostrzega się to wszystko normalniej i spokojniej.
Prawda wygląda tak, że nie ma co obwiniać się i żałować, że nie zrobiliśmy gdzieś więcej choć mogliśmy. Nie zrobiliśmy nic więcej bo nie mogliśmy.

Awatar użytkownika
stanley151
zaufany użytkownik
Posty: 281
Rejestracja: ndz paź 30, 2011 6:19 pm
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 46785217
Lokalizacja: Kraków

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: stanley151 »

A tata umarł w okresie wiosna/lato czy jesien/zima?

mowicie mu zeby brał leki?jesli tak to dlatego moze mowic ze chcecie go otruc,

lekarz mogl wystawic zła diagnoze i skrzywdzic brata, bierzcie to tez pod uwage
Ludzie szukają Miłości, a Ona jest na krzyżu...
"Jezu, ufam Tobie"

edytka86
zarejestrowany użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: sob mar 23, 2013 11:22 pm

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: edytka86 »

nie leczy się od kilkunastu lat... nie chce brać leków.. całą dokumentacje choroby wyrzucił... a tata zmarł 31maja a wiec wiosną..

Awatar użytkownika
fuKs
bywalec
Posty: 1884
Rejestracja: sob maja 12, 2012 4:44 am
płeć: mężczyzna

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: fuKs »

Mówisz że jest chory tylko na jesień i zimę. To zaproponuj mu układ w którym będzie tylko przez ten okres brał leki. Wytłumacz mu że wam jest ciężko, gdy nie jest w dobrym stanie.
Powiedz że za te papierki ze szpitala może dostać rentę.

*Myślę że najważniejszym jest zrozumienie i gdyby miało ono odpowiedni poziom, dało by się żyć i bez leków.- Ale to tylko domysły i chyba nie są warte uwagi, szczególnie jeśli padają z ust osoby z metką: [psychicznie chory] tudzież [ćpun] czy inny popapraniec.

Sam boję się że skończę jak niedawno sławny w internecie ~"Woda ziemia hemoglobina proszki kurde, nie? taka sytuacja"


Do mnie mówili też, że z każdym kolejnym nawrotem będzie co raz gorzej.
Jest mnóstwo argumentów za leczeniem się, choć nie są to same plusy. W perspektywie życia które zostało trzydziestoletniemu mężczyźnie lepiej jest brać leki.

Czytaj forum, wnioskuj i znajdź rozwiązanie, tylko tyle mogę powiedzieć.


PS: Chodziłem na terapię - byłem tylko na czterech czy trzech spotkaniach. Także nie wymagaj od braciszka za wiele, bo to on ma wymagać od siebie.
Jedni są głusi, inni słyszą głosy.

edytka86
zarejestrowany użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: sob mar 23, 2013 11:22 pm

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: edytka86 »

Chciałam się z wami podzielić tym co teraz się dzieje,myślę że jestem wam to winna po tylu fantastycznych wypowiedziach i wsparciu z waszej strony...
Otóż..
Brat miał bardzo silny atak... zagrażał życiu swojemu i naszemu...chciał skoczyć z 4 piętra,ganialiśmy go po całym mieście..był agresywny : (..... ale na szczęście była z Nim rodzina... zainterweniowaliśmy na szczęście w porę.. przyjechało pogotowie ,zabrali go i już jest bezpieczny...

: ) jesteśmy z Nim w szpitalu codziennie przez cały dzień,żeby wiedział że nie jest sam.. szczególnie w tym okresie świątecznym : (.. i po braniu leków wreszcie to jest mój kochany braciszek.. uśmiecha się ,żartuje , ma świadomość tego że musieliśmy tak postąpić... stwierdził że był już na samym dnie...i że to był ostatni moment na interwencję : ) : ) uśmiech sam ciśnie mi się na usta... dostał leki, jest spokojny ,nie ma omamów,urojeń.. jest taki jak być powinien.No i wraz z tą normalnością.... wróciła do Niego jego dziewczyna... [pomogła nam z Nim jak miał atak- nigdy nie odpuściła,chciała mu tylko dać czas]Święta spędzimy u Niego w szpitalu wszyscy razem... także kochani DZIĘKUJE WAM WSZYSTKIM ZA SŁOWA WSPARCIA... miejmy nadzieję,że będzie już tylko lepiej... ja zaczęłam w to znów wierzyć... On zresztą też : ) !: ) : ) : ) : )

Awatar użytkownika
Paranoja
bywalec
Posty: 495
Rejestracja: śr sty 16, 2013 1:21 am
Lokalizacja: górki

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: Paranoja »

Gratuluję i cieszę się razem z Wami :)
Trzymam kciuki za brata :)

I sobie życzę nieśmiało, żeby mój były też trafił do szpitala. Szkoda, że musi dojść do jakiegoś takiego zdarzenia, żeby mogli go dopiero zabrać.

Mam pytanie, być może już to pisałaś, ale może nie doczytałam dokładnie, jak długo brat się nie leczył? Chodzi mi o to, że piszesz, że juz jest dobrze, że się uśmiecha. Zastanawia mnie, czy nawet późne leczenie daje taką skuteczność, że po podaniu leków człowiek wraca do "normalności".

edytka86
zarejestrowany użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: sob mar 23, 2013 11:22 pm

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: edytka86 »

Mój brat chory jest od 7 lat,natomiast lekow nie bierze od samego początku choroby... ale w jego przypadku ta choroba nasilała się jesienia do wiosny ... i w tym roku tak na prawdę bylo z nim az tak zle.. wczesniejsze lata byly lagodniejsze .widać ta choroba w nim nie byla az tak poglebiona że po dwóch dniach brania lekow wraca do siebie... nie mam pewnosci ze tak bedzie dalej.. ale nadzieje mam i to najwazniejsze

Sylwia+
zarejestrowany użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: sob sty 19, 2013 2:45 am

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: Sylwia+ »

Hej,
Bardzo mnie poruszyła, historia twojego brata i twojej rodziny. Sama jestem chora i na mnie podziałało to, że ktoś z mną porozmawiał i przedstawił sytuacje w której jestem chora jako problem który się zdarzył nie zawiniony przez nikogo po prostu problem i aby go rozwiązać należy brać leki i to jest rozwiązanie. Schizofrenia to nie jest choroba terminalna są na nią dzięki Bogu leki i dzięki nim da się żyć normalnie. A najgorsze co może się zdarzyć to być nie doleczonym- twój brat będzie wiedział o czym mówię gdy się żyje w połowie w psychozie a w połowie w normalnym życiu. Pozdrawiam Sylwia mam nadzieję że teraz będzie tylko lepiej.

Wróć do „mój brat/siostra jest chory/a”