O czym nie wiedzą ateiści?

duchowość, etyka, religia

Moderator: moderatorzy

Regulamin forum
W tematach dotyczących choroby proszę pisać w odpowiednim poddziale "dyskusji ogólnej".
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25824
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: cezary123 »

Joseph Murphy po długich studiach w dziedzinach religioznawstwa, filozofii i prawa doszedł do wielce obiecującego wniosku, że wszyscy jesteśmy Chrystusami. Gdzieś już to słyszałem :)
Ale on twierdzi, że Bóg jest bezosobową nieskończoną inteligencją i miłością. Stał się człowiekiem, bo uwierzył, że tak można. Ciekawe czy uwierzył też już w większy, wieczny i doskonalszy Wszechświat, żeby miał gdzie sobie normalnie zaistnieć.



"To, co doprowadziło mnie tak daleko, wskaże mi dalszą drogę - poradziłem mu. Odpisał, że popełniłem błąd, bo powinno to brzmieć: Ten, który doprowadził mnie tak daleko, wskaże mi dalszą drogę. Na co mu odpowiedziałem, że nieprawda, bo miałem na myśli właśnie „to". Nie przejęzyczyłem się. Napisałem tak celowo, ponieważ chodzi o zasadę, bezosobowe istnienie, nikogo nie wyróżniającą, uniwersalnie istniejącą moc, dostępną wszyst­kim ludziom. Może z niej korzystać każdy - i rzezimieszek, i żebrak, i złodziej, i święty, nawet ateista lub agnostyk.
Bóg nie jest osobą, dlatego nie zwracamy się do Niego jako do osoby, lecz jako do bezosobowo istniejącej mocy, nieskoń­czonego życia i nieskończonej inteligencji. Nauczyciel natomiast miał obraz uosobionego Boga, mieszkającego gdzieś w niebie.
(...)


Ta wszechobecność tworzy z siebie samej, stając się po­szczególną rzeczą. Mówiąc inaczej, Bóg staje się człowiekiem dzięki swej wierze w to, że nim jest. Bóg stwarza z siebie istotę zdolną do oddania Mu chwały, światła i miłości. Abraham znał moc stwórczą. Był jej świadomy i pokazał to swoim życiem. Wierzył, że duch go będzie prowadził, i tak rzeczywiś­cie było.
Platon, Arystoteles, Plotyn i inni mówili o Bogu jako o nieskończonym umyśle i nieskończonej inteligencji. Jednak nie podali oni, jak wykorzystać tę istniejącą moc dla kiero­wania swym życiem, osiągnięcia harmonii, pomyślności i suk­cesu czy dla uzdrowienia. Był to nadzwyczaj ciekawy wniosek intelektualny, lecz bez wskazówek co do praktycznego za­stosowania w codziennym życiu.
Jeśli wierzysz, że jesteś nędznym robakiem, ludzie będą cię deptać i traktować tak, jak sam siebie traktujesz. Jeśli jesteś wobec siebie okrutny i zły, świat będzie dla ciebie taki sam.
Co wewnątrz, to na zewnątrz. Pamiętaj, że jesteś synem lub córką Boga żywego, spadkobiercą wszystkich Jego bogactw. Powinieneś wysławiać w sobie Boga, twego uzdrowiciela. Jak możesz czuć się gorszy, skoro wiesz, że jesteś dzieckiem Nieskończonego, ukochanym przez Boga, który się tobą opiekuje? Bóg to zasada życia, to duch żyjący w tobie, który cię stworzył i strzeże dzień i noc, sam nie śpiąc ani przez chwilę. Mnóstwo ludzi ciężko pracuje, a mimo to nie powodzi im się w życiu. Przyczyną tego jest zakorzeniony w ich pod­świadomości model nieszczęścia. Wierzą w nieuchronność klęski. Czasem sądzą, że prześladuje ich pech. Czują się gorsi.
Być może jako dzieci słyszeli: „Ty nigdy niczego nie osiągniesz. Zawsze będziesz nieudacznikiem. Jesteś głupi i tępy". Ich wrażliwy umysł przyjął te myśli, a one zaczęły żyć własnym życiem w podświadomości i urzeczywistniać się. Lecz człowiek może zmienić swoje życie, jeśli zacznie karmić umysł podświadomy czymś nowym. Powie sobie: „Urodziłem się, by odnosić sukcesy, Nieskończony nie może ponieść klęski". Można przesłać swej podświadomości ożyw­cze myśli w rodzaju: „Moim życiem rządzi boskie prawo
i porządek. Moją duszę wypełnia boski spokój. Mój umysł przenika boska miłość. W moim życiu dominuje dobre, boskie działanie. Kieruje mną nieskończona inteligencja, oświetlając
ścieżki, którymi podążam". Gniew, podejrzliwość, lęk to negatywne i destrukcyjne emocje. Jeśli wkradną się do podświadomości, powodują, że działasz i mówisz źle. Chcesz być szczęśliwy, a jesteś smutny. Chcesz robić dobrze, a wychodzi źle. Jeśli jesteś pod wpływem negatywnych, destrukcyjnych emocji, cokolwiek robisz, będzie złe.
Napisz więc nowe imię w księdze swego życia. Jak już sobie wyjaśniliśmy, księga życia to twoja podświadomość. Biblia powiada: / ujrzałem na prawej ręce Zasiadającego na tronie księgę zapisaną wewnątrz i na odwrocie zapieczętowaną na siedem pieczęci. I ujrzałem potężnego anioła, obwieszczającego głosem donośnym: Kto godzien jest otworzyć księgę i złamać jej pieczęcie? A nie mógł nikt - na niebie ani na ziemi, ani pod ziemią - otworzyć księgi ani na nią patrzeć. A ja bardzo płakałem, że nikt nie znalazł się godzien, by księgę otworzyć ani na nią patrzeć (Ap. 5,1-4).
Księga zapisana wewnątrz i na odwrocie to twój obiektyw­ny i subiektywny umysł. Umysł świadomy i podświadomy.
Wszystkie myśli, przekonania, opinie, teorie lub dogmaty, które wpisujesz w umysł podświadomy, zamanifestują się w twoim życiu obiektywnie jako sytuacje, warunki życiowe,
wydarzenia. Piszemy wewnątrz, doznajemy na zewnątrz. Nasze życie ma dwie strony - obiektywną i subiektywną, widzialną i niewidzialną, myśl i jej urzeczywistnienie.
Siedem pieczęci to siedem stanów świadomości. Nasza myśl przechodzi przez siedem poziomów uświadomienia, na których doznania pięciu zmysłów uduchowiają się w dąże­niu do wewnętrznej, duchowej mocy. Wtedy następuje zsyn­chronizowanie i zgodność umysłu świadomego z podświado­mym. Kiedy zarówno w świadomym, jak i w podświado­mym umyśle nie ma już cienia wątpliwości, modlitwa zo­stała wysłuchana. Siedem pieczęci zostało zerwanych przez zdyscyplinowanie pięciu zmysłów i osiągnięcie jedności obu
poziomów umysłu.
(...)

Otrzymuję wiele listów. Niektórzy piszą: „Będzie się pan smażył w ogniu, bo mówił pan w programie radiowym, że każdy człowiek jest swym własnym zbawcą, że mieszka w nim Bóg, i że wystarczy tylko nawiązać kontakt z tą boską obecnością, a ona go poprowadzi i rozwiąże jego problemy.
Mówił pan też, że człowiek odpowiada na swoje własne modlitwy. Za te herezje będzie pan kiedyś płonął w ogniu piekielnym". I tu cytują Biblię, która powiada: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J. 3,16).
Wszystko to jest nieporozumieniem. Każdy z nas jest tym Jednorodzonym Synem. Wszyscy zrodziliśmy się z Jedynego. Jest tylko On. Twoim Jednorodzonym Synem, mówiąc języ­kiem duchowym, jest twoje pragnienie. Jeśli jesteś chory, zdrowie jest twym zbawcą. Pragniesz zdrowia. Realizacja twego pragnienia jest twym zbawcą. Jeśli zgubiłeś się w lesie, przewodnik jest twym zbawcą. Jeśli cię uwięziono, jest nim wolność. Gdy umierasz z pragnienia, zbawi cię woda. Tak więc każdy człowiek mający łączność z boską obecnością jest swym własnym zbawcą.
Ogień, o którym mowa w Biblii, nie jest nim w sensie dosłownym. Biblia jest księgą duchową. Jej język jest duchowy i mentalny, pełen alegorii, metafor, idiomów i mistycyzmu.
W szpitalu psychiatrycznym lub innym tego rodzaju zakładzie ludzie palą się w ogniu. Ogień zazdrości, nienawiści, złości i urazy trawi ich podświadomy umysł. Negatywne emocje spalają ich tkanki, spopielają serce.
Człowiek chory psychicznie przechodzi tortury. Spala go własne nieszczęście. Ludzie płoną nienawiścią, wrogością, agresją. Sami sobie ten ogień podłożyli, bo każdy sobie sam tworzy piekło albo niebo. Omar pisał:

Posłałem swą duszę do świata niewidzialnego,
by alfabet tamtego życia poznała;
I wkrótce moja dusza wróciła, mówiąc:
„Niebem i piekłem jestem sobie sama ".

Gniew, depresja, lęk, złe przeczucia to trawiący od we­wnątrz ogień. To emocje wywołujące wrzody, nadciśnienie, raka i artretyzm. Długo podtrzymywana nienawiść może spowodować artretyzm przez wywoływanie zmian i odkłada­nia się złogów w organizmie, a przez to zrujnować ci życie.
Zazdrość może doprowadzić do choroby umysłowej, ponieważ jest najbardziej niszczącą trucizną dla umysłu.
Toteż gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani
rdza nie niszczą, i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną.
Gromadźcie w sobie harmonię, zdrowie, spokój i piękno.
Wyryjcie w swych sercach boże prawdy. Napiszcie w nich:
... Wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co
czyste, co mile, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą
i czynem chwalebnym - to miejcie na myśli! (Flp. 4,8).

Pieśń triumfu
O ty, którego miłuje dusza moja, wskaż mi, gdzie gdzie pasiesz
swe stada, gdzie dajesz im spocząć w południe...
O, jakże piękna jesteś, przyjaciółko moja, jakże piękna! Oczy
twe jak gołębice...
Wprowadził mnie do domu wina, i sztandarem jego nade
mną jest miłość..."
"Magia wiary" Joseph Murphy

No nieźle sobie swobodnie interpretuje Biblię, lepiej niż sekty. :mrgreen:
Chyba próbuje tworzyć coś w stylu New Age i łączyć wymysły wielu religii naraz.
Reszta to podstawy psychologii.
Kiedyś pani psycholog zadała mi pytanie: "Czy jak ktoś mówi mi, że nic nie umiem, nic nie osiągnąłem itp., to bardzo mnie to niszczy"?
Zdziwiłem się, bo przecież poczucie swojej wartości miałem dosyć dobre i wiedziałem, że mam spore możliwości.
Chodziło prawdopodobnie o sprawdzenie poziomu reakcji. Czy będę się wkurzał, biadał, czuł zniechęcony, dam się zasugerować, będę się emocjonalnie oburzał czy spokojnie przejdę nad tym, zachowując o sobie stabilne dobre mniemanie. Jaki jest mój stan psychiczny.
Ale z drugiej strony i tak nic nie wiadomo. Ktoś może potakiwać, "tak, bo to prawda" i nie bronić się już, ktoś może wzruszyć ramionami, że to bzdura, kłamstwo.
Cała sztuka w odpowiedniej uczciwej obronie na taki atak.
Jeżeli żyje się uczciwie z własnym sobą, rozwija i zna swoją wartość, to szybko wykryje manipulację i biedna Bozia nie będzie mu potrzebna.
A z Wszechświatem i tak możemy robić co chcemy, żeby zalęgnąć się dobrze w środowisku i ewoluować. Ale to żaden Absolut...

Tylko ta tajemnica istnienia ponadjednostkowego i pozadoczesnego, tak jak obiektywny Wszechświat, zdaje się być dosyć ciekawa. :)
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25824
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: cezary123 »

Potem już spokojnie miałem wymienić swoje mocne strony i ograniczenia (według niej człowiek nie ma słabych stron).
I wszystko na jedną literę.
No to lecę: Solidność, sumienność, staranność, samodoskonalenie, stałe dążenie do rozwoju, stałe dążenie do samorealizacji itd..

Może trochę przesadziłem, bo wśród zalet trzeba było wymienić też skromność. :)

Ograniczenia: słaba odporność na stres.
Czyli jednak wkurzają mnie inni i różne sytuacje w życiu i nie pozwalają być sobą i dobrze działać. Zmniejszają możliwości, ograniczają, rozwalają. Ale świat jest taki wnerwiający, dziwny i podły, że trudno, żeby było inaczej.
Jeszcze ta Bozia Kosmiczna nic z tym nie robi i nie wiadomo czy tam żyje, czy śpi, czy nic z tego nie będzie...

https://wiadomosci.wp.pl/iran-w-samoloc ... 730203777a




A przypadkowo kilka dni temu oglądałem dokument: "Iranki z podniesionym czołem".
Zdejmą chusty, to rozwalą podstawy istnienia danego państwa i narodu. Ciekawe co takiego ważnego bywało podstawą zaistnienia tych wszystkich różnych państw obecnie miłościwie nam istniejących na planecie.
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25824
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: cezary123 »

W naszych rejonach planety judeochrześcijaństwo.
Świeckie państwo jest niemożliwe, bo to zupełnie inna bajka.
I zresztą gdyby chcieć nawet, to trzeba by było tak wszystko rozmontować, że nic by nie zostało. Ludzie by rozbiegli się po lasach głodni i chłodni jak dzicy.
Stworzyć państwo od podstaw to nie jest zabawa. Nie każdy ma pod ręką Jahwe i plagi egipskie do dyspozycji jak Mojżesz. :mrgreen:

Ateiści tego nie rozumieją.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25824
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: cezary123 »

Obecnie protestanci nie idą już do piekła. Dawkins przesadza.
https://deon.pl/kosciol/serwis-papieski ... iem,466958


Historia trochę wygładziła dawne konflikty.
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25824
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: cezary123 »

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci traci.

https://tvn24.pl/swiat/ofiary-katastrof ... n-ra999203
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25824
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: cezary123 »

"Trzeci kalif nie miał jednogłośnego poparcia wśród wiernych. Trwały spory o to, czy kalifat powinien przechodzić na kolejnych potomków Mahometa, czy też ma być funkcją wybieralną z uwagi na zdolności przywódcze. Ulubiona żona Mahometa, A’isza, poprowadziła zwolenników tej drugiej opcji, sprzeciwiając się wyborowi Alego, swego zięcia, na kolejnego kalifa. Zebrawszy zwolenników, starła się z Alim nad Eufratem, w rejonie Syrii i Iraku. Choć obie strony zgodziły się na pokojowe porozumienie, Bitwa Wielbłądzia doprowadziła do fundamentalnego podziału w islamie – zwolennicy A’iszy zyskali miano sunnitów, natomiast partia Alego stała się szyitami. Rozdźwięk między tymi grupami trwa do dziś – sunnici i szyici nadal walczą ze sobą na całym Bliskim Wschodzie, co przyczyniło się do powstania współczesnego terroryzmu".

https://www.national-geographic.pl/hist ... -sie-rodzi




"11. Człowiek ma idących bezpośrednio
i przed sobą, i za sobą,
którzy go ochraniają na rozkaz Boga.
Zaprawdę, Bóg nie zmienia
tego, co jest w ludziach,
dopóki oni sami nie zmienią
tego, co jest w nich!
A kiedy Bóg chce jakiegoś zła dla ludzi,
to nie ma możliwości odwrócenia tego
i nie ma dla nich opiekuna poza Nim.
12. On jest Tym, który ukazuje wam błyskawicę
dla strachu i nadziei
On powoduje, iż powstają ciężkie chmury.
13. I grzmot głosi Jego chwałę,
i aniołowie - z obawy przed Nim.
On posyła pioruny
i razi nimi, kogo chce,
podczas gdy oni dyskutują o Bogu.
A On jest straszny w swojej mocy".

Sura 13 Grzmot - Ar Ra'd
Koran
http://mzr.pl/koran/



No to mamy wyjaśnienie problemu: Bóg nie zmienia w ludziach nic, dopóki oni sami tego nie zmienią.
A kiedy chce jakiegoś zła dla ludzi, to tworzy pecha, błąd, pomyłkę w fizyce materii i nie ma możliwości odwrócenia tego.

Biedny Absolut, co oni jeszcze z nim zrobią, żeby wyglądał na istniejącego...
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25824
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: cezary123 »

"Ksiądz Piotr Pawlukiewicz - Chrzest i ślub ateisty z osobą wierzącą"




Okazuje się, że ślub kościelny osoby wierzącej z niewierzącą jest ważny i to bez udawania religijnego ze strony tej niewierzącej osoby. Z udawaniem zresztą też.
Czyli wierząca kobitka może zaciągnąć przed ołtarz ateistę i już go na zawsze mieć w małżeństwie. On zechce się rozwieść, unieważnić, pójść do innej, bo to były żarty, a tu Bozia mówi: Stop! Ślubowałeś miłość, wierność i uczciwość i na tej podstawie zaistniało na wieki to zjawisko.
Bozia tylko patrzyła z boku i nie trzeba było jej wzywać do zawarcia tej umowy międzyludzkiej, żeby była ważna.
Ciekawa asymetria.
Nieważne natomiast są inne sakramenty przyjmowane przez ateistę bez wiary, z innych pobudek. To już sprawa metafizyczna i rozliczenie między Bogiem a nim.

Kiedyś lubiłem słuchać tego księdza, ale szlag mnie trafił, kiedy usłyszałem jedną z jego historyjek dla młodzieży o podrywaniu dziewuchy i randkowaniu.
Chłopak umówił się z nieznajomą, której jeszcze nie widział. Przygotował się, kupił kwiatka i idzie w umówione miejsce. A w duchu modli się, żeby ona tylko przynajmniej szczupła była.
Rozgląda się i widzi w pobliżu tylko jakąś kobietę-kalekę, o marnej posturze, paskudną, pokręconą, starą, schorowaną, nie wiadomo co i tak dalej, kręcącą się niespokojnie i wyglądającą kogoś. (Nie wiem co ten ksiądz miał na myśli, ale jak słuchałem, to wiedziałem, co chciał przekazać).
Oczywiście miała coś trzymać, jakiś znak itd.
Serce mu łomocze, do głowy przychodzą tysiące myśli, ale zbiera się z determinacją, bo przecież z kimś się umówił i podchodzi.
I wtedy nagle ta babinka mówi do niego:
-Proszę pana, ja nie wiem o co chodzi, ale przed chwilą zaczepiła mnie dziewczyna, dała to coś, i powiedziała, że jak pan podejdzie do mnie, to mam mu powiedzieć, że ona czeka w tamtej kawiarni.
Chłopak zmieszany nie wie co robić, ale idzie do tej kawiarni a tam wychodzi do niego piękna cycasta blondyna.
Tak go chciała wypróbować.
I dostał ją.
W nagrodę za poświęcenie?!
A gdyby się spłoszył tamtą, to by nic nie dostał?
Ładnie załatwiła sprawę, wykorzystując do swoich celów brzydszą obcą kobietę, cwaniara. Niby wiadomo co chciała osiągnąć i sprawdzić: czy nie leci tylko na wygląd, czy jest gotów do poświęceń dla miłości, czy nie odstraszają go wady itd. , ale sądzę, że nie wyszło to uczciwie.
Gdyby to była ta sama kandydatka, na przykład najpierw w trudnej sytuacji, umorusana, udająca bezdomną,
potrzebująca pomocy, a potem w nagrodę ujawniłaby swoje prawdziwe oblicze bogata, wdzięczna i piękna jak księżniczka, to tak.
Niesmaczna historia.
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25824
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: cezary123 »

Podobnie dziwna jest jego inna historyjka dla młodzieży.
Chłopak umówił się z dziewczyną ale strasznie się rozczarował. Bo brzydka była i coś tam jeszcze. Zerwał wszelkie kontakty z nią i trochę mu głupio.
Idzie do księdza i marudzi: Jak tu randkować, jak tu kochać, jak dążyć do świętego małżeństwa...
Ksiądz go zmierzył wzrokiem i mówi: "Ty gupku!, Ty gupku! Nie myślisz w ogóle. Może to jej siostra miała być Twoją wielką miłością".
No tak. Sieci powiązań i znajomości są bardzo ważne. Młodzi tego nie rozumieją. :lol:
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25824
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: cezary123 »

Nawet jak już niektórych poczciwych, wiernych znajomych Bozia zabierze do nieba.

"— 16 czy więcej już lat temu bezdomny, bardzo porządny człowiek, pan Stanisław, pamiętam imię, niestety zmarł, który ożenił się pechowo, z milicjantką. No wiemy, jacy ci milicjanci różni byli — zaczął dość chaotycznie o. Rydzyk. — On porządny, sierotą był, wychowały go ciocie. Dobrze go wychowały. Skończył AWF. Wydawało się, że wszystko się dobrze ułoży. Kupił żonie mieszkanie. Później córka podrosła, kupił jej mieszkanie... i wyrzucili go z domu, i jedni, i drudzy. No i rzeczywiście, kiedyś wrzucił totolotka. Był w Sopocie, a pochodził z Warszawy.

Wersja redemptorysty jest taka: gdy Stanisław wrócił do Warszawy, to odkrył, że trafił szóstkę w totolotka na kuponie kupionym w Sopocie. — Wygrał, jak opowiadał, 1,35 mln zł — zapamiętał o. Rydzyk.

Wtedy bezdomny, w podzięce "za dobrą robotę dla Polski", miał przyjechać do Torunia i zostawić redemptorystom "dwa małe golfy". Jeden ciemnozielony, drugi czerwony. Jednego zakonnicy używają do dziś".

https://kujawsko-pomorskie.onet.pl/o-ry ... wa/epqd32z
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25824
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: cezary123 »

https://www.tvp.info/47217364/zmarl-ksi ... wlukiewicz

Szkoda.

Requiem aeternam dona eis Domine et lux perpetua luceat eis.
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25824
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: cezary123 »

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25824
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: cezary123 »

"David Starkey bada, jak reformacja zmieniła oblicze współczesnej Europy, uwalniając fundamentalizm, terror i przemoc religijną".

https://www.telemagazyn.pl/film/reforma ... y-2503343/


Bo ludziskom zachciało się zmarłych wyciągać z czyścca przez kupowanie i sprzedawanie odpustów.
Zmarli przeminęli bezpowrotnie, rozpuścili się w entropii Wszechświata a "to pokolenie" nic nie rozumie, już od wielu pokoleń. Okienko czasowe żywych przesuwa się wzdłuż rzeczywistości, przechodzi i znika i tyle tylko istnieje naprawdę. Niech lepiej robią coś dobrego światach a nie zaświatach. Bozi i zmarłym już i tak nic nie pomoże. :mrgreen:


Przemoc religijna i inne takie istniały już za czasów faraonów, Kananejczyków i Mojżeszów.
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25824
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: cezary123 »

Przeglądam wątek i widzę, że jeszcze w 2014 roku byłem tylko wierzący, w okresie 2015-2019 tylko okropnie wątpiący, może po rozmowach z ateistami i byłymi wierzącymi, a ostatnio i taki i taki, to znaczy mam całe spektrum do dyspozycji i odczuwania - od wiary do niewiary. I wybieraj co chcesz, czyli nadal nic nie wiadomo. :lol:
Doskonale pamiętam moment przełomowy, w którym zacząłem podejrzewać cały świat o taką niedoskonałość wyjściową, że uniemożliwiła nawet potencjalną szansę na wybawienie czy przekształcenie czy zmianę przez jakąś Transcendencję, Absolut, inne wersje rzeczywistości, bo po prostu nie dała rady zaistnieć, ograniczenia zamknęły jej szansę w ogóle w jedynej powstałej w końcu realnej rzeczywistości marnej.
Jedynym nowym spostrzeżeniem, które ostatnio mi się nasunęło, jest to, że wiara bywa doskonałym znieczuleniem w sytuacjach krytycznych. Śmierć, odejście bliskich, wypadki, tragedie, tsunami, bezsensowne dramaty młodych istot, przerwane marzenia i życia. Wystarczy wtedy trochę wiary, że ma to jakiś głębszy sens i nie kończy się życie nasze i naszych bliskich i umysł nie eksploduje w przeraźliwej prawdzie tych momentów i zdarzeń. Zostanie znieczulony, aby dalej przetrwać, nawet w takiej formie lekko przyćmionej.
Dąży się do prawa do bezbolesnego trwania i zakończenia losu ciała, to dlaczego nie duszy?
Kto chce, może sobie cierpieć na żywca, ale to niehumanitarne.

Wpadł mi w oko ostatnio ciekawy obraz przedstawiających spokojne umieranie świętych, w przeciwieństwie do szamocących się z bólu i nienawiści grzeszników.



Obrazek





"Obraz przedstawia Maryję i Jezusa towarzyszących konającemu Józefowi, który według apokryfów zmarł w wieku stu jedenastu lat. Maryja spogląda na syna z wyrazem smutku, podczas gdy Jezus teatralnie rozkłada ramiona w postawie modlitwy, prosząc Boga Ojca, aby przyjął Józefa do siebie. Jezus patrzy na Józefa z żalem, ale jednocześnie jest pogodny i spokojny[5][6]. Goya skupia się na oddaniu wyrazów twarzy postaci, zwłaszcza św. Józefa, którego usta są otwarte, być może wymawiając ostatnie słowa[7].

Goya nie mógł towarzyszyć własnemu ojcu w ostatnich chwilach życia. Istnieje hipoteza, że malując św. Józefa, malarz wykreował scenę śmierci ojca (również o imieniu Józef), w której nie mógł uczestniczyć. Nadał postaci Jezusa cechy własnej fizjonomii – Jezus jest młody i nie ma brody, jego profil może odpowiadać twarzy młodego malarza. Znajduje się w towarzystwie bolejącej matki, Maryi na obrazie, zwracającej się do syna w postawie wyrażającej niemoc wobec śmierci męża"[8]

https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Amie ... obraz_Goi)

Jak widać nawet Syn Boży nie mógł docześnie nic zrobić w sytuacji śmierci własnych rodziców.




"Mroczna atmosfera obrazu jest przeciwieństwem Śmierci świętego Józefa, którą Goya namalował rok wcześniej. Odejście świętego to scena pełna ciepłego światła, spokoju i miłości, podczas gdy umierającemu grzesznikowi towarzyszy napięcie i strach[12]".

https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi% ... grzesznika


A profesor filozofii z filmu "Bóg nie umarł" znienawidził Boga po okrutnej śmierci matki.
W 2014 roku błędnie stwierdziłem, że niewierzący pewnie nie myślą o tym, że w pewnym momencie trzeba będzie znaleźć się w chwili końca i pytania o to co dalej, tylko dopiero w chwili własnej śmierci może nagle wołają do Absolutu.
Niestety nie.
Ten moment przeżywają wielokrotnie już wcześniej z przeraźliwą realnością przy śmierci swoich bliskich.
Mają zmarłych przecież.
I co z tego wynika? Jakie wnioski wyciągają? Ktoś ze zmarłych cudownie im wstał albo uniknął śmierci?

Jezus też pochował swoich krewnych.
Awatar użytkownika
Sportowiec
bywalec
Posty: 969
Rejestracja: wt paź 20, 2020 8:36 pm
Status: Student
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Zmęczenie i przeciążenie

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: Sportowiec »

Atheism only!
ZUS to hajs! Bølmo und Northampton and Torquay są znane! :eusa-violin: :angelic-grayflying:
Erling Braut Håland to będzie bardzo dobry piłkarz! New æra of evolusjon? Hjernescan! Min real navn er død råtten drømmer! Morbus mortalis + amentia!
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25824
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: cezary123 »

Sądzę, że ateista tak samo nieswojo by się czuł w wierze w Boga czy bogów, jak teista w ateizmie.
Cała sztuka mądrze wybrać, żeby jak najmniej pomyłek doświadczyć i rozczarowań.
Ja na razie jestem agnostykiem, bo wiem że nic nie wiem :mrgreen:
pycioslawa
moderator
moderator
Posty: 3295
Rejestracja: sob cze 13, 2020 12:55 am
Status: zawodowy obibok

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: pycioslawa »

Ja nie wiem jak jeździć samochodem. I nie wiem jak pływać.
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25824
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: cezary123 »

Aha, ciekawe.
Tytuł może być dwuznaczny. Najpierw może sugerować, że intencją moją było uświadamianie ateistów co do tajemnic nieznanych im a obecnych w innych światopoglądach, a może nawet u źródła jakiejś Transcendencji Boskiej, ale można też go odczytać jako prowokację, że wiedzą jeszcze za mało o braku Boga i innych okropieństwach rzeczywistości. Czego ucho nie słyszało, czego oko nie widziało, czego serce ludzkie nawet nie przeczuwało, a jest jeszcze gorzej niż się ateistom śniło. :mrgreen:
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25824
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: cezary123 »

Oczywiście z religiami, bo brak bogów to dla ateistów żaden problem.
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25824
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: cezary123 »

cezary123 pisze: czw sty 07, 2021 12:29 am Dąży się do prawa do bezbolesnego trwania i zakończenia losu ciała, to dlaczego nie duszy?
No, ale jednocześnie jest to właśnie też punktem wyjścia do nowej tajemnicy, bo jeszcze tak się nie zdarzyło, żebyśmy sami musieli już w tym uczestniczyć, w tym w co się wierzy przy odchodzeniu bliskich i spełnieniu tego albo niespełnieniu, rozczarowaniu wiecznym. Tyle pokoleń i nic, nadal normalne istnienie, bez konieczności spełniania się przedśmiertnych nadziei. Dziwne i irytujące, ale też i trzeźwiące. Żałoba i śmierć trwają krótko, są to tylko momenty na tle całości istnienia. Znieczulenie po chwili przestaje być potrzebne i nadal stoimy w obliczu tego niepokojącego braku doskonałości i Absolutu przez całe życie. I nadal możemy wątpić i wybierać światopogląd ateistyczny albo martwić się o Absolut z realnym niepokojem i poważnym podejrzeniem, bez złudzeń. I nadal nic nie wiadomo, bo dopóki istniejemy - śmierci nie ma, a jak jest śmierć, to nas nie ma.
Ciekawe, może jednak warto nie robić sobie na stałe złudzeń, tylko popatrzeć na problem tak trzeźwo i prawdziwie jak tylko się da?
Prawda nie zaszkodzi, jakakolwiek by się okazała.
Awatar użytkownika
Sportowiec
bywalec
Posty: 969
Rejestracja: wt paź 20, 2020 8:36 pm
Status: Student
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Zmęczenie i przeciążenie

Re: O czym nie wiedzą ateiści?

Post autor: Sportowiec »

Rydzyk to materialista.
ZUS to hajs! Bølmo und Northampton and Torquay są znane! :eusa-violin: :angelic-grayflying:
Erling Braut Håland to będzie bardzo dobry piłkarz! New æra of evolusjon? Hjernescan! Min real navn er død råtten drømmer! Morbus mortalis + amentia!

Wróć do „filozofia”