czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Regulamin forum
Ten dział dotyczy tylko związków seksualności ze schizofrenią lub ogólniej chorobą. O zdrowej seksualności proszę pisać w tematach dowolnych.
myszak
zaufany użytkownik
Posty: 127
Rejestracja: czw kwie 28, 2011 12:17 pm

czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: myszak »

jak w tytule- co sądzicie na ten temat?
Ja zauważyłam, że kiedy jestem na lekach obojętnieje w stosunku do faceta za którym normalnie szalałam. Czy to od leków? Chodzi mi bardziej o emocje i psychikę niż libido.
Jeżeli tak to naprawdę.. chyba pozostaje sobie trumienkę wyrychtować..

Awatar użytkownika
Emocja
zaufany użytkownik
Posty: 1536
Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:45 pm
Lokalizacja: Wrocław

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: Emocja »

leki moga stepiac uczucia,w moim przypadku tak jest,chociaz to nie same leki ale mysle,ze choroba tez to ma do siebie ,ze jest ubogosc uczuc
Nie tak łatwo jest rzecz: chcę być człowiekiem..
Zycie nie czeka na nikogo.

Awatar użytkownika
Petruccio
zaufany użytkownik
Posty: 12674
Rejestracja: pn gru 01, 2008 3:53 pm
płeć: mężczyzna

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: Petruccio »

Uważam jak Emocja.
Jeżeli jest w miarę dobra remisja objawów negatywnych, to myślę, że stan zakochania może być tak samo piękny jak u osoby zdrowej psychicznie.
Obrazek

myszak
zaufany użytkownik
Posty: 127
Rejestracja: czw kwie 28, 2011 12:17 pm

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: myszak »

ale myślicie, że leki mogą mieć tu jakiś wpływ? Czy to objaw choroby?

Awatar użytkownika
Petruccio
zaufany użytkownik
Posty: 12674
Rejestracja: pn gru 01, 2008 3:53 pm
płeć: mężczyzna

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: Petruccio »

Może być i tak, i tak.
Obrazek

Awatar użytkownika
Emocja
zaufany użytkownik
Posty: 1536
Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:45 pm
Lokalizacja: Wrocław

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: Emocja »

piotr6 pisze:Może być i tak, i tak.
tez tam uwazam
Nie tak łatwo jest rzecz: chcę być człowiekiem..
Zycie nie czeka na nikogo.

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 10072
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: hvp2 »

Neuroleptyki unicestwiają uczucie zakochania!

halftoilet
bywalec
Posty: 67
Rejestracja: śr lis 09, 2011 6:46 pm
płeć: mężczyzna

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: halftoilet »

Nigdy się nie zakochałem to nie wiem.

myszak
zaufany użytkownik
Posty: 127
Rejestracja: czw kwie 28, 2011 12:17 pm

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: myszak »

hvp2, naprawdę tak sądzisz? Może mi po prostu przeszło... trochę to straszne jeśli tak jest...

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 10072
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: hvp2 »

Byłem dwa razy bardzo zakochany i dwa razy intensywne leczenie neuroleptykami unicestwiło te uczucia! Na dramat przy tym zakrawa fakt, że za drugim razem było też ono niepotrzebne, ale nikomu nie chciało się ze mną szczegółowiej porozmawiać.

is
zaufany użytkownik
Posty: 2646
Rejestracja: sob lis 11, 2006 6:09 pm

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: is »

Myślę, że nie ma na to reguły. Bywa i tak, że dobrze dobrane leki nie mają żadnego wpływu na stan zakochania, a czasem nawet umacniają uczucia. Uważam, że jest to bardzo indywidualna kwestia.
"Mówię, krzyczę, piszę. Czy warto było mącić ciszę?"

Awatar użytkownika
Alexa22
zaufany użytkownik
Posty: 84
Rejestracja: sob sie 20, 2011 2:58 pm
Lokalizacja: Gdańsk

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: Alexa22 »

To chyba i choroba i leki zabierają nam uczucia. Jak byłam zdrowa to wszystko w tej kwestii było ok, a teraz kiepsko z uczuciami mam.

Awatar użytkownika
W KRAINIE TRAW
zaufany użytkownik
Posty: 150
Rejestracja: czw sie 18, 2011 7:07 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Iglo w dżungli Mozambiku.

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: W KRAINIE TRAW »

Ja te cholerne proszki biorę od 12 lat!prze różne,cała apteka.Ze mnie chodząca walizka :evil:
To już nie jest smieszne bo jak mozna o czyms marzyc przez pół swojego zycia,oglądając się za porywem miłości....tak tego pragnąć,ponoć najcudowniejszego uczucia,a teraz być tego wyzbytym,a najlepsze jest to że mój popęd seksulany w ogóle nie spad,libido mam aż ponad to.Do tego: łojenie zielska,czasem wypicie alkoholu, a co nam pozostało??!!!hm?znieść iluzje i fatamorganę!odkryć prawdziwe piękno!wiem ze brzmie jak nawiedzony lunatyk, cóż taka cena ze żyjemy w tym wszechświecie.Nie ma smutku,nie ma zalu,nie ma wątpliwości,tyle.
"Odejdzmy za nim będziemy tańczyć na końcu sznura bez muzyki".

myszak
zaufany użytkownik
Posty: 127
Rejestracja: czw kwie 28, 2011 12:17 pm

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: myszak »

W krainie traw- troche nie rozumiem Twoje postu- chodzi Ci o to, że u Ciebie te leki także zabiły uczucia?

Awatar użytkownika
W KRAINIE TRAW
zaufany użytkownik
Posty: 150
Rejestracja: czw sie 18, 2011 7:07 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Iglo w dżungli Mozambiku.

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: W KRAINIE TRAW »

Dobitnie i skutecznie,czuje olbrzymie zobojętnienie. :evil: leki plus jeszcze kilka nakładających się rzeczy.
"Odejdzmy za nim będziemy tańczyć na końcu sznura bez muzyki".

akolada
zarejestrowany użytkownik
Posty: 6
Rejestracja: sob sie 13, 2011 12:34 pm

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: akolada »

Psychotropy nie zabijają uczucia zakochania, to doświadczenie swoje i innych ludzi sprawia że człowiek jest ostrożniejszy. Mogłabym się zakochać w kimś ale wolałabym żeby to ktoś zakochał się we mnie. Można bardzo przyjemnie spędzić czas z mężczyzną po 2-óch piwach. Uczucie kwitnie jak w maju, ale na trzeźwo przychodzą rozterki i hamulce. Ja bardzo się boję żeby mężczyzna mnie nie uderzył, bardzo się boję alkoholu, bo wtedy jest obniżona samokontrola. Boję się chamstwa, poniżania. Psychotropy nie mają tu większego znaczenia. Liczy się charakter drugiego czlowieka, jakie ma dążenia, co myśli o różnych rzeczach. Jeszcze raz psychotropy niczego nie zabijaja, przynajmniej te które ja biorę, czyli olzapin i perazin.

Awatar użytkownika
lea
zaufany użytkownik
Posty: 2882
Rejestracja: ndz maja 31, 2009 9:52 am
Lokalizacja: tunel czasoprzestrzenny

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: lea »

Według mnie jest to kwestia indywidualna, w moim przypadku neuroleptyki nie mają wpływu na stan zakochania. Może to zależeć od neuroleptyku i dawki jaką bierzemy, czyli ogólnie od dobrze dobranych leków.

pozdrawiam
pustamiska pomóż klikając
walka zaczyna się w głowie

akolada
zarejestrowany użytkownik
Posty: 6
Rejestracja: sob sie 13, 2011 12:34 pm

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: akolada »

Obojętność nie jest najlepsza, ale się zdarza. Na jednego jestem obojętna na innego nie, ale w sumie to podobnie wygląda. W drugim człowieku byłam zakochana kilka razy, nienawidziłam gdy mnie zmuszano do grania tak jak ktoś mi kazał. Ale na to wychodzi, że zakochanie się w muzyce jest bezpieczne, fortepian ci odda dwa razy więcej niż mu dasz, tak mnie uczyła jedna pani profesor. Dolega mi nieśmiałość i egoizm i nie mogę się zdecydować, co wolę bardziej: muzykę czy drugiego człowieka. Może można to jakoś pogodzić. Psychotropy pomagają mi zasnąć, czyli robią dobrą robotę. Jestem trochę zakochana i trochę ciekawa co z tego wyniknie, ale moim odruchem jest siadać do instrumentu i wykonywać pracę i cieszę się jeśli komuś podoba się jak gram.

Awatar użytkownika
W KRAINIE TRAW
zaufany użytkownik
Posty: 150
Rejestracja: czw sie 18, 2011 7:07 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Iglo w dżungli Mozambiku.

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: W KRAINIE TRAW »

Obojętność jest przerażająca,uczucie ambiwalencji,wszystko przenika i jest pomieszane.
Powiem otwarcie i szczerze że akolado wykonujesz kawał porządnej pracy.Tak zatracić się w tej jednej rzeczy.ponieść swoje wyobrażenia ku niekończącemu się wszech światowi :D dać upust swoim demonom,które bez wątpienia posiadamy.Wewnętrzne upiory,rozrywające serce,wątrobe,płuca.A tak!!krązy wokół mnie demon,czuje jak wypala mi płuca :evil:
Jeśli mam wrócić do tematu :wink: proszki z powodowały ogromnie spustoszenie,sam nie wiem jak się czuje,zawsze były u mnie tabletki,rispolept,trilafon,zyprexa,abilify.Nafaszerowali mnie tak że teraz(nie ukrywam ze było ze mną zle )pomogło,ale coś jest ze mna nie tak :evil: pozbyłem się w wiekszości objawów schizy,miałem chyba prawie wszystkie przypadłości z każdego rodzaju schizofreni.Min. ileś tam razy kran sprawdzić czy woda nie leci,do judasza-do łóżka,czy ktoś nie idzie,lęki społeczne,unikałem ludzi jak cholerka,oczy wpatrzone we mnie,głosy za mną mówiące ze ze mnie skończona ciota(a nią nie jestem dodam),debil,itp. zła sąsiadka z góry,non stop słyszałem jak jakaś kobieta stuka obcasami na schodach,pokój wypełniony zarazą ale co ja tam będę gadał :D teraz już ok,powiedzmy-remisja,ostatnio poczułem przypływ siły intelektualnej,cos zrozumiałem,coś pękło-jakbym przejrzał na oczy.A ta przeklęta miłość nie przychodzi!!! :evil:
Mam świetna kompankę z, która spędzam dobry czas-a miłości jak nie ma tak nie ma.Lubie ją,uśmieszki,muśnięcia,całusy a głębsze uczucie???nie ma!!!!to nie mówicie mi że proszki nie otępiają.
Jak puste naczynie,powłoka jest a jak bym znikał w zaświaty.
Intelekt ok,uczuc brak......to co to jest,powiedzcie mi????
Tabletki tak mi sie przynajmniej wydaje,z mojej perspektywy zdusiły we mnie miłość.Odeszła w zapomnienie,nawet moja mama jest dla mnie tylko obojętnym bytem.Eh............
"Odejdzmy za nim będziemy tańczyć na końcu sznura bez muzyki".

SchiziS
bywalec
Posty: 213
Rejestracja: pt lip 02, 2010 6:45 pm
Lokalizacja: In The Arms Of The Astral World

Re: czy psychotropy zabijają uczucie zakochania?

Post autor: SchiziS »

Zgadzam się :(. Leki mogą stępić uczucia i to ogromnie. Zapewne jest Ci z tym ciężko, wierzę. Mi też na początku było ale potem ten brak uczuć zaczął mi się nawet podobać. Może dlatego, że sama wiele lat zakochiwałam się, zwykle bardzo nieszczęśliwie, ci faceci nie zwracali na mnie uwagi. A ja spać, jeść i żyć nie mogłam. Pierwszy chłopak, w którym zakochałam się z wzajemnością tylko się mną bawił, boleśnie sprowadził mnie po pół roku na ziemię. Rany leczyłam półtora roku. Teraz mam pewność, że nikt mnie już nie zrani. Teraz ja ranię tą obojętnością, ale cóż ja mogę na to poradzić. Mówię "kocham cię" tylko po to, by mieć spokój i uniknąć niepotrzebnych pytań. Tak naprawdę to słowo nic nie znaczy, więc staram się go unikać lub używać jak najrzadziej.

Lecz... uwaga. Czuję czasem coś takiego, jak zadurzenie, ale zwykle krótko... Dotyczy to mężczyzn, nawet poznanych wirtualnie, którzy poświęcą mi trochę czasu, miło ze mną porozmawiają i zwykle dzieje się to z wzajemnością. Lecz potem magia ta znika... Tak czy inaczej da się z tym żyć. Przynajmniej jak już wspomniałam wyżej nie trzeba będzie tak bardzo cierpieć.

Wróć do „seks a choroba”