neuroleptyki wywołują anhedonię

mocno_owocowy
bywalec
Posty: 110
Rejestracja: wt sty 15, 2008 12:24 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: inny wszechświat

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: mocno_owocowy »

moi pisze:
mocno_owocowy pisze:Uważasz, że którakolwiek z piszących tu osób zamyka się, izoluje, porzuca ciekawe zajęcia i pozbawia się w ten sposób czegoś na własne życzenie ?
Bo z tego co piszesz ogólnie tak wynika. A to wielka bzdura.
Nieprawda. Wielu ludzi odczuwa silny, niewytłumaczalny strach przed nowymi sytuacjami i ludźmi. Wolą tkwić zamknięci w domu, niż zrobić coś nowego. A trzeba przezwyciężać te irracjonalne lęki. One zabierają nam nasze życie.
Jak z dzieckiem.
Nie !!! To nasze życie zabiera nam nasze życie !
moi pisze:Mnie w pokonaniu porannego "zwału" polekowego pomaga powtarzalność tych samych czynności i sytuacji
A mnie pomaga wygżanie mojej d... w słońcu Seszeli albo Madagaskaru. I 5 murzynek donosi kawior i johny walkera.

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27824
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: moi »

Mocno_owocowy, zachowujesz się jak dziecko. Gdy spotykasz się z argumentacją, która Ci nie pasuje, ronisz focha i obrażasz się. Przyjmij do wiadomości, że ze wszystkimi problemami można się uporać. Albo za pomocą leków, albo za pomocą terapii. Trzeba tylko chcieć coś w sobie zmienić. Jak ktoś chce - szuka sposobów, a jak ktoś nie chce - szuka powodów.

Pozdrawiam.m.

myszak
zaufany użytkownik
Posty: 127
Rejestracja: czw kwie 28, 2011 12:17 pm

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: myszak »

Moi, nie zawsze tak jest. Niektórym kończą się opcje zmiany leków, sama jestem tego najlepszym przykładem, i zostają z czymś co nie wpływa na nich dobrze i może wywoływać właśnie takie nieciekawe stany, nie mówiąc o innych skutkach ubocznych.
Nie zawsze "hurra optymizm" się sprawdza i jest możliwy..
Wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji i okoliczności, jeżeli ktoś cierpi z powodu anhedonii i nie ma możliwości manewru z lekami to co takiej osobie powiedzieć?

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27824
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: moi »

Warto szukać innych rozwiązań. Terapii, zajęć motywujących. Siedzenie w domu i klikanie w klawiaturę raczej stanu zdrowia i samopoczucia nie poprawi. Trzeba wychodzić do ludzi, robić coś dla innych. Nigdy nie wiadomo, co uruchomi mechanizm naprawczy. Mnie pomogło zajście w ciążę i urodzenie dziecka (choć początkowo wydawało się to złą opcją, ciąża nie była planowana)- przewartościował mi się cały świat, uruchomiły się jakieś mechanizmy, dzięki którym mam silę wstawać rano i wykonywać swoje codziennie czynności. Nie wiem, czy zadział instynkt, czy siła bezwarunkowej, nieegoistycznej miłości. Może dla kogoś innego takim mechanizmem będzie praca w hospicjum, wolontariat w świetlicy środowiskowej - warto spróbować. Może związek, przyjaźń z kimś wartościowym? Warto szukać pomocy, wtedy zwiększa się swoje szanse na odzyskanie równowagi psychicznej.

Pozdrawiam.m.

mocno_owocowy
bywalec
Posty: 110
Rejestracja: wt sty 15, 2008 12:24 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: inny wszechświat

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: mocno_owocowy »

moi pisze:Gdy spotykasz się z argumentacją, która Ci nie pasuje, ronisz focha i obrażasz się
Ależ jestem od tego jak najdalszy. Tylko swój stosunek do tej niby argumentacji wyrażam czasem krótko i zwięźle bo ręce opadają na taką przyszywaną argumentację. Zdaję sobie trochę sprawę, że mój punkt widzenia może być dla Ciebie ciężki do pojęcia. I chyba tak jest. Ale to nie zwalnia Cię z obowiązku unikania pewnych mydlących oczy i propagandowych sugestii i ściślejszego trzymania się sedna sprawy.
Jako przykład podam coś takiego:
moi pisze:Uważam, że można starać się przeciwdziałać nudzie, rutynie i monotonii. Znaleźć sobie jakieś ciekawe zajęcie, rozwijać swoje hobby, dbać o kontakty z innymi... Możliwości jest sporo.
Teraz pytanie. Czy znasz kogoś kto tak nie uważa ?
Sugierujesz mi tu, że ja tak nie uważam ? Oczywiście że mozna przeciwdziałać, jeśli nuda lub rutyna są czyimś właściwym problemem, jak juz pisałem

moi pisze: Przyjmij do wiadomości, że ze wszystkimi problemami można się uporać. Albo za pomocą leków, albo za pomocą terapii. Trzeba tylko chcieć coś w sobie zmienić. Jak ktoś chce - szuka sposobów, a jak ktoś nie chce - szuka powodów.
Co za dostojny ton. Krótka to i piękna bajka. Na prawdę w nią wierzysz ?
moi pisze:Siedzenie w domu i klikanie w klawiaturę raczej stanu zdrowia i samopoczucia nie poprawi. Trzeba wychodzić do ludzi, robić coś dla innych.
Moi, ale z kim będziesz pisać i co będziesz moderować jak wszyscy przestaną klikać ?
moi pisze:Mnie pomogło zajście w ciążę i... ... .... hospicjum, wolontariat w świetlicy środowiskowej - warto spróbować.
Pewno jesteś i byłaś osobą umiejącą na swój sposób zadbać nawet nie tylko o siebie ale o innych. Nie każdy taki jest. Na pewno znasz lub widziałaś jakąś kobietę po której było widać, czasem nawet na pierwszy rzut oka a czasem dopiero po dłuższej rozmowie, że nie jest samodzielna. W przypadku gdy taka osoba zajdzie w ciążę to faktycznie nie na niej spocznie ciężar i odpowiedzialność za dziecko. A co dopiero dla kogoś takigo świetlica czy wolontariat.
moi pisze:Warto szukać innych rozwiązań. Terapii, zajęć motywujących.
Ale czasem tych rozwiązań jest tyle, że głowa boli i nie wiadomo w którą stronę iść. Czasem nie ma wcale, np. na zapadłej wiosce gdy nie ma za bardzo na bilet autobusowy, a wejście do autobusu może spowodować nagły atak paniki, który z kolei nie wiadomo jak się może skończyć. Czasem podobno nawet wystepuje psychogenna utrata wzroku i człowiek sam nie da rady szukać. Czasem wszystkie rozwiązania, które wydawały się jeszcze w miarę rozzsądne zawiodły. Czy należy się chwytać tych czasem podtykanych, które już nie wydają być się rozsądne ?
Ostatnio zmieniony czw mar 29, 2012 4:33 am przez mocno_owocowy, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27824
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: moi »

mocno_owocowy pisze:Czasem podobno nawet wystepuje psychogenna utrata wzroku i człowiek sam nie da rady szukać.
Zapadłeś na coś takiego? Po co się przejmujesz sytuacjami, które Ciebie nie dotyczą?
mocno_owocowy pisze:Czasem wszystkie rozwiązania, które wydawały się jeszcze w miarę rozzsądne zawiodły. Czy należy się chwytać tych czasem podtykanych, które już nie wydają być się rozsądne ?
Ile z tych wszystkich rozwiązań wypróbowałeś? Pracowałeś w hospicjum, albo w świetlicy środowiskowej? Robiłeś coś dla innych? Masz jakieś hobby? Wychodzisz spotykać się ze znajomymi? Masz obowiązki w domu i wywiązujesz się z nich? Jak dbasz o ciało i umysł?
Zastanów się nad tym rzetelnie i odpowiedz sobie na pytanie, czy rzeczywiście poszukujesz rozwiązań dla swoich problemów?
mocno_owocowy pisze:Moi, ale z kim będziesz pisać i co będziesz moderować jak wszyscy przestaną klikać ?
Jeśli tylko ktoś znajdzie coś ciekawszego, niż siedzenie w internecie i poczuje się do tego lepiej, będę z tego powodu bardzo szczęśliwa.

Pozdrawiam.m.

myszak
zaufany użytkownik
Posty: 127
Rejestracja: czw kwie 28, 2011 12:17 pm

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: myszak »

Moi, ja się z Tobą w pełni zgadzam w kwestii zaproponowanych rozwiązań, ale z zastsowaniem u osób zdrowych lub NIE odczuwających anhedonii czy braku motywacji.

Moim zdaniem nie łapiesz sedna (a także przyczyny i początku) wszystkich opisywanych tu problemów.
Ktoś kto zaczyna czuć się jak warzywo po lekach, lub popada w stany depresyjne z tego samego (chemicznego czy fizjologicznego powodu) nie będzie czerpał satysfakcji ani nie zmieni swojego stanu działaniami "na zewnątrz".
Pamiętam kiedy sama tak się czułam i wierz mi, że jakiekolwiek aktywności, nawet te z pozoru pozytywne i rozwijające były dla mnie gehenną i męczarnią, na którą nie miałam siły i ochoty.
Do wielu aktywności zmuszałam się, co tylko pogarszało mój stan. Myślę, że osoby wypowiadające się w tym wątku również borykają się z takimi problemami.

Najlepszym przykładem jaki mogę zaproponować tego zjawiska jest fakt, że nawet wyjeżdżając na wymarzone wakacje w gronie przyjaciół i rodziny nie umiałam (z powodu źle dobranego leczenia) cieszyć się z zaistniałych okoliczności ani z nich korzystać. Byłam zgnuśniała i unikałam wszelkiej aktywności bo był to dla mnie niemal fizyczny dyskomfort kiedy miałam się "aktywizować".
Nie za bardzo rozumiem jak dobrym nastawieniem ma się naprawić brak dobrego nastawiania (czy też motywacji, jak zwał tak zwał)... skoro go po prostu nie ma i koniec!
Moim zdaniem to jest Moi błędne koło..

"Jest Ci źle, smutno, czujesz się bez sił i nie odczuwasz przyjemności? No to zmień nastawienie i działaj!"
Sęk w tym, że tego nastawienia (moim zdaniem) nie da się czasami zmienić w ten sposób, czyli przez działania podejmowane, nawet w dobrej wierze. Czynniki fizjologiczne, chorobowe, czy chemia mózgu są tu podstawą. Nawet różne wymienione przez Ciebie aktywności nie będą miały w takich wypadkach efektu w postaci zmiany odczuwania, tj, pojawienia się m.in. odczucia przyjemności.

Jest to wszystko oczywiście moja opinia na ten temat i nie chcę nikogo na siłę do niej przekonywać.

Pozdrawiam!

mocno_owocowy
bywalec
Posty: 110
Rejestracja: wt sty 15, 2008 12:24 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: inny wszechświat

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: mocno_owocowy »

moi pisze:Zapadłeś na coś takiego? Po co się przejmujesz sytuacjami, które Ciebie nie dotyczą?
Ale ja się tym nie przejmuję. Tzn. przejmuję sie nie więcej niż muszę. Na tyle na ile znajduje w tym analogię do sytuacji której Ty zdajesz się nie rozumieć. To jest przykład na sytuację kiedy obiektywnie nie ma przyczyny zaistniałej patologii. Tzn. narząd wzroku pracuje prawidłowo a dana osoba przecież nie udaje, tylko nie widzi i na pewno nie czuje się z tym dobrze.
Odnoszę to do, jak sie wydaje niezrozumiałej dla Ciebie sytuacji, kiedy niemoc, dyskomfort, dysharmonia wewnętrzna osiągają taki poziom, że dana osoba nie potrafi wydobyć z siebie motywacji do podstawowych nawet działań, które są niezbedne do tego aby przetrwać w otoczeniu, które ma blade pojęcie o faktycznym stanie tej osoby.
To jest błedne koło, bo zwykle otoczenie zaczyna mieć po prostu dość czegoś takiego. Bo tego nie rozumie. Następuje jeszcze większa izolacja itd. itp.
moi pisze:Ile z tych wszystkich rozwiązań wypróbowałeś? Pracowałeś w hospicjum, albo w świetlicy środowiskowej? Robiłeś coś dla innych? Masz jakieś hobby? Wychodzisz spotykać się ze znajomymi? Masz obowiązki w domu i wywiązujesz się z nich? Jak dbasz o ciało i umysł?
Zastanów się nad tym rzetelnie i odpowiedz sobie na pytanie, czy rzeczywiście poszukujesz rozwiązań dla swoich problemów?
Nie. Nie próbuję, nie pracuję, nie mam hobby, nie spotykam się, nie dbam, nie zastanawiam się, nie odpowiadam na pytania, nie poszukuję bo tak mi jest cuuuuuuuudoooooownieee !!!!!!!
Poza tym wiele razy słyszałem "zastanów sie nad tym rzetelnie", zastanawiałem się i nic z tego nie wychodziło.
I uwierz, moi, że ja w tym temacie nie oczekuję żadnych porad i w sumie to napisałem co miałem do przekazania. A jak ktoś jeszcze nie łapie to niech w kółko czyta od poczatku do końca, aż załapie.

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27824
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: moi »

mocno_owocowy pisze:Tzn. narząd wzroku pracuje prawidłowo a dana osoba przecież nie udaje, tylko nie widzi i na pewno nie czuje się z tym dobrze.
Ale Ciebie ta sytuacja nie dotyczy. Po co rozmyślać nad czymś, o czym się tak naprawdę nie ma pojęcia, bo się tego nie przeżyło? Ty widzisz dobrze, więc zrób z tego pozytyw, a nie szukaj negatywów, bo coś, kiedyś, komuś się przydarzyło.
mocno_owocowy pisze: To jest błedne koło, bo zwykle otoczenie zaczyna mieć po prostu dość czegoś takiego. Bo tego nie rozumie. Następuje jeszcze większa izolacja itd. itp.
Wtedy warto poszukać takiego otoczenia, które rozumie i akceptuje nasze problemy. Np. internet daje możliwości znalezienia takich ludzi.

Na pewno zawsze warto zrobić, coś, cokolwiek, starać się sobie pomóc, niż siedzieć bezczynnie w marazmie.

Pozdrawiam.m.

Awatar użytkownika
dan
moderator
moderator
Posty: 2097
Rejestracja: śr mar 22, 2006 2:24 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Poznań

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: dan »

myszak pisze:Ktoś kto zaczyna czuć się jak warzywo po lekach, lub popada w stany depresyjne z tego samego (chemicznego czy fizjologicznego powodu) nie będzie czerpał satysfakcji ani nie zmieni swojego stanu działaniami "na zewnątrz".
Na fizjologię mózgu mają wpływ różne czynniki, nie tylko substancje chemiczne. To, że coś się "w głowie popsuło" nie oznacza wcale, że odpowiednie czynniki sytuacyjne i fizyczne nie przyniosą korzystnych efektów. Już tylko w wyniku podjętej aktywności fizycznej chemia całego organizmu(w tym też mózgu - to przecież organ) ulega zmianie.
Zapraszam do rozmowy na czacie.

mocno_owocowy
bywalec
Posty: 110
Rejestracja: wt sty 15, 2008 12:24 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: inny wszechświat

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: mocno_owocowy »

moi pisze:Ale Ciebie ta sytuacja nie dotyczy.
Myślę, że analogiczna sytuacja dotyczy Maldoka i wiele innych osób. Nie piszę tylko o sytuacjach, które dotyczą mnie.
moi pisze:Na pewno zawsze warto zrobić, coś, cokolwiek, starać się sobie pomóc, niż siedzieć bezczynnie w marazmie.
No co Ty ? Warto ? Tak warto, odkryłaś coś fantastycznego, zupełnie de best. Nobel Ci się należy.
A poważniej:
Była już nuda, rutyna teraz jest marazm. Cóż, pobierz tylko przez 2-4 tygodnie np. 300 mg Klozapolu na dobę i przeczytaj wtedy jeszcze raz co tu napisałaś.

mocno_owocowy
bywalec
Posty: 110
Rejestracja: wt sty 15, 2008 12:24 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: inny wszechświat

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: mocno_owocowy »

dan pisze:Na fizjologię mózgu mają wpływ różne czynniki, nie tylko substancje chemiczne. To, że coś się "w głowie popsuło" nie oznacza wcale, że odpowiednie czynniki sytuacyjne i fizyczne nie przyniosą korzystnych efektów. Już tylko w wyniku podjętej aktywności fizycznej chemia całego organizmu(w tym też mózgu - to przecież organ) ulega zmianie
Można dyskutować nad prawdziwością pierwszego zdania tej wypowiedzi. Na fizjologię mózgu mają wpływ tylko substancje chemiczne. Substancje te są wytważane w samym mózgu, przez resztę oraganizmu np. poprzez podjętą aktywność fizyczną oraz dostarczone do niego z zewnątrz.
Siła i ogrom wpływu neuroleptyków dostarczonych z zewnątrz jest taka, że zmienia się nawet percepcja zmysłowa oraz działanie mięśni, sterowane chyba przez mużdżek-czyli tą najgłębszą część muzgu, co jest często dobrze widoczne po ruchach danej osoby.
Zmiany te wpływają na całość reakcji, postrzegania, myślenia i funkcjonowania.
Oprócz mózgu neuroleptyki działają niekożystnie na serce, pozostałe nażądy wewnętrzne oraz układ krwiotwórczy.
Ostatnio zmieniony czw mar 29, 2012 2:16 pm przez mocno_owocowy, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27824
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: moi »

mocno_owocowy pisze:
moi pisze:Ale Ciebie ta sytuacja nie dotyczy.
Myślę, że analogiczna sytuacja dotyczy Maldoka i wiele innych osób. Nie piszę tylko o sytuacjach, które dotyczą mnie.
Czy któraś ze wspomnianych przez Ciebie osób cierpi na ślepotę spowodowaną psychozą? Niepotrzebnie operujesz skrajnościami, zamiast skupic się an tym, co możesz dla siebie zrobić.
mocno_owocowy pisze:
Była już nuda, rutyna teraz jest marazm. Cóż, pobierz tylko przez 2-4 tygodnie np. 300 mg Klozapolu na dobę i przeczytaj wtedy jeszcze raz co tu napisałaś.
W takim razie może zmiana leku Ci pomoże? Ja podobne odczucia miałam na solianie. Walczyłam o każdy dzień (więc wiem, o czym mówię). Zmiana leku przyniosła poprawę.

Pozdrawiam.m.

Awatar użytkownika
dan
moderator
moderator
Posty: 2097
Rejestracja: śr mar 22, 2006 2:24 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Poznań

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: dan »

mocno_owocowy pisze:Na fizjologię mózgu mają wpływ tylko substancje chemiczne.
Czy to Twoja własna dedukcja czy podpierasz się jakimiś badaniami? Jeśli masz dostęp do jakichś rewolucyjnych badań na ten temat, to będę Ci ogromnie wdzięczny, jeśli się ze mną podzielisz tą wiedzą. Oznaczało by to, że w zasadzie mój pozytywnie zdany egzamin z biologicznych podstaw zachowania jest nic nie wart... W ogóle była by to głośna sprawa w środowisku naukowym mająca szerokie reperkusje w różnych obszarach życia.
Zapraszam do rozmowy na czacie.

mocno_owocowy
bywalec
Posty: 110
Rejestracja: wt sty 15, 2008 12:24 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: inny wszechświat

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: mocno_owocowy »

Wiele osób cierpi z powodu sytuacji mocno analogicznej do psychogennej ślepoty.
Tak celowo operuję skrajnościami.
Dziękuję za radę, skupiam się na tym co mogę dla siebie zrobić pewno nie mniej niż Ty.

Czy ja napisałem ostatnio gdzieś, że wogóle biorę jakiś lek ?
Biorę niewielką ilość jednego ze starych antydepresantów.

mocno_owocowy
bywalec
Posty: 110
Rejestracja: wt sty 15, 2008 12:24 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: inny wszechświat

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: mocno_owocowy »

dan pisze:Czy to Twoja własna dedukcja czy podpierasz się jakimiś badaniami? Jeśli masz dostęp do jakichś rewolucyjnych badań na ten temat, to będę Ci ogromnie wdzięczny, jeśli się ze mną podzielisz tą wiedzą. Oznaczało by to, że w zasadzie mój pozytywnie zdany egzamin z biologicznych podstaw zachowania jest nic nie wart... W ogóle była by to głośna sprawa w środowisku naukowym mająca szerokie reperkusje w różnych obszarach życia.
Ok. Napisz wiec, lub daj link do krótkiego opisu, co ma zupełnie bezpośredni wpływ na fizjologię muzgu oprócz chemii. No może jeszcze światło wnikające przez gałki oczne (też zmieniające pewno chemie) i urazy mechaniczne, wstrząsy itp. No chyba że zaczniemy dyskutować o siłach kosmicznych i ufoludkach.

Awatar użytkownika
dan
moderator
moderator
Posty: 2097
Rejestracja: śr mar 22, 2006 2:24 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Poznań

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: dan »

mocno_owocowy pisze:zupełnie bezpośredni wpływ na fizjologię muzgu oprócz chemii.
Nie nie nie. Próbujesz mnie wpuścić w maliny a ja się nie dam :D Nie było mowy o bezpośrednim wpływie na fizjologię mózgu. Nawet tabletki z chemią zupełnie bezpośrednio na nią nie wpływają. Absurdalny warunek.

Organizm reaguje na zmiany środowiskowe - zewnętrzne ale też wewnętrzne, takie jak sposób myślenia. Prawda, że jest to nieco utrudnione kiedy na niektóre jego funkcje oddziałują substancje typu neuroleptyki jednak mimo wszystko wpływ środowiska, częstość i rodzaj podejmowanych aktywności, zachowania innych ludzi z bliskiego otoczenia - mają wpływ na pracę mózgu.
Zapraszam do rozmowy na czacie.

mocno_owocowy
bywalec
Posty: 110
Rejestracja: wt sty 15, 2008 12:24 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: inny wszechświat

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: mocno_owocowy »

dan pisze:Oznaczało by to, że w zasadzie mój pozytywnie zdany egzamin z biologicznych podstaw zachowania jest nic nie wart...
Gdyby okazało się inaczej, oznaczałoby to, że to czego uczyli mnie w podstawówce na chemii, biologii i fizyce i moja pozytywna ocena z tych przedmiotów nie jest nic warta.

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27824
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: moi »

mocno_owocowy pisze: Czy ja napisałem ostatnio gdzieś, że wogóle biorę jakiś lek ?
Biorę niewielką ilość jednego ze starych antydepresantów.
Może w takim razie warto wypróbować coś antydepresyjnego? Np. Depralin? Mnie bardzo pomógł.

Pozdrawiam.m.

mocno_owocowy
bywalec
Posty: 110
Rejestracja: wt sty 15, 2008 12:24 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: inny wszechświat

Re: neuroleptyki wywołują anhedonię

Post autor: mocno_owocowy »

dan pisze:Próbujesz mnie wpuścić w maliny a ja się nie dam
Ja się boję, że wykładowca i książki o biologicznych podstawach zachowania próbują Cię trochę wpuścić w maliny.
Sama nazwa tego kierunku sugieruje, że żądzi biologia, niżej biochemia,a jeszcze niżej po prostu chemia.

Wróć do „antypsychiatria”