Osoby krytycznie nastawione do psychiatrów i leczenia - ile ich jest na forum ?

jest ich 45%
Moderator: moderatorzy
Oczwiście, że poza nielicznymi wyjątkami diagnozy są stawiane rzetelnie. Nie masz podstaw do tak globalnych i absurdalnie brzmiących pomówień.DawidWarsaw pisze:Sugeruję Ci nie myśleć, że te diagnozy są rzetelnie stawiane.
Zbyszek ale czy ty uważasz że wszyscy psychiatrzy są uczciwi ? moze ty na takich trafileś , ale dawid niestety niezbyszek pisze:To są czcze i puste pomówienia. Jeśli będziesz je nadal powtarzał nie w popartej argumentami dyskusji lecz jako propagandę podjudzającą przeciwko całemu zawodowi lekarskiemu psychiatrów wtedy wyłączymy Cię z udziału. To jest drugie ostrzeżenie.
DawidWarsaw pisze: Im bardziej będziesz mnie straszył zbanowaniem i cenzurował mnie, tym bardziej będę się przeciw temu buntował i niech ludzie wiedzą w co są wpychani przez twoje nakłanianie do zażywania psychotropów, które nic nie leczą tylko niszczą myślenie.
nie jestem psychiatrą .... ale pobawie sie w diagnozowanie ...koltunek pisze: Witam ,jestem tu nową użytkowniczką i potrzebuje cholernie pomocy.
Nie potrafie się samodzielnie zdiagnozować,brak mi odwagi na wizytę u psychiatry jednak czuje ze potrzebuje jednak pomocy- dlatego tu piszę.
Byc moze dygresja ta ma wplyw na caloksztalt mojego problemu-jestem konsumentką rozmaitych narkotykow od 4 lat.Nigdy nie byłam całkowicie fizycznie uzależniona - psychicznie bardzo często,jednak o tym nieco pozniej.Mam depresję - jest to fakt niepodważalny. nie wiem nawet czy tak mogę to ując,ponieważ moje zahwianie emocjonalne(potrafie w doslownie 3 minuty zdazyc sie poplakać po czym smiać do rozpuku )pozostawia sobie duzo do zyczenia.Potrafie 2 dni nie wychodzic z pokoju, nie jesc i czuć ta cholerna pustke,samotnosc i psychiczny bol ,po czym 3 dnia wstac w radosnym nastroju pelnym nadziei . Chore , ale pociesza mnie jednak ten optymizm ,ktorego odczuwam NIESTETY CO RAZ MNIEJnie jem nic 5 dni po czym zre na potęge 6.ten problem jednak jest osobnym rozdzialem w moim zyciu..Od zawsze bylam osoba ,dosyc "inną" - jestem mistrzem problemów,które ciągną się od samych narodzin.Nie potrafie dostosowac sie do panujacych gdziekolwiek reguł - nie robie tego na pokaz czy z przekory -fizycznie jest to dla mnie nie możliwe.Moje abstrakcyjny tok umyslowy byl niejednokrotnie weryfikowany przez szkolnych psychologow.Sama nie potrafie wyjasnic ,co tworzy w moim glupim lbie takie rozwiazania i mysli .nigdy nie chcialo mi sie uczyc , a po mimo tego zaskakiwałam cholernie wysoką inteligencja (raczej w kwestii humanistycznej .uwielbiam literaturę ,teatr etc)nie pisze tego aby sie popisac czy komus zaimponowac- podkreslam jednak ze po mimo tego czuje sie jak skonczona idiotka, kompletny bezmozg przez te wszystkie cholernie dziwne zachowania ktore mnie przerastaja(zapominalstwo etc. o tym w dalszej częsci )Aby zdobyć pieniadze na narkotyki dopuszczałam sie roznych rzeczy - kradłam .(tutaj musze jednak cos sprostowac- po mimo dopuszczenia sie do tak zalosnych czynnosci , narkotyki tak czy siak bardziej mi pomogly niz zaszkodzily.zarowno doprowadzilo na dno-kradziez jak i wzniosly z gore-otworzyly mi oczy ,poszerzyly horyzonty myslowe .to nie jest pustoslowie i usprawiedliwianie,tylko fakt )wyrzuty sumienia stały się wrecz moja chorobliwa obsesja.Po mimo tego iż mam cholernie duzo znajomych odczuwam chroniczna samotność i calkowity brak zrozumienia.Mimo prowizorycznej rozrywkowosci(typowa dusza towarzystwa)odczuwam nieustanny lęk.OD 2 lat zauwazylam moja wzrastająca obojętność - cyklicznie powtarzaja sie etapy uciekania wręcz od ludzi,calkowitego wycofywania sie z zycia toczacego sie za drzwiami .mam olbrzymie dziury w pamięci-przeciętnie szukam czegoś ok 8 razy dziennie.Potrafie coś zostawić na łózku a potem szukać tego DOSŁOWNIE niemal godzine.Najgorszy jest jednak fakt,iż łapię się na tym iż pogrążona w fantazji (marzenia to 3/4 mojego dnia.jest to moja chyba ulubiona czynność)np. mówię sama do siebie ?! Niestety bywały takie chwile iż bylam kompletnie zdezorientowana- zacierala sie granica miedzy snem ,fantazja a rzeczywistoscia.Fakty a wymyslone bzdury calkowicie się mi mieszały.zaotrzenie tych paranoi nasila sie podczas czestego zazywania narkotykow(logiczne)podczas okresu dosyc slabego - nasilenia malo pozytywnych mysli moj sen albo jest znikomy albo cholernie mnie męczy-budzę się,miotam,snia mi sie chore sny.najbardziej zadziwiajacy jest fakt,iż podczas 'szczytu'depresji mam paralize senne ,ktore wywoluja u mnie paniczny lek i strach (wyglada to mnie jwiecej tak : NOC twieram oczy-ciemnosc-nie potrafie sie ruszyc-dezorientacja wynikajaca ni e tylko z faktu iz nie moge sie prosuszyc +nie wiem czy to sen czy jawa-czuje cholerny psychiczny ból ,ktory sie nasila .w moomencie gdy czuje ze prawdopodobnie umieram i juz tego dluzej nie wytrzymam nagle moge sie ruszyc i trzezwieje.1 raz doswiadczylam tego w wieku 12 lat,powtorzylo sie 3krotnie w najgorszych zyciowych kryzysach) . Pomijam fakt ze jestem cholernie roztrzepana i cechuje sie kompletnym brakiem koncentracji -Jestem nieprzecietna furiatką- agresja jest moim następnym problemem.Jestem całkowicie nieobliczalna , co przeraża mnie najbardziej.we mnie 2 zupełnie inne osoby- jedna ćpa,jest zakompleksiona(problemy z odzywianiem)druga jest jej kompletną maską i przeciwnością.Nie potrafie pogodzić w sobie jednej tak skrajnych emocjii.Ostatnio mysli samobójcze stały się moją obsesją - nie jestem w stanie zapomnieć o przeszłości ani zaakceptować mojego skomplikowanego charakteru.błagam , pomożcie mi .jesli poderzewacie jakas chorobe czy zaburzenie blagam poinformujcie mnie , poniewaz na tej podstawie (diagnozie_ będę potrafiła cos zrobić , zrozumieć to.Nie mam pojęcia co mi jest,jednak obawiam się że moja obsesyjna decyzja jest niezmienna jesli ktokolwiek na tym cholernym swiecie mi nie pomoze.