Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postprzez neo26 Sat Oct 04, 2008 7:46 pm

Pozwoliłam sobie reaktywować ten wątek bo...potrzebuję po prostu kontaktu, rozmowy z osobami w podobnej sytuacji.
Opiekuję się chorym psychicznie ojcem (schizofrenia paranoidalna), kiedy oczywiście mi na to pozwala :( . A od ponad 2 lat raczej mi nie pozwala. Nie bierze leków, pije, zaczyna być coraz bardziej agresywny.Od roku z nim nie mieszkam bo...już się nie dało. Wierzcie mi - zrobiłam wszystko. WSZYSTKO i więcej już w sobie nie mam...Aby nie został sam na Wigilię pastowałam brudną podłogę i przyklejałam obrazki do ścian w środku nocy mając nad uszami ojca ryczącego i miotającego wyzwiskami pod moim adresem... Z każdym rokiem jest coraz gorzej...- od teraz licząc wstecz stan ostrej manii trwa 4 miesiące i poprzedzony był 3 miesięcznym stanem depresji, który z kolei poprzedzony był ostrą manią trwającą 7 miesięcy. Przerwałam studia, wywalili mnie z pracy, mam długi (np: urlopy bezpłatne po wykończeniu płatnych przy pensji 1000 zł, telefony do niego i w jego sprawach owocujące rachunkami po 300zł) bo mój czas wypełniony był poszukiwaniami ojca kiedy zaginął w Polsce, wizytami w szpitalach, odkręcaniem w urzędach i instytucjach tego co narobił w stanie choroby(kredyty na które go nie stać, zakupy, pożyczki). Jestem w trakcie gromadzenia dokumentów w sprawie o ubezwłasnowolnienie i tu jak w filmach Barei - brak mi tylko aktualnego zaświadczenia lekarskiego mającego być podstawą wniosku. Ten natomiast może wystawić tylko lekarz który tatę dobrze zna i zna stan aktualny. Lekarz który tatę dobrze zna widział go ostatni raz w 2005 a żaden inny nie chce tego wystawić. W szpitalu nawet ordynator twierdzi, że takie zaświadczenie nie jest potrzebne bo "przecież i tak powołuję sie biegłego" natomiast w sądzie...nie chcą przyjąć papierów bez tego.
Wczoraj po 2-tygodniowych poszukiwaniach znalazłam ojca w szpitalu psychiatrycznym ...w Bełchatowie. Poprzednio w Zakopanym w zwykłym szpitalu. Jeszcze poprzednio w lokalnym. Jesteśmy z Warszawy.
Jestem wrakiem człowieka. Mam wszystkiego dosyć. Przestaję sobie radzić z własnymi sprawami...z pracą, własną psychiką a ojcu i tak nie umiem pomóc. Policja przyjeżdża i odjeżdża bo pacjent nie zgadza się na leczenie - dla nich np: jazda w manii i po pijaku na motorze to najwyraźniej nie jest "zagrożenie dla siebie i otoczenia", które jakoby jest podstawą do hospitalizacji wbrew woli. W ramach niezwykle humanitarnego prawa pacjent ma prawo odmówić leczenia jak każdy.Niech sobie pochoruje - ma prawo. Wszyscy umywają ręce.
Mój ojciec zabija siebie i mnie....w ramach humanitaryzmu naszego wspaniałego prawa.
Będę rozmawiała tylko z ludźmi w podobnej sytuacji. Proszę oszczędzić mi rad - dostaję ich tyle że mogłabym otworzyć hurtownię gdyby były w cenie. Ale nie są. A na pewno nie dla mnie i dla ludzi, którzy je dostają będąc w podobnej sytuacji.
Potrzebuję tylko rozmowy, usłyszenia, że ktoś jeszcze też już ledwo żyje. Też nie radzi już sobie z huśtawką niewyobrażalnej miłości i nienawiści do bliskiej osoby...
neo26
zarejestrowany użytkownik
 
Posty: 3
Dołączył(a): Sat Oct 04, 2008 7:00 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postprzez neo26 Sun Oct 05, 2008 11:04 pm

...?
neo26
zarejestrowany użytkownik
 
Posty: 3
Dołączył(a): Sat Oct 04, 2008 7:00 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postprzez neo26 Tue Oct 07, 2008 7:03 pm

...że może rozwiniesz to co ująłeś w "dwóch słowach - NIC NOWEGO" :) - w końcu po to założyłam wątek

Również pozdrawiam
neo26
zarejestrowany użytkownik
 
Posty: 3
Dołączył(a): Sat Oct 04, 2008 7:00 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postprzez Majta Wed Oct 08, 2008 2:49 pm

Moja sytuacja jest o tyle podobna,że dotyczy rodzica. Konkretnie Mamy, która wychowywała mnie sama i jestem jej jedyną córką. Ma choruje odkąd pamiętam.Nie pije. Chodzi do psychiatrów, bierze leki;czasem trzeba ją budzić,przypominać,ale przynajmniej się nie buntuje. Mimo to w ciągu ostatnich 3 lat 2xleżała w szpitalu i kilka razy korzystała z tak zwanego Pobytu Dziennego.
Niby lajcik, ale towarzyszy mi uczucie uzależnienia, od Mamy, jej nastrojów.Kiedy trafia do szpitala czuję się wolna.Tzn. przykro mi, że gorzej się czuje, odwiedzam ją co dziennie,zbieram pochwały od znajomych i pacjentów.Podskórnie jednak ta sytuacja jest dla mnie wytchnieniem,ulgą i nieprzyzwoitą dziecięcą frajdą.
Nie chce być altruistką.Nie chce poświęcać się dla mojej Matki.

Chce skończyć studia, pracować, wyprowadzić się.Pomagać jej, będąc nie zależnym człowiekiem.
Wiem, że to możliwe.Wiem,że Mama może to odchorować. Boję się tego momentu, że się przestraszę i wrócę.A potem będę sączyć w moją Matkę jad, że przez nią nie żyję tak jak bym naprawdę chciała.

Ciekawa jestem jak sobie radzą inne dorosłe dzieci schizofreników.Jak wyfrunąć z gniazda nie czyniąc w nim spustoszenia.
Majta
zarejestrowany użytkownik
 
Posty: 2
Dołączył(a): Thu Oct 02, 2008 2:45 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postprzez stefanka74 Tue Nov 18, 2008 4:28 pm

Witam,
ja mam chorą siostrę, więc może sytuacja jest ciut inna. Ale chciałam powiedzieć, że tak naprawdę pomogłaby w tym przypadku terapia dla Was, dzieci. Ja po pierwszym epizodzie siostry poszłam sama do psychologa i dzięki temu teraz, po jej drugim ataku zupełnie inaczej podchodzę do sprawy. Dla Was, jako DZIECI osób chorych to mogłoby być tym ważniejsze, taka terapia...
Do Warszawy mogę podać namiar na dobrą psycholog.
Trzeba się ratować, żeby lepiej pomóc bliskim.
stefanka74
zarejestrowany użytkownik
 
Posty: 7
Dołączył(a): Mon Nov 17, 2008 5:15 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postprzez zbyszek Tue Dec 16, 2008 7:30 pm

Witaj Neo26, dopiero teraz przeczytałem Twój post. Złożyłbym wniosek do sądu wraz z prośbą o zbadanie ojca przez rzeczoznawcę. Nie wiem co masz na myśli pisząc, że "oni nie chcą przyjąć wniosku" ! Wyślij go listem poleconym z potwierdzeniem odbioru jeśli sekretarka sądowa odmawia Ci przyjęcia listu. Jeśli natomiast odmowa jest pisemna i pochodzi od sędziego podaj tu jej treść - to byłoby dość interesujące. Nie oszczędzaj także adresu sądu i nazwiska sędziego !

Chyba sporo osób ma podobny kłopot jak Ty. Według mnie jakaś rada się jednak w końcu znajdzie, dlatego warto nad nimi dyskutować. Jeśli kompletnie nic nie poradzimy - wtedy pomyśl za co jesteś odpowiedzialna swoimi możliwościami, a za co uczuciem - oczywiście to powinno się jakoś wspólnie zgrać.

Pisz tu proszę, forum jest dla Ciebie. pozdrawiam, zbyszek
Avatar użytkownika
zbyszek
admin
 
Posty: 8137
Dołączył(a): Sun Feb 02, 2003 3:24 am
Lokalizacja: Warszawa
Zawód: informatyk
Płeć: mężczyzna

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postprzez wloczykij Thu Jan 15, 2009 3:38 am

hej!

ja jestem bratem schizofreniczki, z tym, ze moi rodzice niewiele obecnie pomagaja.

Opiekowalem sie siostra przez ostatnie pol roku, bo rodzice byli w stanach, az nie wytrzymalem i kazalem jednemu z nich wrocic. Wrocil ojciec, ktory jest alkoholikiem i doslownie w dzien wigilii odstawil nam wigilijna opowiesc na caly tydzien i musialem sie opiekowac dwiema osobami. W styczniu sie wyprowadzilem z domu, nie bede tutaj tego opisywal bo zrobilem to w osobnym temacie, oto link -> viewtopic.php?f=9&t=4566 . Siostra totalnie uzaleznila sie od mojej osoby i ze tak sie wyraze tak siadla mi na plecach, ze juz nie dzwigam. Oczywiscie chce jej pomagac i ja wspierac i robie to na tyle na ile tylko czasu i sil mi starcza. Ale ja rowniez juz jestem na skraju, juz mi sie konczy cierpliwosc.
Ciezko zyc tzw. swoim zyciem w tej sytuacji. Staram sie podchodzic do tego racjonalnie i "zdrowo" i nie zatracic sie w tym pomaganiu. Ale mimo to moja siostra skupia na mnie caly ciezar zwiazany z jej stanami i choroba.
Rodzice nie pomagaja, ojciec tyle ze sie zajmuje domem troche, zrobi zakupy, cos ugotuje, ale tak to lezy w swoim pokoju, a wsparcie z jego strony wyglada tak ze wejdzie rano da jej tabletke i powie 4 razy zeby wstala. Siostra mowi ze brardzo teskni za mama i potrzebuje jej ale mama nie chce wrocic bo twierdzi, ze siostra jest chora i i tak juz tego nic nie zmieni, a ona musi tam zarabiac na zycie. I w tej sytuacji ja jestem obarczony calym ciezarem, ze tak powiem strony uczuciowo-emocjonalno-psychologicznej tego problemu. Ale psychologiem nie jestem i juz nie dzwigam powoli. Wlasnie podjalem decyzje ze sam ide do psychologa, bo jakos to trzeba zrzucic z siebie.
Staram sie jednak robic swoje, zeby nie stracic tego na co tak dlugo pracowalem (hobby, pasja, praca, studia).
Przez chorobe siostry (jestem pewien ze to duzy determinant tego aspektu mojego zycia) i to czego sie naogladalem mam tez problem z kobietami. Zostawilem kobiete, ktora bardzo kochalem, bo nie bylem w stanie zniesc jej depresyjnych stanow i przerazala mnie wizja zycia z czlowiekiem, ktorego zachowania choc troche przypominaja mi w niektorych momentach stany mojej siostry, choc bardzo sie dla tej kobiety poswiecalem i bardzo jej chcialem pomoc - odpuscilem. I w ogole nie lubie "smutnych" ludzi. Choc jestem tego swiadomy i walcze z tym.
No i rozne takie, ogolnie lipne pietno, fakt...
wloczykij
zarejestrowany użytkownik
 
Posty: 3
Dołączył(a): Sun Dec 21, 2008 11:05 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postprzez NIKT1 Wed Jan 28, 2009 1:40 am

widzę że wielu jest w podobnej sytuacji co ja i też ciężko znosicie całą tą sytuacje z wiązaną z osobą najbliższą chorą ,ja najbardziej nie mogę znieść tej bezsilności że nie można osobie bliskiej pomóc ,leki nie działają a choroba mimo leczenia ciagle zmienia swoje oblicze oraz literki przy F i z diagnoz wynika że jest coraz gorzej nic nie da się przewidzieć ani zaplanować bo nie wiadomo co przyniesie jutro do tego sama nabawiłam się nerwicy miewam stany depresyjne a z drugiej strony to walka o syna daje mi siłę aby się podnieść zwłaszcza jak zaczyna się z nim dziać coś złego , najgorsze z tego co tu czytałam i w mojej sytuacji jest to że wszystko spada na jedną osobę inni w domu stoją z boku żadnej pomocy ani rady i jeszcze nieraz tylko zaostrzają stan swoimi uwagami ,słowami czy w inny sposób.jeśli jedna osoba "zajmuje się" osobą chorą to ona polega tylko na niej i tylko do niej ma zaufanie i zgadzam się z tym że uzależnia się od tej osoby , a osoba zajmująca cóż ciężko miec jakieś życie własne w moim przypadku to jedynie w chwili gdy jest lepiej to czas na zebranie sił , byłam u psychologa ale to mało co dało bo pani psycholog stwierdziła że trzeba się pogodzić z sytuacją i nie przejmować a na nerwice nie pomoże bo pomogło by tylko pozbycie przyczyny stresu , a jak go się pozbyć skoro syn to taki duży dzieciak dobrze chociaż że bardzo spokojny .
NIKT1
zaufany użytkownik
 
Posty: 101
Dołączył(a): Tue Jun 12, 2007 3:27 pm
Lokalizacja: małopolska

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postprzez katarzyna54 Tue Aug 18, 2009 10:22 pm

Aby pomóc chorej osobie trzeba byc w dobrej kondycji psychicznej inaczej samemu czlowiek sie pogrązy i nie pomoze nikomu.Na poczatku chorby córki załamalam sie i dzialałam chotycznie w rozpaczy. Teraz zakceptowałam chorobe córki i pomagam jej nie rozpaczajac choc czasami jestem zrozpaczona tym ze choroba nie ustepuje,Ale ale nie wyobrazam sobie aby ja zostawic bez opieki, Maz widzac ze go wyręczyłam oddal sie innym sprawa /ogladadanie sportu w telewizji ,chodzi na mecze /Tak ze sa osoby ktore nie wiedza jak pomagać i rozmawiać z chorymi,Ta choroba to jest zmiana dla całej rodziny juz niec nie jest takie jak przed choroba,
katarzyna54
zarejestrowany użytkownik
 
Posty: 2
Dołączył(a): Fri Aug 14, 2009 9:45 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postprzez 111111 Sat Jan 30, 2010 2:50 am

Po 18 latach z ojcem chorym. Po 12 latach przerwy od ciągłych awantur, niezrozumiałych dla mnie jako dziecka sytuacji, od bicia i picia, kiedy jeszcze nie zdążyłam się z tego otrząsąć znów "powtórka z rozrywki"?! Mój brat.... Nie chce narzekać, biadolić, opowiadać co on wyczynia.... Chce żeby nie bolały mnie mięśnie od ciągłego napinania, zęby od zagryzania, oczy od płakania!!! Co dalej?
Ludzie nic nie rozumieją... Jestem zostawiona sama sobie, czekam aż zaczną działać leki to już tydzień. Lekarz nic nie tłumaczy. Tak wiem poczytam o tym, ale kiedy? Za 2 tygodnie, jak dożyje...
Mam dość............................
111111
zarejestrowany użytkownik
 
Posty: 4
Dołączył(a): Fri Jan 29, 2010 10:13 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postprzez Jerry Tue Feb 02, 2010 12:45 am

Może komuś się przyda... Pod tym adresem:

http://www.rodziny.info/baza/

jest 'Ogólnopolska Baza Stowarzyszeń Rodzin i Organizacji Pozarządowych Działających na rzecz Osób Chorujących Psychicznie'. Praktycznie w każdym województwie jest kilka organizacji. Na pewno nie są to wszystkie możliwe ale jest się gdzie 'zaczepić'. Są tam ludzie gotowi do pomocy. No i co najważniejsze posiadający odpowiednią wiedzę.
Jerry
zarejestrowany użytkownik
 
Posty: 7
Dołączył(a): Sat Dec 05, 2009 2:41 am

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postprzez Kasia30 Wed Oct 27, 2010 9:44 am

Nie wiem czy ktoś jeszcze śledzi ten wątek, ale na pewno ktoś za jakiś czas jeszcze na niego zajrzy. Cieszę się, że są takie fora, bo chyba podobnie jak Wy - przynosi to jednak ulgę, gdy się słyszy i czyta, że nie tylko ja sama mam taki problem ze swoją Mamą... że jest wiele osób, które borykają się z tym mniej lub bardziej. Od ponad roku mieszkam z moją Mamą sama, wcześniej na odległość ta choroba była bez większych problemów do zniesienia... posłuchałam Jej przez telefon... gdy kończył się Jej monolog - odkładałam słuchawkę i wracałam do swojego życia...
Ale odkąd z Nią mieszkam.... już jestem na wykończeniu psychicznym, nie radzę sobie z Jej ciągłymi wyzwiskami, krzykami, oskarżeniami, słuchaniu że jestem wyrodną córką i mam się wynosić(oczywiście nie tak delikatnie powiedziane) z domu... Często się Jej boję, bo nie wiem co tym razem wymyśli, czasami boję się, że zrobi mi krzywdę... już nie raz chciała targnąć na swoje lub mojego Ojca życie...

Wiem że biorę to wszystko za bardzo do siebie, zbyt emocjonalnie... ale ja nie potrafię jednym uchem wpuścić a drugim wypuścić. Najgorsze są jeszcze Jej koleżanki - które słuchając tylko opowieści od mojej Mamy - jaką jestem straszną córką itd. nakręcają Ją jeszcze bardziej przeciw mnie... ciągle słyszę od innych osób - jakie rzeczy Mama na mnie wygaduje... aż przykro słuchać :( A ja przez to wszystko już prawie popadłam w depresję...

I tak Jej nie pomagam, bo nie jestem w stanie - nie potrafię jeszcze zrozumieć tej choroby, sama się wykańczam. Z jednej strony tak bardzo chciałabym się od Niej wyprowadzić, żeby się uwolnić, odetchnąć (też czuję ulgę gdy Jej nie ma w domu choćby na kilka godzin... a jak wyjeżdża na tydzień - to dosłownie odżywam!!!) a z drugiej strony, tylko słyszę ciągłe oskarżenia: "Ale jak Ty to sobie wyobrażasz, zostawisz Mamę w takiej chorobie?", "Przecież Ona potrzebuje opieki", "Gdy się wyprowadzisz będzie z Nią jeszcze gorzej" itd. itp. :(

Przez to że z tym wszystkim sobie nie radzę, udałam się do Psychologa, która się zgodziła na przeprowadzenie ze mną terapii... bardzo się cieszę, bo chcę w końcu nabrać do tej choroby dystansu, nauczyć się nie brać tego wszystko tak do siebie i emocjonalnie nie przeżywać... Jestem od mojej Mamy uzależniona, Jej choroba przejęła kontrolę nade mną. Od pani Psycholog i moich najbliższych przyjaciół - słyszę ciągle - że muszę w końcu zadbać o siebie, bo jak tego nie zrobię - to zaraz ja sama będę wymagać opieki....

Proszę także o Wasze wsparcie, bo wiem że czujecie się podobnie, macie podobne problemy.
Kasia30
zarejestrowany użytkownik
 
Posty: 1
Dołączył(a): Wed Oct 27, 2010 9:26 am

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postprzez lektor Wed Oct 27, 2010 9:37 pm

Kobiety sa ponoc silniejsze psychicznie.Ja nie wytrzymalem.Mam matke w ciaglej depresji(zdiagnozowana,nieleczona) i z urojeniami przesladowczymi oczywiscie obwiniajaca mnie za wszystko co sie jej przydarzylo.Po 20 latach wpadlem w dziwne stany psychiczne zdiagnozowane jako schizofrenia i oprocz leczenia farmakologicznego bylem zmuszony uciekac za granice.Nadal pomagam matce przysylajac pieniadze i organizujac opieke ale z daleka.Moja rada to uciekac z domu za wszelka cene bo nabawisz sie podobnych objawow.
lektor
bywalec
 
Posty: 80
Dołączył(a): Sun Jun 06, 2010 12:43 am

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postprzez Melaine Fri Nov 05, 2010 1:49 am

Biedne, biedne dzieci. Czytam Was jakbym czytała siebie. Każda ta historia, tak różna i tak identyczna zarazem.
Słowo klucz: dystans. Wiem: niełatwo.
Dla Waszych czasem jeszcze nienarodzonych dzieci, dla mężów/żon być może przyszłych lub teraźniejszych, którzy nie zasługują na takie kłębki nerwów i nieszczęścia jakie z siebie robicie, warto na chwilę odrzucić emocje i popatrzeć.
Każdy ma swój czas. Od urodzenia, aż do śmierci. Za to jak go przeżyje, sam jest odpowiedzialny.
Pomyślcie sobie o ulubionym pisarzu lub (co tam lubicie) sportowcu czy kimś takim. Teraz wyobraźcie sobie, że nie dokonał tego za co Go cenicie, nie napisał tej książki, nie zdobył rekordu, bo jego rodzic zachorował, a On podporządkował się całkowicie tej chorobie. Poddał jej. Co o Nim myślicie?
Każdy ma jedno życie i jeśli chce, to może je poświęcić na coś co z góry skazane jest na niepowodzenie, ale lepiej żeby sobie zdawał sprawę z tego co robi.
Czy będziecie mieć satysfakcję, gdy pod koniec życia stwierdziliście, że poświęciliście je na walkę z wiatrakami? Czy może będziecie czekać na śmierć swoich chorych rodziców jak na wybawienie? Może rola ofiary Wam po prostu odpowiada?
Macie prawo do swoich granic. Macie prawo wykorzystać swoje życie po swojemu. Jesteście ludźmi , suwerennymi jednostkami. Czy chcielibyście (mogąc to oceniać teraz z perspektywy ludzi zdrowych) by Wasze dzieci poświęciły swoje życie z powodu Waszej choroby? Czy będąc zdrowymi Wasi rodzice tego by chcieli? Uważam, że nie mam prawa odbierać – podporządkowywać życia swojego dziecka. Popatrzcie na siebie jak na swoich przyjaciół. Jaką dalibyście radę swojemu przyjacielowi, gdyby znalazł się w takiej jak Wy sytuacji?
Neo26 – Ubezwłasnowolnienie to też przejęcie odpowiedzialności. Jesteś pewna?
Majta, trzymam za Ciebie kciuki. Nie zmieniaj decyzji, bądź silna.
Stefanka 74 – bardzo trafna uwaga: żeby pomóc, trzeba się ratować.
Włóczykij, bardzo dobra decyzja by iść do psychologa.
Kasia 30- co Ty tam jeszcze robisz? Uciekaj dziewczyno! Uciekaj!
Wszystkich pozdrawiam.
Mel.
Mel

Odważny, to nie ten kto się nie boi, ale ten który wie,
że istnieją rzeczy ważniejsze niż strach.
Melaine
zarejestrowany użytkownik
 
Posty: 5
Dołączył(a): Fri Nov 05, 2010 1:40 am

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postprzez niewazne Fri Nov 05, 2010 5:40 pm

Melaine w ogole sie z toba nie zgadzam. Dystans owszem ale nie w taki sposob jak ucieczka. ludzie chorzy tez zasluguja na dobro i okazywane cieplo. Chyba nie rozumiesz tej choroby.

Ciekawa jestem czy ty bys chciala np zeby rodzina wyslala cie do osrodka pomocy spolecznej, w ktorym panuja warunki jak w piwnicach, bo "przeciez oni maja wlasne zycie".
Bo strach to nic innego jak zdradziecka odmowa pomocy ze strony rozumowania
niewazne
zaufany użytkownik
 
Posty: 1335
Dołączył(a): Mon Aug 16, 2010 4:15 pm

Następna strona

Powrót do mój rodzic jest chory

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości