Maryja jest nadzieją grzeszników, wprowadza swe sługi do nieba i chroni swoich czcicieli od piekła - św. Alfons Liguori

Moderator: moderatorzy

Regulamin forum
W dyskusji na tematy religijne oraz duchowości, lecz nie związane ze schizofrenią proszę używać działu tematy dowolne -> filozofia.
Awatar użytkownika
hagonbc
bywalec
Posty: 146
Rejestracja: pt wrz 23, 2016 8:28 pm
Status: szlachta nie pracuje
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 24522233

Maryja jest nadzieją grzeszników, wprowadza swe sługi do nieba i chroni swoich czcicieli od piekła - św. Alfons Liguori

Post autor: hagonbc »

Maryja jest nadzieją grzeszników
(tekst pochodzi z książki: św.Alfons Maria de Liguori, Uwielbienia Maryi, Wroclaw 2002, ss. 64-69)

Stworzywszy ziemię, uczynił Bóg dwa ciała świecące: jedno większe, mianowicie słońce, aby świeciło w dzień, drugie mniejsze, aby rozpraszało ciemności nocne (por.Rdz 1, 16). Słońce - jak mówi kardynał Hugo - było obrazem Jezusa Chrystusa, bo Jego światłem cieszą się wszyscy sprawiedliwi, żyjący w promieniach łaski Bożej; Księżyc zaś wyobraża Maryję, gdyż Ona oświeca grzeszników pogrążonych w nocy grzechu. Ponieważ Maryja jest zbawczym księżycem dla biednych grzeszników, to coż powinien czynić człowiek - pyta papież Innocenty III - który pogrążył się w ciemności grzechu? Tak na to odpowiada: jeżeli stracił światło słońca, marnując łaskę Bożą, powinien się zwrócić do księżyca; niech błaga Maryję, a Ona użyczy mu światła, by poznał swój smutny stan, doda mu także siły do wydobycia się z niego. św. Metody twierdzi, że dzięki modlitwom Maryi nawraca się w każdej chwili mnóstwo grzeszników.

Spośród tytułów, którymi Kościół święty każe nam czcić Matkę Najświętszą w Litanii Loretańskiej, najwięcej ufności wlewa w serca grzeszników tytuł "Ucieczka grzesznych". W starożytności na ziemi izraelskiej znajdowały się tzw.miasta ucieczki; jeżeli jakiś zbrodniarz schronił się do któregoś z nich, wolny był tym samym od zasłużonej kary. Dziś już nie ma takich miast ucieczki jak dawniej; posiadamy teraz tylko jedno takie "miasto", a jest nim Maryja; o Niej bowiem mówi Pismo świete: Wspaniałe rzeczy głoszę o tobie, miasto Boże (Ps 87, 3). Zachodzi tu jednak pewna różnica między Maryją a tymi izraelskimi miastami ucieczki: nie dla wszystkich zbrodniarzy ani też nie za wszystkie przewinienia dawano w tych miastach schronienie; natomiast pod płaszczem Maryi znajdą schronienie wszyscy grzesznicy, chociażby się dopuścili nie wiem jak ciężkiego grzechu; wystarczy, aby się tylko zwrócili do Niej o pomoc. Dlatego św.Jan Damasceński takie słowa wkłada w usta Maryi: Ja jestem miastem ucieczki dla tych, którzy do Mnie przychodzą.

Wystarczy, aby się ktoś do Niej zwrócił; jeżeli już ktoś wejdzie do tego miasta, nie potrzebuje nawet prosić ani cokolwiek mówić, aby być ocalonym: Zejdźcie się i wejdźmy do miata obronnego - czytamu u proroka Jeremiasza - i milczmy tam (Jr 8, 14). Tym miastem warownym według św.Alberta Wielkiego - jest Przenajświętsza Panna, bo Ona utwierdzona jest w łasce i chwale. I milczmy tam - do tych słów pewien pisarz czyni taką uwagę: ponieważ nie mamy odwagi sami prosić o przebaczenie, wystarczy, że wejdziemy do tego miasta ucieczki i nic nie będziemy mówić, gdyż Maryja będzie przemawiała i modliła się za nami. Dlatego Ben Fernandez zachęca wszystkich grzeszników, żeby schronili się pod płaszczem Maryi. Oto jego słowa: Biegnijcie, o Adamie, Ewo oraz wy wszystkie ich dzieci, którzyście Boga obrazili. Biegnijcie i chrońcie się na łono Tej dobrej Matki. Czyż nie wiecie, że Ona jest jedynym miastem ucieczki i jedyną nadzieją grzeszników? Już wcześniej św.Augustyn nazywał Maryję: jedyną ucieczką grzeszników.

Podobnie i św.Efrem zwraca się do Maryi: Ty jesteś jednyną orędowniczką grzeszników i tych, którzy nigdzie pomocy znaleźć nie mogą. Bądź pozdrowiona , ucieczko i schronienie grzeszników, w Tobie jedynie mogą oni znaleźć ratunek. To właśnie chciał wyrazić Dawid w następującym ustępie: Pan przechowa mnie w swym namiocie w dniu nieszczęścia (Ps 27, 5). Bo cóż jest w istocie przybytkiem Boga, jeśli nie Maryja? Tak Ją właśnie nazywa św.Andrzej z Krety: Przybytkiem zbudowanym przez Boga, do którego On sam tylko wchodzi, aby dpoełnić wszelkich tajemnic odkupienia człowieka.

Dlatego jeden z Ojców Kościoła, św.Bazyli, powiada, że Bóg dał nam Maryję, aby w Niej, jakby w jakimś publicznym szpitalu, mogli zostać przyjęcie wszyscy chorzy, pozbawieni wszystkich środków utrzymania. Otóż pytam teraz, któż przede wszystkim ma prawo być przyjęty do szpitala przeznaczonego dla ubogich? Czyż nie najubożsi i nie najbardziej chorzy? Dlatego im, kto biedniejszy, bardziej ogołocony z zasług, więcej cierpiący na duszy, tj. dręczony grzechami, tym większe ma prawo wołać do Maryi: Pani, Ty jesteś schronieniem biednych i chorych, więc mnie nie odtrącaj, a ponieważ jestem biedniejszy od innych i bardziej chory, dlatego tym większe mam prawo, żebyś mnie przyjeła. I mówmy jeszcze do Niej za św.Tomaszem z Villanowa: O Maryjo, prócz Ciebie żadnego innego schronienia znaleźć nie możemy. Tyś jest jedyną nadzieją, której powierzamy nasze zbawienie; Ty jesteś jedyną Orędowniczką u Pana Jezusa; do Ciebie się wszyscy zwracamy.

W objawieniach św.Brygidy Maryja nazywana jest Gwiazdą wschodzącą przed słońcem. Możemy to wyjaśnić następująco: jeżeli w jakiejś duszy grzesznej rodzi się nabożeństwo do Matki Bożej, jest to znak niezawodny, że wktótce przyjdzie do tej duszy Bóg i wzbogaci ją swymi łaskami. św.Bonawentura, chcąc ożywić w grzesznikach ufność w opiekę Maryi, przywodzi nam przed oczy obraz wzburzonego morza. Grzesznicy wypadli z okrętu łaski Bożej, wyrzuty sumienia i lęk przed sprawiedliwością Bożą miotają nimi na wszystkie strony, znalazłszy się bez światła i przewodnika, straciliby niebawem wszelką nadzieję i wpadliby w rozpacz, ale Pan pokazuje im Maryję, nazywaną powszechnie Gwiazdą morza, i tak do nich woła: Biedni grzesznicy, stojący nad brzegiem przepaści, nie traćcie nadziei, podnieście oczy ku tej pięknej Gwieździe, odetchnijcie i nabierzcie odwagi; Ona was wyratuje z tej burzy i doprowadzi do portu zbawienia.

Podobnie mówi św.Bernard: jeżeli nie chcesz być zatopionym przez nawałnicę, zwróć się do Gwiazdy, wzywaj na pomoc Maryję. Ona jest przecież, według Blozjusza, jedynym schronieniem dla tych, którzy Boga obrazili, ucieczką dla kuszonych i uciśnionych. Ta Matka Miłosierdzia jest pełna łaskawości i słodyczy nie tylko dla sprawiedliwych, lecz także dla grzeszników i rozpaczających. Gdy tylko ujrzy, że się do Niej uciekają i pozna, że szczerze szukają Jej pomocy, zaraz ich ratuje, przyjmuje i wyjednuje przebaczenie od Syna. Nikim nie gardzi, chociażby był najnędzniejszy, i nikomu nie odmawia swej opieki, wszystkich pociesza, a ledwo się Ją wezwie, natychmiast spieszy z pomocą. Słodyczą swoja pobudza często do nabożeństwa ku sobie i budzi nadzieją serca grzeszników nawet najbardziej oddalonych od Boga i w śnie grzechu pogrążonych. W ten sposób przygotowuje ich na przyjęcie łaski Bożej i czyni ich wreszcie godnymi chwały wiecznej. Bóg dał tej swojej ulubionej Córce tak czułe i litościwe serce, że nikt nie powinien lękać się prosić Ją o pomoc. Słowem, tak kończy ten pobożny pisarz - niemożliwe jest, aby się zgubił ten, kto czci Matkę Bożą gorliwie i pokornie.

Maryja jest pewną nadzieją grzeszników. Przyrównano ją do jaworu: jako jawor wywyższona jestem (Syr 24, 19 Wlg). Powinni to sobie grzesznicy zapamiętać. Jawor chroni podróżnych swym cieniem przed żarem słonecznym. Podobnie Maryja zaprasza grzeszników, aby się schronili w cieniu Jej opieki przed ogniem zagniewanej sprawiedliwości Bożej. św.Bonawentura zauważa, że prorok Izajasz skarzył się wołając: otoś Tyś zawrzał gniewem bośmy zgrzeszyli (...) Nikt nie wezwał Twojego imienia (...) by się chwycić Ciebie (Iz 64, 4.6). Jakoby mówił: słuszny jest gniew Twój Panie na grzeszników i nie ma nikogo ktoby Cię przebłagał. Dlatego skarżył się tak prorok - mówi wspomniany autor - bo wtedy jeszcze nie było na świecie Maryi. Ale jeśli teraz Bóg rozgniewa się na jakiegoś grzesznika, a Maryja weźmie go pod swoją obronę, powstrzymuje wówczas Syna, żeby Go nie karał i wyjednuje mu zbawienie. A nie można było znaleźć na ziemi nikogo, ktoby się bardziej od Maryi nadawał do spełnienia tego obowiązku; Ona gotowa jest chwycić ręką za miecz sprawiedliwości Bożej, aby go powstrzymać od ugodzenia w grzeszników. Tę samą myśl znajdujemy i u Ryszarda od św.Wawrzyńca. Powiada on, że kiedy Maryi nie było na ziemi, Bóg skarżył się, iż nie ma nikogo, kto by Go wstrzymywał od karania grzeszników: teraz zaś Maryja łagodzi gniew Jego.

O grzeszniku - zachęca św.Bazyli - nie trać ufności, ale uciekaj się do Maryi we wszystkich potrzebach i przyzywaj Ją na pomoc, a ona zawsze okaże się gotową do wspierania cię, Bóg bowiem chce, żeby pomagała wszystkim w każdej potrzebie. Ta Matka Miłosierdzia tak pragnie zbawić grzeszników, nawet największych, że sama wyszukuje ich, aby im przyjść z pomocą; jeśli zaś oni do Niej się uciekną, umie pojednać ich z Bogiem.

Izaak zapragnął raz potrawy ze zwierzyny leśnej i przyrzekł Ezawowi, że mu za nią udzieli błogosławieństwa (por. Rdz. 27); Rebeka zaś chciała, żeby to błogosławieństwo otrzymał mlodszy syn Jakób. Poleciła mu więc przynieść dwa koźlęta, bo zamierzała przyprawić je według smaku Izaaka. św. Antonin mówi, że Rebeka była figurą Maryi. Przyprowadźcie mi grzeszników (ich to bowiem mają wyobrażać koźlęta) - woła Maryja do Aniołów - a Ja ich takim duchem pokuty przyprawię, że ich Bóg znowu pokocha i łaskawie przyjmie. A opat Francone, rozwijając tę myśl, twierdzi, że Maryja tak potrafi te koźlęta przyprawić, iż nie tylko dorównują smakiem jeleniom, ale ich nawet przewyższają.

Sama Przenajświętsza Panna powiedziała św.Brygidzie, że nie ma na świecie grzesznika tak wrogo względem Boga usposobionego, któregoby nie mogła pojednać z Bogiem i łaską na nowo ubogacić, jeśli się tylko do Niej ucieka i o pomoc błaga. Ta sama święta słyszała raz, jak Pan Jezus mówił do swej Matki, że gotowa jest wyjednać łaskę Bożą nawet dla Lucyfera, gdyby się upokożył i o pomoc poprosił. Jednak ten pyszny duch nigdy się nie upokorzy i Maryi o wsparcie nie poprosi. Gdyby to jednak było możliwe, Maryja z pewnością by się nad nim ulitowała i wyjednałaby mu potęgą swego wstawiennictwa przebaczenie i zbawienie. Co jednak niemożliwe jest z szatananem, to urzeczywistnia się na grzesznikach uciekających się do tej Matki Miłosierdzia.

Arka Noego była rónież figurą Maryi, bo tak jak w niej schroniły się wszystkie zwierzęta, tak pod płaszczem Maryi znajdują ucieczkę wszyscy grzesznicy, z powodu swych grzechów cielesnych i zbrodni, podobni są do zwierząt. Zachodzi tu jednak pewna różnica. Zwierzęta, które weszły do Arki, pozostały nadal zwierzętami: wilk został wilkem, tygrys tygrysem; lecz pod płaszczem Maryi wilk staje się jagnięciem, a tygrys gołąbkiem. św. Gertruda widziała raz Maryję z płaszczem rozwartym, a w jego połach ujrzała dużo przeróżnyuch dzikich zwierząt: lamparty, lwy, niedźwiedzie; Matka Najświętsza nie tylko ich nie odpędziła, lecz nawet mile przygarniała i głaskała. święta zrozumiała, że tymi dzikimi zwierzętami są biedni grzesznicy; Maryja przyjmuje ich ze słodyczą i miłością, jeśli się tylko do Niej zwracają.

Słusznie więc św.Bernard woła do Maryi: Pani, Ty nie pogardzisz żadnym grzesznikiem przychodzącym do Ciebie, chociażby nie wiem jak był brudny i szkaradny; jeżeli tylko wezwie Twej pomocy, nie wzbraniasz się wyciągnąć swej litościwej dłoni i wydobyć go z przepaści rozpaczy. O, niech na wieki będzie uwielbiony i wysławiony Bóg, który Cię, o Maryjo najukochańsza, uczynił tak słodką i łaskawą nawet dla najnędzniejszych grzeszników. Biedny, kto Cię nie kocha, kto mogąc się do Ciebie uciekać, Tobie nie ufa. Potępia się, kto u Maryi nie szuka schronienia; a znowu któż się kiedy potępił, jeśli Maryję na ratunek prosił?

Maryja była niekiedy ostateczną nadzieją grzeszników. Czytamy w Pismie świętym, że Booz pozwolił niewieście imieniem Rut zbierać na jego polu kłosy, które pozostawili żniwiarze (por. Rt 2, 3). św. Bonawentura czyni tu następującą uwagę: jak Rut znalazła łaskę w oczach Booza, tak Maryja znalazła łaskę w oczach Pana i wolno Jej zbierać kłosy pominięte przez żniwiarzy; żniwiarzami są pracownicy ewangeliczni, misjonarze, kaznodzieje, spowiednicy, którzy pracami swymi zbierają i pozyskują dusze dla Boga. Są jednak dusze tak zbuntowanwe i zatwardziałe, że je muszą opuścić. Jednynie Maryja ma ten przywilej, że zbawia swym potężnym orędownictwem te opuszczone kłosy. Ale jakże biedni są ci, którzy Tej słodkiej Pani nie pozowlą się "zebrać". Tacy się rzeczywiście gubią i potępiają. Szczęśliwy natomiast, kto się ucieka do Tej dobrej Matki! Nie ma na świecie - powiada Blozjusz - tak wielkiego i występnego grzesznika, którymby Maryja wzgardziła i któregoby od siebie odepchneła. Nie! Jeżeli tylko poprosi Ją o pomoc, Ta dobra Matka może i chce go pojednać z Synem i wyjednać mu zbawienie.

Słusznie więc, o Królowo moja najsłodsza, pozdrawia Cię św.Jan Damasceński nazywając Cię nadzieją zrozpaczonych. Słusznie też św.Wawrzyniec Justyniani nazywa Cię nadzieją zbrodniarzy, św.Augustyn - jedyną ucieczką grzeszników, sw.Efrem - bezpiecznym portem dla rozbitków. (...) Słusznie wreszcie napomina św.Bonawentura rozpaczających, aby nie tracili nadziei, i pełen radości i miłości, zwracając się do tej Najdroższej Matki, woła z czułością: O Pani, któżby nie pokładał w Tobie nadziei, kiedy Ty wspierasz nawet rozpaczajacych. Nię wątpię wcale - dodaje - żede otrzymamy od Ciebie, co tylko zechcemy, jeżeli sie tylko do Ciebie uciekniemy. Tobie zatem powinien ufać, kto stracił nadzieję.

św. Antonin opowiada o jednym grzeszniku, któremu zdawało się pewnego razu, iż stoi przed trybunałem Bożym; szatan go oskarżał, a Maryja broniła. Nieprzyjaciel przedłóżył przeciw niemu całą listę grzechów, które położone na szali Boskiej sprawiedliwości, przeważyły o wiele wszystkie jego dobre uczynki. I cóż uczyniła wówcza jego wielka Orędowniczka? Wyciągneła swą miłosierną dłoń, położyła ją na drugiej szali, i sprawiła, że przechyliła się na korzyść Jej czciciela. W ten sposób dała mu poznać, że mu wyjedna przebaczenie, jeśli zmieni życie. Rzeczywiście, grzesznik ten nawrócił się po tym widzeniu i rozpoczął nowe życie.
Ostatnio zmieniony ndz paź 31, 2021 7:02 pm przez hagonbc, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
hagonbc
bywalec
Posty: 146
Rejestracja: pt wrz 23, 2016 8:28 pm
Status: szlachta nie pracuje
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 24522233

Re: Maryja jest nadzieją grzeszników, wprowadza swe sługi do nieba i chroni swoich czcicieli od piekła

Post autor: hagonbc »

Maryja chroni swoich czcicieli od piekła
św. Alfons Liguori
1. Prawdziwy czciciel Maryi nie potępi się. Niemożliwą jest rzeczą, żeby się potępił czciciel Maryi, który służy Jej wiernie i ciągle poleca się Jej opiece. Zdanie to na pierwszy rzut oka wyda się może niejednemu zbyt śmiałe, zanim jednak ktoś je odrzuci, niech przeczyta - proszę - poniższy rozdział.

Gdy mówię, że niemożliwym jest, aby się potępił czciciel Maryi, nie mam wcale na myśli tych "czcicieli", którzy nabożeństwa do Matki Najświętszej nadużywają, aby tym śmielej grzeszyć! Dlatego moim zdaniem całkiem niesłuszną jest krytyka tych, którzy uważają, że zbytnie podkreślanie miłosierdzia Maryi względem grzeszników sprawi, ze będą oni nadużywać Jej litości, a co za tym idzie bardziej grzeszyć. Tacy zuchwalcy ze względu na swą przewrotność zasługiwaliby bardziej na karę niż na zmiłowanie. A więc powyższe twierdzenie odnosi się tylko do tych czcicieli Maryi, którzy Jej wiernie służą i polecają się, a zarazem pragną szczerze się poprawić. Powtarzam więc, że jest rzeczą moralnie niemożliwą, aby ci się potępili. Tak też twierdzi o. Crasset TJ, a przed nim tak samo nauczali Vega, Mendozza i wielu innych teologów. Aby przekonać się, że nie mówią tego bez dowodów i podstaw, zobaczmy, co w tym względzie myśleli doktorzy Kościoła i święci. Niech się też nikt nie dziwi, że przytoczę tu opinie bardzo do siebie podobne, chcę je przytoczyć wszystkie, aby pokazać jak różni pisarze są zgodni w tym względzie.
2. Nabożeństwo do Maryi - zadatkiem wiecznej szczęśliwości. św. Anzelm mówi, że tak jak niemożliwym jest, aby się zbawił ten, kto nie czci Maryi, i ten, kim Ona się nie opiekuje, tak również niemożliwym jest, aby się potępił ten, kto się Maryi poleca i na kogo Ona z miłością spogląda. Potwierdza to i św. Antonin prawie tymi samymi słowami: Nie mogą być zbawieni ci, pisze, od których Maryja odwraca swe oczy; za to ci, na których spogląda i za którymi oręduje, z pewnością się zbawią i dostąpią chwały. święty ten podkreśla więc, że czciciele Maryi zbawią się na pewno.
Proszę zwrócić uwagę na pierwszą część zdania wypowiedzianego przez wspomnianych świętych, i niechaj zadrżą ci, którzy lekceważą sobie albo z oziębłości zaniedbują nabożeństwo do Matki Bożej, bo święci ci mówią wyraźnie, że niemożliwym jest zbawienie tych, których Maryja nie otacza swą opieką. Tak samo twierdzą inni, jak np. św. Albert Wielki: Wszyscy, którzy Ci nie służą, o Maryjo, z pewnością się potępią. A św. Bonawentura woła: Kto zaniedbuje służbę Maryi, umrze w grzechu. Na innym miejscu dodaje: Pani, kto się do Ciebie nie ucieka, nie dostanie się do Nieba. Analizując zaś psalm 99, święty ten nie waha się nawet powiedzieć, że od kogo Maryja odwróci swe oblicze, ten nie tylko nie zbawi się, ale pozbawi się nawet nadziei zbawienia. Jeszcze wcześniej powiedział to św. Ignacy męczennik twierdząc, że żaden grzesznik nie może się zbawić inaczej, jak za pośrednictwem Maryi. Przenajświętsza Panna zaś zbawia swym miłosiernym wstawiennictwem nawet takich, którzy według Boskiej sprawiedliwości powinni być potępieni. Niektórzy powątpiewają, czy przytoczone zdanie pochodzi rzeczywiście od św. Ignacego; z pewnością jednak, jak mówi o. Crasset, cytuje je św. Jan Chryzostom i powtarza je opat cellejski. W tym właśnie znaczeniu Kościół święty odnosi do Maryi takie słowa Pisma świętego: śmierć kocha każdy, kto mnie się wyrzeka (Prz 8, 36). Bo Ona, jak objaśnia te słowa Ryszard od św. Wawrzyńca: Stała się jak okręt kupiecki (Prz 31, 14). Wszyscy ci, którzy się znajdą poza tym okrętem, zostaną pochłonięci przez morze tego świata. Nawet heretyk Ekolampadiusz brak jakiegokolwiek nabożeństwa do Matki Najświętszej uważał za pewny znak potępienia.
Z drugiej znowu strony, sama Maryja zdaje się wołać: Kto mnie słucha, nie będzie zawstydzony (Syr 24, 30). Kto się do Mnie ucieka i słucha Mych słów, nie potępi się. Dlatego św. Bonawentura mówi: Królowo moja, kto Ci się stara służyć, nie potępi się. A według św. Hilarego stanie się tak z pewnością, nawet pomimo licznych grzechów popełnionych w przeszłości.
Dlatego szatan tak usilnie się stara, aby grzesznicy utraciwszy Łaskę Bożą, zaniechali również nabożeństwa do Maryi. Gdy Sara zauważyła, że Izaak bawiąc się z Izmaelem, nabywa od niego złych nawyków, zażądała od Abrahama, aby oddalił Izmaela razem z jego matką: Wypędź tę niewolnicę wraz z jej synem (Rdz 21, 10). Nie zadowoliła się wydaleniem syna - musiała odejść również jego matka. Wiedziała bowiem, że w przeciwnym razie syn będzie odwiedzał matkę i w ten sposób nadal dom będzie dla niego stał otworem. Również i szatan nie zadowala się tym, że grzesznik przepędził od siebie Pana Jezusa; pragnie, aby wyrzekł się i Maryi. Wypędź tę niewolnicę wraz z jej synem. Lęka się bowiem, by Matka swym potężnym wstawiennictwem nie przyprowadziła znowu do grzesznej duszy swego Syna. I słusznie się lęka - mówi uczony Paciuchelli - bo kto wiernie służy Matce Boga, ten wkrótce do Niego powróci za Jej pośrednictwem.
Trafnie więc św. Efrem nazywa nabożeństwo do Maryi "Wielką kartą wolności" chroniącą nas przed potępieniem. A według św. Germana Maryja jest Opiekunką skazanych na potępienie. I rzeczywiście jest to prawdą i rzeczą pewną, że Maryja - jak mówi św. Bernard - ma moc i wolę zbawienia nas. Ma moc, bo jak zapewnia św. Antonin, niemożliwym jest, aby Jej prośby nie zostały wysłuchane. św. Bernard pisze również, że prośby Jej nigdy nie idą na próżno, lecz Ona zawsze otrzymuje to, czego pragnie. Jej najgorętszym pragnieniem jest zbawienie nas, bo Maryja jest przecież naszą Matką i bardziej nawet pragnie naszego zbawienia niż my sami. Jeśli więc to wszystko jest prawdą, to jakże mógłby się potępić sługa Maryi? Chociażby nawet był grzesznikiem, jeżeli z wytrwałością i wolą poprawy będzie się polecał Tej dobrej Matce, Ona na pewno wyjedna mu światło do wydostania się z tego nieszczęsnego stanu, wyprosi mu żal za grzechy, wytrwałość w dobru, a na koniec szczęśliwą śmierć. A któraż to matka, mogąc swymi prośbami wybawić swych synów od śmierci, nie uczyni tego? I czy można przypuścić, żeby Maryja, Ta Matka najlepsza dla swych czcicieli, mogąc wybawić swych synów od śmierci wiecznej, i to tak łatwym sposobem, tego nie uczyniła?
Pobożny czytelniku! Dziękujmy więc Bogu, jeżeli dał nam miłość i ufność do Królowej Niebios, bo Bóg, jak twierdzi św. Jan Damasceński, daje tę łaskę tylko tym, których chce zbawić! Oto przepiękne słowa tego świętego, mogące ożywić naszą nadzieję: O Matko Boża, jeżeli w Tobie złożę nadzieję, będę zbawiony. Jeżeli Ty weźmiesz mnie w opiekę, niczego nie potrzebuję się obawiać, bo nabożeństwo do Ciebie jest bezpieczną bronią służącą do otrzymania zbawienia; Bóg użycza jej tylko tym, których chce zbawić. Dlatego Erazm tak pozdrawia Przenajświętszą Pannę: Bądź pozdrowiona Maryjo, która jesteś postrachem piekła, a nadzieją chrześcijan, ufność pokładana w Tobie zapewnia zbawienie.
3. Nabożeństwo do Maryi - osłoną przeciw mocy szatańskiej.
O, jak wielką przykrość sprawia szatanowi widok duszy wytrwałej w nabożeństwie do Matki Bożej! Alfons Alwarez, wielki czciciel Maryi, pewnego razu, podczas modlitwy był doświadczany przez szatana ciężkimi pokusami nieczystymi. W końcu szatan rzekł mu bez ogródek: Porzuć nabo-żeństwo do Maryi, a zaprzestanę cię kusić!
Natomiast św. Katarzynie ze Sieny Pan objawił - opowiada Blozjusz
- że w swej dobroci obdarzył Maryję tym wyjątkowym przywilejem przez wzgląd na swego Jedynego Syna Jezusa, którego Ona jest Matką, aby żaden człowiek, choćby był grzesznikiem, jeśli się Jej tylko pobożnie poleca, nie stał się łupem piekła. Również prorok Dawid prosił Boga, aby go wybawił od piekła ze względu na miłość i cześć, jaką otaczał Maryję: Panie, umilowałem piękność domu Twego (...) Nie trać z niezbożnymi, Boże, duszy mojej (Ps 25, 8.9). Mówi domu twego, gdyż to Maryja była owym przybytkiem, który Bóg wybrał sobie na mieszkanie i w którym zamieszkał, stając się człowiekiem. Mówi bowiem Pismo święte: Mądrość zbudowała sobie dom (Prz 9, 1). Nigdy więc nie zginie, kto jest gorliwy w nabożeństwie do Matki Najświętszej, pisze św. Ignacy, męczennik. Potwierdza to św. Bonawentura mówiąc: Pani, miłośnicy Twoi cieszą się na tej ziemi wielkim pokojem, a w przyszłym życiu nie będą oglądać śmierci na wieki. Nie zdarzyło się to bowiem nigdy i nigdy się nie zdarzy, zapewnia nas czcigodny Blozjusz, aby pokorny i wierny czciciel Maryi miał zginąć na wieki.
Iluż by to zginęło marnie na wieki lub pozostawało w zatwardziałości, gdyby Maryja nie wstawiła się za nimi u Syna, aby się nad nimi zlitował!
- pisze Tomasz a Kempis. Zdaniem wielu teologów, a w szczególności św. Tomasza, Matka Najświętsza wyjednała wielu osobom trwającym do śmierci w grzechu ciężkim zawieszenie wyroku i powrót do życia dla czynienia pokuty ; a wielu poważnych autorów na dowód tego przytacza niemało przykładów. Tak np. Flodoard, pisarz z wieku IX opowiada o pewnym diakonie Adelmarze z Yerdun, którego wszyscy uważali już za umarłego. Kiedy zabierano się do pochowania jego ciała, wrócił do życia i oświadczył, że widział w piekle miejsce wyznaczone dla siebie przez sprawiedliwość Bożą. Oświadczył również, że jedynie za przyczyną Przenajświętszej Panny zesłał go Bóg ponownie na ziemię dla czynienia pokuty. Również Suriusz pisze, że pewien obywatel rzymski umarł w grzechu i jedynie za pośrednictwem Maryi otrzymał łaskę powrotu do życia, aby móc czynić pokutę i uzyskać przebaczenie grzechów.
Te i tym podobne przykłady nie powinny upoważniać zuchwalców do lekkomyślnego trwania w grzechach, z nadzieją, że Maryja wyratuje ich od piekła, chociażby nawet nie zmienili swego życia i pomarli w grzechach. Głupotą byłoby rzucić się do studni z nadzieją, że Maryja uchroni nas od śmierci, dlatego, że już niejednego w podobnych wypadkach wyratowała. Ale o wiele większym szaleństwem byłoby odkładanie pokuty aż do chwili śmierci z zuchwałym przekonaniem i zarozumiałą ufnością, że Przenajświętsza Panna i tak uchroni nas od piekła. Te przykłady miłosierdzia Maryi powinny nam posłużyć jedynie do ożywienia naszej ufności. Jeśli bowiem uświadomimy sobie, że pośrednictwo Matki Najświętszej uchroniło od piekła nawet tych, co żyjąc w grzechach odkładali pokutę aż do chwili śmierci, to ileż więcej będzie mogła zachować od potępienia tych, którzy za życia się do Niej uciekają, pragną się poprawić i służyć Jej wiernie.
Pozwól, Panno Najświętsza, byśmy się do Ciebie zwrócili słowami S w. Germana: Cóż się stanie z nami, grzesznymi? Chcemy się jednak poprawić i dlatego uciekamy się do Ciebie, Życiem chrześcijan. ś w. Anzelm zapewnia nas, Miłościwa Pani, że nie potępi się ten człowiek, za którego Ty choć raz się pomodlisz. Módl się więc za nami, a unikniemy piekła. Któż ośmieli się twierdzić - pisze Ryszard od św. Wiktora - że Bóg nie będzie mi łaskawy w dniu sądu, jeśli Ty będziesz mnie bronić, o Matko Miłosierdzia? Bł. Henryk Suzo zwierzył się, że złożył swą duszę w ręce Maryi i zapewniał, że gdyby go Sędzia chciał potępić, zażąda, aby najpierw Maryja ten wyrok potwierdziła. Spodziewał się bowiem, że gdy ów wyrok dostanie się do litościwych rąk Przenajświętszej Panny, z pewnością wykonanie jego zostanie zawieszone. To samo i ja oświadczam i spodziewam się, że i dla mnie to samo uczynisz, Królowo moja najmiłościwsza. Dlatego chcę ciągle powtarzać za Św. Bonawenturą: Tobie, Pani, całkowicie zaufałem, spodziewam się przeto i jestem przekonany, że się nie potępię, lecz że dostanę się do Nieba, aby Cię tam chwalić i miłować na wieki.

Przykład
W pewnym mieście flandryjskim około roku 1604 żyło dwóch studentów, którzy zamiast przykładać się do nauki, oddawali się pijaństwu i rozpuście. Pewnej nocy jak zwykle poszli do domu publicznego. Jeden z nich, Ryszard, wrócił do domu po pewnym czasie, a drugi się zatrzymał. Kiedy Ryszard udawał się na spoczynek, przypomniał sobie, że jeszcze nie odmówił kilku "Zdrowaś Maryjo" jak to miał codziennie w zwyczaju. Zmorzony snem i wcale do modlitwy nie usposobiony, przezwyciężył się w końcu i odmówił wspomnianą modlitwę, jednak bez nabożeństwa i na pół śpiący. Następnie położył się i zasnął; wkrótce usłyszał gwałtowne dobijanie się do drzwi i zaraz potem ujrzał przed sobą jakąś obrzydliwą postać, która weszła do pokoju, drzwi wcale nie otwierając. Był to jego kolega. Ktoś ty jest? – zapytał. Nie poznajesz mnie? - odparł kolega. Lecz czemuś taki zmieniony? Wyglądasz jak szatan! O ja nieszczęsny! zawołał tamten -jestem potępiony. Jak to? Kiedy wychodziłem z owego domu, napadł na mnie szatan i udusił mnie. Ciało me leży na ulicy, a dusza pogrążona jest w piekle. To samo i ciebie czekało, lecz Najświętsza Panna wybawiła cię za to małe nabożeństwo, które praktykowałeś na Jej cześć. Szczęśliwy będziesz, jeżeli skorzystasz z tej przestrogi, jaką ci przysyła przeze mnie Matka Najświętsza. Po tych słowach potępieniec rozchylił poły płaszcza, pokazał dręczące go płomienie i węże, i znikł.
Wówczas młodzieniec wybuchnął płaczem, rzucił się twarzą na ziemię, aby podziękować swej Wybawczyni; a kiedy rozmyślał nad poprawą życia, usłyszał dzwonienie na jutrznię w klasztorze franciszkanów. Bóg mnie woła, abym tam czynił pokutę- rzekł do siebie. Poszedł natychmiast do klasztoru i poprosił o przyjęcie. Zakonnicy wzbraniali się z początku, bo go dobrze znali, lecz on im opowiedział z płaczem całe owo zdarzenie. Wówczas dwóch ojców wybrało się na wskazaną ulicę i rzeczywiście znaleźli tam trupa czarnego jak węgiel; był to przyjaciel Ryszarda. Ryszard po przyjęciu do zakonu rozpoczął życie cnotliwe, a niebawem udał się na misje do Indii, następnie do Japonii, gdzie miał szczęście i łaskę być spalony jako męczennik za wiarę 1)
.

...

Awatar użytkownika
hagonbc
bywalec
Posty: 146
Rejestracja: pt wrz 23, 2016 8:28 pm
Status: szlachta nie pracuje
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 24522233

Re: Maryja jest nadzieją grzeszników, wprowadza swe sługi do nieba i chroni swoich czcicieli od piekła

Post autor: hagonbc »

Modlitwa
O Maryjo, Matko moja najmilsza, w jakiej przepaści zła znajdowałbym się dzisiaj, gdybyś nie uchroniła mnie od niej swą litościwą ręką! Od jak wielu lat cierpiałbym już w piekle, gdybyś mnie nie wyratowała swymi potężnymi prośbami! Znalzłbym się tam przez ciężkie moje grzechy, a sprawiedliwość Boża by mnie przez nie potępiła, a rozwścieczeni szatani mogliby na mnie ten wyrok wykonać, lecz Ty, o Matko moja, przybyłaś mi na pomoc i wyratowałaś mnie, chociaż Cię nie prosiłem ani nie wzywałem. O droga moja Wybawczyni, cóż Ci mogę ofiarować za tak wielką łaskę i za tak ogromną miłość? Zwyciężyłaś zatwardziałość mego serca i pociągnęłaś mnie do miłości i ufności ku sobie. W jak wielką przepaść zła byłbym wpadł, gdybyś nie wspomogła mnie swą litościwą ręką w grożących mi niebezpieczeństwach! Wspomagaj mnie, nadziejo moja, wspomagaj i nadal strzeż od piekła, a zwłaszcza od grzechów, w które mogę ponownie popaść. Nie dozwól, abym Ci złorzeczył w piekle. Pani moja ukochana, miłuję Cię. Jakżeby Twoja dobroć mogła znieść, by jeden z Twych miłośników został potępiony? Ach, wyjednaj mi, bym już nie był nadal niewdzięczny względem Ciebie i Boga mojego, który mi tyle łask wyświadczył z miłości ku Tobie. O Maryjo, cóż Ty na to? Czy będę potępiony? Potępię się, jeżeli Cię opuszczę. Lecz któż by Cię mógł opuścić i zapomnieć o miłości, którą mu okazałaś. Ty jesteś po Bogu miłością mej duszy; nie mogę już więcej żyć bez miłowania Ciebie. Kocham Cię serdecznie, miłuję i spodziewam się, że zawsze będę Cię miłował w czasie i wieczności, o najpiękniejsza spośród stworzeń, najświętsza, najsłodsza, najmiłościwsza. Amen.
Przypisy:
1 ) O. Ryszard od św. Anny poniósł śmierć męczeńską 10 września 1622 r. w Nagasaki, w Japonii. W r. 1867 Ojciec św. Pius IX policzył go w poczet błogosławionych.
św. Alfons Liguori

Awatar użytkownika
hagonbc
bywalec
Posty: 146
Rejestracja: pt wrz 23, 2016 8:28 pm
Status: szlachta nie pracuje
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 24522233

Re: Maryja jest nadzieją grzeszników, wprowadza swe sługi do nieba i chroni swoich czcicieli od piekła

Post autor: hagonbc »

Maryja wprowadza swe sługi do nieba
Św. Alfons Maria de Liguori

Słudzy Maryi noszą na sobie wspaniałe znamię wybrania. Na ich pociechę Kościół święty odnosi do Matki Najświęt­szej następujące słowa Księgi Syracha: We wszystkim szukałam odpoczynku i w dziedzictwie Pańskim mieszkać będę (Syr 24,11 Wig). Kardynał Hugo tak oto objaśnia ten fragment: Szczęśli­wy jest ten, w czyim domu Przenajświętsza Panna znalazła odpoczynek. Maryja z miłości, jaką obdarza wszystkich, stara się we wszystkich ludziach rozniecić nabożeństwo ku sobie. Wielu je odrzuca, inni go nie pielęgnują; szczęśliwy zaś ten, kto je przyjmuje i w sobie rozwija. W dziedzictwie Pańskim mieszkać będę, a to znaczy - jak mówi Paciuchelli - że nabo­żeństwo do Maryi można dostrzec u wszystkich tych, któ­rzy stanowią dziedzictwo Pańskie, czyli innymi słowy w tych, którzy się dostaną do nieba, aby Boga chwalić na wieki. Któ­ry mnie stworzył, odpoczął w przybytku moim, i rzekł mi: Miesz­kaj w Jakubie i w Izraelu weźmij dziedzictwo, a między wybrany­mi moimi zapuść korzenie (Syr 24,6.12). W przytoczonym frag­mencie Księgi Syracha Maryja tak jeszcze zdaje się mówić: Stwórca mój raczył odpocząć w mym łonie i chce, żebym mieszkała w sercach wszystkich wybranych - których figurą jest Jakub - bo oni są moim dziedzictwem. Postanowił bo­wiem Pan, aby nabożeństwo i ufność ku Mnie zakorzeniły się w sercach wszystkich przeznaczonych do nieba.
Iluż to spomiędzy błogosławionych nie byłoby teraz w niebie, gdyby ich tam nie zaprowadziła Maryja swym po­tężnym wstawiennictwem! Jam sprawiła na niebie, aby wscho­dziła światłość nieustająca (Syr 24,6 Wig). Te słowa stosuje kar­dynał Hugo do Maryi i tak je objaśnia: Jam roznieciła na nie­bie tyle świateł wiecznych, ilu jest Moich czcicieli. A w związku z tym tekstem stwierdza: Wielu świętych dostało się do nieba za pośrednictwem Maryi; bez Jej wstawiennictwa nie byliby zbawieni.
Św. Bonawentura zapewnia, że dla tych wszystkich, któ­rzy pokładają ufność w Maryi, otworzą się bramy niebie­skie. Dlatego Św. Efrem nabożeństwo do Matki Najświętszej nazywa wejściem do raju. A czcigodny Blozjusz tak mówi do Maryi: Pani, Tobie powierzono klucze i skarby Królestwa szczęśliwości. Musimy przeto ustawicznie wołać do Przenaj­świętszej Panny razem ze Św. Ambrożym: Otwórz nam, Ma­ryjo, bramy niebieskie, bo masz od nich klucze, a nawet Ty sama jesteś Bramą niebieską, gdyż Kościół święty takim Cię zaszczyca tytułem i z tych samych powodów nazywa jeszcze Maryję Gwiazdą morza: Witaj, Gwiazdo morska. Jak żeglarze -pisze św. Tomasz - kierują się do portu przy pomocy gwiaz­dy, tak chrześcijanie zdążają do nieba za pośrednictwem Maryi. Stąd wreszcie Św. Piotr Damiani nazywa Maryję schodami do nieba, bo za pośrednictwem Maryi Bóg zstąpił, z niebios na ziemię, ażeby ludzie przez Nią mogli wznosić się z ziemi ku niebu. Dlatego to, Pani - woła św. Anastazy -zostałaś obdarzona pełnią łask, abyś mogła być dla nas dro­gą zbawienia i ścieżką do niebieskiej ojczyzny. Również św. Bernard nazywa Przenajświętszą Pannę powozem do nieba, zaś Jan Geometra, pozdrawiając Ją, mówi, że jest Ona wspa­niałym powozem, który przewozi swe sługi do raju. Dlatego św. Bonawentura woła: Błogosławieni, którzy Cię znają, Matko Najświętsza! Znać bowiem Ciebie to tyle, co poznać drogę do życia nieśmiertelnego, a głosić Twe cnoty to to samo, co wstąpić na ścieżkę zbawienia.
Bł. Dionizy Kartuz pyta: Kto się zbawi? Kto będzie w nie­bie królował? I tak sobie odpowiada: Zbawiają się i królują w niebie z pewnością ci, za którymi się wstawia Królowa miłosierdzia. Potwierdza to sama Maryja: Przeze mnie królo­wie królują (Prz 8,15). Przez moje pośrednictwo dusze królują najpierw podczas życia ziemskiego, panując nad swymi na­miętnościami, a potem królują wiecznie w niebie, gdzie - jak mówi św. Augustyn - wszyscy są królami. Słowem, Maryja, jest panią raju, bo zgodnie ze swoją wolą wydaje tam różne rozporządzenia i wprowadzą, kogo chce. Dlatego stosuje on do Maryi te słowa Pisma świętego: W Jeruzalem jest moja władza (Syr 24,11). Ponie­waż Maryja jest Matką Króla niebios - mówi Rupert - musi być również Królową raju.
Ta dobra Matka swymi potężnymi modlitwami i pomocą wyprosiłaby nam niebo, gdybyśmy sami nie stawiali przeszkód. Dlatego kto służy Maryi i za kim Ona się wstawili może być tak pewny zbawienia, jakby już był w niebie. Służyć Królowej niebios i należeć do Jej dworzan jest - według Ryszarda od św. Wawrzyńca - największym zaszczytem. gdyż służyć Królowej niebios to tyle, co już królować w niebie a słuchać Jej rozkazów to coś więcej nawet niż królować. Przeciwnie, kto nie służy Maryi, nie zbawi się, bo kogo nie wspomaga ta Matka, ten także nie dozna pomocy Jej Syna i całego dworu niebieskiego.
Dzięki niech będą nieskończonej łaskawości Boga, że usta­nowił w niebie Maryję naszą Orędowniczką, aby jako Matka Sędziego i Matka miłosierdzia, swym potężnym wstawien­nictwem pomyślnie rozstrzygała sprawy naszego zbawienia. Tak mówi św. Bernard. A grecki teolog mnich Jakub pisze, że Pan Bóg uczynił Maryję jakby Mostem zbawienia, przez któ­ry możemy przejść nad falami tego świata do portu wiecznej szczęśliwości. Stąd owa zachęta św. Bonawentury: Posłuchaj­cie wszyscy, którzy chcecie się dostać do nieba: Służcie Ma­ryi i czcijcie Ją, a niezawodnie znajdziecie życie wieczne.
Chociażby nawet ktoś i na piekło zasłużył, nie powinien tracić nadziei co do swego zbawienia, jeśli teraz wiernie słu­ży tej Królowej. Iluż to grzeszników, o Maryjo - woła św. German - szukało Boga za Twym pośrednictwem, znalazło Go i zbawiło się! Ryszard od św. Wawrzyńca, odnosząc frag­ment Apokalipsy (12,1) do Maryi, mówi, że otacza Ją wie­niec z gwiazd dwunastu, a interpretując Pieśń nad pieśniami (4,8) w tym samym kluczu, można powiedzieć, że otoczenie Przenajświętszej Panny stanowią dzikie zwierzęta - lwy i lam­party. Jak to pogodzić? Ryszard twierdzi, że tymi zwierzęta­mi są grzesznicy, którzy dzięki łasce i orędownictwu Maryi stają się następnie gwiazdami raju i tworzą dla Królowej miło­sierdzia piękniejszą koronę niż wszystkie gwiazdy firmamen­tu. W żywocie sługi Bożej siostry Serafiny z Capri czytamy, że raz w czasie nowenny przed Wniebowzięciem Matki Naj­świętszej modliła się do Maryi o nawrócenie tysiąca grzesz­ników. Później jednak zaczęła się lękać, czy prośba Jej nie była zbyt śmiała. Wówczas ukazała się jej Matka Najświęt­sza, zganiła Jej płonne obawy i rzekła: Czemu się boisz? Czy może nie mam dość mocy, aby wyprosić u Syna nawrócenie tysiąca grzeszników? Patrz, już wyjednałam tę łaskę. Przy­wiodła ją w duchu do nieba i tam ukazała nieprzeliczony tłum dusz kiedyś grzesznych, które zasłużyły na piekło, lecz za Jej przyczyną otrzymały zbawienie i teraz zażywają wiecz­nej szczęśliwości.
Prawda, że w tym życiu nikt nie może być pewny swego zbawienia: Me wie człowiek, czy jest miłości czy nienawiści go­dzien. Ale wszystkie rzeczy na przyszły czas zachowane są w niepewności (Koh 9,1.2 Wig). Dawid pyta więc Boga: Panie, któż będzie mieszkał w przybytku Twoim? (Ps 15,1 Wig). A św. Bonawentura odważa się na to tak odpowiedzieć: Grzeszni­cy, idźmy śladami Maryi, rzućmy się do Jej stóp błogosła­wionych i nie puszczajmy Jej, dopóki nam nie pobłogosławi, albowiem Jej błogosławieństwo zapewni nam niebo. Wystar­czy, Pani - mówi św. Anzelm - byś zechciała nas zbawić, a to sie stanie. Św. Antonin zaś dodaje, że dusze, którymi Maryja się opiekuje, muszą koniecznie się zbawić.
Słusznie więc - jak zauważa św. Ildefons - przepowie­działa Przenajświętsza Panna, że błogosławić Ją będą wszyst­kie pokolenia (zob. Łk 1,48), gdyż wszyscy wybrani dostę­pują wiecznej szczęśliwości za pośrednictwem Maryi. Ty, wielka nasza Matko, jesteś początkiem, środkiem i końcem naszej szczęśliwości - woła św. Metody. „Początkiem", bo Maryja wyjednuje nam odpuszczenie grzechów; „środkiem", bo nam wyprasza wytrwałość w łasce Bożej; „końcem", bo nam zdobywa niebo. Przez Ciebie - dodaje św. Bernard - otwo­rzyło się dla nas niebo, zamknęło się piekło, przez Ciebie wy­pełniły się miejsca po upadłych aniołach, słowem, tylu nieszczę­snym zasługującym na śmierć wieczną dane zostało życie.
Przede wszystkim zaś obietnica samej Matki Najświętszej powinna nas pobudzać do nadziei osiągnięcia nieba. Oto co przyrzeka tym, którzy czczą Ją w szczególniejszy sposób i którzy słowem i przykładem szerzą Jej nabożeństwo wo­bec innych: Którzy przeze mnie działają, nie zgrzeszą. Którzy mię objaśniają, będą mieć żywot wieczny (Syr 24,30 Wig). O, jakże szczęśliwi są ci - woła św. Bonawentura - którzy pozyskają względy Maryi! Błogosławieni w niebie uważają ich za swych towarzyszy, a kto uznawany jest za sługę Maryi, ten zapisany jest w Księdze Żywota. Na cóż nam się więc zda niepoko­jenie się zdaniami różnych szkół teologicznych mówiących o przeznaczeniu do chwały przed lub po określeniu naszych zasług albo o tym, czy jesteśmy zapisani lub nie w Księdze Żywota? Jeżeli będziemy prawdziwymi sługami Maryi i do­staniemy się pod Jej opiekę, na pewno zostaniemy w nią wpisani, bo - jak mówi św. Jan Damasceński - Bóg wlewa nabożeństwo do swej Matki tylko tym, których chce zbawić. Sam Bóg objawił to bardzo wyraźnie przez św. Jana: Zwy­cięzcę uczynię filarem w świątyni Boga mojego (...). I na nim imię Boga mojego napiszę i imię miasta Boga mojego (Ap 3,12). Kto ma zwyciężyć i zbawić się, będzie nosił wyrytą na sercu na­zwę miasta Bożego. A któż jest tym miastem Bożym, jeśli nie Maryja? Do Niej bowiem odnosi św. Grzegorz słowa psal­mu: Wspaniałe rzeczy głoszą o tobie, o miasto Boże! (Ps 87,3).
Słusznie więc możemy powiedzieć za św. Pawłem: Trwa mocny fundament Boży, taką oto mając pieczęć: poznał Pan tych, którzy są jego (2 Tm 2,19). Kto nosi na sobie znamię nabożeń­stwa do Maryi, tego Bóg uważa za swego. Dlatego św. Ber­nard twierdzi, że nabożeństwo do Matki Najświętszej jest najpewniejszym znakiem zbawienia. A bł. Alan de Rupe za­pewnia, że kto często pozdrawia Najświętszą Pannę, odma­wiając „Zdrowaś Maryjo", nosi w sobie wielki znak zbawie­nia. To samo mówi także o codziennym odmawianiu różań­ca: Jeżeli z wytrwałością będziesz codziennie pozdrawiać Naj­świętszą Dziewicę, odmawiając „psałterz ubogich", czyli ró­żaniec, to możesz mieć pewność co do wiecznego zbawienia. O. Nieremberg zaś twierdzi, że słudzy Maryi nie tylko na tej ziemi są szczególnie uprzywilejowani i obsypywani łaskami, lecz także i w niebie dostąpią wyjątkowych zaszczytów. Będą nosili szczególne, wspaniałe szaty, po których będzie można w nich poznać sługi Królowej nieba i które będą oznaką przy­należności do Jej orszaku, zgodnie ze słowami Pisma święte­go: Wszyscy domownicy jej mają po dwie suknie (Prz 31,21).
Św. Magdalena de Pazzi widziała raz w objawieniu okręt na pełnym morzu. Na okręcie tym znajdowali się wszyscy czciciele Maryi. Przenajświętsza Panna sama stała przy ste­rze i wiodła wszystkich spokojnie do portu. Święta zrozu­miała wtedy, że ci, którymi Maryja się opiekuje, nie rozbiją się wśród niebezpieczeństw tego życia, nie popadną w grze­chy i nie potępią się. Ona ich bowiem doprowadzi bezpiecz­nie do portu zbawienia. Starajmy zatem dostać się na ów okręt i należeć do Maryi; wtedy będziemy mieli zapewnione szczęście wieczne, jak to Kościół święty śpiewa w oficjum o Matce Najświętszej: Najświętsza Matko Boga, wszyscy ci, któ­rzy się staną uczestnikami wiecznej chwały, w Tobie mieszkają, bo doznają Twojej opieki.

Wróć do „przeżycia religijne”