czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

relacje rodzinne i ogólnie interpersonalne
Awatar użytkownika
Niemamnie
zaufany użytkownik
Posty: 15558
Rejestracja: pn lip 30, 2018 9:52 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: z Czarnych Dziur, z Pustek Kul, z Lasu gdzie nie ma Czasu

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: Niemamnie »

Pewnie tak bo wszyscy są podejrzliwi, że nie biorę leków.
Wiele osób mających władzę nad światem nie ma władzy nad życiem. A ci którzy mają władzę nad życiem nie mają władzy nad światem. Gdzie tu sprawiedliwość.

Awatar użytkownika
Niemamnie
zaufany użytkownik
Posty: 15558
Rejestracja: pn lip 30, 2018 9:52 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: z Czarnych Dziur, z Pustek Kul, z Lasu gdzie nie ma Czasu

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: Niemamnie »

I jak tu nie mieć paranoi?
Wiele osób mających władzę nad światem nie ma władzy nad życiem. A ci którzy mają władzę nad życiem nie mają władzy nad światem. Gdzie tu sprawiedliwość.

_Piotr_
bywalec
Posty: 35
Rejestracja: wt sty 03, 2012 10:05 pm
płeć: mężczyzna

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: _Piotr_ »

Jak Ci wszyscy "zdrowi" co sa podejrzliwi, że nie berzesz leków, przekroczą granicę, to sami będą musieli brać te leki...a póżniej następni będą podejrzliwi...i tu jest istota F2x... Czy to dobry kierunek? Dla koncernów farmaceutycznych może tak .... :/

Awatar użytkownika
Niemamnie
zaufany użytkownik
Posty: 15558
Rejestracja: pn lip 30, 2018 9:52 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: z Czarnych Dziur, z Pustek Kul, z Lasu gdzie nie ma Czasu

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: Niemamnie »

Pokochajmy Ćmę ponieważ żyje marzeniami które utraciła i tylko miłość może jej pomóc.
Wiele osób mających władzę nad światem nie ma władzy nad życiem. A ci którzy mają władzę nad życiem nie mają władzy nad światem. Gdzie tu sprawiedliwość.

Awatar użytkownika
Ćma
zaufany użytkownik
Posty: 562
Rejestracja: ndz cze 02, 2013 2:26 pm

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: Ćma »

Ej, nie rób mi jeszcze większej wody z mózgu

Awatar użytkownika
Gwiazdka Wróżka
bywalec
Posty: 99
Rejestracja: śr maja 03, 2017 4:28 pm
Status: Wróżkowanie.
płeć: mężczyzna

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: Gwiazdka Wróżka »

Pokochaj wróżby. :D
D'Arvit.

cezary123
bywalec
Posty: 23495
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: cezary123 »

Ćma pisze:
śr maja 03, 2017 1:37 pm
Czy masz tu na myśli ukrywanie przed wszystkimi faktu problemów wiadomego typu? Jak w pracy, tak i pośród najbliższego otoczenia?
Właściwie to tak właśnie robię i b. niewiele tzw. zdrowych osób wie... Sądzisz, że taka postawa jest bliższa prawdzie? Pytam, bo tak się składa, że o ile wcześniej nie zaprzątałam sobie tym głowy, to ostatnimi czasy zastanawiam się nad tym zagadnieniem. Nie chodzi mi rzecz jasna o to, by na prawo i lewo rozpowiadać o problemach psychicznych, tylko czy nie byłoby dobrze, by parę najbliższych osób wiedziało, a przyszłym małżonkom powiedzieć mamy obowiązek? W moim odczuciu mają święte prawo wiedzieć, w co się pakują.
Osoba, która stara się wyzdrowieć na pewno ma więcej powodów i możliwości do życia w prawdzie niż ktoś, kto wszystko co niedobre pokrywa głośną wymówką choroby i niepoczytalności.
Prawda to jest też minimalizowanie złych skutków danej informacji. Jeżeli informacja wywoła w otoczeniu szkodliwe, kłamliwe uprzedzenia nie do powstrzymania, dramaty i cierpienia to prawdą jest, że lepiej nic nie mówić. Kiedy w zbiorowisku ludzkim jakaś drobna informacja sama w sobie jak najbardziej prawdziwa np. o pożarze wywołałaby panikę i zgubę większości ewakuujących się, to
nadrzędna prawda jest jasna - tak pokierować zdarzeniami, żeby uchronić ludzi przed zgubnym skutkiem danej informacji.
Informacja o chorobie psychicznej daje czasem prawdziwe i dobre konsekwencje tylko u lekarza. (lub opiekunów, co zapewne miałaś na myśli).
Małżonek ma obowiązek wiedzieć wszystko zgodnie z prawdą o naszej przeszłości i stanie aktualnym. Osoba, która aktualnie choruje i tak nie dostanie zgody na ważny ślub. Musi być w remisji. Wyobrażanie sobie natomiast przyszłości małżeństwa na podstawie przeszłości przy niepełnym dostępie do wiedzy i rozgorączkowanej wyobraźni czyli "prawo do odkrycia w co się pakuje" nigdy nie doprowadzi do prawdy a tylko właśnie do uprzedzeń, czyli fałszu i to bardzo szkodliwego. Często do samospełniającej się przepowiedni. Właśnie bardzo trudno potem załapać prawdę, prawdziwą ścieżkę życia i dlatego małżonek osoby, która chorowała psychicznie musi wykazać się wielką uczciwością i być godnym zaufania.
Prawda to jest to, co można sprawdzić, ale jeżeli wywołując na wstępie zdarzenie lokalne zmieniamy bieg historii tak, że osiągnięcie celu globalnego staje się niemożliwe, to nie wyznajemy prawdy a zwykły błąd (który jest przecież nieświadomym kłamstwem). Jeżeli robimy to, wiedząc już do czego może doprowadzić, to już jest to świadome kłamstwo, przekłamanie. Prawdą i kłamstwem można nazwać te same rzeczy, a to czym się staną w końcowym efekcie, zależeć może od miejsca ich występowania i prawdziwego albo fałszywego ich użycia w łańcuchu zdarzeń. Prawda jest bardzo skomplikowana, złożona i nie da się jej uznać wyrywkowo, automatycznie :)

unipan
zaufany użytkownik
Posty: 280
Rejestracja: śr wrz 15, 2010 1:49 pm
płeć: mężczyzna

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: unipan »

ja mam jedno rozwiazanie na ludzi : poprostu mam ich w dupie chyba ze zasluguja na szacunek, poprostu miej ludzi w dupie

Awatar użytkownika
Gwiazdka Wróżka
bywalec
Posty: 99
Rejestracja: śr maja 03, 2017 4:28 pm
Status: Wróżkowanie.
płeć: mężczyzna

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: Gwiazdka Wróżka »

Dupa jest szeroka i głęboka.
D'Arvit.

Awatar użytkownika
imon
zaufany użytkownik
Posty: 925
Rejestracja: sob lut 08, 2014 6:00 pm
płeć: mężczyzna

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: imon »

zapewne dużo osób tak ma, że w momencie gdy dotyka człowieka pewne zagadnienie kwalifikujące go stawiające mu pewne wymagania staje się to dla niego z czystej wygody obojętne przez co nie doszukujemy problemu w sobie i nie patrzy na swoją niekompetencję tylko za to jak jest postrzegany wini świat.
Jest wiele osób, którym z różnych ważnych dla nich powodów zależy na wiarygodności i pielęgnują to w sobie... aby ich przekaz to co komunikują było bardziej wyraziste... czasami są to szczytne cele...
Jest taka machineria w człowieku, która pracuje nad tym aby pewne sprawy powiązać ze sobą odpowiednimy spoiwami tak aby z różnych składników wpływających na naszą psychikę powstał przekaz o różnorakiej wiarygodności... a im te elementu budulce trwalsze tym procent wiarygodności większy....
Schiozfrenia sama w sobie jest czymś co moglibyśmy nazwać przeciwieństwem stanu nirwany... jeżeli stan nirwany to myśli dostarczające nam przyjemność, które czujemy, że są ważne, że są tak istotne i ważne, że mogą zmienić nie tylko nas ale i innych ludzi.... są to oczywiście takie paranoje, przemyślenia, które nas budują, uskrzydlają sprawiają, że wręcz przyjemnością staje się komunikowanie się...
Schizofrenia natomaist to myśli i paranoje pogrążające nas... być może nie każdy zwróci na to uwagę ale z różnych elelmentów składa się komfort psychiki i zwykle różne myślowe detale decydują czy sytuacja nas buduje czy pogrąża...
Generalnie istniej pewne przekonania w które wierzy masa ludzi sukcesu... a mianowicie, że inaczej będziesz odbierał rady... osoby która swoimi pomysłami doprowadziła do schiozfrenii a inaczej rady osoby która osiągnęła stanu nirwany....
nie jeden Ci powie słuchaj tej i tej osoby, podażaj za jej radami... a dojdziesz tam gdzie i ona.... w tym wypadku, słuchanie schizofrenika nie prowadzi donikąd indziej niżeli do piekła na Ziemi...
Tym samym schiozfrenik traci posłuch bo ludzie nie słuchają do z zaciekawieniem...
Wyobraźmy sobie Dalajlamę... Tybutańskiego duchowego przywódce.... gdyby tak zachorował na schiozfrenie.... stwierdził by zapewne, że uczynił coś niewłaściwego swojej karmie w skutek czego dostał się do obszarów piekieł.... jak by wówczas reagowali osoby, które jego działania i słowa postrzegają jako święte... Jego AUTORYTET został by naruszony, stracił by na wiarygodności....

Aby pilęgnować wiarygodność myślę, że trzeba przedewszystkim mieć w sobie coś ciekawego i nie poruszać stale negatywnej strony życia jaka jest schiozfrenia, która jest głownych udziałowcen w życiu zarejstrowanych tu osób..... trzeba po prostu jakoś to przeskoczyć... czasami gdy nam na tym zależy warto zmienić otoczenie.... i dać się poznać kilku nowym osobą, bo tak jak Cię pamiętają wpływa na Twoją wiarygodność... a gdy poddajesz się schiozfrenii i narzekasz... tracisz jeden z elementów skłądających się na wiarygodność...
Swoją drogą nawet trafiając do ośrodka psychiatrycznego tracisz na wiarygodności czy też biorąc tabletki....
Nie mówiąc oczywiście o notorycznych kłamstwach, pół prawdach... nasz umysł widzi nasze kłamstwa i wystarczy , że on widzi... sam sprawi, że stracimy wiarygodność....
Umysł widzi też naszą schizofrenię, przez każdy atak czy obojętność odbiera nam wiarygodność.... wieć mięsień od wiarygodności jest uszkodzony.... zwykle wiarygodność zostaje tylko u tych ludzi który nikomu nie pozwalają nim nie uprzejmego odczuć....

Któko mówiąc schizofrenicy mają zaniedbane umysły, i trzeba włożyć w taki umysł wiele inicjatyw i przedsięwzięć o które przy schizofrenie ciężko aby zyskać pewien pułap wairygodności, o ktyóy bardzo ciężko siedząc w domu pogrązając się paranojami któych już nie rozróżniamy od normalnego funkcjonowania.... i nie ma sensu się domagać by ktoś Ci wierzył.... bo gdy coś mówi się to drugiej osoby... to w jej umysłe zachodzi proces który decyduje o tym czy wogóle jest tym zainteresowana nie z uprzejmości tym co masz do powiedzenia...

cienzacmienia
zarejestrowany użytkownik
Posty: 29
Rejestracja: pt maja 05, 2017 8:01 pm

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: cienzacmienia »

Nie wierzy się nam bo dzwonimy dzwonem jak krowa.

piotrs
zaufany użytkownik
Posty: 1346
Rejestracja: sob paź 08, 2016 11:41 am

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: piotrs »

bo jesteśmy chorzy psychicznie umysłowo niestety

Awatar użytkownika
iskierkaslonca
zarejestrowany użytkownik
Posty: 13
Rejestracja: sob maja 06, 2017 7:15 am
płeć: mężczyzna

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: iskierkaslonca »

Bo nie zmawiamy pacierzy.

to_ja
zaufany użytkownik
Posty: 369
Rejestracja: wt mar 29, 2016 11:40 pm

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: to_ja »

iskierkaslonca pisze:
sob maja 06, 2017 2:48 pm
Bo nie zmawiamy pacierzy.
hehehe (śmiech przez łzy;))

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 10072
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: hvp2 »

iskierkaslonca pisze:
sob maja 06, 2017 2:48 pm
Bo nie zmawiamy pacierzy.
Rym faktycznie jest,
ale nie ma cienia sensu :!: :!: :!:

Bo rzadko w której grupie społecznej jest tyle osób nawiedzonych religijnie
czy zdewociałych do szpiku kości,
jak wśród chorych psychicznie. :auto-ambulance:

to_ja
zaufany użytkownik
Posty: 369
Rejestracja: wt mar 29, 2016 11:40 pm

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: to_ja »

coś Wam powiem i powiedzcie, czy macie tak samo....choroba nauczyła mnie kłamać. Kiedyś byłam bardzo szczera, nie kłamałam prawie nigdy. Szpitale i lekarze nauczyli mnie łgać bez mrugnięcia powieką ;) Często tak się wkręcam w to, co mówię, że ....ech, szkoda słów. Przez moment sama wierzę, że to co mówię to prawda :D Chyba aktorzy tak mają, co nie? :D

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 10072
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: hvp2 »

typasek pisze:
sob maja 06, 2017 10:35 pm
coś Wam powiem i powiedzcie, czy macie tak samo....choroba nauczyła mnie kłamać. Kiedyś byłam bardzo szczera, nie kłamałam prawie nigdy. Szpitale i lekarze nauczyli mnie łgać bez mrugnięcia powieką ;) Często tak się wkręcam w to, co mówię, że ....ech, szkoda słów. Przez moment sama wierzę, że to co mówię to prawda :D Chyba aktorzy tak mają, co nie? :D
U mnie tak nie jest.
Nie znoszę kłamać :!:
Jednak dochodzę do wniosku, że taka prawdomówność jest chorobliwa... :auto-ambulance:

...więc powinienem kłamać chociażby dla treningu,
bo kłamanie to bardzo istotna umiejętność życiowa. :idea:

Na razie to jednak u mnie tylko teoria i pobożne życzenie. :oops:

cezary123
bywalec
Posty: 23495
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: cezary123 »

Typasek, żyj w prawdzie :)

to_ja
zaufany użytkownik
Posty: 369
Rejestracja: wt mar 29, 2016 11:40 pm

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: to_ja »

cezary123 pisze:
sob maja 06, 2017 11:26 pm
Typasek, żyj w prawdzie :)
Cezary, a wiesz co mi ksiądz w szpitalu powiedział? Że czasem kłamstwo jest uzasadnione :P
W sumie to sie ciesze, ze sie tego nauczyłam. Bardzo ułatwia wiele rzeczy.
Przykład: żegnasz sie z lekarzem - mówisz mu jaki jest słodki (podbudujesz mu ego, nie bedzie miec żalu i jeszcze z chęcią Ci pomoże) - idziesz do innego lekarza i mówisz - a bo tamten to był zapatrzonym w swoją wiedzę naukowcem, który pacjentów traktuje jak przedmiot (bez empatii, przypadek do leczenia).
Oczywiście tak nei zrobiłam, ale mogłabym. Czy to nie ułatwiłoby wielu spraw? Obaj lekarze byli by w siódmym niebie - jeden ze od niego odchodze, a drugi że właśnie do niego przyszłam :D:D:D

cezary123
bywalec
Posty: 23495
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: czemu nam (schiozfrenikom) się nie wierzy?

Post autor: cezary123 »

Sądzę, że ludzie znają takie gierki. :)

Wróć do „rodzina i otoczenie”