Dlaczego schizofrenia? Kwestia samotności w chorobie...

z wyjątkiem spraw dotyczących schizofrenii
Mrai
zarejestrowany użytkownik
Posty: 24
Rejestracja: sob kwie 04, 2015 3:40 am

Dlaczego schizofrenia? Kwestia samotności w chorobie...

Post autor: Mrai »

Zdrowie... Tak... Czasem pewnie wielu z Was zastanawia się tak jak ja czemu jestem chora (chory)?...
Co niesie za sobą ta choroba? Myślę, że wielu z Was odpowie podobnie - samotność...
Mnie bardzo boli to, ze mam mało przyjaciół... Schizofrenia nie pomaga mi w znajdywaniu i utrzymywaniu przyjaźni. Miałam grupę przyjaciółek, niby akceptowały chorobę... Jednak wszystko się zmieniło nie wtedy kiedy wyszły za mąż, ale kiedy urodziły im się dzieci... Teraz już nie mają dla mnie czasu... Łatwo im było powiedzieć, żebym ja nie miała dzieci, bo choroba, bo gen podatności... Bez jakiegokolwiek wczucia się w moją sytuację - że ja też mimo choroby pragnę dziecka... Teraz one odwiedzają się wzajemnie z dziećmi... Do mnie czasem zadzwonią i tyle...
A schizofrenia przecież nie jest zaraźliwa... Ich dzieci i one nie zarażą się przecież ode mnie... To dlaczego mnie wykluczyły?
Obecnie szukam pracy, chciałabym pogadać, zobaczyć się z nimi... Ale osobiście, nie przez telefon...
Czemu ludzie boją się osób ze schizofrenią? Czemu jest taka stygmatyzacja?
Nie przez to że mam objawy tej choroby jej nie lubię... (schizofrenii) Tylko przez to, że tak wiele mi zabrała... Macierzyństwo, przyjaciół...
Od niedawna mam jedną wspaniałą przyjaciółkę, która ma starsze dzieci, która mnie akceptuje taką jaką jestem, a jej dzieci mnie lubią...
Cieszy mnie to naprawdę. Ale tamte grono zrezygnowało, a ja przecież nie chcę się wpraszać do nich na siłę...
Mam wspaniałego męża i wspaniałą przyjaciółkę, jednak mimo wszystko mi żal...

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 10072
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna

Re: Dlaczego schizofrenia? Kwestia samotności w chorobie...

Post autor: hvp2 »

Schizofrenia to - praktycznie rzecz biorąc - choroba osób samotnych,
albo wręcz
pewne ekstremum samotności.

Mąż i jedna przyjaciółka to za mało, by zaspokoić ogrom potrzeb społecznych człowieka,
więc... rozumiem i współczuję

cezary123
bywalec
Posty: 23491
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Dlaczego schizofrenia? Kwestia samotności w chorobie...

Post autor: cezary123 »

Lepiej nie mieć nikogo i spokojnie sobie żyć po swojemu niż mieć cały dwór fałszywych klakierów.
Wydaje mi się czasem, że potrzeba "posiadania" wielu przyjaciół wywodzi się w jakiś wysublimowany sposób z potrzeby posiadania władzy, bogactwa, dominacji nad wszystkimi, dostępu do serc i dusz tłumu i innych rozkoszy królewskich.
Ludzi trudniej zdobyć niż materialne bogactwo.

cezary123
bywalec
Posty: 23491
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Dlaczego schizofrenia? Kwestia samotności w chorobie...

Post autor: cezary123 »

Mrai pisze: Czemu ludzie boją się osób ze schizofrenią? Czemu jest taka stygmatyzacja?
A czy Ty wolałabyś mieć przyjaciół z jakichś podejrzanych osób chorych na schizofrenię czy ze zdrowych?
Nie mówić nikomu o chorobie.

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 10072
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna

Re: Dlaczego schizofrenia? Kwestia samotności w chorobie...

Post autor: hvp2 »

cezary123 pisze:
pt lut 03, 2017 1:49 am
A czy Ty wolałabyś mieć przyjaciół z jakichś podejrzanych osób chorych na schizofrenię czy ze zdrowych?
Nie mówić nikomu o chorobie.
"Nie mówić nikomu o chorobie." = trzymać buzię na kłódkę na temat jednego z istotniejszych (chcąc nie chcąc) obszarów naszego życia. W takiej sytuacji zdaje się być trudno o prawdziwą przyjaźń, której warunkami zdają się być szczerość i otwartość, a także wzajemna akceptacja.

A "posiadanie przyjaciół" nie jest pokrewne żądzy władzy, ale wynika ściśle z natury ludzkiej człowieka jako zwierzęcia stadnego. Praludzie na sawannie w Afryce żyli w stadach i tak nam to już "zostało do dziś".

cezary123
bywalec
Posty: 23491
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Dlaczego schizofrenia? Kwestia samotności w chorobie...

Post autor: cezary123 »

hvp2 pisze: "Nie mówić nikomu o chorobie." = trzymać buzię na kłódkę na temat jednego z istotniejszych (chcąc nie chcąc) obszarów naszego życia. W takiej sytuacji zdaje się być trudno o prawdziwą przyjaźń, której warunkami zdają się być szczerość i otwartość, a także wzajemna akceptacja.
No właśnie tu się różnimy. Gdybyś był chory na złośliwy nowotwór i nie chciał, żeby przyjaciele robili Ci codziennie ostatnie pożegnanie, patrzyli ze śmiertelną paniką i przerażeniem, paraliżowali, indukowali swój lęk i depresję i w ogóle?
Trzeba czasem wytrzymać i cierpliwie żyć.
O chorobie można sobie pogadać z psychologami, z lekarzem itd.

Poza tym w grupie, gdzie wszystkie tajemnice są ujawniane i nikt nie ma prywatnych tajemnic może nastąpić niekontrolowana indukcja i nakręcanie się wzajemne. Stąd potem uprzedzenia i ściąganie się w dół. Człowiek sam zaczyna wierzyć, że jest gorzej niż jest naprawdę albo niż mogłoby być, gdyby pozwolono mu zapomnieć o bólu.

cezary123
bywalec
Posty: 23491
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Dlaczego schizofrenia? Kwestia samotności w chorobie...

Post autor: cezary123 »

hvp2 pisze: A "posiadanie przyjaciół" nie jest pokrewne żądzy władzy, ale wynika ściśle z natury ludzkiej człowieka jako zwierzęcia stadnego. Praludzie na sawannie w Afryce żyli w stadach i tak nam to już "zostało do dziś".
Ale tam mechanizm dominacji, hierarchii stada i w ogóle. Król zawsze zdobywał najwięcej dusz jako swoją "przestrzeń" skądinąd nieświadomie, ubogi musiał radzić sobie sam ;)

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 10072
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna

Re: Dlaczego schizofrenia? Kwestia samotności w chorobie...

Post autor: hvp2 »

cezary123 pisze:
pt lut 03, 2017 11:18 am
Ale tam mechanizm dominacji, hierarchii stada i w ogóle. Król zawsze zdobywał najwięcej dusz jako swoją "przestrzeń" skądinąd nieświadomie, ubogi musiał radzić sobie sam ;)
Król to zawsze miał najwięcej nałożnic,
a ubogi "musiał radzić sobie sam".
:icon-mrgreen:

A co do tego tajniaczenia się z chorobą nowotworową to nie masz racji.
Ludzie z tymi chorobami się z nimi nie zawsze tajniaczą,
a ci, którzy się nie tajniaczą są traktowani po prostu normalnie.
Oczywiście nie mogę ręczyć że przez wszystkich są tak traktowani
bo nie jestem "cebosem"
;)

Awatar użytkownika
Zły Kicius_XXL
moderator
moderator
Posty: 1712
Rejestracja: ndz sty 13, 2008 3:35 pm
płeć: mężczyzna

Re: Dlaczego schizofrenia? Kwestia samotności w chorobie...

Post autor: Zły Kicius_XXL »

Czasami sobie myślę, że wolę swoją schizofrenię niż inne choroby, np porażenie mózgowe, autyzm, zespół downa czy jakiś paraliż, nie mówiąc już o dystrofiach mięśni, czy rakach.
Ze swoją schizofrenią a raczej remisją żyję już 11 lat, a zachorowałem 13 lat temu. Żyję sobie w remisji. Pracuję, jestem ojcem mam przyjaciół, kolegów, bardzo dobre stosunki sąsiedzkie. Mam też grono osób których najlepiej złapałbym razem silnym u ściskiem i zmiażdżyłbym... usuwając niedogodności. Wszyscy mają wrogów mam i ja.
Udało mi się to wszystko osiągnąć dzięki temu, ze pogodziłem się z chorobą. Nie mówię o chorobie z ludźmi w realu, tylko w specjalnych miejscach w necie to czynię. Dużo osób wie o mojej chorobie, ale nie wszyscy. Nikt mi nie zadaje niewygodnych pytań o chorobę.
Mam co mam, ale w miarę jedzenia apetyt rośnie. Marzę sobie czasem, by mieć harem nierządnic, niewolników, by być obrzydliwie bogaty i mieć boskie moce. Czemu nie? Gdy spadam na ziemie, czyli uwalniam się od macek wybujałej wyobraźni, pokręcę nosem i najwyżej sobie zapragnę mieć wasze renty.
F20.0
forum
Obrazek

cezary123
bywalec
Posty: 23491
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Dlaczego schizofrenia? Kwestia samotności w chorobie...

Post autor: cezary123 »

hvp2 pisze: a ci, którzy się nie tajniaczą są traktowani po prostu normalnie.
Ale mi chodziło o wpędzanie się w ten zły nastrój i wzajemne indukowanie grozy.
Często lepiej nie myśleć o chorobie i nie wyolbrzymiać problemów w codziennym przywoływaniu ich wśród przyjaciół.

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 10072
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna

Re: Dlaczego schizofrenia? Kwestia samotności w chorobie...

Post autor: hvp2 »

Nikt nie mówi o "codziennym" :!:
To się nie da ani w przypadku schizofrenii, ani w przypadku nowotworu.

Ale przecież... jak człowieka coś dręczy w związku z w/w to lepiej dla niego i zdrowiej,
żeby mógł to wypowiedzieć do przyjaciela,
a nie tylko i wyłącznie do etatowego pracownika psychiatrii.

Mrai
zarejestrowany użytkownik
Posty: 24
Rejestracja: sob kwie 04, 2015 3:40 am

Re: Dlaczego schizofrenia? Kwestia samotności w chorobie...

Post autor: Mrai »

Ja uważam, że najlepsi przyjaciele powinni wiedzieć o chorobie, a jeżeli mnie z nią nie akceptują, to to żadni przyjaciele. Schizofrenia to mimo wszystko część mnie, czy to się mi podoba czy nie. Można czasem ją ukryć (np: w pracy nie muszą wiedzieć), ale ukrywanie tej choroby przed gronem przyjaciół, udawanie - nie - ja na dłuższą metę nie potrafię udawać.
I jeśli te przyjaciółki, o których mówiłam na początku, w pełni mnie nie będą akceptować zostaną po prostu dalszymi znajomymi. Wolę otaczać się ludźmi pozytywnymi, którzy są ze mną mimo wszelkich przeciwności.
Jak to mówią "przyjaciół poznaje się w biedzie" i "lepiej mniej mało przyjaciół, ale niech będą prawdziwi."

Wróć do „zdrowie”