"niezrównoważeni" psychicznie i studia

Gehenna
zaufany użytkownik
Posty: 9559
Rejestracja: sob lip 17, 2010 9:24 am

"niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: Gehenna »

Jasny Gwint!
Nauczyciel akademicki przez studenta z zespołem Aspergera,nie może poradzić sobie z prowadzeniem zajęć. Właściwie jestem w stanie to zrozumieć. Prowadzenie wykładu może tu być faktycznie trudne. O samej chorobie wiem tyle co nic. Może gdyby ten student miał przy sobie asystenta, jakaś osobę która byłaby w stanie go uspokoić, może indywidualny tok nauczania byłby rozwiązaniem. Nie wiem.
W artykule podważono sens studiowania osób "niezrównoważonych" psychicznie. Nie określono rodzaju zaburzeń, więc domniemam, że depresja, schizofrenia, chad, zaburzenia osobowości czy też Asperger, zosały wrzucone do jednego worka i potraktowane wspólnym mianownikiem "dysfunkcji". Autor (profesor filozofii) stosuje wymiennie takie pojęcia jak -choroba psychiczna, choroba umysłowa, upośledzenie psychiczne, upośledzenie umysłowe, szaleństwo, student niepoczytalny -niepoczytalność psychiczna, dysfunkcja psychiczna, obłąkanie.
Najbardziej uderzające jest to, że chorych psychicznie traktuje się na uniwersytecie tak samo jak inne osoby niepełnosprawne – z jedną nogą lub niewidome. To jest nonsens! Nie mogę się na to zgodzić! Nie mogę wykładać na kulturoznawstwie niepełnosprawnym umysłowo studentom, czym jest Logos! Nauczyciel akademicki ma zapewnić transfer wiedzy, a nie zajmować się wątpliwą (z uwagi na efekt i własne kompetencje) socjalizacją osób niepoczytalnych – denerwował się.
Oczywiście, nikt przy zdrowych zmysłach (to tylko takie powiedzenie) nie będzie kwestionował, że studia wyższe powinny podejmować i kontynuować osoby zdrowe na umyśle. To jednak teoria, ponieważ w praktyce bywa różnie.
W artykule przytoczono fragmenty tekstu z biuletynu Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczące studiowania przez osoby niepełnosprawne.
Tak komentuje je nasz profesor filozofii-
Wszakże w przygotowanym przez nich dokumencie co innego zwróciło moją uwagę. Dlaczego – pytam – nie pokusili się o próbę przeprowadzenia koniecznych rozróżnień w obrębie samej niepełnosprawności, oddzielając niepełnosprawność psychiczną od niepełnosprawności fizycznej?
i dalej...
Wedle Krajowych Ram Kwalifikacji dla Szkolnictwa Wyższego obowiązujących we wszystkich szkołach wyższych w Polsce dr Niewieski powinien dostosować efekty kształcenia do najsłabszego studenta, co w omawianym przypadku oznacza: do studenta psychicznie chorego, studenta z oczywistą dysfunkcją umysłową. Choroba psychiczna, która staje się normą dla zdrowia psychicznego, jest spełnieniem najbardziej rozbrykanych fantazji Michela Foucault.
Zwrócono też uwagę, na to że osoby z zaburzeniami psychicznymi mogą stanowić potencjalne zagrożenie...
uniwersytet – konkluduje swoje rozważania profesor Giętkowski – „nie dysponuje środkami prawnymi pozwalającymi na skuteczne reagowanie na niewłaściwe zachowania studentów z zaburzeniami psychicznymi i zapewnienie bezpieczeństwa z ich strony względem innych osób przebywających na terenie uczelni. Pożądane byłyby odpowiednie zmiany prawne w tym kierunku w ustawie – Prawo o szkolnictwie wyższym".
tutaj całość
http://www.rp.pl/Plus-Minus/301059956-C ... .html#ap-2

Nie chcę wklejać całego artykułu, nie mam teraz czasu aby odnosić się do poszczególnych fragmentów.
W tekście znajdziecie jeszcze więcej takich "kwiatków" jak zacytowane.
Nie będę życzyć miłej lektury, nie będzie miła.

Myślicie, że istnieje ryzyko zamknięcia uczelni dla osób z symbolem "P" na orzeczeniu?

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 10072
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: hvp2 »

Do życia między ludźmi wystarczy ostrożność i zdrowy rozsądek. Osoby niezrównoważone są pozbawione obu tych cech, dlatego, odnosząc się do nich z sympatią i ze zrozumieniem dla ich dysfunkcji społecznej, należy trzymać się od nich z daleka. Do życia konieczny jest dystans.

Autor jest profesorem filozofii na Uniwersytecie w Białymstoku, zastępcą redaktora naczelnego kwartalnika filozoficznego „Kronos". Opublikował m.in. „Hodowanie troglodytów" (2014) i „Umieram, więc jestem" (2016).
To jakiś faszysta. Do tego faszysta nie znający zagadnienia i jadący na fobiach i najgorszych stereotypach.

Awatar użytkownika
AMerei
zaufany użytkownik
Posty: 1990
Rejestracja: czw mar 07, 2013 8:47 pm

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: AMerei »

kolejny dowód na to, że byle głupek może być profesorem
co do ograniczeń studiowania, badania wstępne od dawna są praktykowane na uczelniach medycznych
kiedy uczyłam się w Warszawskiej Medycznej Szkole Policealnej też na samym początku miałam badanie lekarza medycyny pracy, przyznałam mu się do schizofrenii, spytał czy się leczę, kiedy ostatni raz byłam w szpitalu itp. i nie robił mi utrudnień
także próby niedopuszczenia osób po kryzysach psychicznych do studiowania są od dawna możliwe i praktykowane, wszystko zależy od lekarza na którego trafisz:/
"Wszystko co słyszymy jest opinią, nie faktem. Wszystko co widzimy jest punktem widzenia, nie prawdą." Marek Aureliusz.

piotr 84
bywalec
Posty: 3149
Rejestracja: śr gru 12, 2007 10:03 pm

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: piotr 84 »

nie czół bym się na siłach startować do ogólniaka a co dopiero na studia

nadal zachowam wiec swoje kompetencje do bezideowego

- brak żony dzieci
- prawka
- wykształcenia

may conditcion over łeb hehe :D

Awatar użytkownika
Anime
zaufany użytkownik
Posty: 727
Rejestracja: śr sty 20, 2010 11:01 am
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 45723214

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: Anime »

:shock:
.

Gehenna
zaufany użytkownik
Posty: 9559
Rejestracja: sob lip 17, 2010 9:24 am

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: Gehenna »

Chory psychicznie student niczego (poza wątpliwą odmianą socjalizacji) nie zyskuje na moich zajęciach, gdyż nie potrafię go niczego nauczyć.
Student niepoczytalny nie jest niepoczytalny naumyślnie! Jest chory! I jak każdy chory zasługuje nie na osobne traktowanie w ramach „indywidualnej organizacji studiów", ale na leczenie.
Nauczyciel akademicki ma zapewnić transfer wiedzy, a nie zajmować się wątpliwą (z uwagi na efekt i własne kompetencje) socjalizacją osób niepoczytalnych
Tak więc powinniśmy się leczyć a nie socjalizować na uczelniach.Nauczyć się i tak niczego nie nauczymy, bo przecież nie jesteśmy w stanie...

Wśród nas jest sporo osób z wyższym wykształceniem, także po studiach doktoranckich. Ten tekst podważa wiedzę, i zasadność przyznania tytułu naukowego tym osobom.

Zwróciłabym uwagę na jeszcze jedną rzecz. Autorem tekstu jest profesorem filozofii na Uniwersytecie w Białymstoku, zastępcą redaktora naczelnego kwartalnika filozoficznego „Kronos".
Fakt ten może powodować, że czytelnicy słowa profesorem filozofii potraktują poważniej,ze względu na autorytet będzie on bardziej opiniotwórczy, niż tekst napisany przez anonimowego redaktora, podpisującego się inicjałem "xy"
W ten sposób dołożono kolejną cegiełkę do dyskryminacji i utrwalania stereotypów na temat chorych z diagnozą psychiatryczną.

cezary123
bywalec
Posty: 23480
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: cezary123 »

"Uniwersytet umiera".

"Jeśli jednak skupić się na przyczynach wewnętrznych jego upadku, jeden powód – jak sądzę – rzuca się szczególnie w oczy. Jest nim umasowienie edukacji wyższej. Proces, wydawałoby się, sensowny i celowy. Wynikający w dodatku z uniwersalistycznych aspiracji Uniwersytetu. Wiedzę trzeba upowszechniać. W interesie społecznym leży kształcenie obywateli.

To upowszechnienie jednak – i to jest prawdziwy paradoks – obraca się we własne przeciwieństwo. Jest taki próg, taka granica, za którą wzrost liczby nauczycieli i uczniów nie oznacza przyrostu powszechnego wykształcenia, lecz obraca się w powszechne nieuctwo. W dawnej formie uczniowie uczyli się nie tylko od nauczyciela, lecz także od siebie nawzajem. Co więcej: nauczyciel uczył się od uczniów, odpowiadając na ich pytania i mierząc się z ich wątpliwościami. Na tym polegała tamta rozmowa. Umasowienie czyni ją niemożliwą.


Dawne formy zaczynają się rozpadać. Instytucje uniwersyteckie pod naporem liczby studentów przekształcają się w mechanizmy biurokratyczne. Znikają dawne obyczaje. Średniowieczne togi i birety zastępuje parametryzacja ilościowa, rejestracja żetonowa i programy antyplagiatowe. Punkty, opłaty i tabelki. Wszystko to jest być może przydatne w hodowli drobiu. Jest jednak nieskuteczne – a nawet przeciwskuteczne – jeśli mówimy o edukacji człowieka.

Rozwiązanie jest więc proste. Ta prostota jednak – w takich żyjemy czasach – stała się nieskończenie trudna. Trzeba wrócić do tamtej formy, przywrócić tamtą Rozmowę. Musimy stworzyć uniwersytety elitarne. Przeznaczone tylko dla nielicznych. Oni poniosą oświatę dalej, oni ją upowszechnią. To zawsze się udawało. Nie ma powodu, żeby nie udało się znowu".


http://kronos.org.pl/numery/kronos-3-38 ... wersytetu/

Przykro, że jakiś jeden biedny student stał się kozłem ofiarnym i pretekstem w teoretycznych rozważaniach akademików o zagrożeniach śmiertelnych dla starożytnej i średniowiecznej formy elitarnych studiów.

I tak nikt się tym nie przejmuje. Nie takie rzeczy dzieją się na uczelniach. Najlepsza praca w dzisiejszej cywilizacji jest po kierunkach ścisłych i technicznych a tam wielkiej filozofii nie ma. Jest wiedza, umiejętności i działanie.
Z tego, co widziałem, to jeżeli student ma wiedzę i potrafi zdać egzaminy, może zachowywać się jak zechce. Nie ma żadnych konsekwencji.

Gehenna
zaufany użytkownik
Posty: 9559
Rejestracja: sob lip 17, 2010 9:24 am

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: Gehenna »

http://obywatelenauki.pl/2017/01/on-prz ... chicznymi/
Sprzeciw Obywateli Nauki.

Polecam.
Jako Obywatele Nauki chcielibyśmy wyrazić swój stanowczy sprzeciw wobec opublikowanego w „Rzeczpospolitej” artykułu Piotra Nowaka, profesora Uniwersytetu w Białymstoku, „Czy ludzie niezrównoważeni psychicznie powinni być przyjmowani na uczelnie wyższe”.
Tekst ten, będący mieszaniną ignorancji oraz teorii społecznych budzących jak najgorsze skojarzenia, jest niegodny nauczyciela akademickiego. Nowak opisuje w nim hipotetyczny problem, gdy wykład uniwersytecki zakłócany jest przez studenta cierpiącego na zespół Aspergera. Nie ulega wątpliwości, że przypadki tego rodzaju wymagają odpowiednich działań, i że zarówno studenci jak i wykładowcy mają prawo oczekiwać należytych warunków pracy. Zamiast jednak zastanowić się, jakich rozwiązań instytucjonalnych potrzebują polskie uczelnie, aby skutecznie radzić sobie z podobnymi sytuacjami, autor rozpoczyna ogólne dywagacje o naturze ‘wariactwa’, ‘szaleństwa’, ‘niepoczytalności’ i ‘obłąkania’, przez które najwyraźniej rozumie wszelkiego rodzaju zaburzenia, czy dysfunkcje psychiczne.

Uznaje ‘obłąkanych’ en masse za istoty pozbawione elementarnych władz wolicjonalnych („chcenie u osób obłąkanych jest władzą mocno ograniczoną – dziś jest takie, jutro inne”), etycznych („jak mam uczyć etyki kogoś z aspergerem?”) i intelektualnych („Ma dobrą pamięć, ale nie chwyta abstrakcyjnych pojęć”). Tak wybrakowanym jednostkom według Nowaka obecność na uniwersytecie nie może przynieść żadnych korzyści, natomiast przynosi znaczne szkody pozostałym. Postuluje on zatem „ograniczoną dyskryminację”, która ma polegać na zakazie wstępu na uczelnie ‘niepoczytalnym’ ze względu na to, że po prostu „należy trzymać się od nich z daleka”.

Nie ma tutaj miejsca, aby prostować wszystkie niedorzeczności i stereotypy zawarte w artykule Nowaka. Wydawałoby się, że w obecnych czasach wiadomo już dość powszechnie, że dysfunkcje takie jak wspomniany zespół Aspergera, nie są chorobami i nie można ich wyleczyć. Natomiast z powodzeniem można je na różne sposoby łagodzić i neutralizować, tak, aby osoby na nie cierpiące były w stanie nie tylko integrować się społecznie, ale też rozwijać intelektualnie i zawodowo, często w stopniu nie gorszym niż średnia. Zresztą, zdarza się, że osoby z zespołem Aspergera osiągają duże sukcesy, również w dziedzinach humanistycznych. Skuteczność takich działań zależy jednak od umiejętnej współpracy kadry nauczycielskiej z odpowiednio wykształconymi psychologami i pedagogami. Zatem propozycja, którą otrzymał wymyślony wykładowca z artykułu, aby zorganizować dla niego zespół wsparcia, nie oznaczała, że „próbuje się z niego zrobić wariata”, ale że właśnie otrzyma pomoc, która może doprowadzić do rozwiązania problemu.

Jednakże tego wszystkiego autor nie spróbował nawet się dowiedzieć, uznając, że nauki szczegółowe i ich prozaiczne metodologie ustąpić muszą górującej nad nimi ogólnej perspektywie filozoficznej – a ta nie potrzebuje ich znać, aby je zdyskwalifikować. Ta pogarda dla wiedzy, połączona z niechęcią do „ideologii poprawnościowo-progresywistycznej” oraz „stachanowców w dziedzinie postępu” w rodzaju Rzecznika Praw Obywatelskich, dążących rzekomo poprzez prawne regulacje do zniszczenia tożsamości polskiej Akademii, zaowocowała tekstem nie spełniającym żadnych akceptowalnych standardów – ani akademickich, ani etycznych.



Obywatele Nauki

karuna
zaufany użytkownik
Posty: 14174
Rejestracja: pt lut 06, 2015 7:06 pm
Status: praktykant
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: nie mam
Lokalizacja: Ziemia teraz

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: karuna »

Słyszałem na wykładzie jakiś czas temu, że jest znany w Polsce, kolega ponoć mówiącego o tym wykładowcy, jeden profesor z zespołem aspergera właśnie, i sobie radzi. Nie wiem, nie pamiętam w czym sie specjalizuje ów profesor.
w gąszczu traw
w cieniu drzew
słychać ptasi śpiew

Awatar użytkownika
jojo
zaufany użytkownik
Posty: 2272
Rejestracja: czw gru 11, 2008 8:27 pm

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: jojo »

Jestem przeciw uprzedzeniom i deprecjonowaniu innych, tylko dlatego że są chorzy psychicznie i się leczą.

Sama studiowałam, pomimo lekkiej psychozy, mam nawet licencjat. Potem jak robiłam magisterkę, choroba dała mocno o sobie znać i straciłam kontakt z rzeczywistością i zawaliłam studia. W szpitalu przetrzymali mnie aż trzy miesiące, potem tak mnie leczyli, że już nie byłam zdolna podjąć studiów.

Nie jestem w stanie wrócić na studia.

Zresztą lata lecą i nie jestem już młódką. :(
To, że jakiś lek komuś służy, nie znaczy że nie zaszkodzi innej osobie. :(

Gehenna
zaufany użytkownik
Posty: 9559
Rejestracja: sob lip 17, 2010 9:24 am

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: Gehenna »


Awatar użytkownika
Niemamnie
zaufany użytkownik
Posty: 15558
Rejestracja: pn lip 30, 2018 9:52 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: z Czarnych Dziur, z Pustek Kul, z Lasu gdzie nie ma Czasu

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: Niemamnie »

Profesor jakiej uczelni, katedry i który prezydent go mianował?
Prezydent prezydentem, ale taki brak kompetencji raczej świadczy o jakości kształcenia na uczelni.
Wiele osób mających władzę nad światem nie ma władzy nad życiem. A ci którzy mają władzę nad życiem nie mają władzy nad światem. Gdzie tu sprawiedliwość.

Gehenna
zaufany użytkownik
Posty: 9559
Rejestracja: sob lip 17, 2010 9:24 am

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: Gehenna »

http://www.czasnaporozumienie.pl/wp-con ... czenie.pdf
Kolejne oświadczenie ws. artykułu białostockiego profesora

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 10072
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: hvp2 »

Z kolei w jakiejś gazecie dzisiaj czytanej ("Wyborczej" lub "Przeglądzie") jakiś felietonista napisał, że jak ktoś coś zaczyna mówić, to niedługo potem zaczyna to również czynić.

Awatar użytkownika
Grażka73
zaufany użytkownik
Posty: 3052
Rejestracja: czw lis 19, 2015 12:50 am
Lokalizacja: śląsk

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: Grażka73 »

Czytałam to jakiś czas temu, również byłam wzburzona...moje dziecko chce skończyć LO...zdać maturę ....pójść na studia....i co, jakiś zestresowany profesor nie daje sobie rady....jeśli oczywiście osoba z Aspergerem jest uciążliwa w wykładach to może korzystać z nauczania indywidualnego....a profesorkowi radzę iść do psychiatry po jakiś leki uspokajające..coś nerwicowy jest, i psychologa jak ma jakiś problem, a osobie opisującej to...koszmar...sama jest koszmarem..
Dogmatyczne wyrocznie lekarskie nie robią już na mnie żadnego wrażenia.

Awatar użytkownika
Niemamnie
zaufany użytkownik
Posty: 15558
Rejestracja: pn lip 30, 2018 9:52 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: z Czarnych Dziur, z Pustek Kul, z Lasu gdzie nie ma Czasu

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: Niemamnie »

Profesor zamiast stać się głosem mądrości w społeczeństwie stał się jego wychowankiem który głosi uprzedzenia i lęki społeczne. Już na stanowisku profesora jest wymagane trochę indywidualnego myślenia.
Wiele osób mających władzę nad światem nie ma władzy nad życiem. A ci którzy mają władzę nad życiem nie mają władzy nad światem. Gdzie tu sprawiedliwość.

MarcinE
bywalec
Posty: 30
Rejestracja: pn lut 26, 2007 2:20 am
płeć: mężczyzna

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: MarcinE »

Witam, może powieje grozą:)
W mojej opinii, próba uregulowania w prawie o szkolnictwie wyższym, opisanych sytuacji jest prawidłowa.
Sam będąc "nie do końca zdrowy", nie czuje się w jakimś stopniu dyskryminowany z powodu swojej choroby.
Każdy z nas chcę być traktowany jak "normalny" a warunkiem tej "normalności" jest ogólnie przyjęte przestrzeganie norm współżycia społecznego. Osobom z różnymi zaburzeniami można pomóc ukończyć edukację, ale często to wymaga dużego zaangażowania prowadzących zajęcia, rodziny i wolontariuszy. W chorobie Aspergera (i nie tylko :), jednym z objawów może być "agresja" słowna a nawet fizyczna. W przypadku chorej osoby, uczelnia często proponuje urlop zdrowotny (dziekański, rektorski itp.) a doktor/pracownik naukowy zostaje z "problemem" sam. Warto zauważyć, że na studiach nie ma możliwości indywidualnego podejścia do studenta (w szkole średniej mamy nauczanie w domu, pomoc pedagoga, psychologa i podobne rozwiązania). Dlatego prosiłbym o nie "demonizowanie" pewnych wątków w wypowiedzi pana Nowaka. Właściwie to większym problemem są:
- zachowanie studenta (często będącego ofiarą "systemu") - poprawnie leczona osoba z zespołem ASPERGERA (jak i chora na inne choroby) powinna mieć rzadsze "ataki", niestety ale psychoterapia i dobre leki kosztują, nie wspominając o poprawnym wsparciu środowiskowym;
- "rozluźnienie" wymagań stawianych studentom (czy to zdrowym czy chorym), spowodowane chęcią utrzymania swojego stanowiska pracy, standardu życia - przez co poziom części (niektórzy twierdzą, że wszystkich :)) uczelni wyższych jest na "głębokości rowu Mariańskiego";
Pozdrawiam.

P.S. Mam częsty kontakt z osobami chorymi na Zespół Aspergera, z zaburzeniami ze spektrum autyzmu i rodzin z problemami wychowawczymi, i podobnymi do mnie....... - "popularyzacja matematyki i nauki".

cezary123
bywalec
Posty: 23480
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: cezary123 »

MarcinE pisze: Sam będąc "nie do końca zdrowy", nie czuje się w jakimś stopniu dyskryminowany z powodu swojej choroby.
Co byś zrobił na miejscu tego nieszczęsnego studenta wytkniętego palcem niepotrzebnie przez profesora z Białegostoku?
Wprawdzie jest anonimowy, ale tam, z pewnością wszyscy wiedzą o kogo chodzi.

cezary123
bywalec
Posty: 23480
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: cezary123 »

Jak się skutecznie leczysz z tego zaburzenia?

MarcinE
bywalec
Posty: 30
Rejestracja: pn lut 26, 2007 2:20 am
płeć: mężczyzna

Re: "niezrównoważeni" psychicznie i studia

Post autor: MarcinE »

Witam, lata temu...."eony" jak sobie trochę przypomnę, krążyły kawały na mój temat na uczelni, którą ukończyłem (uwzględniając nawet poprawne nazwisko moje). Wśród prowadzących byłem rozpoznawalny, właśnie ze względu na "specyfikę swojej choroby", potrafiłem "skrytykować" (publicznie - przy całej kadrze danego przedmiotu z instytutu i oczekujących na ocenę z egzaminu studentów) doktora wytykając mu braki w pewnych umiejętnościach.... Konsekwencją było odłożenie mojej pracy i 3 termin egzaminu. Technicznie mówiąc ( o ile pamiętam dziekan kierunku przyznał mi racje, ale reguły w społeczeństwie są określone) "uspołeczniano mnie jako jednostkę chorobową" (dziekan, rektor, kilku profesorów i mój promotor wiedzieli o mojej chorobie + kilka innych osób). Z perspektywy czasu, mogę przyznać, że mieli racje i dziękuje im za to. Nie bądźmy aż tak bardzo przewrażliwieni na punkcie swoim, swojej choroby :).

Pozdrawiam.

Wróć do „media o nas”