zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Regulamin forum
Ten dział dotyczy tylko związków seksualności ze schizofrenią lub ogólniej chorobą. O zdrowej seksualności proszę pisać w tematach dowolnych.
Mariii
zaufany użytkownik
Posty: 16208
Rejestracja: czw sie 19, 2010 8:24 pm

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: Mariii »

EB pisze:Mile wspominam tę znajomość.
To dlaczego nie chciałeś jej kontynuować w realu?
Wasz świat nic mi nie dał, nic nie może mi zabrać

Awatar użytkownika
AMerei
zaufany użytkownik
Posty: 1990
Rejestracja: czw mar 07, 2013 8:47 pm

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: AMerei »

Mniszek pisze:Zaborcza miłość :roll: Coś jak w tej piosence ?
to jest przerysowane, a zazdrośnicę/zazdrośnika przecież można nauczyć ufać, czyż nie?
mi się wydaje, bo nie mam doświadczenia w związkach, że najważniejsze jest dopasowanie, żeby nie trafić na kogoś z "garbem" w tym samym miejscu i się tymi garbami potem całe życie ocierać ;)
"Wszystko co słyszymy jest opinią, nie faktem. Wszystko co widzimy jest punktem widzenia, nie prawdą." Marek Aureliusz.

Mariii
zaufany użytkownik
Posty: 16208
Rejestracja: czw sie 19, 2010 8:24 pm

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: Mariii »

AMerei pisze:zazdrośnicę/zazdrośnika przecież można nauczyć ufać, czyż nie?
Pewnych ludzi nie da się nauczyć niczego.
Tu potrzeba ogromu pracy, cierpliwości i samozaparcia.
Czy warto marnować swój czas, wiedząc, że szanse na powodzenie są znikome!?
Wasz świat nic mi nie dał, nic nie może mi zabrać

Awatar użytkownika
AMerei
zaufany użytkownik
Posty: 1990
Rejestracja: czw mar 07, 2013 8:47 pm

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: AMerei »

Marrii, mąż mojej koleżanki na początku ją kontrolował i nie dawał żyć, a ona mi powiedziała, że nauczyła go ufać i że to ona teraz "rządzi" w związku, wraca do domu o której chce, ma własne pieniądze, ogólnie to energiczna babka, więc może jednak się da? Tylko ona jednocześnie cały czas narzeka na męża, że ją wcześnie "zbrzuchacił" i nie zrobiła kariery... przestrzega mnie, żeby się pochopnie z kimś nie związać heh
"Wszystko co słyszymy jest opinią, nie faktem. Wszystko co widzimy jest punktem widzenia, nie prawdą." Marek Aureliusz.

Mariii
zaufany użytkownik
Posty: 16208
Rejestracja: czw sie 19, 2010 8:24 pm

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: Mariii »

zawsze coś...
:roll:
Wasz świat nic mi nie dał, nic nie może mi zabrać

cezary123
bywalec
Posty: 23493
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: cezary123 »

AMerei pisze: Tylko ona jednocześnie cały czas narzeka na męża, że ją wcześnie "zbrzuchacił" i nie zrobiła kariery... przestrzega mnie, żeby się pochopnie z kimś nie związać heh
Albo ona wrobiła go w dziecko.
Jakim musiałbym być naiwnym, żeby mi kobieta wmówiła, że nie chciała własnego dziecka, a pozwoliła sobie go zrobić.

Matt
moderator
moderator
Posty: 2474
Rejestracja: wt cze 10, 2014 1:50 pm
płeć: mężczyzna

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: Matt »

Problem w Polsce jest i to duży. Mamy chyba najniższy w całej UE współczynnik dzietności tak wynika ze statystyk.
Sam się kiedys zastanawiałem nad tym dla czego ludzie u nas mają takie problemy z zakochaniem się i stworzeniem związku (małżeństwa) i w czym tak naprawdę tkwi problem.
Co prawda ja sam nie szukam i nawet chyba nie mysle poważnie o związku z jakąś dziewczyną bo mając problemy z samym sobą nie chce być dodatkowym problemem jeszcze dla kogoś. No ale to wynika z mojej choroby .... ale w przypadku ludzi zdrowych to już nie wiem... chyba jest to jakis problem społeczny na dużą skale bo gdzie nie popatrzy to dużo ludzi jest po prostu samych. Moi kumple z dzieciństwa to samo jak połowa się chajtneła to wszystko a reszta ma problem ! czasami kogoś poznają ale ogólnie nie za ciekawie. To samo tyczy się oczywiście dziewczyn gdzie też jest im ciężko a może nawet i ciężej pod tym względem.
Nie wiem gdzie tkwi problem czy to wina naszego kraju a dokładnie polityki wewnętrznej, społecznej czy zmian jakiś kulturowych związanych z rozwojem cywilizacji ?
Ogólnie nie za ciekawie !
W całym chaosie jest kosmos
w całym nie porządku sekretny porządek.


kyoko
zarejestrowany użytkownik
Posty: 25
Rejestracja: śr gru 16, 2009 3:04 pm
Status: Mężczyzna
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Bielskobiała

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: kyoko »

ja sie boje zakochac nie wiem czy druga strona by mnie zrozumiala bo jestem troszke zagmatwany. a jesli chodzi o to czy sex moze bolec to odpowiadam ze tak.

Awatar użytkownika
EB
bywalec
Posty: 196
Rejestracja: czw lis 06, 2014 5:49 pm
płeć: mężczyzna

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: EB »

może boleć gdy partner ma takiego krzywego

Obrazek

Strunka
zarejestrowany użytkownik
Posty: 11
Rejestracja: wt sty 29, 2019 2:02 am

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: Strunka »

Matt pisze:
pn gru 01, 2014 8:46 pm
Problem w Polsce jest i to duży. Mamy chyba najniższy w całej UE współczynnik dzietności tak wynika ze statystyk.
Sam się kiedys zastanawiałem nad tym dla czego ludzie u nas mają takie problemy z zakochaniem się i stworzeniem związku (małżeństwa) i w czym tak naprawdę tkwi problem.
Co prawda ja sam nie szukam i nawet chyba nie mysle poważnie o związku z jakąś dziewczyną bo mając problemy z samym sobą nie chce być dodatkowym problemem jeszcze dla kogoś. No ale to wynika z mojej choroby .... ale w przypadku ludzi zdrowych to już nie wiem... chyba jest to jakis problem społeczny na dużą skale bo gdzie nie popatrzy to dużo ludzi jest po prostu samych. Moi kumple z dzieciństwa to samo jak połowa się chajtneła to wszystko a reszta ma problem ! czasami kogoś poznają ale ogólnie nie za ciekawie. To samo tyczy się oczywiście dziewczyn gdzie też jest im ciężko a może nawet i ciężej pod tym względem.
Nie wiem gdzie tkwi problem czy to wina naszego kraju a dokładnie polityki wewnętrznej, społecznej czy zmian jakiś kulturowych związanych z rozwojem cywilizacji ?
Ogólnie nie za ciekawie !
Witam,

Z moich osobistych doświadczeń oraz obserwacji bliskich znajomych wygląda tak, że faceci zdrowi są zbyt wygodni, kobiety z resztą też. Matki źle wychowują synów robiąc z nich cioty życiowe. Oczywiście nie wszystkie matki i nie każdy facet zdrowy to niedojda życiowy, ale w większości, z czego ta mniejszość już dawno zajęta. Za dużo też wszyscy piją, i kobiety i mężczyźni, bo sobie nie radzą z "problemami" czytaj obowiazkami typu dziecko, dom, praca. Przez to też, że kobiety nie czują oparcia w facetach, nie chcą się uzależniać od nich i dlatego też stawiają na karierę, dorabiają się. Co szczęśliwszej kobiecie trafi się nieplanowane dziecko, które będzie mogła kochać i wychować jak chce, bo ojcowie jako duże dzieci albo odchodzą albo one ich zostawiają bo po co niańczyć dwoje dzieci, z czego jeden dorosły niedojda lub z syndromem piotrusia pana.
Podsumowując: kobiety za dużo wymagają od mężczyzn (według mężczyzn oczywiście), bo nie chcą niedorajdy i szukają partnera, co też pracuje, też gotuje, też zajmuje się dzieckiem, też ma prawko, też ma pasje, też lubi mieć czas dla siebie... itd. Mężczyźni za dużo wymagają od kobiet, bo (nie dając tego samego i nie biorąc na siebie 50% obowiązków i odpowiedzialności) chcą by była kurą domową, niańką i "dziwką" w łóżku i by mimo harowania przy dzieciach i w pracy i nie wyspania zawsze były chętne by ubrać koronkową bieliznę i przybiec w niej z kolacyjką lub obiadkiem do swojego księcia, który właśnie wrócił nieogolony z piwa z kumplami. Ale by ona wyszła to nie daj Boże, bo ich wspólne dziecko napewno w tym czasie dostanie gorączki i umrze, bo telefony i pogotowie nie istnieją ;).
Takie jest moje zdanie z obserwacji oraz zdanie bliskich mi znajomych. A fajni faceci są w większości zajęci, są partnerami i też takich znajomych kilka par z dziećmi mam. Po za tym, aż tylu mężczyzn nie znam, ale pewnie gdzieś się fajni, wolni jacyś plątają.
Doprecyzuję, że to co napisałam dotyczy zdrowych kobiet i zdrowych mężczyzn.

Pozdrawiam ;)
Be yourself no matter what they say!

cezary123
bywalec
Posty: 23493
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: cezary123 »

Strunka pisze: Oczywiście nie wszystkie matki i nie każdy facet zdrowy to niedojda życiowy, ale w większości, z czego ta mniejszość już dawno zajęta. Za dużo też wszyscy piją, i kobiety i mężczyźni, bo sobie nie radzą z "problemami" czytaj obowiazkami typu dziecko, dom, praca. Przez to też, że kobiety nie czują oparcia w facetach, nie chcą się uzależniać od nich i dlatego też stawiają na karierę, dorabiają się.
Nie ma to jak lamenty sfrustrowanych kobiet, którym fajniejszą mniejszość mężczyzn zajęła większość atrakcyjniejszych od nich kobiet. :)
A tak poważnie, to kobiety piękne czy mniej piękne dorabiając się same, łaski nikomu nie robią, mają do tego prawo i obowiązek. Nikt ich nie zniechęca do tego. Śmiało.
I gdyby często nie wmawiały owej niedojdowatości swoim partnerom, to by ich nie zniechęcały. Same często nakręcają błędne koło.
Cenne są te niewiasty, które pozwalają swoim mężczyznom stawać się każdego dnia coraz silniejszym, mężniejszym, bardziej bohaterskim, zaradnym i kochanym.

Strunka pisze:Chcą by była kurą domową, niańką i "dziwką" w łóżku
Spotykają się dwaj przyjaciele elektrycy.
- Ożeniłeś się? - pyta pierwszy.
- Nie, jeszcze nie. Szukam trójfazowej żony.
- ???
- W kuchni - pani domu, w łóżku - dziwka, w gościach - piękność.
Po kilku miesiącach spotykają się znowu. Pierwszy pyta:
- I co? Znalazłeś trójfazową kobitkę?
- Znalazłem, tylko ma przesunięcie w fazie. W kuchni - piękność, w łóżku pani domu, w gościach - dziwka...

Strunka
zarejestrowany użytkownik
Posty: 11
Rejestracja: wt sty 29, 2019 2:02 am

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: Strunka »

Ja też uważam, że kobiety powinny być niezależne i samowystarczalne finansowo, oraz że faceci powinni też być samowystarczalni życiowo, tzn. tak jak kobiety potrafić na zmianę TEŻ: gotować, sprzątać, zrobić pranie, spakować się na podróż, uprasować sobie, przewinąć dziecko, wykąpać dziecko.
A znam takich co mają 34 lata i nadal mamusia musi pakować walizkę, mieszkają z mamusią bo ona gotuje i pranie suche składa i do szafy wkłada. Nie zostaną z dzieckiem na kilka godzin bo jak zrobi kupę to się pożygają, a ja się pytam wtedy "to jak sam sobie dupę podcierasz?" :D
Dla mnie taka "wygoda" to zwykłe leserstwo.
Be yourself no matter what they say!

cezary123
bywalec
Posty: 23493
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: cezary123 »

Strunka pisze: że faceci powinni też być samowystarczalni życiowo, tzn. tak jak kobiety potrafić na zmianę TEŻ: gotować, sprzątać, zrobić pranie, spakować się na podróż, uprasować sobie, przewinąć dziecko, wykąpać dziecko.
Naprawdę? Tylko tyle?
Polecam zapoznać jakiegoś budowlańca, który stwierdzi, że kobiety, tak jak mężczyźni powinni być samowystarczalni i potrafić na zmianę TEŻ: nosić cegły, obsługiwać maszyny, wykopać fundamenty, wybudować dom, wykonać instalacje do kąpania później dziecka, gotowania na gazie i suszenia mu włosów suszarką elektryczną, zaorać pole i jeszcze pozałatwiać wszelkie sprawy urzędowe dla świetlanej przyszłości rodziny korzystając z kontaktów politycznych z obecnymi Vipami wyrobionych podczas wspólnej wyprawy surrivalowej na studiach.



Strunka pisze: Nie zostaną z dzieckiem na kilka godzin bo jak zrobi kupę to się pożygają
Coś za bardzo argumentujesz tym dzieckiem, noworodkiem. Niestety kobieta decydując się na urodzenie noworodka poświęca się dla niego na kilka pierwszych jego lat życia, zajmuje się jego najbardziej takimi palącymi potrzebami jak karmienie, ciągła obecność matki, kojenie płaczu itd., a rola ojca w jego życiu jest inna. Jeżeli jest się na co porzygać, to na pewne reklamy widoczne czasem na ulicach przedstawiające noworodka w pozycji jak do karmienia piersią, przytulone do owłosionej klaty mężczyzny. Gender dąży do absurdu.
Strunka pisze: A znam takich co mają 34 lata i nadal mamusia musi pakować walizkę, mieszkają z mamusią bo ona gotuje i pranie suche składa i do szafy wkłada
To już Twoje krzątanie się na rynku doboru partnerskiego. Nikt nie jest temu winny. :)
Kobiety też takie są. Bez zdania mamusi i babci nie wydukają ani słówka do partnera.
Może poszukać takich, którym już rodzice umarli i wymusiło to na nich pewną samodzielność...

A co będzie jak Twoja mamusia i tatuś rozchorują się, zniedołężnieją i będą wymagali całodobowej opieki? I wlezą do mieszkania czy do domu małżeńskiego?
Wywalić do domu starców czy eutanazja?


I jeszcze raz podkreślam, że podobnie jak pewni bezmyślni mężczyźni potrafią skosić Bogu ducha winną kobietę, powtarzając jej na przykład, że ma grube łydki, tak samo partnerki mężczyzn tworzą błędne koło. Nic dziwnego, że później obie strony się nie starają, mają niską samoocenę i nie ma miłości.

karuna
zaufany użytkownik
Posty: 14181
Rejestracja: pt lut 06, 2015 7:06 pm
Status: student
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: nie mam
Lokalizacja: Ziemia teraz

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: karuna »

Miłości się nie można bać i uciekać przed nią, ona jest łagodna.
w gąszczu traw
w cieniu drzew
słychać ptasi śpiew

Strunka
zarejestrowany użytkownik
Posty: 11
Rejestracja: wt sty 29, 2019 2:02 am

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: Strunka »

Witam
Wszystko fajnie, tylko, że ja nie piszę o noworodku tylko o 2,5 letnim dziecku, i też nie piszę o tym by koleś musiał być kosmetyczką i umieć robić manicure więc nie rozumiem po co pisanie o budowlańcach...? A sprawy Urzędowe to zazwyczaj kobiety lepiej ogarniają tak samo jak prowadzenie firmy i pilnowanie finansów, przynajmniej w moim otoczeniu i mojej rodzinie, wśród moich znajomych, więc byłoby miło jakby mężczyźni też to potrafili ogarnąć. Myślę, że drążymy temat nie w tą stronę co trzeba bo każdy ma inne doświadczenia.

Jednak co do noworodków to też mam odmienne zdanie. Jasne że kobieta póki karmi piersią to niestety musi ona się tym zająć, ale przytulić gdy płacze dziecko, czy wykąpać, przebrać pieluszkę czy pójść na spacer to może robić ojciec dziecka, babcia, wujek, dziadek, tak na prawdę ktokolwiek. Tak samo jak już kobieta nie karmi piersią tylko butelką to wtedy całkowicie na pół można podzielić obowiązki, albo nawet należałoby bo uwierz mi ja i wiele innych kobiet chętnie odda ojcom cześć swojego macierzyńskiego na rzecz tacierzyńskiego. I chetnie pojda do pracy lub fizycznie w domu cos ogarną byle nie siedzieć 24/h z niemowlakiem. I przynajmniej z piatku na sobote i z soboty na niedzielę ojcowie powinni wstawać w nocy co trzy godziny by szykować mleko i karmić dziecko by kobieta mogła się wyspać skoro 5 pozostałych nocy w tygodniu nie sypia i tak od urodzenia do 1,5 roku dziecka minimum.

Kobiety są też bardzo różne, ja się jednak wypowiedziałam na temat z mojego punktu widzenia i ludzi którzy mnie otaczają, więc u nas wyglądało to tak jak opisałam.

Co do opieki nad starszymi to w mojej rodzinie mam dwie babcie ponad 80 lat i one nie chcą słyszeć o tym by musiały się przeprowadzać. Chcą być na swoim, pomału robić wokół siebie w swoim tempie, a dziadkowie już nie żyją.

Co do znalezienia faceta/kobiety, którym już rodzice umarli to czasem myślę, że niektórym by się to przydało by się obudzili i zaczęli żyć własnym dorosłym życiem.

Pozdrawiam gorąco
Be yourself no matter what they say!

cezary123
bywalec
Posty: 23493
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: cezary123 »

Strunka pisze: i też nie piszę o tym by koleś musiał być kosmetyczką i umieć robić manicure więc nie rozumiem po co pisanie o budowlańcach...?
A kto wynalazł wytapianie żelaza, nożyczki i pilniki? :mrgreen:
Strunka pisze: A sprawy Urzędowe to zazwyczaj kobiety lepiej ogarniają tak samo jak prowadzenie firmy i pilnowanie finansów, przynajmniej w moim otoczeniu i mojej rodzinie,
Na jakiej podstawie? Zdominowały mężczyzn?
No właśnie. Rywalizacja płci. Brak współpracy. Przyczyna wojny i frustracji.
Strunka pisze: Co do znalezienia faceta/kobiety, którym już rodzice umarli to czasem myślę, że niektórym by się to przydało by się obudzili i zaczęli żyć własnym dorosłym życiem.
Nie przejmuj się, kiedy Ty będziesz w wieku ich rodziców, to już nie będziesz musiała się o samodzielność ówczesnej młodzieży martwić...

cezary123
bywalec
Posty: 23493
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: cezary123 »

Strunka, tak podsumowując sytuację, powiem tak - kobieta powinna znaleźć mężczyznę twardszego, mądrzejszego, silniejszego i ostrzejszego od siebie. Inaczej nigdy nie będzie usatysfakcjonowana. Różne kobiety mają tę charakterystyczną granicę wymagań na różnym poziomie i sztuką jest odpowiednio się dobrać.
A na posyłaniu męża na "tacierzyńskie" niejedna bardzo się przejechała. To jeszcze gorzej. Mężczyzna traci szacunek, samoocenę i motywację do prowadzenia rodziny silną i mądrą ręką.
Porozumienie płci jest możliwe tylko wtedy, kiedy obie strony znają swoją wartość i nie pozwalają sobie jej naruszyć.

Strunka
zarejestrowany użytkownik
Posty: 11
Rejestracja: wt sty 29, 2019 2:02 am

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: Strunka »

Masz rację w pewnym sensie. Nikt nie chce być z mężczyzną głupczym, słabszym fizycznie (bo psychicznie to trzeba się wspierać zawsze wzajemnie). Ostrzejszy być nie musi, a nawet lepiej by nie był. Nie chcę rozwrzeszczanego idioty ktory bedzie bardziej stanowczy niz ja bo ja sie potrafie upierac przy swoim gdy czuje ze mam racje, dla mnie to taki bufor spokoju jest dobrym partnerem bo ja jestem spontaniczna i wybuchowa. Jasne że musi mieć swoje zdanie, ale jeśli widzi że na czymś mi bardzo zależy powinien potrafić ustąpić po moich konkretnych argumentach.
Jeśli chodzi o tacierzyńskie i macierzyńskie to kobiety mają bardzo czesto tak dość ryczacego, zasranego dziecka, które ciągle coś chce, szczegolnie pierwsze 3-4 miesiące że idealnym rozwiazaniem jest się dzielić wolnym na dziecko i obowiazkiem bycia z nim 24h/na dobę. Kobieta też będąc na macierzyńskim traci szacunek, samoocenę i motywację do prowadzenia rodziny będąc zależną finansowo od mężczyzny, przyklejoną do dziecka i nie śpiącą od czasów ciąży gdy co 3-4 godziny wstawała siku, a potem co 3 godziny musi karmić w dzień i nocy dziecko i udawać że jest super gdy nie jest, a chormony w tym nie pomagają.

Dziękuję za tą wymianę poglądów i Twój czas :) pozdrawiam
Be yourself no matter what they say!

Pamal
zaufany użytkownik
Posty: 7129
Rejestracja: ndz gru 30, 2007 1:07 am

Re: zakochanie=odlot? kto się boi zakochać?

Post autor: Pamal »

Niestety kobieta chora na lekach w większości przypadków nie może tak zarywać nocy jak zdrowa, więc bez nadzwyczajnego wsparcia małżonka macierzyństwo byłoby chyba trudne.

Wróć do „seks a choroba”