renta a schizofrenia

Tu można pisać nawet bez rejestracji, lecz postów nie da się po ich wysłaniu poprawić ani zlikwidować.

Moderator: Darius

Regulamin forum
W tym dziale mogą jako goście pisać bez rejestracji osoby szukające pomocy, które obawiają się rejestracji. Uwaga: postu wysłanego jako gość nie da się już zmienić. Inaczej mógłby zrobić to z nim każdy inny gość. Dlatego doradzamy rejestrację. Wpisy nie dotyczące w ogóle tematu tego forum tj. schizofrenii będą usuwane.
Great Gatsby

renta a schizofrenia

Postautor: Great Gatsby » ndz paź 22, 2006 2:42 pm

Prosze o odpowiedź na pytanie: czy osoba chora na schizofrenię ma szanse uzyskać rentę z tytułu niezdolności do pracy? Jakie są jej szanse przed komisją lekarską ZUS oraz proszę o podzielenie się własnymi dośwaidczeniami. Będę wdzięczny za każdą odpowiedź i wszelkie cenne infomacje. Pozdrawiam.

sabina135
zarejestrowany użytkownik
Posty: 29
Rejestracja: pt cze 30, 2006 12:54 pm

Postautor: sabina135 » pn paź 23, 2006 11:17 am

Moj maz od paru miesiecy jest na rencie z tytulu czesciowej niezdolnosci do pracy.Z załatwieniem renty nie mial zadnych problemow i nie ma 100 % schizofrenii tylko podejrzenie.Po wyjsciu ze szpitala udal sie do lekarza w poradni i on wypisał mu druk N9 wraz ze swiadectwami z pracy zlozyl to do ZUS i dostal wezwanie na komisje i tam otrzymal decyzje na 1 rok.
Jezeli nie czujesz sie na silach wrocic do pracy lub jej nie masz staraj sie o rente bo to Ci sie nalezy jest to stres ale jesli mozesz to popros kogos o pomoc w zalatwieniu tego ,to naprawde nie jest az takie straszne a warto, bo zeby sie leczyc trzeba miec pieniadze. Powodzenia jak cos to pytaj.

Great Gatsby

Niepewność

Postautor: Great Gatsby » wt paź 24, 2006 5:34 pm

Serdecznie dziękuję za repost'a. Mój przypadek w oczach orzecznika może wydawać się wątpliwy (czyt. podejrzany). Skończyłem studia (z dziekanką, modny kierunek). Znalazłem pracę. Bez zwolnień i przerw. Nigdy nie byłem "w tym" szpitalu. Leczę się prywatnie przyjmując minimalne dawki leków (z wyboru).
Charlie Chaplin mawiał, że życie człowieka jest komedią gdy widziane z daleka, tragedią gdy widziane z bliska. Cztery poprzednie zdania mogą sugerować, że mam doczynienia tylko z "komedią". Jednak uczciwie definjując moją egzystencję, jest ona albo piekielną męczarnią albo ciągłą walką. Cena jaką płacę za iluzoryczną poprawność jest niezwykle wysoka. Te koszta znam tylko ja sam. Stanowią one główny składnik mych pasywów, trudny do zbilansowania. Bagatelizuję chorobę czując jej piętno. Chociaż jestem uparty, mam wrażenie, że wkrótce zabraknie mi sił i determinacji, by kontynuować, a wtedy kapitulacja będzie nieunikniona. Używając semantyki szachowej: doskonale wiem, że wcześniej czy później podddam partię. Więc przeciągam, liczę miesiące okresów składkowych, studiuję przepisy ZUS, ale nade wszystko oczekuję obiektywizmu lekarza. By w razie czego patrzył nie tylko z daleka, ale także z bliska.
Zapraszając do dyskusji, pozdrawiam.

Jeżyk

Postautor: Jeżyk » śr lis 01, 2006 12:55 pm

Ja mam rente na schizofrenie ale to tylko 520zł. Muszę zapłacić czynsz, telefon, kablówke, internet,spłacam kredyt, zostaje 100zł, jak za to przeżyć?!Pracuje na pół etatu za 300zł, to mnie jakoś ratuje,ale też kasy nie starcza. I przez tą rentę nie mogę znaleźć normalej pracy. A w tej którą mam i tak muszę oszukiwać że rentę mam na schorzenie somatyczne. Bo NIKT nie zatrudni schizofrenika. W poprzedniej pracy w której też okłamałam że mam chorobę somatyczną zapytałam się kolegów z pracy dlaczego nie zatrudniają psychicznych to powiedzieli że taki by zrobił kupę na środku sklepu. Zwolnili mnie stamtąd bo trafiłam na dwa miesiące do szpitala psychiatr i musiałam zawiadomić zakład pracy że tam jestem, nie poinformowali ich z jakiego powodu tam byłam ale sam fakt sprawił że po powrocie dostałam wypowiedzenie z pracy bez uzasadnienia. Więc nie wiem czy opłaca się załatwiać rentę na schizofrenię

Jeżyk

Postautor: Jeżyk » śr lis 01, 2006 1:13 pm

A w pracy ciągle się boję że odkryją na co jestem chora, boję się że robię jakieś niekontrolowane miny, że moja twarz to zdradzi. Myślę że lepiej nie mieć diagnozy lekarskiej, że jest się chorym na schizofrenię, ta diagnoza to jak wyrok, lepiej sobie podejrzewać że jest się chorym niż jak to ci powiedzą lekarze, wtedy cały świat się wali. Ta choroba skazuje człowieka na piekło za życia, na przerażającą puskę i samotność. Nie wierzę że jakikolwiek "zdrowy" facet będzie chciał się związać z osobą chorą na schizofrenię. Mój chłopak zerwał ze mną po tym jak mu o tym powiedziałam. A znowu związek dwóch chorych chyba jest nierealny ze względów praktycznych, nie znam schizofrenika który mieszka sam i dobrze zarabia. Po prostu ta choroba powoduje oderwanie od rzeczywistości, a żeby założyć rodzinę trzeba dbać o jej byt, o to by mieć co jeść itp. A dwie renty nie wystarczą

Jeżyk

Postautor: Jeżyk » śr lis 01, 2006 1:25 pm

Nienawidzę swojego życia i cały czas obmyslam jak je przerwać, mi powiedziano że mam schiz tylko dlatego że wierzyłam w istnienie Boga i świata duchowego. A przecież cała nauka Koscioła o tym mówi. Na spowiedzi ksiądz nakazał mi bym rozmawiała z Bogiem kiedy idę ulicą, a gdy z nim rozmawiałam, gdy miałam z Nim doświadczalny kontakt to powiedziano mi że choruję na schiz. TO JEST BEZ SENSU!!!! Teraz muszę odrzucać istnienie Boga bo wiara w Niego jest dowodem mojej choroby

Awatar użytkownika
Chors
zaufany użytkownik
Posty: 2123
Rejestracja: śr wrz 20, 2006 1:15 pm
Lokalizacja: United States of Love

Postautor: Chors » śr lis 01, 2006 1:39 pm

Jeżyk pisze:Nienawidzę swojego życia i cały czas obmyslam jak je przerwać, mi powiedziano że mam schiz tylko dlatego że wierzyłam w istnienie Boga i świata duchowego. A przecież cała nauka Koscioła o tym mówi. Na spowiedzi ksiądz nakazał mi bym rozmawiała z Bogiem kiedy idę ulicą, a gdy z nim rozmawiałam, gdy miałam z Nim doświadczalny kontakt to powiedziano mi że choruję na schiz. TO JEST BEZ SENSU!!!! Teraz muszę odrzucać istnienie Boga bo wiara w Niego jest dowodem mojej choroby

Co to za lekarz że twierdzi że wiara w Boga i świat duchowy to schizofrenia :?: Oni są materialiści i ograniczeni bo nauka tego nie udowodniła to dla nich tego nie ma. Mój też traktował mnie jak idiotę bo interesowałem się medytacją i pytał się po co mi to. Nie daj sobie tego wmówić, nie odrzucaj swej wiary, bądź sobą a nie tym co ci lekarz pierdoli. A co do nienawiści do życia... Też mam z tym problem i też chciałem się zabić, ale się wkurzyłem i stwierdziłem że tak się nie da żyć. Nie radzę ci psychologa bo w twojej sytuacji materialnej cię na niego nie stać, a mogło by to pomóc(mnie też w sumie nie stać :cry: ). Wierzę że mimo beznadziejnej sytuacji znajdziesz w sobie choć odrobinę siły i nadziei i jednak nie odbierzesz sobie życia. Może jeszcze wiele pięknych chwil przed tobą , kto wie. Pozdrawiam cię serdecznie i życzę żeby ci się los odmienił. I nie daj się mamić psychiatrom ogranicznikom. :wink:

Gość

Postautor: Gość » śr lis 01, 2006 2:47 pm

teraz jestes jezykiem o *słowo niedozwolone* to przez pulpit:)))))

Gość

Postautor: Gość » śr lis 01, 2006 2:52 pm

*słowo niedozwolone* nudny juz jestes wejdz na forum o marichuanie

Jeżyk

Postautor: Jeżyk » śr lis 01, 2006 3:06 pm

Po psychotropach mój kontakt z Bogiem i światem duchowym zaniknął. Doszłam więc do wniosku że lekarze mieli rację, że jest to objaw choroby. I już nie wierzę w Nikogo. Jestem SAMA totalnie przeraźliwie sama na tym świecie. Psychiatrzy zniszczyli mojego Boga i nie dali mi nic w zamian tylko PUSTKE. I to się nazywa leczenie? Co z tego że będę łykać psychotropy skoro one nie dają żadnego sensu życia?! tylko zamieniają w bezmyślną bezkształtną meduzę. Powodują tycie i zabijają popęd seksualny

Jeżyk

Postautor: Jeżyk » śr lis 01, 2006 3:23 pm

Kiedyś schizofrenię leczono elektrowstrząsami. Teraz leczy się neuroleptykami. Może za jakiś czas neuroleptyki będzie się traktować tak jak dzisiaj elektrowstrząsy i wycinanie kawałków mózgu w celu wyleczenia. Może pojawi się całkowicie odmienna metoda leczenia schiz. MAM TAKĄ NADZIEJĘ!!! Bo te neurolept mają za dużo skutków ubocznych

Awatar użytkownika
Chors
zaufany użytkownik
Posty: 2123
Rejestracja: śr wrz 20, 2006 1:15 pm
Lokalizacja: United States of Love

Postautor: Chors » śr lis 01, 2006 8:42 pm

Jeżyk pisze: Psychiatrzy zniszczyli mojego Boga i nie dali mi nic w zamian tylko PUSTKE. I to się nazywa leczenie? Co z tego że będę łykać psychotropy skoro one nie dają żadnego sensu życia?! tylko zamieniają w bezmyślną bezkształtną meduzę. Powodują tycie i zabijają popęd seksualny

Dokładnie. Ja po lekach przestałem czytac i analizować zjawiska paranormalne którymi się zajmowałem całymi dniami. Teraz za to nie mam siły i ochoty na nic, prawie nic nie robię. Straciłem sens w życiu i stałem się bezmyślnym warzywem. Przytyłem i stałem się prawie impotentem. Znam ten ból, doskonale cię rozumiem. Więc zastanawiam się czy leczenie ma sens. Wolę chyba schizy i zainteresowania niż przymulenie i marazm. Ale boję się, zarówno leczyć się jak i odstawiać leki.Co robić :?: :roll:

Jeżyk

Postautor: Jeżyk » czw lis 02, 2006 1:34 am

Kiedy jestem przymulona lekami to wolę mieć wizje, tęsknie za tym. Bo wtedy coś dzieje się w moim życiu, nie jest tak bardzo przeniknięte pustką i samotnością. Jednak tylko te głosy i obrazy pozytywne są fajne a te negatywne wywołują lęk i przerażenie. Dlatego wtedy wracam do leków by odpocząć by się wyspać. Ale ILE MOŻNA SPAĆ?! To jest zamknięte koło :( Powinny byc takie leki które nie tylko likwidują omamy i urojenia ale też wprowadzają stan zadowolenia z życia i chęć działania i przywracają sprawność intelektualną. Bo takim żywym trupem to ja nie chcę być przez całe życie!!!

Awatar użytkownika
Chors
zaufany użytkownik
Posty: 2123
Rejestracja: śr wrz 20, 2006 1:15 pm
Lokalizacja: United States of Love

Postautor: Chors » czw lis 02, 2006 1:42 am

Dokładnie Jeżyku, w 100% się z tobą zgadzam.

Gość

Postautor: Gość » pt gru 22, 2006 7:25 pm

Witam!!!Też mam problem związany z egzystencją i najlepsze jest to że nie dostałam renty socjalnej z powodu tego że schożenie które nabyłam nie nastąpiło przed 18 rokiem życia i nie w trakcie szkoły tylko w tej luce pomiędzy przerwaniem szkoły a ciążą i po narodzinach mojego dziecka.Nie rozumiem tego mam schizofrenię paranoidalną i nasze państwo każe takiemu człowiekowi jak ja zdychać z głodu ponieważ nie miałam okazji do nauki ani do pracy bo dopadła mnie choroba.I co w takim wypadku mogę zrobić.Na dwa lata jestem uziemiona ponieważ jestem niezdolna do pracy przez 2 lata.Nie wiem co mam ze sobą zrobić albo co mogę zrobić by tą rentę otrzymać czy jest jakaś ustwa która mi zagwaranuje rentę????Pomóżcie jeśli coś wiecie na ten temat.


Wróć do „dla niezarejestrowanych użytkowników”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość