Optymistyczne historie

yo
bywalec
Posty: 41
Rejestracja: pt lis 29, 2013 2:28 pm

Re: Optymistyczne historie

Post autor: yo »

Joanna_s pisze:Ale tu chodziło o sytuacje, gdy ludzie odstawili leki, nie czekając na "zgodę" psychiatry - stąd taka właśnie reakcja jednego z moderatorów.
A no to zmienia postać rzeczy,sorry!

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27824
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: Optymistyczne historie

Post autor: moi »

Wydaje mi się, że mnóstwo ludzi na tym forum może czuć frustrację czytając ten wątek. To, co dla jednego jest "OPTYMISTYCZNE", dla innego -jak słusznie napisał Anton- będzie tragedią. Bo musi brać leki do końca życia. Bo każda próba odstawienia kończyła się nawrotem i próbami samobójczymi. I jeszcze to wiercenie dziury w brzuchu, że to na pewno "przyczyny psychologiczne" powodowały nawrót. Guzik prawda.
Jedno jest pewne - wielokrotnie próbowałam odstawiać leki. Tylko farmakoterapia jest w stanie zabezpieczyć mnie przed nawrotem psychozy. Szkoda, że "optymistom" w tym wątku tak trudno to zrozumieć i zaakceptować. Dostaję łatkę "zalekowanej" (czyt.nieprzytomnej od leków), informuje się mnie, że "mój mózg jest zniszczony przez psychotropy" i że biorąc je na pewno dostanę Parkinsona i padaczki (biorę leki od wielu lat, skutków ubocznych jakoś nie mam). A wystarczyłoby trochę empatii i zrozumienia.

Pozdrawiam.m.

Awatar użytkownika
JudasHonor
moderator
moderator
Posty: 1895
Rejestracja: ndz wrz 24, 2006 9:04 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Optymistyczne historie

Post autor: JudasHonor »

Aby żyć bez leków nie wystarczy tylko odstawić leki. Słowa nie przekażą tego co potrzebne jest by się udało. Musi nastąpić seria nieoczekiwanych zdarzeń które zmienią postrzeganie, zwrócą na coś uwagę, dadzą motywację i etc. Myślę, że to Bóg, opatrzność rozdaje te bileciki na "zwolnieni warunkowe", od Niego zależy kiedy, gdzie i ile, komu się dostanie.

Druga strona medalu jest taka, że pomimo tego, że już od 6 lat nie biorę prochów to moje życie i tak nadal stoi w tym samym miejscu. Jak wczesniej napisałem, muszę czekać, aż opatrzność zdecyduje na zmianę mojego losu.
Kolejny dzień pełen nowych możliwości.

Joanna_s
zaufany użytkownik
Posty: 777
Rejestracja: pn paź 29, 2012 10:40 pm
Lokalizacja: Opole

Re: Optymistyczne historie

Post autor: Joanna_s »

JudasHonor, zgadzam się w 100 procent co do tego, że żeby odstawienie leków się udało, trzeba, by nasza psychika była do tego gotowa. Jeśli głęboko nie zmienimy swojego podejścia do życia, nie zaczniemy wyzwalać się z myśli, lęków i niepokojów, które są dla nas niszczące, jeśli nie nauczymy się po prostu cieszyć życiem, to znaczy, że nadal istnieje w nas podłoże psychiczne, na którym doszło - i może znowu dojść - do wybuchu psychozy.

Myślę, że bardzo wiele zależy od naszej osobowości, naszej wiary w siebie i w to, że możemy być zdrowi i spełnić swoje życiowe pragnienia.

Nie sądzę, żeby Twoje życie naprawdę nadal stało w tym samym miejscu, choć Ty sam możesz mieć takie uczucie. Jesteś pogodny, spokojny, masz bardzo dojrzałe i jakby "filozoficzne" podejście do życia i rzeczywistości, jesteś cierpliwy i życzliwy ludziom. Wypracowanie w sobie takiej postawy jest wielkim i naprawdę godnym podziwu osiągnięciem - myślę, że bardzo wielu ludzi tego etapu nigdy nie osiąga albo dopiero na starość.

Zdaję sobie sprawę, że Twoje życie nie wygląda na razie tak, jakbyś chciał. Myślę jednak, że bardzo ważne jest to, by nauczyć się czerpać radość z tego, co jest w naszym życiu dobre, i mieć w sobie swego rodzaju pokorę wobec życia: pogodzić się z tym, że może ono odbiegać od tego, o czym kiedyś marzyliśmy, i od tego, co w naszym społeczeństwie uchodzi za "sukces życiowy".

Spróbuję wyjaśnić to bardziej konkretnie na moim przykładzie. Już dawno pogodziłam się z tym, że choć byłam bardzo wyróżniającą się studentką, w pracy jestem niedoceniana i w żaden sposób nie dałoby się w moim przypadku mówić o "błyskotliwej karierze". Nauczyłam się tym nic a nic nie przejmować, bo robię to, co lubię, wyrobiłam w sobie wysokie poczucie własnej wartości, i wiem, że doceniają mnie ludzie, których szanuję.

Był czas (jakieś 6 czy 7 lat temu), kiedy poczułam silną przykrość, gdy zdałam sobie sprawę, że prawie wszystkie koleżanki z licealnej klasy wyszły już za mąż. Nie zależało mi w gruncie rzeczy na tym, by wyjść za mąż (i miałam na temat małżeństwa bardzo mieszane uczucia), ale i tak jakoś głupio i przykro mi się wtedy zrobiło, choć byłam wtedy w związku i dawał mi on wielką radość.

Potem też nieraz zdarzało mi się czuć nieswojo dlatego, że ani nie wyszłam za mąż, ani nie mieszkam z mężczyzną, i bardzo to pogłębiało moją nieśmiałość i brak pewności siebie. Czułam się nieswojo, bo z jakichś powodów bardzo się bałam, że ktoś pomyśli, że nie udało mi się w życiu, że "mam gorzej" niż większość kobiet w moim wieku, że pewnie jestem samotna i nieszczęśliwa. Że ktoś pomyśli czy powie, "O, jaka ona biedna, jak mi jej żal ... Nie ułożyła sobie życia". Nie czułam się nigdy samotna i były w moim życiu okresy wielkiego szczęścia, ale bałam się, że ktoś pomyśli, że skoro nie mam obrączki na palcu czy ślubu w planach, to "nie ułożyłam sobie życia". Bałam się, że ktoś pomyśli czy myśli o mnie z politowaniem - to mnie przerażało.

Ten lęk bardzo we mnie przycichł, gdy zaprzyjaźniłam się, a potem z wzajemnością zakochałam w znacznie starszym ode mnie mężczyźnie. Wiedziałam, że to związek bardzo nietypowy i że niemal na pewno nie zakończy się ślubem, ale mi to nie przeszkadzało. Myślę, że rozpad tego związku (ściśle związany właśnie z wielką różnicą wieku, ale gdy zachorowałam, nie zdawałam sobie z tego sprawy) w wielkim stopniu przyczynił się do mojej psychozy.

W halucynacjach powrócił z ogromną siłą lęk przed tym, że tu, w Polsce, ludzie pomyślą i powiedzą, że "nikt mnie nie chce". Miałam tego rodzaju halucynacje w samolocie w pierwszych dniach psychozy - że inni pasażerowie, Polacy, mówią, między innymi, że nikt mnie nie chce i że jak ktoś taki w ogóle może uczyć studentów. Byłam wtedy święcie przekonana, że te głosy są prawdziwe, i bardzo cierpiałam. Jeszcze wcześniej, gdy po raz pierwszy miałam halucynacje przez całą noc, powracał w nich strach, że zawsze będę sama, że umrę sama.

Pełen skrajnej pogardy "głos" powtarzał, między innymi, że jestem bardzo brzydka, odpychająca i nudna, i że widzi moje brzydkie, martwe ciało - mnie po mojej śmierci. Gdybym wtedy rozumiała, że te halucynacje wyrażają moje najgłębsze lęki, byłabym na pewno mniej przerażona, upokorzona i wstrząśnięta, ale tej nocy cały czas myślałam, że "głos" to głos prawdziwy, głos tego znacznie starszego mężczyzny, którego kochałam, przez którego czułam się odrzucona jako kobieta i w którego domu wtedy przebywałam - że on tak o mnie mówi przez telefon do innej kobiety (on spał w innym pokoju - gdy halucynacje stały się nie do zniesienia, obudziłam go, zarzucając mu, że jest okrutny itp. Zupełnie nie zdawałam sobie sprawy, że po prostu jestem bardzo chora i słyszę "głosy". On też nie zdawał sobie sprawy, że jestem bardzo chora ...).

Jeszcze w szpitalu, gdy nadal miałam halucynacje, zaczęłam rozumieć, że "głos" bardzo często wyraża moje lęki. I zaczęłam sobie w coraz większym stopniu uświadamiać, że właśnie lęk przed tym, że "ludzie sobie pomyślą, że nie ułożyłam sobie życia", jest dla mnie jednym z najbardziej niszczących lęków, że muszę się koniecznie z niego wyzwolić. Jeszcze w szpitalu - gdy pewna pacjentka, bardzo ciężko zaburzona, zapytała, czy mam męża i dzieci, zrobiło mi się jakoś głupio i przykro, że odpowiedź brzmi "nie" - ale teraz jestem już zupełnie wolna od tego lęku. Czuję to i zupełnie przestałam się bać, że ktoś uzna, że nie udało mi się w życiu, bo nie mam męża czy mieszkającego ze mną chłopaka/narzeczonego.

Jestem teraz znów w związku nietypowym (wszystkie moje związki były bardzo nietypowe, może dlatego, że najatrakcyjniejsi są dla mnie ludzie nietypowi, niekonwencjonalni) i nie wiem, jak to się dalej rozwinie, choć jestem bardzo szczęśliwa i czuję się w pełni akceptowana przez drugą osobę, taka jaka jestem - bardzo nietypowa, bardzo nieśmiała pod pewnymi względami, bez makijażu, z nadwagą (przytyłam już po odstawieniu leków i mam problem ze zrzuceniem tych kilogramów).

Kiedy ostatnio jedna z osób na forum napisała do mnie w PW, że ma już termin ślubu ze swoim narzeczonym, nie poczułam żadnej przykrości ani niepokoju - to był dla mnie znak, że udało mi się wyzwolić od lęku, który mnie niszczył, od lęku, że ludzie pomyślą, że "nie ułożyłam sobie życia" (nie znoszę tego określenia, zakładającego, że jest tylko jeden możliwy sposób na szczęśliwe i spełnione życie). Przestałam się obawiać, że ktoś pomyśli, że ze mną "coś nie tak", że "nikt mnie nie chciał", bo nie mam męża i mieszkam sama.

A jeśli chodzi o związki, jestem zupełnie spokojna - zrozumiałam, że ważne jest to, żebym była szczęśliwa, a nie to, co inni mogą o mnie pomyśleć czy powiedzieć. Gdybym nie uwolniła się od tego lęku przed tym, "co inni pomyślą", może psychoza by już dawno wróciła.

mamuska
zaufany użytkownik
Posty: 847
Rejestracja: czw mar 10, 2011 11:50 am

Re: Optymistyczne historie

Post autor: mamuska »

Joanna S za bardzo sie przejelas tym ze ludzie tak mysla. Mysle tez ze w Polsce jest duza presja spoleczenstwa i rodziny zeby kobieta do danego roku zycia wyszla za maz.
Sama wiesz bo kiedys pisalysmy e-maile moj maz tez jest starszy odemnie i nie odczuwam zadnej presji otczenia badz pogardy. Kiedys na poczatku naszej znajomosci mialam obawy co ludzie powiedza, ze beda gadali ze znalazl sobie mloda emigrantke z Polski.
Moja psychoza byla bardziej na tle rodziny i dzieci ze zgina. Byla tez wywolana duzym stresem poniewaz po macierzynskim mialam wrocic do pracy, ktorej nienawidzilam i gdzie pracowalam z ludzmi nie zabardzo madrymi, moge tez powiedziec ze z rasistami. Duzo tez ponizania i wykorzytywania przeszlam jako emigrant. To wszytko sie uzbieralo przez kilka lat. Sa nawet badania na temat psychoz u emigrantow.
Teraz juz strannie dobieram sobie ludzi wokol siebie. Mozna powiedziec ze mialam taki okres ze sie poddalam ze spotkam kogos fajnego w UK. Jak zachorowalam to jednak pojawila sie w moim zyciu jedna kolezanka Slowaczka i juz od 3 lat mamy bardzo dobre kontakty, wie o mojej chorobie zawsze sie pyta jak sie czuje, duzo mi tez pomogla. Moje dzieci i maz ja bardzo lubia.
Poznalam tez duzo mam Angielek z middle class jak urodzilam dzieci. Czasami czulam sie gorzej w ich towarzystwie, ale nie wiem czy powinnam. Jedna wczoraj mnie bardzo zaskoczyla. Powiedziala mi ze zawsze czeka na nasze spotkanie i ze bardzo lubi ze mna przebywac i prowadzic interesujace rozmowy. Bardzo mnie to ucieszylo, bo na poczatku tez mialam do niej dystans jak do kazdego po moich przejsciach. Zaskoczyla mnie nawet tym ze wybrala ta sama szkole dla corki bo chce zeby chodzila do szkoly z moimi. Myslalam o niej ze jak ma doctorat i duzo pieniedzy bedzie mna gardzila. Bezpodstawnie skreslilam ja juz na poczatku.
Robie wolontariat w administracji poznalam duzo ludzi, wczoraj bylam na imprezie z nimi i wszyscy byli bardzo mili nie czulam zeby mnie inaczej traktowali, a juz napewno nie jak ludzie z poprzedniej pracy. Jesli dostane u nich oferte pracy po wolontariacie bede bardzo szczesliwa.
Mysle ze w koncu powoli znajduje sie w miejscu 'dla mnie' ze poznaje ludzi wartosciowych i otwartych, ktorch zawsze chcialam poznac.
Moge powiedziec ze przez 6 lat zylam w ponizaniu i w wykorzystywaniu.

F20
bywalec
Posty: 9915
Rejestracja: sob kwie 06, 2013 2:02 pm
Status: Elektrotechnik
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 63718896

Re: Optymistyczne historie

Post autor: F20 »

Przez parę lat dryfowałem pomiędzy psychozą i realnym widzeniem świata, ale ciągle coś robiłem z krótszymi lub dłuższymi przerwami i jak dotarło do mnie że jestem chory to było już po chorobie. Tylko dzięki polskiej medycynie stanąłem znowu na nogi. Za oceanem nie za bardzo umieli mi pomóc mimo szczerych chęci. Chyba potrzebna jest jakaś wiedza lokalna odnośnie ludzi zamieszkujących dany teren aby lekarz z wieloletnim doświadczeniem mógł pomóc. Obcy lekarz nie czuje po porostu bluesa. Na razie odpukać jest optymistycznie chociaż ciągnie z powrotem za ocean...

mamuska
zaufany użytkownik
Posty: 847
Rejestracja: czw mar 10, 2011 11:50 am

Re: Optymistyczne historie

Post autor: mamuska »

Wiem ze w Ameryca jest duzo badan na temat wplywu emigracji na psychoze, w UK tez cos czytalam kiedys ze przeprowadzili jakies badania, ale glownie bylo o black afro-american bo oni sa w grupie ryzyka i najwiecej choruja. My z Europy jestesmy nowa emigracja i chyba jeszcze nikt sie tym nie zajal.
Moj psychiatra wydaje mi sie ze rozmumie, sam jest z rodziny pochodzacej z Indi. Jego rodzice sa pierwszym pokoleniem emigracji w jego rodzinie, on dorastal juz tutaj. Wiem jak Hindusow tutaj traktuja wiec napewno otarl sie o rasizm. Pozatym na ulicy badz w sklepie jak wjedziesz z turbanem na glowie, ktory on nosi to przeciez rzucasz sie w oczy.
Moj psycholog nie ma pojecia o emigracji i co ja czuje nie rozumie,jest typowym Anglikiem. Mysle jednak ze jako gej jest bardziej otwarty na mniejszosci wszelkiego rodzaju.

mamuska
zaufany użytkownik
Posty: 847
Rejestracja: czw mar 10, 2011 11:50 am

Re: Optymistyczne historie

Post autor: mamuska »

Ostatnio pisalam meila z moja dobra kolezanka Czeszka. Ona byla dlugo w Niemczech miala nawet tam meza. Poznalysmy sie pare lat temu w UK, ona nie wytrzymala i wrocila do domu. Jak jej powiedzialam ze jestem chora mialam psychoze to sie nie zdziwila, powiedziala mi ze tez by tak skonczyla gdyby zostala.

Awatar użytkownika
Antonio Kontrabas
zaufany użytkownik
Posty: 6978
Rejestracja: sob sie 28, 2010 12:49 am
płeć: mężczyzna

Re: Optymistyczne historie

Post autor: Antonio Kontrabas »

Dokad ten swiat zmierza? Gdzie my wszyscy zmierzamy, zagubieni ludzie, zaszczuci przez innych lub przez wlasne lęki, zatroci narkotykami, przesiedlani i dyskryminowani. Faktycznie co ma na to powiedziec psychiatra hindus gej? To scenariusz na niezle holliwodzkie arcydzielo, moze go opylimy za pare amerykanskich baniek? :wink:

mamuska
zaufany użytkownik
Posty: 847
Rejestracja: czw mar 10, 2011 11:50 am

Re: Optymistyczne historie

Post autor: mamuska »

Czlowiek czlowiekowi moze nizle pieklo zgotowac. Swiat zmierza do nikad, ilu Polakow musialo wyjechac za praca. Musza sie ponizac, maja dobre studia pokonczone. Zeby byc emigrantem trzeba byc twardym.
To tylko troche historii z mojego zycia, jak bym cale opowiedzial to moglaby niezla kasiazka z tego wyjsc :D

F20
bywalec
Posty: 9915
Rejestracja: sob kwie 06, 2013 2:02 pm
Status: Elektrotechnik
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 63718896

Re: Optymistyczne historie

Post autor: F20 »

Z Londynem też trochę przygód miałem bo przeżyłem tam swoje zmartwychwstanie.
Ale zapadło mi w pamięci tylko jedno zdanie policjanta, który powiedział do
mnie "Who you trust" i mnie zamurowało.

mamuska
zaufany użytkownik
Posty: 847
Rejestracja: czw mar 10, 2011 11:50 am

Re: Optymistyczne historie

Post autor: mamuska »

to dostales psychozy juz za granica w Polsce byles zdrowy tak?

Po mnie w psychozie przyjechala 4 policjanotow. Zrobili wywiad z mezem i mnie zabrali najpierw do normalnego szpitala gdzie widzialam sie z psychiatra, mnieli mnie przetransportowac do psychiatryka i im ucieklam do domu. Potem maz znowu zadzwonila i juz sie poddalam jak zobaczylam 2 brysi to juz wiedzialam ze nie ma co walczyc. Zreszta ja agresywna nie bylam chcialam tylko zostac w domu przy dzieciach.

Awatar użytkownika
JudasHonor
moderator
moderator
Posty: 1895
Rejestracja: ndz wrz 24, 2006 9:04 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Optymistyczne historie

Post autor: JudasHonor »

Smutne historie, miały być optymistyczne.

To może ja zacznę. Udało mi się sklecić jako taki komputer i zebrać kaskę na internet mobilny w Play bez abonamentu. I teraz znów mogę grać w moją ulubioną grę ;)
Kolejny dzień pełen nowych możliwości.

Awatar użytkownika
Wspaniale
zaufany użytkownik
Posty: 5581
Rejestracja: pt paź 26, 2012 7:59 pm

Re: Optymistyczne historie

Post autor: Wspaniale »

JudasHonor pisze:internet mobilny w Play bez abonamentu.
A to się opłaca?

F20
bywalec
Posty: 9915
Rejestracja: sob kwie 06, 2013 2:02 pm
Status: Elektrotechnik
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 63718896

Re: Optymistyczne historie

Post autor: F20 »

Wyjazdy są wskazane. Np. tak słyszałem, że w kanadyjskiej prowincji Alberta po 10 latach pracy przysługuje emerytura. W Polsce chyba po 25. Na wyjazdach jest ciężko ale opłaca się ryzykować.

Awatar użytkownika
JudasHonor
moderator
moderator
Posty: 1895
Rejestracja: ndz wrz 24, 2006 9:04 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Optymistyczne historie

Post autor: JudasHonor »

@Makaron

To zależy. Internet w Neostradzie albo Netii jest znacznie szybszy, nie ma limitów transferów i raczej wyjdzie taniej, jeśli chce się korzystać z neta oglądając youtube, ściągając dużo rzeczy z neta.

Ale jeśli zależy Ci na tym, by nie wiązać się umową na 2 lata z dostawcą, bo na przykład może wyjedziesz do pracy za granicę to jednak Play. Poza tym, istniej e furtka by ściągac dużo, trzeba zpałacić 10 pln za nocny transfer i wtedy ściągasz bez obciążania limitu transferu w godzinach od 24:00 do 9:00.

Jeśli przeglądasz tylko strony i czytasz pocztę to mobilny Play wyjdzie najtaniej.

Średnia szybkość mobilnego Play to około 1Mb/s. Mankamentem jest to, że dodają około 30% do faktycznie zużytego transferu, np jeśli ściągnąłeś 1 gigabajt, to naliczą Ci 1,3 GB transferu.
Kolejny dzień pełen nowych możliwości.

Awatar użytkownika
Wspaniale
zaufany użytkownik
Posty: 5581
Rejestracja: pt paź 26, 2012 7:59 pm

Re: Optymistyczne historie

Post autor: Wspaniale »

JudasHonor pisze: To zależy. Internet w Neostradzie albo Netii jest znacznie szybszy, nie ma limitów transferów i raczej wyjdzie taniej
No właśnie, tak też sądzę. Kończy mi się umowa na internet i zastanawiam się na zmianą na lepsze. Wcześniej już myślałem o takiej niezobowiązującej formie, jaką jest internet przedpłatowy (chwalę sobie telefon w Play na kartę). Zajrzałem przy okazji twojego postu na stronę Playa i oferta z limitami i ceną, jaką za to chcą, i trudno nazwać to konkurencją dla stacjonarnego internetu. Chyba musi minąć jeszcze trochę czasu aż ceny mobilnego dorównają i przebiją ceny tego stacjonarnego dostawcy - jak to miało miejsce w przypadku telefonii.

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27824
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: Optymistyczne historie

Post autor: moi »

Spróbujcie korzystać z internetu Areo - do 2015 będzie za darmo. Niby mały transfer, ale spokojnie można oglądać filmy.

Pozdrawiam.m.

Unknown
zaufany użytkownik
Posty: 5448
Rejestracja: ndz wrz 27, 2015 3:20 pm
Status: Schizo
Lokalizacja: Void

Re: Optymistyczne historie

Post autor: Unknown »

@JudasHonor, piszesz o necie, ale nadającym się tylko na komórkę. :) Aktualnie taka szybkość kosztuje grosze i niepotrzebna jest umowa na lata - chyba, że jeszcze jakąś starszą spłacasz... W ogóle ktoś sprzedaje teraz poniżej 10-20mb/s (stacjonarny)??

PS. Co do tego Playa to opłaca się u nich brać tel. ale na kartę [są także pakiety z internetem, w tym opcja dokupienia transferu z konta]. Ja byłam już w prawie wszystkich dostępnych w PL sieciach.
''Insanity - a perfectly rational adjustment to an insane world.'' http://chomikuj.pl/Antypsychiatra

Zapraszam wszystkich popierających antypsychiatrie do dołączenia: http://www.digart.pl/grupy/16361/Anty-psychiatria/ moja grupa ma charakter otwarty.

maajutka
zaufany użytkownik
Posty: 1023
Rejestracja: śr maja 20, 2020 7:11 pm

Re: Optymistyczne historie

Post autor: maajutka »

Od 3dni mam mniejsze objawy negatywne ,mam wiecej energii i emocji od 5dni biore falvit i caly czas 1mg rispoleptu myslicie ze to witaminy dodaly mi energii?wczesniej bylo duzo gorzej...

Wróć do „antypsychiatria”