f 20 w rodzinie.

relacje rodzinne i ogólnie interpersonalne

Moderator: moderatorzy

Awatar użytkownika
Hesse
zaufany użytkownik
Posty: 92
Rejestracja: sob paź 13, 2012 12:07 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa

f 20 w rodzinie.

Post autor: Hesse »

Witam,

Mam do forum pytanie.

Czy da sie zyc z osoba chorą na f 20? Ja mam mało doświadczeń z tą chorobą. Jeden z moich rodzicow był na to chory, ale caly czas było dobrze. Leki były brane systematyczne. Normalnie funkcjonował. Rodzice dobrze zyli ze soba. Drugi rodzic byłzdrowy. Ale zaakceptował chorobę. Dogadywali sie. Jestem ich jedynym dzieckiem.

Wiec nie moge powiedziec ze przezylbym jakas traumę z tego powodu.

Wczesniej troche pisałem na innym forum które porusza tematyke schizofrenii. Tam poznałem pare osób (2-3). Szczególnie z dwiema osobami nawiazałem blizszą znajomość, z ta trzecią kontakt sie urwał po 2 tygodniach i jednym spotkaniu na zywo. Ale z pozostałymi było inaczej. Z jedną z tych osób byłem w związku partnerskim przez 5 miesiacy poczym jak pojawiły sie problemy nastąpił rozpad i koniec. Z drugą osobą mam do dziś dzień kontakt, jestesmy znajomymi, czasem sie spotkamy i chwile na kawie pogadamy.

Wiec pytam. Co mam zrobić w tej sytuacji? Czy szukac kogos zdrowego i narazac sie na odrzucenie z powodu mojej choroby? (remisja). Mam przypadek moich rodzicow gdzie to sie udało. Jeden chory jeden zdrowy. Czy moze szukac kogos na forach ze schizofrenia i szukac kogos kto wie co to za choroba i potrafi to zrozumiec i w razie kryzysu nie ząłamie sie i mnie nie opusci.

Wiec ze te pytania sa bez odpowiedzi. Po prostu jestem samotny. Żyje sam w domu. Dosłownie sam ze zwierzakiem. Trudno jest wracac z miasta do pustych ścian :(
Dręczony strachem, wyszydzany, namawiany do samobójstwa. Sam posród szeptów.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24337
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: cezary123 »

Szukać wszędzie. Ludzie są tacy sami i tak samo będą reagować w razie kryzysu. Może tylko różnią się trochę jeżeli chodzi o uprzedzenia. Ktoś kto był chory lepiej zrozumie chorego, ale z drugiej strony może też jeszcze bardziej się obawiać, wiedząc nie z uprzedzeń a z realnego własnego życia, czym grozi ta choroba.
Dopóki wszystko w porządku, nie ma żadnych sztucznych podziałów na "chorych" i "zdrowych".

Joanna_s
zaufany użytkownik
Posty: 777
Rejestracja: pn paź 29, 2012 10:40 pm
Lokalizacja: Opole

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: Joanna_s »

Hesse, pisałeś w innym wątku, że miałeś tylko jeden epizod, i to kilkanaście lat temu. Moim zdaniem, to znaczy, że jesteś już zdrowy (tak, uważam, że osoba, która ma za sobą epizod/-y psychotyczny/-e, może wyzdrowieć !), że kolejny epizod jest niezwykle mało prawdopodobny. Na Twoim miejscu chyba nie mówiłabym "zdrowej" osobie o swoim epizodzie psychotycznym, dopóki nie będziesz z nią naprawdę blisko. Możesz zamiast tego powiedzieć, że kiedyś przeżyłeś załamanie psychiczne, co będzie zgodne z prawdą, bo moim zdaniem epizod jest czymś w rodzaju załamania ...

Awatar użytkownika
Hesse
zaufany użytkownik
Posty: 92
Rejestracja: sob paź 13, 2012 12:07 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: Hesse »

cezary123 pisze:Ludzie są tacy sami i tak samo będą reagować w razie kryzysu.
Tak, generalnie ludzie sa tacy sami. Jednak sa roznice. Sa.

Jedni maja pewne doswiadczenia zyciowe, pochodza z roznych srodowisk, roznie u nich przebiegała socjalizacja idziecinstwo, rozne byly wzorce w domu i w szkole. Roznych mieli nauczycieli mniej lub bardziej zdolnych. Rozne mieli zaplecze finansowe -> to wszystko sklada sie na pewna pule doswiadczen z ktorych jedni radza sobie lepiej w zyciu a inni gorzej.

Nie chcialbym miec osoby ktora jak bedzie problem to sie zalamie psychicznie....

Nauka mowi chyba ze jak ktos mial nawet jeden epizod to juz jest zaetykietkowany z f20 a moze sie myle? W kazdym razie statystyki mowia ze bardzo wiele osob z f 20 mialo tylko 1 epizod w zyciu. Ale leki biora dalej...
Dręczony strachem, wyszydzany, namawiany do samobójstwa. Sam posród szeptów.

Joanna_s
zaufany użytkownik
Posty: 777
Rejestracja: pn paź 29, 2012 10:40 pm
Lokalizacja: Opole

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: Joanna_s »

Hesse pisze: Nauka mowi chyba ze jak ktos mial nawet jeden epizod to juz jest zaetykietkowany z f20 a moze sie myle? W kazdym razie statystyki mowia ze bardzo wiele osob z f 20 mialo tylko 1 epizod w zyciu. Ale leki biora dalej...
Podejście wielu psychiatrów jest rzeczywiście takie, że jeden epizod wystarczy do etykietki F20. Wielu innych odrzuca takie podejście i jest też wiele osób, które są w ogóle przeciwko diagnozowaniu schizofrenii, bo taka diagnoza ma niszczący wpływ na życie tak zdiagnozowanych osób i zdaniem wielu nie opiera się na żadnych realnych podstawach (zob. np. schizophreniainquiry.org). U mnie też zdiagnozowano F20 po zaledwie jednym epizodzie. Nie zgadzam się z tą diagnozą, nie uwierzyłam w to, że "mam schizofrenię". Uważam, że miałam po prostu zaburzenia psychotyczne, które mogą, ale nie muszą powrócić. U Ciebie nie powróciły i to jest bardzo podnoszące na duchu.

Co do osób, które miały tylko jeden epizod w życiu, ale leki biorą nadal: na ich miejscu dawno odstawiłabym leki. Niestety, takie osoby zbyt ufnie podchodzą do psychiatrów, z których część chciałaby, żeby "schizofrenicy" brali leki przez całe życie ... Sama nie biorę już leków, chociaż od mojego epizodu minęło tylko kilka miesięcy. Nie zamierzam podporządkowywać się opinii psychiatrów.

Awatar użytkownika
Hesse
zaufany użytkownik
Posty: 92
Rejestracja: sob paź 13, 2012 12:07 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: Hesse »

A moze chodzi tylko o biznes? Pacjenci sa omamieni przez system by biznes sie krecil i brali leki?
Dręczony strachem, wyszydzany, namawiany do samobójstwa. Sam posród szeptów.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24337
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: cezary123 »

Życie i tak wszystko zweryfikuje.
Ja miałem jeden epizod 11 lat temu i też nikt łącznie ze mną nie wiedział co będzie dalej. Na szczęście wszystko na razie w porządku i już sam obecnie wiem, że wcale nie muszę całe życie chorować. Nie miałem od tamtej pory żadnych nawrotów psychozy. Leki brałem tylko rok czasu.

Awatar użytkownika
Hesse
zaufany użytkownik
Posty: 92
Rejestracja: sob paź 13, 2012 12:07 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: Hesse »

teraz nie bierzesz?
Dręczony strachem, wyszydzany, namawiany do samobójstwa. Sam posród szeptów.

Joanna_s
zaufany użytkownik
Posty: 777
Rejestracja: pn paź 29, 2012 10:40 pm
Lokalizacja: Opole

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: Joanna_s »

Hesse pisze:A moze chodzi tylko o biznes? Pacjenci sa omamieni przez system by biznes sie krecil i brali leki?
Przemysł farmaceutyczny na pewno wywiera wpływ na podejście głównego nurtu psychiatrii, więc tak, w dużej mierze chodzi o biznes, tyle że omamieni są przez niego także sami psychiatrzy, których rola bardzo często/zwykle sprowadza się do wypisywania kolejnych recept !

Joanna_s
zaufany użytkownik
Posty: 777
Rejestracja: pn paź 29, 2012 10:40 pm
Lokalizacja: Opole

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: Joanna_s »

cezary123 pisze:Życie i tak wszystko zweryfikuje.
Ja miałem jeden epizod 11 lat temu i też nikt łącznie ze mną nie wiedział co będzie dalej. Na szczęście wszystko na razie w porządku i już sam obecnie wiem, że wcale nie muszę całe życie chorować. Nie miałem od tamtej pory żadnych nawrotów psychozy. Leki brałem tylko rok czasu.
Bardzo krzepiące i dowodzi, jak bardzo mylą się ci, którzy straszą, że jeśli nie bierze się leków, to nieuchronnie grożą ciągłe nawroty, nawet kilka razy do roku ! Powinno się bardziej nagłaśniać takie historie zamiast wmawiać ludziom, że bez leków nie da się obyć.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24337
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: cezary123 »

Hesse pisze:teraz nie bierzesz?
Dopóki wszystko w porządku, nikt z bliskich nie ma zastrzeżeń, i ja osobiście jestem zadowolony ze stanu swojej psychiki to nie muszę. Kiedyś ze trzy lata temu byłem u psychologa w grupie wsparcia Misericordia w Lublinie i zapytałem, jak sobie poradzić z tym, że byłem chory a nie jestem a uprzedzenia moje własne i znajomych pozostały.
Usłyszałem właśnie to co wyżej.
Chorzy po ustąpieniu objawów i w stabilnej remisji wracają do życia i nikt się nie martwi tym, że przylgnęła do niego łatka człowieka psychicznie chorego.
Chyba, że lekarze mają jakieś obiektywne zastrzeżenia, albo jeżeli wystąpi nawrót ostrej psychozy.
Pierwsze pytanie miłej pani psycholog brzmiało: A czy teraz jest Pan zadowolony ze stanu swojej psychiki?

Awatar użytkownika
Pamal
zaufany użytkownik
Posty: 7326
Rejestracja: ndz gru 30, 2007 1:07 am

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: Pamal »

Myślę, że po chorobie trzeba zapracować na odzyskanie zaufania.
I cierpliwie tlumaczyć, że wtedy "nie byłam sobą".

Awatar użytkownika
Hesse
zaufany użytkownik
Posty: 92
Rejestracja: sob paź 13, 2012 12:07 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: Hesse »

Odpracowanie zaufania w srodowisku lokalnym nie nastapi. To mit, i nierealne marzenie, wybacz ale zyjemy w Polsce, kraju rasistow i fanatykow niestety albo KAczynskiego albo innych odlamow pozal sie Boze.

Jak Ci sie tego nie uda ukryc w tajemnicy to nie zyjesz.

Sa oczywiscie wyjatki..... to jeszcze zalezy od rodzaju rozglosu i rodzaju psychozy oraz spolecznosci lokalnej ale nie mozna na ten temat mowic tak prosto.
Dręczony strachem, wyszydzany, namawiany do samobójstwa. Sam posród szeptów.

Awatar użytkownika
Pamal
zaufany użytkownik
Posty: 7326
Rejestracja: ndz gru 30, 2007 1:07 am

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: Pamal »

Dlatego moim zdaniem nie ma sensu szukać połówki na forum, bo osoba która czytała co piszę zna mnie z najgorszej strony. Dla mnie forum to tylko forma wzajemnego wspierania się.
Czasem zdaję mi się, że cała Polska czyta co piszę co więcej kojarzy mnie z twarzy nazwiska i diagnozy i to najgorsze co może spotkać schizofrenika w Polsce.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24337
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: cezary123 »

damsel pisze:Dlatego moim zdaniem nie ma sensu szukać połówki na forum, bo osoba która czytała co piszę zna mnie z najgorszej strony.
To co?
Jeżeli wiadomo jak jest "najgorzej", to potem może być tylko lepiej. :wink:

Awatar użytkownika
Pamal
zaufany użytkownik
Posty: 7326
Rejestracja: ndz gru 30, 2007 1:07 am

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: Pamal »

Chyba niewiele osób tak myśli. Liczy się pierwsze wrażenie. Trzeba mieć zalety.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 24337
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: cezary123 »

Dla mnie nie liczy się pierwsze wrażenie. Liczy się całokształt, wierność i wytrwałość :)
I podobnie staram się zaprezentować innym sam.

Awatar użytkownika
Hesse
zaufany użytkownik
Posty: 92
Rejestracja: sob paź 13, 2012 12:07 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: Hesse »

damsel pisze:Chyba niewiele osób tak myśli. Liczy się pierwsze wrażenie. Trzeba mieć zalety.
Zgadzam sie. Pierwsze wrazenie jest wazne..., ale nie zawsze jest prawdziwe, wiec czasem warto poswiecic chwile dluzej uwagi dla danego czlowieka by go odkryc glebiej.

Pytanie ile ludziom sie to chce?

Mysle ze niewielu :(
Dręczony strachem, wyszydzany, namawiany do samobójstwa. Sam posród szeptów.

Joanna_s
zaufany użytkownik
Posty: 777
Rejestracja: pn paź 29, 2012 10:40 pm
Lokalizacja: Opole

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: Joanna_s »

Hesse pisze:Odpracowanie zaufania w srodowisku lokalnym nie nastapi. To mit, i nierealne marzenie, wybacz ale zyjemy w Polsce, kraju rasistow i fanatykow niestety albo KAczynskiego albo innych odlamow pozal sie Boze.

Jak Ci sie tego nie uda ukryc w tajemnicy to nie zyjesz.

Sa oczywiscie wyjatki..... to jeszcze zalezy od rodzaju rozglosu i rodzaju psychozy oraz spolecznosci lokalnej ale nie mozna na ten temat mowic tak prosto.
Może jednak jesteś zbytnim pesymistą ...

Awatar użytkownika
Hesse
zaufany użytkownik
Posty: 92
Rejestracja: sob paź 13, 2012 12:07 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wawa

Re: f 20 w rodzinie.

Post autor: Hesse »

wątpie. Gdy srodowisko dowie sie ze masz f 20 jestes skonczona. Jak srodowisko bedzie aspirowalo do elity kulturalnej czy pseudointelygentow to Ci nic nie powie a za plecami Ci bedzie wbijało szpilki.

Moja mama i moja rodzina miala to szczescie ze moje srodowisko nie dalo mi odczuc tego ze moja mama przez okolo 2 tygodnie robila rozne akcje w srodowisku lokalnym, ale domyslam sie jak i co ludzie mowili za plecami.

Moja mama byla aniolem, lecz niestety albo stety miala f 20 i skrzywiony kregoslup i to skrzywienie było widac. Nie było mi latwo kiedy koledzy sie wysmiewali ze moja matka jest taka i taka. ://////

I nie mozna tu mowic o tolerancji. Polska nie jest i dlugo nie bedzie krajem tolerancyjnym. Generalnie jestem za zlikwidowaniem demokracji.
Dręczony strachem, wyszydzany, namawiany do samobójstwa. Sam posród szeptów.

Wróć do „rodzina i otoczenie”