Jak mogę pomóc synowi ?

Moderator: moderatorzy

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27824
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: Jak mogę pomóc synowi ?

Post autor: moi »

Kikimora pisze:Byłam niedawno u psychiatry dziecięcego. W poczekalniach tłumy. Zauważyłam że z dziećmi przychodziły same kobiety, głównie matki, czasem babcie, i kurczę żadnego mężczyzny. Znacie powód ?
Jeden z naszych forumowiczów odpowiedziałby Pani, że to dlatego, iż mężczyźni w tym czasie zarabiają na swoje rodziny w pocie czoła. Ale wszyscy wiemy, jak to naprawdę wygląda. Kobiety od samego początku nieustannie towarzyszą dziecku. Mężczyźni albo są zwyczajowo odsuwani, albo sami sie odsuwają - z wygody, z lenistwa, bo nikt ich nie nauczył, że można inaczej.

W innych krajach zachodnioeuropejskich wygląda to, na szczęście, lepiej.

Pozdrawiam.m.
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25736
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Jak mogę pomóc synowi ?

Post autor: cezary123 »

lawenda pisze: A najbardziej istotną rzeczą jest wg mnie to, że mężczyźni nie potrafią się pogodzić z innością, odmiennością swojego dziecka.
Mnie też tak się wydaje.
Poza tym kobiety i tak zwykle nie dopuszczają mężczyzn zbyt blisko do wychowywania "swoich" dzieci, zwłaszcza w takich drażliwych kwestiach.
Kobieta "przejmuje stery".
Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27824
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: Jak mogę pomóc synowi ?

Post autor: moi »

Nie dopuszczają? Moim zdaniem mężczyźni sami nie chcą być dopuszczani. Wolą, żeby dzieckiem, szczególnie z problemami, zajmował się kto inny. Byle nie oni.
Zresztą sam to potwierdziłeś, pisząc, że mężczyznom trudno się pogodzić z odmiennością swojego dziecka.

Pozdrawiam.m.
mamuska
zaufany użytkownik
Posty: 847
Rejestracja: czw mar 10, 2011 11:50 am

Re: Jak mogę pomóc synowi ?

Post autor: mamuska »

moi pisze:
W innych krajach zachodnioeuropejskich wygląda to, na szczęście, lepiej.

Pozdrawiam.m.

Masz racje Moi moj maz jest bardzo aktywny w wychowywaniu dzieci. To on je zaprowadza i przyprowadza ze szkoly, spedza z nimi duzo czasu, chodzi na spacery. Czasami az mi glupio bo wiem ze dziewczyny za nim by w ogien wskoczyly, a mnie zostawily w plomieniach :D
Najlepsze jest to ze jak facet jest z dziecmi to jest burdel na kolkach, ale sie dobrze bawia, faceci nie przywiazuja uwagi.
Awatar użytkownika
lawenda
zaufany użytkownik
Posty: 1757
Rejestracja: pn paź 07, 2013 5:03 pm
Lokalizacja: lubelskie

Re: Jak mogę pomóc synowi ?

Post autor: lawenda »

Właśnie, ja też widziałam zainteresowanie dziećmi w Belgii, przez ojców. Noszenie na barana na ulicy, prowadzanie do szkoły, wożenie na zawody, prowadzenie wózka. W Holandii wspólną grę w piłkę rodzinnie.
Kikimora
bywalec
Posty: 40
Rejestracja: pt lis 02, 2012 12:15 pm

Re: Jak mogę pomóc synowi ?

Post autor: Kikimora »

Zastanawiałam się nad tym. Mnie jest ciężko to wytłumaczyć ale generalnie zgadzam się z Moi. Tylko żal mi dzieciaków, bo dla nich ważne jest wsparcie obojga rodziców.
No i żal mi kobiet, bo się same z problemami borykają.
karuna
zaufany użytkownik
Posty: 15429
Rejestracja: pt lut 06, 2015 7:06 pm
płeć: mężczyzna

Re: Jak mogę pomóc synowi ?

Post autor: karuna »

Trochę bym złamał ten stereotyp, bo mój ojciec chodził ze mną swego czasu do psychiatry, czy odwiedzał mnie w szpitalu. Nawet sobie z psychiatrą pogadał.
the end
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25736
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Jak mogę pomóc synowi ?

Post autor: cezary123 »

moi pisze:
Zresztą sam to potwierdziłeś, pisząc, że mężczyznom trudno się pogodzić z odmiennością swojego dziecka.
Tak i czasem to na dobre wychodzi.
Kobiety często rozdmuchują niepotrzebnie takie sprawy.
Ileż by problemów i psychoz udało się uniknąć, gdyby ojciec w porę zabrał syna nadopiekuńczej matce i przejął stery nad jego wychowaniem.
Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27824
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: Jak mogę pomóc synowi ?

Post autor: moi »

Jak zwykle uogólniasz Cezary. Równie dobrze można by powiedzieć, że w wielu wypadkach opiekuńczość matki przydałaby się bardziej, niż wojskowy dryg ojca. Nie byłoby psychoz, itd.
A to, że ojców nie ma na wywiadówkach i w przychodniach to fakt, nie spekulacje.

Pozdrawiam.m.
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 25736
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Jak mogę pomóc synowi ?

Post autor: cezary123 »

Może i uogólniam.
Nie chodzi mi o wojskowy dryg, bo i tak jestem pacyfistą( a znam kobiety bardziej optujące za militaryzmem niż mężczyźni), ale być może o jakieś różnice w potrzebach syna jako mężczyzny a sposobem wychowywania przez matkę jako kobietę.
Czesto dochodzi tu do nieporozumień i niekompatybilności :)
Awatar użytkownika
Weronika
zaufany użytkownik
Posty: 116
Rejestracja: pn kwie 22, 2013 7:13 pm
Status: bankowiec

Re: Jak mogę pomóc synowi ?

Post autor: Weronika »

moi pisze:............. niż wojskowy dryg ojca. Nie byłoby psychoz, itd.
A to, że ojców nie ma na wywiadówkach i w przychodniach to fakt, nie spekulacje.

Pozdrawiam.m.
Ja również zgadzam się z tym stwierdzeniem, to smutne ale prawdziwe i na przykładzie moim i mojego rodzeństwa mogę potwierdzić, że mój ojciec nigdy nie był na wywiadówce u nikogo z nas. Mi go nie brakowało i nie brakuje do dzisiaj ale wiem, że mojemu rodzeństwu brakowało go, gdy byli dziećmi, gdy dorastali i nawet teraz ale niestety nic na siłe jeśli ojciec nie czuje potrzeby bycia ojcem :-(

Wróć do „moje dziecko jest chore”