Problemy w domu poważne...

relacje rodzinne i ogólnie interpersonalne
Awatar użytkownika
Ja Ja 39 M
zarejestrowany użytkownik
Posty: 16
Rejestracja: śr wrz 30, 2020 7:11 pm
płeć: mężczyzna

Problemy w domu poważne...

Post autor: Ja Ja 39 M »

Cześć. Na początku powiem, że to będzie długi post, postanowiłem się wygdać.

Byłem z dziewczyną i zachorowałem. Zerwaliśmy zdradziła mnie, w tym samym czasie, zmarła moja babcia, która przyśniła mi się w dzień śmierci, zginął mój przyjaciel z ławki szkolnej lata 2003.... poraził go prąd Daniel. No i trafiłem do szpitala, byłem tam 3 dni i się wypisałem, rodzice nie chcieli bym w nim był też, bo zawsze byłem normalny, a wtedy w przechodni uderzałem głową w mur, miałem pełno myśli, których nie mogłem zatrzymać. Lekarze stwierdzili, że Schizofrenia. Zapisali leki już nie pamiętam jakie, wtedy były jeszcze cieniutkie leki na Schizofrenie, a ja je brałem tylko, jak już nie mogłem z sobą wytrzymać, ogromne lęki, że zamienię się w warzywo. Rok przeleżałem w łóżku, zanim koledzy wyciągali mnie na piłkę nożną, po zerwaniu z dziewczyną, a dobrze grałem w piłkę, jakbym znał każdy trick, i możliwości w piłce, poszedłem na boisko w pierwszy dzień zwariowania sprawdzić czy jeszcze umiem grać, nie umiałem, nie potrafiłem kopnąć piłki, i ten rok w łóżku jak powiedziałem, no i po roku Jeden kolega, Kuba, zaproponował mi wyjazd do Irlandii, ja wziąłem drugiego przyjaciela Bartka, i szykowaliśmy się na wyjazd, dotarliśmy. Rodzice mnie puścili chorego tam, to znaczy nie całkiem zdrowego, z lękami jeszcze... Udało mi się po 13 dniach znaleźć pracę nie znając języka, wspólnie z Kubą, Bartek wyjechał do Limerick na Studia, a my w Dublinie..... Miałem 100 Euro w kieszeni w ostatni dzień przed pierwszą pracą na poważnie w życiu.... Pamiętam jak z Kubą leżałem na górce, mając te 100 Euro, i zastanawiałem się nie wiedząc jeszcze czy znajdę pracę, czy wrócić do domu czy zostać, postanowiłem zostać, i na następny dzień poszliśmy do magazynów i tam nas zatrudnili, mieliśmy czekać na telefon, i przyszedł, chcieli zatrudnić tylko Kubę bo On go odebrał, nagle Kuba mówi że dla mnie nie ma pracy, ja nie znałem dobrze Angielskiego a gdzie tu się przez telefon dogadać....? wyrwałem Kubie jednak Telefon, i zrozumiałem że też mam przyjść, mieszkaliśmy w Hostelu, a Derek z którym rozmawialiśmy przez telefon, załatwił nam mieszkanie, na kredyt, oraz tę pracę do której się dostałem, pamiętam że w pierwszy dzień, kazał na następny nam przyjść i wziąć robocze Ciuchy, ja miałem zwykłe dresy,(biedne takie) więc poszli z nami na zakupy ,i zakupili robocze ubranie, to była duża rodzina, Alan, jeden z braci który znał się na elektronice i lodówkach, bo mieliśmy naprawiać lodówki, zaopiekował się Kubą, wszystko mu tłumaczył, ja patrzałem na nich, i zastanawiałem się ,dlaczego Mi Alan nie tłumaczy ja też chcę, ale po tygodniu dostałem od niego ultimatum i pierwszą wypłatę, że mam się wziąć za siebie bo za wolno pracuję i mnie zwolnią, bo czyściłem tylko lodówki jak się okazało zbyt wolno.... wziąłem się za siebie, zacząłem sprzątać, pielęgnować itd, i tak minął kolejny tydzień dwa, na mieście znowu miałem lęki, ale opanowałem, w pracy coraz lepiej , ludzie z którymi wynajęliśmy mieszkanie Krzychu i Rafał, byli obrotni ale nie idealni, robili swoim pod górkę, a że to ktoś nie sprząta, a to, że pożycz pieniądze, i załatwiał głównie Krzychu lewe interesy, wkręcił się pamiętam gdzieś w lewe dowody osobiste, ogólnie byli w porządku ale przekabacili Kubę i na mnie też się wypieli, chociaż w miarę było normalnie. Pamiętam jak patrzyłem w łóżku w sufit, i sobie myślałem o swoim zdrowiu, bo chciałem być zdrowy. w Pracy coraz lepiej w domu mogliśmy zapraszać znajomych i rodzinę, Gdy Kubie ktoś zalał laptopa oskarżył mnie, nawet powiedział że dostanę za niego wpierdol , czaicie, chłopak właściwie przyjaciel który wziął mnie za granicę, takie górki mi robi, i trafiło to do mojej mamy aż, i długi czas, już po powrocie, o czym za chwilę, mi to wypominała, brała stronę Kuby, i mówiła że jestem niezdara i sobie nie radzę...... a ja dzwoniłem do rodziców z miasta często, mój tata pił alkohol całe życie, mama nadopiekuńcza, chciałem dla nich szczęścia, ułożyć jakoś życie im i sobie póki mogę, póki coraz lepiej myślałem..... i z tą myślą tam byłem, przyszedł czas, bym i ja kogoś zaprosił, więc zaprosiłem do Irlandii dobrego znajomego Przemka, przyjechał autokarem, i po niego wyszedłem, zamieszkał z nami Krzychu oskarżył Przemka o Kradzież, bo coś mu zginęło , było nie wesoło, na pewno to nie Przemek, to mój przyjaciel, i go znam i mu wierze w co mi mówił, Krzychu po prostu miał odloty, w końcu udało się Przemkowi znaleźć pracę tam gdzie ja, nie powiem z małą moją pomocą, Derek załatwił nam osobne mieszkanie, i się przeprowadziłem z Przemkiem, ulga ogromna, w Pracy mieliśmy fajną Ekipę, Kuba pracę zmienił mnie aż nie chcieli puścić, i chcieli żebym został, i tak z Przemkiem pracowałem, Byłem tam cały rok, Święta, przyjechałem do domu z prezentami, również dla mojej miłości, dla której zwariowałem, i się pogodziliśmy i sobie wybaczyliśmy, Poszedłem z sąsiadem Piotrem na Dyskotekę poznałem tam Michalinę, która zadeklarowała się, że chcę pojechać ze mną, Przemka Wielka Miłość Dawna Gosia też, przed odlotem załatwiłem dziewczyny, i wróciłem do Dublina, Pracy było bardzo dużo, przyleciały dziewczyny zamieszkały z nami, szukały pracy, ale to już była moja końcówka, ponieważ Hania też chciała przyjechać, ta moja miłość szalona..... i po cichu załatwiałem jej miejsce, pewnego dnia w jakiś weekend, postanowiłem do niej zadzwonić i powiedzieć, żeby przyjeżdżała, ona przywitała mnie wiadomością, że się w kimś zakochała, życzyłem jej szczęścia, chociaż wiedziałem że tylko ja jestem jej prawdziwą miłością, wyszedłem z Budki Telefonicznej i w Deszczu cały Dublin do mieszkania szedłem zalany łzami, często słuchałem muzyki w słuchawkach, i zaczęły się dziać dziwne rzeczy, w pracy miałem już dostać własne biuro, ale przejął je Paul, co się okazało najlepszy oprócz Alana mój Irlandzki przyjaciel, zresztą wszyscy byliśmy tam jak rodzina, nawet szef, który mi ufał, Alan potem mnie szkolił w naprawianiu lodówek po odjeździe Kuby dlatego było tak dobrze, ale traciłem zmysły znowu, myśli tysiące, słabości, i nie brałem leków, zadzwoniłem do mamy, i mama powiedziała żebym wracał, ja już tak nie myślałem że kilka dni później zwolniłem się z pracy, jednak byłem na tyle rozsądny, że pojechałem do Bartka do Limerick, tam gdzie studiował, i mieszkałem kilka dni z tymi wszystkimi myślami tam, chodziłem do Uniwersytetu jego i już czułem że wrócę do Polski, kasa się kończyła, że na jedzenie dawał mi Bartek, i nawet pracę mi załatwił, poszedłem na rozmowę próbną, i była decyzja zostaję albo wracam, postanowiłem wrócić, na Uniwersytecie Drukowałem kartki o sporcie i spotkałem Afrykanina do którego podszedłem, bo mu się błyszczały oczy, i powiedziałem mu że ma w sobie wielką radość w oczach i chciałbym mieć taką samą, On powiedział do mnie To Jezus Bracie to sprawia....... ja ogólnie byłem wierzący..... wróciłem do Dublina by pożyczyć 250 Euro na podróż powrotną do domu od Przemka, Pożyczył mi pożegnałem się z dziewczynami i wróciłem Autokarem i Promem do Polski, wcześniej w Limerick, stwierdziłem w głowie kilka dni przed wyjazdem, że się Uzdrowiłem z lęków, byłem tak tego pewny, że te lęki nie wróciły mi do dziś, a minęło już 17 lat...... pożegnały mnie z promu Mewy, a ja się znowu popłakałem, że tracę przyjaciół, i wracam do domu gdzie alkohol, gdzie Hania z mojego osiedla, mama itd czyli same problemy, Ale czułem już wtedy Wielką Moc, rozumiałem dużo, chociaż myśli pełno, chciałem zmieścić się w czasie przyjeżdżając do domu nie będąc zmęczonym, bym mógł w domu jakoś Funkcjonować, nie zmieściłem się w czasie, mama uznała mnie za fajtułapę, kóry przywiózł tylko narzędzia i kartki które mi zresztą wyrzuciła..... no nie ważne...... to tak naprawdę wstęp do dalszych wydarzeń..... w szkole Mateusz namówił mnie na Bukmacherkę, jeszcze przed tym wszystkim, byłem w to naprawdę taki dobry że przez lata grania, wyszedłem na zero w tym, zapisywałem wszystko w zeszycie, koledzy przychodzili i chcieli żebym im obstawiał mecze, akurat bukmacher był w modzie, a ja dobrze grałem w piłkę i znałem się na tym, bo się bardzo interesowałem, po powrocie do Polski Ojciec wciąż pił.... czułem taką pustkę, i taki ból, że poszedłem do lasu wykrzyczeć Boże Pomóż Mi...... nie spodziewałem się jeszcze niczego....... ale lepiej się poczułem, do czasu kiedy spotkałem Hanię i opowiadaliśmy sobie o tym co się u nas działo, było bardzo źle, szczególnie u niej ale u mnie też, nie da się tego opisać, gwałty itd... ale nie o tym mowa, bo to przykre..... tak mi bynajmniej powiedziała..... ja z tego wszystkiego zająłem się Pokerem i Magią, żeby znaleźć odskocznię, uzdrowiłem się z lęków, ale nie samotności, nie mogłem nawet zadzwonić do kolegów i koleżanek bo była taka bieda, a chciałem być także wciąż ich tak jakby opiekunem, All The Best Antyhing For Love...... w pokera dochodziłem do Finałowego stołu prawie ciągle, odkryłem jak to działa, aż wprost mi powiedzieli Tomek Tomek, co Ty wyprawiasz, że tak dobrze grasz, chodzi o to, że odkryłem sposób jak można wygrywać duże pieniądze w Pokerze, przez System. i grałem ale na darmowych, bo nie miałem pieniędzy, jednak byłem pewny, że jestem w stanie tym Systemem dużo wygrać. Gdy było już tragicznie, poszedłem na kolanach przez ulicę, mówiąc Wierzę w Boga, do Pomnika Maryi. Nie przejechał żaden Samochód na ruchliwej ulicy, paliło się tylko jedno światło...... chciałem jakieś zmiany, znalazłem kij Abrahama dwie karty Asa i Dwójkę, które miały swoje znaczenie, podniosłem dwójkę, szykując się ,na długie ciężkie losy. tego było dużo więcej, np z Magii kart które kupiłem w sklepie w pierwszym rozdaniu wydałem sobie Królewskiego Pokera, to mniejsze Prawdopodobieństwo niż 6 w totka. Np, miałem nie odwiedzać mojej Przyjaciółki Doroty a odwiedzałem, łamałem wszystkie swoje zasady, że aż kaszlem zacząłem mówić z rodzicami i ludźmi, bo nie mogłem z tego bólu wydobyć z siebie żadnego zdania. No ale do rzeczy....... minęło gdzieś tak pół roku od przyjazdu a ja w tym szaleństwie trwałem, aż dzień po tej drodze na kolanach, jeden z Przyjaciół Daniel , powiedział, że możemy zbierać Truskawki w Holandii..... i znów chory, pożegnałem się z rodzicami jadąc do Holandii..... jechał z nami taki Zenon, dorosły Pan ja i Daniel, w Domu mama mi powiedziała, jakbym żegnał się na Wieki........ i tak miej więcej było....... Miałem wyostrzone zmysły i straszny smutek w sobie ale też radość przeplataną.... w Autokarze podejrzany wydawał mi się Zenon....... co się okazało prawdą, Dojechaliśmy do Bergen Op Zoom, hotel sprawy papierkowe, i czekaliśmy na pracę..... w trójkę..... minęło kilka dni i pracy nie było, w końcu okazało się że jej nie ma, ja już wtedy byłem ponad wiatrem, gdzie wiał mi wedle moich myśli, ja już wtedy podróżowałem pieszo bo coś mnie ciągnęło w nieznane, napisałem nad wodą, Hani smsa, że cofnę dla nas Czas......... I stało się......... :) CDN. (przepraszam chcę Wam wszystko napisać od początku do końca) nie odpisujcie na razie mi i poczekajcie na zakończenia.......chyba, że chcecie, teraz jestem zmęczony ,ale postaram się wszystko obrać w słowa, w kolejnym poście, dziś jeszcze albo jutro rano... Dziękuję na razie tyle, będzie jeszcze o mojej rodzinie, tak jak brzmi tytuł, będzie o Boskiej Drodze, O Szpitalach Psychiatrycznych Świadomości, ogólnie życie..... złamanym sercu, i chorobie i ubezwłasnowolnieniu. :angelic-flying:
O Szczęściu - Władysław Tatarkiewicz.... :dance:

Awatar użytkownika
Ja Ja 39 M
zarejestrowany użytkownik
Posty: 16
Rejestracja: śr wrz 30, 2020 7:11 pm
płeć: mężczyzna

Re: Problemy w domu poważne...

Post autor: Ja Ja 39 M »

Nie jestem w stanie dalej pisać, wybaczcie.... przeliczyłem się z siłami.....
O Szczęściu - Władysław Tatarkiewicz.... :dance:

Awatar użytkownika
utopia
bywalec
Posty: 71
Rejestracja: czw lis 19, 2020 4:22 pm
płeć: mężczyzna

Re: Problemy w domu poważne...

Post autor: utopia »

Szkoda bo można by było się do czegoś odnieść jakbyś zakończył i zadał pytanie,bo ogólnie jest natłok mało poskładanych informacji i nie wiem co ma być meritum tej wypowiedzi.
Pomyśl o tym.
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Digital
zaufany użytkownik
Posty: 2796
Rejestracja: wt sty 22, 2019 7:24 pm
płeć: mężczyzna

Re: Problemy w domu poważne...

Post autor: Digital »

Szkoda bo bardzo ciekawie mi się czytało, taki strumień świadomości. Rodzaj pamiętnika. Głębokie. Niezwykle ciekawego pamiętnika. Chyba masz ciekawe życie jak w sumie wielu z nas tutaj. Wyszłaby z tego niezła książka jakbyś nad tym popracował, nadał formę i dialogi. Zdecydowanie bym kupił i chyba nie tylko ja.
Oczywiście nie zmuszaj się, jak nie masz siły lub ochoty to nie warto.
Z książkami jeszcze jest ten problem, że trzeba umieć udźwignąć ją po wydaniu. Prawie zawsze jest fala hejtu i trzeba być odpornym by w to samemu nie uwierzyć. Nawet najwięksi załamywali się, zaczynali źle myśleć o sobie, niszczyli swoje działa i często umierali w biedzie by dopiero kolejne pokolenia miały docenić ich geniusz. To taki przykład, nie odnoszę tego akurat tutaj personalnie. Fakt faktem pisać warto choćby do szuflady, nigdy nie wiadomo z czego będą pieniądze. Tym bardziej jak się ma o czym pisać i talent do tego.

Awatar użytkownika
AcidHouse
zaufany użytkownik
Posty: 325
Rejestracja: czw lis 14, 2019 10:45 pm
Status: STUDENT
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: kiedyś tak
Lokalizacja: Zurych

Re: Problemy w domu poważne...

Post autor: AcidHouse »

Zaletą hazardu jest to, że jeżeli jesteś dobrym graczem to nikt nie pozna Twojej choroby, ani Cie nie zwolni i również nie zdyskwalifikuje Ciebie.
Wygrywasz za dużo ? Wówczas nie możesz nikomu o tym mówić, nawet krewnym lub bliskim znajomym. Schizofrenik zaleczony = istota łatwowierna.
Zaletą pracy jest ciągłość dochodu i nie ma przestoju, ale mogą obmawiać, mogą też Ciebie zwolnić.
Wada hazardu - człowiek kruchy może się wykruszyć i wkrótce popełnić samobójstwo.
Porządny obywatel Polski.

Awatar użytkownika
klucz żurawi
zaufany użytkownik
Posty: 635
Rejestracja: ndz paź 07, 2018 8:17 am
płeć: mężczyzna

Re: Problemy w domu poważne...

Post autor: klucz żurawi »

Jak ktoś się zaleczył by nie sprawiać problemów innym, bo tak wypada. Zgodzę się że jest łatwowierny.
Ale jak ktoś się zaleczył by mieć wreszcie jakąś stałą niezmienną... Nazywanie tego łatwowiernością mnie obrusza.
Nie żebym się całkowicie zaleczył.
Wszystko to mnie niepokoi. Czasami nawet bardzo.

Awatar użytkownika
Ja Ja 39 M
zarejestrowany użytkownik
Posty: 16
Rejestracja: śr wrz 30, 2020 7:11 pm
płeć: mężczyzna

Re: Problemy w domu poważne...

Post autor: Ja Ja 39 M »

Ciąg Dalszy .
W Bergen Op Zoom, Pracy nie było, z Danielem i Zenonem, i tymi co nam mieli załatwić tą pracę rozmawialiśmy i mówili że przeniosą nas do Vlijmen, bo tam jest praca i mieszkanie, Daniel z Telefonu wyzwał biuro Podróży, ale ja jak zwykle nie miałem głosu, bo chciałem zapytać co dalej, a nie wyzywać ich, ale było dalej, przyjechał samochód, i zabrał nas do Vlijmen, Pamiętam, że kierowca, w lusterku ciągle się na mnie patrzał. Dojechaliśmy, Weszliśmy do domku z Wybitą szybą, mieszkało tam chyba z 5 rodzin, albo przyjezdnych jak My, w Pierwszą godzinę, po znalezieniu domu, coś mnie ciągnęło by zobaczyć, stadion w Pobliskim Den Hagg, wziąłem komórkę, i poszedłem w trasę do Den Hagg, szedłem tak sobie i chciałem wrócić, ale chyba byłem chory, że tak wyszedłem, bo komórka mi się rozładowała, a ja pamiętałem w domu tylko wybitą szybę, trochę się błąkałem, pierwszy raz w Holandii...... Wszedłem nawet do jakiejś rodziny potem, by naładowali mi komórkę, i mógłbym zadzwonić do Daniela, że wracam, i żeby po mnie wyszedł, ale coś się nie udało załadować i tak się błąkałem i szukałem drogi powrotnej, w końcu jakieś komórki się odezwały i wróciłem, zauważyłem Dom z wybitą szybą, i modliłem się, żeby to był ten, okazało się że to ten sam, było już 3 nad ranem, a o 6 mieliśmy iść do pracy i wszedłem do domu, już nie spałem, telewizor włączony Zenon ten starszy Pan, oglądał, ja już wtedy totalnie odleciałem, leciał program, z Polski, Miodowe Lata, i tam w tym tv, jak coś pomyślałem śmiali się z telewizora, byłem na tyle rozsądny i podobało mi się to, że postanowiłem sprawdzić, dlaczego się śmieją, w mojej późniejszej drodze często to robiłem, coś było o zagrożeniu kraju, w oczach wirowały mi kolory, i była to ciekawa sprawa, nad ranem przed pracą, były jakieś telefony Zenona do Polski, nie pamiętam dokładnie, że jest zagrożona Warszawa, na Ataki Bombowe, I ja tymi kolorami wydawało mi się, że Uchroniłem Warszawę przed Atakiem Bombowym, to były czasy po World Trade Center, i każdy myślał wtedy o Terroryzmie, I tak minęło do 6 rano kiedy przyjechał bus do Pracy na zbieranie, i pojechałem do tej pracy ze wszystkimi ludźmi i Danielem i Zenonem i ludźmi z domku, Byłem po nieprzespanej nocy, po tym telewizorze, i po tej Warszawie, i na jarany, chociaż tego nie rozpoznawałem, bo w myślach miałem tak jakbym ciągle był na jarany trawą nie paląc, i w pracy jacyś ludzie, ja myślałem, że myślami się z nimi porozumiewam, i dawałem im różne historię i poszliśmy zrywać jakieś warzywa, i wiedziałem że mogę być najszybszy, i się cieszyłem, że się udaję, sekatorem, ciąłem, ale po odgłosach innych sekatorów, stwierdziłem, że za szybko robię, i trzeba się dostosować, i każde cięcie sekatorem, moje było takie, żeby równo robić, i nagle robiliśmy równo, ja się czułem jakby wszyscy z pracy wiedzieli gdzie jestem, i mój Sekator, bo jak ja seknąłem ktoś inny seknął i się tak porozumiewałem, i chodzi o to, że potem się zniżałem do innych sekatorów, osób ogólnie, i ciąłem coraz wolniej, to było ciekawe doznanie, i nagle przyszła jakaś Hiszpanka, właścicielka, i mnie zwolniła z pracy , bo mówiła że za wolno robię, ja poszedłem na przerwę i nie wiedziałem co robić, Daniel pracował Zenon pracował a mnie zwolnili, przychodzili jacyś ludzie żeby mnie pocieszać, i jakaś pani, co ciekawe, jedna z tych którym myślami na początku przekazywałem wieści i historię, stałęm tak sam, do końca ich pracy, podchodzili ludzie samochody podjeżdżały a ja się tak patrzyłem i próbowałem zrozumieć, Zawieźli nas po pracy do domu w autokarze, wszyscy się jakby na mnie patrzyli, i to było takie synchroniczne, ja coś pomyślałem, miałem rzeczywiste dowody, że tak się dzieje, bo ludzie raz się uśmiechnęli raz coś powiedzieli etc..... dojechaliśmy do domu, miałem jeszcze z 50 euro, czy 150 akurat chyba weekend musiał być po pracy, bo potem były dwa dni wolnego, Daniel od razu stwierdził, że też nie będzie tam pracował i się zwolni, ja mu mówię Daniel zostań nie patrz na mnie, ale On postanowił Wracać do swojej ukochanej, bo całą drogę za nią tęsknił, zadzwonił do Ojca i po nas miał przyjechać, trwało to ten cały weekend, w między czasie, podjeżdżały samochody i ludzie z bronią pod dom, możliwe, że szmuglowali broń, ja podejrzewałem Zenona, że ma coś z tym wspólnego, w tej całej Schizofrenii widziałem inaczej Świat, z Danielem poszliśmy za dom, do Koni, Daniel wsiadł na dzikiego konia, a ja zrobiłem ostatnie zdjęcie podczas mojej drogi chcąc załapać, to jak widzę całą przestrzeń na tle Daniela, bo wiedziałem, że widzę inaczej niż zawsze... chodziłem w ten czas, po ulicy, samochody jeździły jakby mnie śledziły, obróciłem się nawet specjalnie do jednego z nich, a tam pan z samochodu, kiwnął mi ręką, ale to było tak jakby przewidziane, bo obróciłem się pierwszy raz, czując przez cały czas, oddech tego miasta Vlijmen... i przyjechał Ojciec Daniela i spakowane walizki były i mieliśmy wracać, w domu były też kamery, sam Daniel to potwierdził, ja postanowiłem zostać, raz bo działo się niesamowicie, dwa, bo wciąż miałem w głowie, tego Pokera, i chciałem znaleźć nową pracę i zarobić np na wejściowe, o grę w duże pieniądze.... i zostałem a Daniel Pojechał z Ojcem, nawet nie zapytali dlaczego chcę zostać, ale tak się stało, postanowiłem być samodzielny, tylko nie zwróciłem uwagi, że mam 50 euro tylko, ale jak już pojechali tak musiało być. Zostałem więc ja Zenon i cała reszta domu, jak opłacić dom myślałem, wiedziałem ,że nie długo będę musiał się wyprowadzić, byłem tam może jeszcze tydzień, wciąż działy się niesamowite zdarzenia, a ja podróżowałem pieszo po mieście, Nagle podjechał Samochód i wysiadł pan z Bronią, mówię do Zenona czy wiesz coś o tym, mówię, ja wiem, że ty masz z tym związek, nie znając wyjścia mówię, albo jestem z Wami albo przeciwko, i Zenon przytaknął, bo ja myślałem że ten z Bronią idzie po mnie, takie miałem wizję, szczególnie po tej Warszawie Terrorystów, i Zenon zabrał mnie do sklepu i nauczał kraść, kradł jakieś plany miasta, i mówił żebym go zasłonił, głupoty, ale po tym sklepie, podjechała Furgonetka do Zenona, i myślałem, że chcą mnie tam zapakować, taki był chyba plan, ich, ponieważ, zasłaniałem Zenona, Furgonetka odjechała, i mi się upiekło, potem z bankomatami coś było, ja rozumiałem całe miasto, i zrozumiałem zresztą wiedziałem to i czułem, że miasto Vlimen, w Holandii to miasto Złodziei, zapraszają ludzi, i dowiadują się o nich i ich okradają, więc Zenon okazał się prawdą, postanowiłem na własną rękę szukać pracy, pytałem ludzi itd, wyszedłem z domu, po wcześniejszym zaglądnięciu do podejrzanego Pokoju z Góry, były w nim dziewczyny, i patrzały w kamerę, w monitor, to co się nagrywa w domu, i jednej zrobiło mi się żal, bo ważyła gdzieś z 150 kg, i mówiłem że będzie moją miłością w myślach, bo pierwszy raz na żywo widziałem taką dużą kobietę, taką miałem schizę, wyszedłem z domu w pomarańczowym Swetrze, myśląc, o tym jak wyglądam i o kolorze pomarańczowym co ogólnie oznacza, ponieważ miałem te kolory w oczach interesowało mnie to, i szukałem pracy, podchodziłem do ludzi, chodziłem po Fabrykach, nawiązywałem kontakty , nawet miałem kilka adresów prac, więc nie było ze mną aż tak źle, postanowiłem odejść z domu, bo nie miałem już ani grosza, spakowałem walizkę, i szedłem autostradą do Amsterdamu chciałem dojść, założyłem czarne pokerowskie okulary i tak szedłem, aż przyjechała policja i mówi że nie mogę tak chodzić po Autostradzie, i chcieli ode mnie 100 euro, wcześniej miałem tysiące myśli, światła widziałem samochodów inaczej, sygnalizatory, wszystko w kolorach i wszystko tak jakby wysyłane w przestrzeń z myślami, i mówię temu policjantowi że nie mam pieniędzy i nie zapłacę, a On mnie zapakował do samochodu i zawiózł z powrotem do Vlijmen, na komendę, był ubrany w skórę, a ja myślałem w areszcie że to jakieś zboczeńce, i że będą mnie gwałcić w więźieniu , bo to było zaplanowane, ale na następny dzień puścili mnie, na Torbie podróżnej miałem napis ICE=ICE, byłem pewny że to miasto oszustów, a ten napis, był od Zenona, że opuściłem dom i organizację, zostałem sam, spałem tamtej nocy chyba na ławce, a raczej próbowałem zasnąć myśląc co będzie dalej, i wszedłem do Baru, gdzie Barman kiwnął głową, i podał mi piwo, za darmo, usiadłem do stolika, podeszła jakaś pani w Czerwonej Sukni, ja udawałem , że rozumiem co do mnie mówią po Holendersku potem przyszli jacyś panowie, i zabrali tę dziewczynę, a ja chciałem ją chronić, takie miałem myśli, bardzo mi się podobała, ale to wszystko z biegiem czasu uważam za pomyłkę, bo nie mogę się doszukać znaczenia tego, minęła noc, spotkałem jakiś ludzi młodych chłopaków, spędziłem z nimi cały dzień, jeszcze w Vlijmenn, pamiętam nasze rozmowy, aż zadziwiające że pamiętam jak ich nauczałem, żeby niczego się nie bali, i po tej rozmowie, z nimi, byłem sam na polu, z torbą i wszystkie myśli z całego życia złączyły mi się w całość, gdy wchodziłem na jeden pagórek, i z tego pagórka złączyły mi się w całość, i wykrzyknąłem na cały głos, O JA JEBIE!!!!!!!!! powiedziałem tak taki wyraz, krzyknąłem tak z tego pagórka, czując że cały mój głos poszedł na cały Świat i był ponad wszystkimi ludźmi świata, jakby mój głos był w Świecie, a z tych myśli wyszło po prostu z tego co pamiętam , że zrozumiałem na faktach z mojego życia, dowodem i prawdą, że Bóg Istnieje, i że potrafię to udowodnić, ale tamta chwila była dowodem, to było 15 lat temu, a wciąż domyślam się, co ja wtedy myślałem, by poczuć jeszcze raz tę Ekstazę, i rozejrzałem się, goście z kortu tenisowego z oddali patrzyli się na mnie, nagle rozumiałem wszystko dużo więcej, wszystkie ubiory ludzi, wszystkie zdarzenia, tak jakbym był w samym Centrum i tak po krótce, powiem, że było tak przez pół roku, gdy byłem na ulicy...... tam i potem w Niemczech, w Holandii jeszcze dokończę, ten kluczowy moment, znalazłem się na stole pokerowym Bet At Home, który był w jednym z pomieszczeń do których dotarłem, z logo stołu na którym grałem, w Polsce jeszcze, a wszystko miało związek z ludźmi Forbsa, najbogatszymi ludzmi Świata. w końcu żeby wydostać się z Vlijmenn, wziąłem taksówkę i powiedziałem ,żeby zawiózł mnie do Amsterdamu, zawiózł mnie pod Hotel Victoria, co ciekawe, byłem tam zarejstrowany, bo taksówkarz, był się zapytać Recjepcjonistki i ona powiedziała mu że gości u niej taki Tomek P. ale chciał ode mnie pieniędzy, mówiłem że zaraz załatwię, powiedziałem, żeby dał mi telefon, zadzwoniłem do Polski do mamy bo znałem jej telefon na pamięć, że mam kłopoty i żeby mi przesłała 250 Euro, mama była w szoku, po czasie wiem, że załatwiła mi te pieniądze, a ja nigdy już ich nie odebrałem, ponieważ w zamian za podróż, zostawiłem taksówkarzowi swoją walizkę z ubraniami, i poszedłem w nieznany Świat....... chodziłem tak przez pół roku, a to co tutaj opowiedziałem, był zaledwie tydzień dwa, trafiłem wpierw do pięknych widoków, potem na stadion Arena A w Amsterdamie, potem znowu na komendę, czytałem ze wszystkich tabliczek, uliczek, świateł, nauczając i lecząc ludzi, przez 15 lat wspominam te zdarzenia ale o tym postaram się Wam napisać w kolejnym poście, to tylko wstęp do Boskiej Drogi...... 🙂 CDN
Ciąg Dalszy
Raz na komendzie, przyszedł psycholog, i próbował mnie hipnotyzować, ja w tym czasie bałem się czy moja rodzina żyje, i pytałem się wciąż jego żyją? żyją? kolorami z oczu, malowałem przestrzeń i tę celę, w ostatniej chwili udało mi się wyrzucić kolor poza otwarte drzwi celi..... i mieć dalej myśli w świecie, potem mnie wypuścili, szedłem na dworzec, wszystkie oczy z pociągu patrzały się na mnie, a ja rozumiałem ich wzrok, a oni moje myśli...... mówię, ucieknę stąd, i poszedłem na mur, wyrzucając pod pociągiem dowód i kartę bankomatową, żeby mnie nie znaleźli, zeskoczyłem z murku i wszedłem w piękny Świat, musiało być lotnisko bo chyba 10 samolotów przeleciało tuż nad moją głową lądując, podobało mi się to, byłem na polu, wszystko było takie piękne, ale uciekałem... był strumień wody, rzeczka, na tym polu, a ja rzuciłem się w nią, by przepłynąć na drugi brzeg, zalewając ostatni telefon swój.... i dostałem się, do innego Świata, od tej pory nic nie było już takie samo, szedłem sam, na słupach czytałem znaki, rozumiałem radia z ich samochodów, oczy, wzrok, gesty, potrafiłem iść z zmiennymi zdarzeniami pogody i słyszeć każdy dźwięk świata, potrafiłem iść 5 kilometrów do stacji benzynowej by tylko się załatwić na początku, potem trafiałem do szpitali, do salonów samochodów, do barów, na dworce..... itd..... z miasta do miasta, z kraju do kraju.... postaram się to jakoś objąć w całość, ale nie da się, chyba, że wejdę w to po kolei, jednak minęło już tyle czasu, że nie wiem czy dam radę..... Odtworzyć każde zdarzenie...... a przynajmniej kilka, by nadal być w czasie, który wciąż trwa.... 🙂 Będę do tego wracał....... 🙂
O Szczęściu - Władysław Tatarkiewicz.... :dance:

Awatar użytkownika
Ja Ja 39 M
zarejestrowany użytkownik
Posty: 16
Rejestracja: śr wrz 30, 2020 7:11 pm
płeć: mężczyzna

Re: Problemy w domu poważne...

Post autor: Ja Ja 39 M »

Widzę sens, tego co było u mnie, powiem Wam, że po tej półrocznej drodze, w Holandii i Niemczech, odnaleźli mnie, nie będę pisał już co ja tam robiłem i co się działo, ale powiem w skrócie w całości jak to wygląda. Samo odnalezienie mnie było niesamowite, Itaka mnie szukała w Polsce, a ja nie pomyślałem nawet przez ten czas, by zapytać kogoś o telefon, i znaleźć się jakoś w domu, taka choroba. Potem wróciłem do 14 krajów jeszcze, by przeżyć to samo, bez pieniędzy, bez dowodu, ale już znałem drogę, bo się odnalazłem, a odnalazłem się tak, że przy kościele, zapaliłem zapalniczkę, i odszukali mnie Niemieccy ludzie, byłem tam w Gazetach, Zabiło mi mocniej Serce, jakbym był uleczony znowu i godzinę potem w końcu Niemiec jeden dał mi telefon, bym zadzwonił, przyjechał po mnie Brat. Mama wsypywała mi po powrocie, leki do jogurtów, nikt nie wiedział co przeżywałem, postanowiłem jak sobie obiecać wrócić, i Pojechałem do Berlina, z powrotem, do Hannoveru, w 2009 roku, do Paryża, Barcelony, Genewy, Londynu, Glasgow, Brukseli, Wiednia, Bratysławy etc, wciąż chcąc przeżyć, to co było przez te pół roku, i naprawdę było podobnie, w 2017 roku , pojechałem jeszcze raz do Berlina na tydzień, teraz jestem zdrowy, chociaż biorę zastrzyki, 7 krotnie w szpitalach Psychiatrycznych, Ubezwłasnowolniony. Zacząłem grać w Ruletkę, za darmo i za drobne sumy, bo w Ubezwłasnowolnieniu, całkowitym nie mogę już znaleść pracy, i znowu znalazłem System, w zeszłym roku wygrałem 1000zł w roku poprzednim też 1000zł gram za małe kwoty, na ile pozwoli mi renta, ale teraz, już będę grał na poważnie, by odwrócić swoje życie, to moja jedyna szansa, a znam się na tym jak nikt, można powiedzieć, mistrz Hazardu, bo przeszedłem przez Bukmachera, Pokera, Gdzie w końcu udało mi się wygrać na żywo, wygrałem z 9000 ludźmi jednak nie o najwyższą stawkę, a teraz od 2010 roku rozwiązuję ruletkę, za darmo głównie, bo w systemie chodzi o to by grać za darmo, Uczestniczyłem cały czas w Internecie, zająłem się Świadomością, Piszą ze mną setki ludzi od kilku lat, na Fejsbooku, mam 120 000 polubień, każdy mnie lubi, a ja jestem dla moich Kochanych ludzi, leczę się, biorę zastrzyki, i Bóg mnie prowadzi wciąż...... :)
O Szczęściu - Władysław Tatarkiewicz.... :dance:

Awatar użytkownika
Ja Ja 39 M
zarejestrowany użytkownik
Posty: 16
Rejestracja: śr wrz 30, 2020 7:11 pm
płeć: mężczyzna

Re: Problemy w domu poważne...

Post autor: Ja Ja 39 M »

Może lekko się pochwaliłem, przepraszam Was. Ale to była długa długa droga, a jeszcze ile przede mną, mam 39 lat, nie mam dziewczyny, chociaż dziś na Fb się oświadczyłem, oczywiście niezauważalnie, bo ja robię wszystko inaczej :D Hihi..... dałem tylko serduszko jednej Ewie, która, miała to zauważyć, na razie nic nie zauważyła...... ale to z dzisiejszego dnia jest..... :) takie historie różne wstawiam na Fb, wcześniej byłem na Niezależnej Telewizji, nie wiem czy znowu się chwalę, nie o to mi chodzi, ale były moje słowa stamtąd, które pisałem puszczane w Programach, Teraz wróciła Niezależna Telewizja, ale dawnych znajomych już tam nie ma, może wrócą, zobaczymy bo jest od kilku dni, Ogólnie opiekuję się Mateuszem na Wózku, moim na żywo przyjacielem, i pisze z niepełnosprawnymi głównie na czatach, wymieniając się muzyką i poznając ich historię, ogólnie wiem, że dobro to zdrowie, zawsze to wiedziałem..... tylko, że to strasznie trudna droga, mój dowód na istnienie Boga pisze na moim Fb, to nie jest takie wyjątkowe ,jak wygląda, przeczytałem 60 książek o Świadomości i Religii, i tak po prostu działam, piszę też własną Książkę, ogólnie pamiętnik, z bieżącymi sprawami, tata chce się leczyć z Alkoholem po 46 latach, miałem 100 życzeń pod takim postem, żeby nam się udało, bo ogólnie postanowiłem wylać to wszystko z siebie, tutaj też byłem kiedyś, i z całą przechodnie swoją psychiatryczną nawet lekarzy, leczę, ale takie moje leczenie wychodzi pod chorobę, chociaż nie powiem, że w Holandii i Niemczech, uleczyłem kilka osób głównie z Alkoholu i Narkotyków, ale też miałem taką moc Świata, że jak siebie uzdrowiłem z lęków, uzdrowiłem też jednego Słowaka na dworcu, właśnie w Hannoverze, gdzie krzyczał do ludzi i nagle był zdrowy, :) ale miałem nie pisać, co dzieje się w boskiej drodze, tylko, że wciąż szukam znaczenia, ogólnie znaczeń, codziennie od dziecinnstwa, mam boskie sny ,miałem wizję Piekła w tej drodze, Dobra przestaję już...... :) Bo się nakręcam, z Serca do Serca, życzę dużo Miłości, wierzcie w siebie. :angelic-cyan:
O Szczęściu - Władysław Tatarkiewicz.... :dance:

Awatar użytkownika
Sportowiec
bywalec
Posty: 719
Rejestracja: wt paź 20, 2020 8:36 pm
Status: Student
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 70735300
Lokalizacja: Zmęczenie i przeciążenie

Re: Problemy w domu poważne...

Post autor: Sportowiec »

Kupcie 3 kg polskiej kiełbasy dobrev to problemy minął!
ZUS to hajs! Bølmo und Northampton and Torquay są znane! :eusa-violin: :angelic-grayflying:
Erling Braut Håland to będzie bardzo dobry piłkarz! New æra of evolusjon? Hjernescan! Min real navn er død råtten drømmer!

Awatar użytkownika
Ja Ja 39 M
zarejestrowany użytkownik
Posty: 16
Rejestracja: śr wrz 30, 2020 7:11 pm
płeć: mężczyzna

Re: Problemy w domu poważne...

Post autor: Ja Ja 39 M »

~Sportowiec~ Racja Racja :)
O Szczęściu - Władysław Tatarkiewicz.... :dance:

Awatar użytkownika
Digital
zaufany użytkownik
Posty: 2796
Rejestracja: wt sty 22, 2019 7:24 pm
płeć: mężczyzna

Re: Problemy w domu poważne...

Post autor: Digital »

Przeczytałem jednym tchem nie opuszczając choćby słowa. Niezwykła historia niezwykłego człowieka. Pisz koniecznie bo masz wiele do powiedzenia. Czyta się ciekawie i ujmująco. To lepsze niż hazard możesz na tym sporo zarobić bo to jest wyjątkowe i niepowtarzalne twoja historia i twoje przygody. Materiał chyba na kilka nawet książek. Napisz jedną i wyślij do wydawnictwa, jak podpiszą z tobą umowę i wydadzą jesteś ustawiony.
Kiedyś byś był prorokiem, nauczałbyś ludzi wędrując po świecie. Dziś niestety nie ma na to miejsca. Mędrców i pustelników wydawałoby się czas minął. Lecz nie, oni są wśród nas. Tylko przekaz się zmienił. Nikt nie chodzi obecnie po drogach w samej koszuli i boso. Dziś są media. Socialmedia. Przemawiasz skutecznie do milionów przez youtube albo facebooka. Albo piszesz książkę. Przekaz ten sam tylko forma inna. I nadal treść dociera do adresata, a to jest najważniejsze. Znak naszych czasów, trzeba się dostosować.
Nie rezygnuj, nie podawaj się. Pisz bracie, pokój z tobą!

Wróć do „rodzina i otoczenie”