Zespół Cotarda

Moderator: Moderatorzy zwykli

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 18092
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Zespół Cotarda

Post autor: cezary123 » śr sty 22, 2020 5:06 pm

"Tamtego ranka obudziła się przed świtem z ulgą zrozumienia. Niemalże ze łzami radości. Była martwa! W końcu wszystko wskoczyło na swoje miejsce. Już wiedziała, skąd brało się to męczące poczucie wyobcowania, rozbicia, niepanowania nad ciałem, niepanowania nad czymkolwiek! Jakby rzeczywistość rozchodziła jej się w palcach. Znacie to uczucie? Wrażenie utraty poczucia rzeczywistości? Nie? Widać, nigdy jeszcze nie byliście martwi. Tymczasem Esmé patrzyła na stary, mahoniowy stolik od maszyny do szycia stojący w gabinecie i widziała, jak wiele stracił ze swojej realności. Nierzeczywiste były też tapety ze złotymi piwoniami, z których wcześniej była taka dumna.

Na początku, kiedy jeszcze nie wiedziała, że nie żyje, próbowała walczyć z nierzeczywistością. Starała się wziąć się w garść (tak to się chyba mówi zawsze, prawda? Weź się zorganizuj!). Uporządkować. Okiełznać. Zamówiła porządne kalendarze i solennie obiecała sobie planować każdy dzień 2014 roku. Kupiła poradniki obiecujące odnalezienie sensu życia. A przecież już nie musiała się starać.

Umarła prawdopodobnie miesiąc wcześniej, w samolocie, kiedy wracała z Londynu do domu w San Francisco. Straciła przytomność i było już po niej".


https://wyborcza.pl/1,145452,19426332,z ... ierci.html




I najciekawsze, że to urojenie może powodować depresja.
Ale to pewnie bardzo rozczarowujące życie pozagrobowe. Wszystko pozostaje na swoim miejscu, i niby nic się nie zmienia, ale jest INNE. I dużo trudniej się odnaleźć w rzeczywistości.

Wróć do „depresja”