psycholog czy psychiatra lepszym psychoedukatorem?

Moderatorzy: Chłopiec Papuśny, Moderatorzy zwykli

Awatar użytkownika
mama Ania
zaufany użytkownik
Posty: 480
Rejestracja: pt mar 27, 2015 5:47 pm

psycholog czy psychiatra lepszym psychoedukatorem?

Post autor: mama Ania »

W procesie zdrowienia Córki brakuje moim zdaniem psychoedukacji.

Psychiatra z kraju szkoły coś tam ogólnie potłumaczył jej, że to była psychoza z elementami manii i paranoi, i że leki trzeba brać. Potem po powrocie do domu w Afryce wszyscy chórem zakrzyknęli, że to nie schizofrenia i nie ma w ogóle o tym myśleć. Psychiatra, że to takie boufee delirante, psycholog - proszę nie "psychiatryzować" córki. Ok, bardzo się cieszę, ale jestem przekonana, że jakąś wiedzę o psychozie powinna mieć, chociażby po to, by nie tęsknić za hipomanią.

Znalazłam młodą, dobrą psycholożkę wyedukowaną w USA, tak jak córka - dziewczyna z rodziny mieszanej. Dzwonię, tłumaczę o co chodzi, że chcę kilka spotkań "a la carte" i klapa. "My tu tak nie pracujemy". I odsyła mnie do psychiatry.

Wychodzi na to, że w krajach francuskojęzycznych w Afryce psycholgowie i psychiatrzy są ze sobą całkowicie niekompatybilni.

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27828
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: psycholog czy psychiatra lepszym psychoedukatorem?

Post autor: moi »

Nie wiem, co Ci doradzić.
Czy to była współpraca prywatna, czy w ramach tamtejszego ubezpieczenia zdrowotnego? W Polsce, prywatnie, płacąc grube pieniądze za wizytę, możesz mieć wszystko w ramach terapii, czy wizyty u lekarza psychiatry. Także psychoedukację.
A jest szansa na kontakt z jakąś fundacją, stowarzyszeniem dla osób psychicznie i nerwowo chorych? Może w jej ramach udałoby się załatwić psychoedukację?

Pozdrawiam.m.

Awatar użytkownika
mama Ania
zaufany użytkownik
Posty: 480
Rejestracja: pt mar 27, 2015 5:47 pm

Re: psycholog czy psychiatra lepszym psychoedukatorem?

Post autor: mama Ania »

prywatnie. Ubezpieczenie choć dobre, prywatne, psychologa nie obejmuje.

Gdy czytam Wasze posty to dochodzę do wniosku, że w Polsce pod tym wzgledem nie jest źle.

Sama nie chcę jej na siłę "edukować", nie zrobię tego dobrze. Skoro nie psycholog, to zostaje psychiatra. Muszę znaleźć jakiegoś skłonnego do współpracy, a o takiego, wśród bandy megalomanów, na pewno będzie trudno.

Wróć do „psychoterapia”