Czy mam SCHIZOFRENIĘ (F20)?

Dla osób szukających ogólnej pomocy i wstępnej orientacji dotyczącej choroby.
Kto umie dokładniej nazwać problem proszę pisać w działach tematycznych "Ogólnej dyskusji"
Regulamin forum
Uwaga: o pomoc w konkretnych sprawach, dla których odpowiednie działy istnieją w "Dyskusji Ogólnej" proszę pisać tam.Tutaj tylko w sprawie ogólnej pomocy w zorientowaniu się w tematyce, np. gdy ktoś szuka wstępnej pomocy, co począć z taką chorobą i jak nazwać i określić jej objawy

Czy myślisz, że jestem schizofrenikiem?

Zdecydowanie tak
19
49%
Raczej tak
4
10%
Raczej nie (np. masz tylko schizotypię, natręctwa, zespół Aspergera)
8
21%
Zdecydowanie nie (np. masz tylko schizotypię, natręctwa, zespół Aspergera)
8
21%
 
Liczba głosów: 39

kotek
zaufany użytkownik
Posty: 1368
Rejestracja: ndz lip 26, 2015 2:57 pm
płeć: mężczyzna

Czy mam SCHIZOFRENIĘ (F20)?

Post autor: kotek »

Proszę o pomoc, wypowiedzenie się na mój temat. Ostatnio mam trudności z pisaniem postów, taki "natłok myśli".

Dostrzegam u siebie straszne dziwactwo. Normalny to już w dzieciństwie nie byłem, a nienormalność wykazuje u mnie tendencje wzrostową z wiekiem. We wczesnym dzieciństwie mogłem wyglądać całkiem normalnie, ale może już przed pójściem do szkoły babcia zabrała mnie do bioenergoterapeuty (chociaż jest całkiem gorliwą katoliczką), powiedziała mi, że to dlatego, że bałem się betoniarki.

Na ostatniej wizycie u psychiatry spytałem się, czy mam schizofrenię, ale lekarz powiedział, że nie. Napisano, że mam tylko zaburzenia schizotypowe (F21), a nie schizofrenię (F20). Mam też diagnozę zespołu Aspergera (ZA) od kilku lat. Usłyszałem coś, z czego wynika, że diagnoza F20 kłóci się z rozpoznaniem ZA, ale już nie (nie tak bardzo przynajmniej) z F21. Na forum o zespole Aspergera ważne osoby pisały o tym, że z moich postów wynika to, że mam pełnoobjawowy epizod psychotyczny czy to, że jestem standardowym schizolem. Zaburzenia schizotypowe miałem zdiagnozowane dopiero na początku 2015 roku.

Nie mam przyjaciół, nie miałem sympatii. Mam 24 lata. Nie czuję potrzeby socjalizowania się, bycia kochanym przez kogoś (chociaż "pragnienie" posiadania partnerki miałem już w dzieciństwie), nawet akceptacja i posiadanie przyjaciół jakoś bardzo mnie nie pociągają. Mam za to wyraźne skłonności do jednostronnych kontaktów społecznych na własnych zasadach, które są dla mnie "zabawą" czy "nabywaniem wiedzy". Mam słabą komunikację niewerbalną, w dzieciństwie i wczesnym okresie dojrzewania byłem prześladowany w szkołach. Mam "fiksacyjne", "zawężone", raczej niezbyt praktyczne i "nietypowe" zainteresowania od dzieciństwa. Lubię mapy, statystyki, kolekcjonowanie, proste i powtarzalne czynności (jak wypisywanie długopisów, zapisywanie zeszytów, koszenie trawy). Często chodzę bez celu, lubię manipulować miękkimi przedmiotami w ręku (jak plastelina czy starta gumka, chociaż bywały to i obrzydliwe rzeczy, jak wysuszona wydzielina z nosa czy łupież (który nawet teraz dla zabawy zdarza mi się zdrapywać z głowy). Zdarzają mi się też "mocniejsze" zachowania autostymulacyjne, jak kręcenie się w kółko, wydawanie odgłosów, mówienie słów, głośne śmianie się, wydawanie pisków, bieganie, podskakiwanie, różne czynności wykonywane rękami (jak zacieranie ich, klepanie w udo, klaskanie, wymachiwanie, trzepotanie nimi), dotykanie mebli - "mocniejszym" zachowaniom autostymulacyjnym raczej towarzyszy "przyjemne pobudzenie". Mam problemy z niemiłymi bodźcami zmysłowymi, np. dotykaniem po policzkach, czesaniem, kontaktem z za zimną lub za ciepłą wodą podczas mycia się czy kąpieli, przyjmowaniem zastrzyków, patrzeniem wprost w światło (miałem z tym spory problem na badaniu związanym ze studiami), mam dość wąskie menu, nie lubię niewygodnych ubrań. Z WF-u byłem niezbyt mocny, bardzo słaby byłem z siatkówki, a moja siła fizyczna i wytrzymałość nie są zbyt wielkie.
Ostatnio zmieniony pt gru 18, 2015 12:41 am przez kotek, łącznie zmieniany 2 razy.

kotek
zaufany użytkownik
Posty: 1368
Rejestracja: ndz lip 26, 2015 2:57 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy mam SCHIZOFRENIĘ (F20)?

Post autor: kotek »

Możliwe, że mam wyraźną abulię (problemy z podejmowaniem decyzji) i apatię (ogólne spowolnienie). Moje funkcjonowanie czy myślenie wygląda na zdezorganizowane. Z moją uwagą i koncentracją może nie być jakoś dobrze, zwłaszcza wtedy, gdy zajmuję się czymś, co mnie nie interesuje. W ogóle mogę wyglądać na "kogoś oderwanego od rzeczywistości", "osobę nie mającą kontaktu z rzeczywistością", "osobę żyjącą we własnym świecie", "kogoś nieliczącego się z wymaganiami rzeczywistości w myśleniu i działaniu".

Już w dzieciństwie zdarzały mi się dziwaczne, absurdalne wygłupy, mogę mieć tendencje do "wesołkowatości". Zdarzyło mi się też śmiać (mimo tego, że nie czułem z tego radości i nie chciałem się śmiać) z tego, że dziewczynka zakaziła się wirusem HIV chyba przez transfuzję w dzieciństwie. Za to zachowanie tata mnie ukarał fizycznie (zbił mnie pasem czy ręką).

Dziwne, związane z myśleniem magicznym objawy obsesyjno-kompulsywne były u mnie powszechne w okresie gimnazjalnym. W liceum pojawił się lęk, że inni ludzie chcą mnie zabić czy otruć (z tego powodu np. bałem się wypić sok, który był podany, gdy miałem diagnozę zespołu Aspergera, co zauważyła jedna z osób pracujących w ośrodku). Taka "podejrzliwość". W wieku ok. 16 lat "nie wiadomo skąd" pojawiła się pokusa mówiąca, że inne osoby tak naprawdę nie istnieją. Wiosną 2009 r. miałem "ciemności duchowe", a w czerwcu (a może już w kwietniu) 2009 r. miałem absurdalną myśl, że jestem Bogiem (chodzi o Najwyższy Byt), mogłem się na nią na moment zgodzić.

W 2014 r. (we wrześniu) zacząłem doznawać mnóstwa tajemniczych koincydencji, często związanych z Aspimi (osobami z ZA i podobnymi kondycjami). Te zjawiska mogły być bardzo absorbujące dla mnie. Możliwe, że to właśnie przez nie dostałem diagnozę zaburzenia schizotypowego. Koincydencje te same w sobie wyglądają mi na zjawisko nadprzyrodzone, a nie na objaw psychotyczny.

Już w dzieciństwie miałem "dziwny wstyd" związany z niechęcią do jazdy pewnymi pojazdami, bo one, ich nazwy czy rysunki na nich były dla mnie jakoś "brzydkie" (to było jeszcze przed pójściem do zerówki), nie kojarzy mi się to z lękiem. W szkole podstawowej pojawiło się wstydzenie się tego, że mam twarz (po obejrzeniu bajki Kot Ik!, w której była "Radosna Twarz" (to chyba był taki statek kosmiczny) i tego, że jestem człowiekiem (po obejrzeniu jakiejś bajki chyba 8 grudnia 2000 r., w której były jakieś brązowy kuleczki o jakby podłużnym kształcie, które miały wskazywać na obecność człowieka). Ta cała sytuacja wygląda mi dziwnie, trudno może być mi ją opisać. W wieku ok. 12 lat modliłem się o to, aby stać się bardzo potężną, bezgłową, czarną istotą z ostrych trójkątów (okrągłe kształty były "brzydkie" dla mnie). W gimnazjum mogłem nawet mówić, że nie mam głowy czy innych części ciała, sporo się wtedy wygłupiałem.

W drugiej połowie 2015 r. dostałem umiarkowany stopień niepełnosprawności ze wskazaniem "niezdolny do pracy" ze względu na niepełnosprawność istniejącą od 17 r. ż. i rentę socjalną (w przypadku obydwu komisji, i w PZDSOON, i w ZUS-ie) nie było potrzeby odwoływania się. W sierpniu tego roku karetka zabrała mnie do psychiatry, było to w miejscu, gdzie było bardzo wielu ludzi, wizyta trwała krótko i szybko zostałem wypuszczony.

Poniżej linki do innych założonych przeze mnie tematów na tym forum:

* viewtopic.php?f=30&t=22949
* viewtopic.php?f=48&t=22962 (UWAGA! W tym wątku niektóre treści są bardzo nieobyczajne!)
* viewtopic.php?f=30&t=22948

Eden
zaufany użytkownik
Posty: 6812
Rejestracja: ndz lut 15, 2015 10:59 pm
płeć: mężczyzna

Post autor: Eden »

.
Ostatnio zmieniony śr mar 15, 2017 3:46 pm przez Eden, łącznie zmieniany 2 razy.

Eden
zaufany użytkownik
Posty: 6812
Rejestracja: ndz lut 15, 2015 10:59 pm
płeć: mężczyzna

Post autor: Eden »

.
Ostatnio zmieniony śr mar 15, 2017 3:45 pm przez Eden, łącznie zmieniany 2 razy.

kotek
zaufany użytkownik
Posty: 1368
Rejestracja: ndz lip 26, 2015 2:57 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy mam SCHIZOFRENIĘ (F20)?

Post autor: kotek »

Moją naturę przeraża świat rzeczywisty. Nie chce jej się wierzyć w pewne rzeczy, np. dotyczące anatomii i fizjologii ludzi, w pewne dogmaty religijne, może mieć idee, że jest Bogiem czy też że inne osoby nie istnieją. Nie czuje "chęci" dostosowania się do innych, "pogardza" "zwykłym" życiem (np. wulgaryzmami, piciem alkoholu, rozwiązłością, godzeniem się na śmieciówki czy ryzykowaniem zdrowia i życia). Świat jawi się jej jako bardzo zły.

Dziś miałem potężną koincydencję. Jedną z największych, jakiej doświadczyłem. Oglądałem pewien program i zapisywałem dane dotyczące moich wcześniejszych koincydencji. Pisałem o dwóch osobach, z którymi miałem koincydencje dnia 22.09.2014. Nagle... usłyszałem o grupie ludności, której kulturą interesowała się jedna z osób, o której miałem wtedy koincydencje. Potem usłyszałem o pewnej świętej osobie, której imię pochodziło od zwierzęcia, które kojarzy mi się z pewną "wypowiedzią" osoby, o której przed chwilą (wówczas) napisałem. Była mowa o osobie grzebiącej zwłoki i uczynieniu znaku Krzyża. Była mowa o pewnym jeziorze i o dwóch krainach, które ewidentnie mi się kojarzą z tamtą osobą. A krzyż i grzebanie zwłok kojarzą mi się też z inną osobą, z którą też miałem koincydencje 22.09.2014 i też miałem je dzięki telewizorowi. To nie był koniec. Około 30 minut później znowu była koincydencja. Na tej samej stacji (przez ten czas w ogóle nie zmieniałem kanału) była mowa o kościele w kraju, który był wspomniany podczas pierwszej dzisiejszej koincydencji. W tym kościele były zwłoki. Znowu motyw zwłok i religii, kościół był chyba katolicki. I znowu ten kraj! Na dodatek podczas audycji powodującej drugą koincydencję była mowa o metanie, o którym miałem koincydencję 14.12.2015 przez oglądanie telewizji. Wówczas najpierw przeczytałem o jeziorze Kivu w angielskim artykule o metanie w Wikipedii, a przed 23 w telewizji natknąłem się na program o jeziorze Kivu na pewnej zagranicznej stacji telewizyjnej i usłyszałem tam słowo "explosion", co pewnie miało związek z metanem. Ok. 20:30 miałem też drobniejszą koincydencję. Chyba tylko w myślach przypomniałem sobie pewną melodię, którą uznałem za pogrzebową. Po krótkiej chwili usłyszałem słowo "trupa" (to chyba chodziło dopełniacz liczby pojedynczej od "trup"). I znowu wątek związany ze zwłokami. Te koincydencje wyglądają mi na nadprzyrodzone, nie psychotyczne.

kotek
zaufany użytkownik
Posty: 1368
Rejestracja: ndz lip 26, 2015 2:57 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy mam SCHIZOFRENIĘ (F20)?

Post autor: kotek »

Eden pisze:Kotek, a masz urojenia niezgodne z rzeczywistością? Bo głosów nie ma. Choroba psychiczna to utracenie realności świata rzeczywistego. Lekarz na razie widzi tylko lekkie zaburzenia, bez utraty realności świata.
Moje zaburzenia na pewno nie są lekkie. W moim przypadku to moimi problemami poważnie trzeba było się zająć, gdy byłem małym dzieckiem. Teraz następstwa niewłaściwego traktowania moich problemów strasznie dają mi w kość. Boję się leczenia psychotropami, leżenia w szpitalu, zastrzyków, elektrowstrząsów, agresji z czyjejkolwiek strony. Nie chcę wylądować w szpitalu. Jak to jeden z psychologów powiedział, po moim zachowaniu od razu widać, że jestem "inny". Nie wydaje mi się, aby psychotropy były skuteczne w moim przypadku. Mogłyby może uczynić mnie co najwyżej bardziej otumanionym, wyświadczyć "niedźwiedzią przysługę".

Schizofrenicy raczej NIE są "nienormalni" jako dzieci. U takich jak ja jest odwrotnie. Nie mówię to o osobach z całościowymi zaburzeniami rozwoju jako takimi. Moja nienormalność w dzieciństwie nie była tak rażąca, jak teraz. Ale wtedy nie było też takich obowiązków, jak w dorosłości. "Nie wyobrażam" sobie normalności. W dzieciństwie nie miałem koincydencji, podejrzliwości, idei wielkościowych. Wtedy też nie wymagano tak wiele. Zrobili ze mnie jeszcze większego kalekę. Taryfa ulgowa jest dla mnie konieczna. Na szczęście orzecznicy dali mi rentę i wskazali niezdolność do pracy mimo braku leżenia w szpitalu psychiatrycznym. Potrzebuję ułatwień, nie faszerowania chemią.

Problemów z głosami nigdy nie miałem. Do świata rzeczywistego moja mentalność ma "osobliwe" nastawienie. Jestem "nieprzystosowany do świata".

kotek
zaufany użytkownik
Posty: 1368
Rejestracja: ndz lip 26, 2015 2:57 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy mam SCHIZOFRENIĘ (F20)?

Post autor: kotek »

Uważam, że leki w moim przypadku raczej zaszkodzą i jeszcze bardziej otumanią. Wtedy to boję się, że straciłbym i te umiejętności, co mam teraz, a poziom funkcjonowania wcale by się nie poprawił, tylko by spadł. Jeżeli jednostka chorobowa nazywana schizofrenią wiąże się z "katowaniem" siebie psychotropami, to nie chcę jej mieć.

Mam nieprzystosowanie do życia społecznego, rodzinnego i zawodowego. Normalne kontakty nie interesują mojej natury, nawet nie umiem za bardzo sobie ich wyobrażać. Ktoś, kto dopuściłby mnie do małżeństwa, raczej zbyt odpowiedzialny by nie był. Do pracy na normalnych warunkach się nie nadaję, dokładność czy efektywność pracy w moim przypadku mogłaby ewidentnie nie zadowalać pracodawców, a taki "upoślad" mógłby być też dla innych "atrakcją turystyczną" niczym małpka w zoo. Nie chcę tak żyć, jako nędzna ofiara, nieważne, czy "normalnych" ludzi, czy mających jakieś zaburzenia czy choroby. W sferze religijnej to już w ogóle doświadczam "masakry". Tu szczególnie razi moja niepełnosprawność.

kotek
zaufany użytkownik
Posty: 1368
Rejestracja: ndz lip 26, 2015 2:57 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy mam SCHIZOFRENIĘ (F20)?

Post autor: kotek »

Moje zaburzenia nie wyglądają mi ani na typową schizę, ani na typowy autyzm. Nerwica czy problemy osobowościowe to ewidentnie zbyt łagodne określenie na moje problemy. Na powagę czy wyjątkowość mojego przypadku składają się takie czynniki, jak np. istnienie osobliwych problemów od dzieciństwa, treść moich objawów i sfera, którą dotykają. Można nazwać mój problem chorobą psychiczną, choć szpital i leki w dużych dawkach nie wyglądają mi na coś, co by mi pomogło. Można też nazwać to upośledzeniem umysłowym (ale nie niepełnosprawnością intelektualną). Nazwanie tego rodzajem autyzmu (ale nie takiego tradycyjnego, "kannerowskiego"!) budzi najmniej wątpliwości. Ale "przeciętni" autyści nie są tacy "wykolejeni" jak ja.

Wydaje mi się, że dla osób takich jak ja religijność (sfera, która sprawia mi szczególne problemy) jest czymś wyjątkowo trudnym. A ja zmierzyłem się z wyzwaniami religijnymi, przez co mogłem się okaleczyć jeszcze bardziej. Takie osoby jak ja powinny mieć "indywidualny tryb życia". Niestety, trzeba przyznać, że wielu rzeczy, które przeciętny człowiek potrafi, one nie potrafią (albo robią je nieefektywnie). Przyznanie się do upośledzenia (np. przed pracodawcą) wygląda mi na lepsze rozwiązanie dla takich jak ja niż życie "na hardzie", bez ułatwień związanych z niepełnosprawnością. Moją kondycję nazwałbym kalectwem spokojnie. Otoczenie musi zaakceptować ograniczenia i odmienność takich osób. Potrzeba wyrozumiałości i łagodności, nie srogości! Nie może robić z nich na siłę "psychotypowych" osób. Mam inny sposób funkcjonowania, "inne podejście do rzeczywistości", "inną naturę".

kotek
zaufany użytkownik
Posty: 1368
Rejestracja: ndz lip 26, 2015 2:57 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy mam SCHIZOFRENIĘ (F20)?

Post autor: kotek »

Całą swoją kondycję mogę podejrzewać o bycie zjawiskiem nadprzyrodzonym, nie tylko same koincydencje. W ogóle to moje koincydencje wyglądają mi fascynująco, to złożone zagadnienie.

Po przeczytaniu (kilka lat temu) w Dzienniczku św. siostry Faustyny o tym, że z Polski ma wyjść iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Zbawiciela, pojawiły się u mnie myśli, że to ja będę tą iskrą.

Miałem też myśli, że poniższe słowa z objawienia mistyczki Teresy Neumann odnoszą się do mnie: Światłych i mądrych Polsce nie odmówię. W języku polskim będą głoszone najmądrzejsze prawa i najsprawiedliwsze ustawy, zaś Warszawa stanie się stolicą Stanów Zjednoczonych Europy (http://www.fronda.pl/a/niesamowita-wizj ... 61120.html).

Okrutne zboczenia, których doświadczałem, wyglądają mi diabelsko, na coś pełnego poniżenia wobec osób płci żeńskiej. Przypuszczam, że to po prostu dzieło diabła było, a nie jakaś normalna parafilia. Miałem "urojenia" typu: "kobiety nie mają wnętrzności", "kobiety nie wykonują czynności fizjologicznych" ze względu na "lęk" przed tym, co było obiektem mojego zboczenia i idealizowanie osób płci żeńskiej (tak ładnym istotom nie pasuje wykonywać wstydliwe czynności, związane z tym, co brzydkie i cuchnące).

Mam takie przemyślenia od dawna, które uznaję za naprawdę zaawansowane rozważania teologiczne. Pewnego razu zakonnik przy sanktuarium nawet powiedział o moich słowach coś związanego z tym, że to "wysokie" czy "teologiczne" (coś w tym rodzaju, nie dosłownie).

Mam żałosny poziom funkcjonowania życiowego. Nie umiem być sam sobie sterem. Umycie się to sukces. Niewygodne ubrania bardzo mi się nie podobają. "Nie umiem funkcjonować w świecie osób".

Awatar użytkownika
liar
zaufany użytkownik
Posty: 12385
Rejestracja: pt lut 06, 2015 7:06 pm
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 0

Re: Czy mam SCHIZOFRENIĘ (F20)?

Post autor: liar »

Chory jesteś kotek.

kotek
zaufany użytkownik
Posty: 1368
Rejestracja: ndz lip 26, 2015 2:57 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy mam SCHIZOFRENIĘ (F20)?

Post autor: kotek »

Ale na co? Na schizofrenię?

O czymś takim jak mój przypadek to nie czytałem. Jestem jakby "oderwany od rzeczywistości".

Dziś znowu była koincydencja. Te koincydencje są rozwinięte jakby synapsy w mózgu... Z drugiej strony mam głębokie rozważania religijne.

Awatar użytkownika
liar
zaufany użytkownik
Posty: 12385
Rejestracja: pt lut 06, 2015 7:06 pm
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 0

Re: Czy mam SCHIZOFRENIĘ (F20)?

Post autor: liar »

Jakiś dobry lekarz potrzebny jak jesteś chory, on będzie wiedział co dalej.

kotek
zaufany użytkownik
Posty: 1368
Rejestracja: ndz lip 26, 2015 2:57 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy mam SCHIZOFRENIĘ (F20)?

Post autor: kotek »

"Myślę sobie": jeśli to nie schizofrenia, to nie jest tak źle.

Tak dużo zjawisk mam, że trudno mi posty pisać.

kotek
zaufany użytkownik
Posty: 1368
Rejestracja: ndz lip 26, 2015 2:57 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy mam SCHIZOFRENIĘ (F20)?

Post autor: kotek »

W ostatnich dniach mam mnóstwo rozważań religijnych. Ostatnio na temat kota pomyślałem. To zwierzę, istota bezosobowa, niezdolna do miłości, bez wolnej woli. Różni się tu od człowieka. Ale ma cielesność, płciowość i rodzinność. Kot może mieć potomstwo. Kot ma głowę, cztery kończyny. Z reguły ma miękkie futro, wyraźne wibrysy i długi ogon. Tym różni się od człowieka. Nierzadko bywa uznawany przez ludzi za bardzo słodką istotę z wyglądu, często hodowany dla przyjemności. Jest to "giętka" i zręczna istota.

Wykorzystywana do zwalczania szkodników. Kot zabija myszy i szczury, które zjadają np. ziarno w spichlerzach. Dzięki pokonaniu szkodników najada się i nabiera siły. Skojarzyło mi się to duchowo. W Ewangelii jest mowa o zbieraniu pszenicy do spichrza. Zboże skojarzyło się z bogactwem duchowym. Myszy i szczury, przez które ziarno się marnuje, skojarzyło się ze złem, z pokusami (np. nieczystymi). Zabijanie szkodników niszczących zboże przez kota, unieszkodliwianie ich i uzyskiwanie dzięki temu energii przez zwierzę skojarzyło mi się z pokonywaniem pokus i uczynieniem z tego pokonania czegoś, co daje duchową siłę (np. do życia, do czynienia dobra).

Kot kojarzy się także z kondycjami podobnymi do moich, jest nawet książka "wszystkie koty mają zespół Aspergera". Aspijki bardzo często ewidentnie lubiły koty. Doświadczyłem bardzo wielu koincydencji w związku z Aspijkami i kotami, zwłaszcza czarnymi. Sam mam diagnozę zespołu Aspergera. Dla mnie kot może mieć "pokaźne znaczenie mistyczne".

kotek
zaufany użytkownik
Posty: 1368
Rejestracja: ndz lip 26, 2015 2:57 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy mam SCHIZOFRENIĘ (F20)?

Post autor: kotek »

Do przyjaźni małżeńskiej czy rodzicielskiej chyba ewidentnie się nie nadaję. Czytałem o wielu osobach z zespołem Aspergera i są dużo mniej "dziwaczne" od mojego przypadku. Przeprowadzam ostatnio bardzo zaawansowane rozważania religijne, myślę, że mi pomagają, wyglądają mi na jeszcze niezwyklejsze niż koincydencje. Schizofrenicy wcale tak "dziwnie" na tle mojego przypadku nie wyglądają, nawet ci gorzej funkcjonujący, leżący w szpitalach. Typowy aspergeryzm to też wyraźnie inny profil kondycji niż w moim przypadku.

"Nie mam kontaktu z rzeczywistością" w pewnym stopniu. "Normalne życie" to coś "zabójczego" dla mojej psychiki, stąd nieprzystosowanie do życia rodzinnego, społecznego i zawodowego. Nie oznacza to, że nie mogę mieć kontaktów społecznych czy wykonywać jakichkolwiek zajęć (np. chodzenia do sklepu na zakupy, studiowania). Leki na schizofrenię nie wyglądają na coś potrzebnego w moim przypadku, bo moja choroba przypomina jakieś "grube upośledzenie umysłowe" bez niepełnosprawności intelektualnej, a nie "postradanie zmysłów", które skutecznie leczy się lekami psychotropowymi i leżeniem w szpitalu psychiatrycznym.

Wygląda na to, że przez tę autystyczną, upośledzającą chorobę celibat do końca życia jest jedynym dobrym rozwiązaniem w moim przypadku. Tak "oderwana" i dysfunkcyjna" psychika, która "jakby śniła cały czas", tym bardziej wyklucza życie kapłańskie, duchowne czy konsekrowane. Raczej jestem "skazany" na bezżenność i umartwienie z nią związane ze względu na niepełnosprawność rozwojową i przewlekłą. Mimo wysokiej inteligencji jestem jak to stereotypowe "biedne dziecko z zespołem Downa". Mam "książkowy" i "znakomity" przypadek "ukrytej niepełnosprawności". Powiedziałbym, że to rzeczywiście jakiś rodzaj kalectwa i upośledzenia. W sferze religijnej doszło do "masakry" w moim przypadku (Wielki Zamęt, "trwoga egzystencjalno-eschatologiczna", straszne skłonności do skrupulanctwa).

Wróć do „kto pomoże”