Ryzyko nawrotu choroby

Dla osób szukających ogólnej pomocy i wstępnej orientacji dotyczącej choroby.
Kto umie dokładniej nazwać problem proszę pisać w działach tematycznych "Ogólnej dyskusji"

Moderator: Moderatorzy zwykli

Regulamin forum
Uwaga: o pomoc w konkretnych sprawach, dla których odpowiednie działy istnieją w "Dyskusji Ogólnej" proszę pisać tam.Tutaj tylko w sprawie ogólnej pomocy w zorientowaniu się w tematyce, np. gdy ktoś szuka wstępnej pomocy, co począć z taką chorobą i jak nazwać i określić jej objawy
Unknown
zaufany użytkownik
Posty: 5448
Rejestracja: ndz wrz 27, 2015 3:20 pm
Status: Schizo
Lokalizacja: Void
Gender: None specified

Re: Ryzyko nawrotu choroby

Post autor: Unknown » czw gru 20, 2012 11:41 pm

moi pisze:Jeśli są pisane w ramach nurtu zwanego "antypsychiatrią", to proszę - umieśc je w stosownym dziale:

http://zlisiecki.unixstorm.org/schizofr ... m.php?f=36
Przecież antypsychiatria nie stosuje żadnych terapii i uważa, że umysł nie może być "zaburzony" czy "chory" więc nie wiem po co miałyby znajdować się w tamtym dziale. Ale co do zniesienia przymusu leczenia psychiatrycznego antypsychiatrzy mają 100% racji. :)
''Insanity - a perfectly rational adjustment to an insane world.'' http://chomikuj.pl/Antypsychiatra

Zapraszam wszystkich popierających antypsychiatrie do dołączenia: http://www.digart.pl/grupy/16361/Anty-psychiatria/ moja grupa ma charakter otwarty.

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27828
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Gender: None specified

Re: Ryzyko nawrotu choroby

Post autor: moi » czw gru 20, 2012 11:45 pm

Nie do końca jest tak jak mówisz - stosuje się jako np. terapię "pracę z głosami".
Są jeszcze inne pomysły - warto poczytać ten dział.

Pozdrawiam.m.

Unknown
zaufany użytkownik
Posty: 5448
Rejestracja: ndz wrz 27, 2015 3:20 pm
Status: Schizo
Lokalizacja: Void
Gender: None specified

Re: Ryzyko nawrotu choroby

Post autor: Unknown » czw gru 20, 2012 11:49 pm

Czytałam kiedyś i nie nazwałabym tego terapią.
''Insanity - a perfectly rational adjustment to an insane world.'' http://chomikuj.pl/Antypsychiatra

Zapraszam wszystkich popierających antypsychiatrie do dołączenia: http://www.digart.pl/grupy/16361/Anty-psychiatria/ moja grupa ma charakter otwarty.

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27828
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Gender: None specified

Re: Ryzyko nawrotu choroby

Post autor: moi » czw gru 20, 2012 11:52 pm

Jednak zwolennicy antypsychiatrii tak uważają.

Pozdrawiam.m.

Unknown
zaufany użytkownik
Posty: 5448
Rejestracja: ndz wrz 27, 2015 3:20 pm
Status: Schizo
Lokalizacja: Void
Gender: None specified

Re: Ryzyko nawrotu choroby

Post autor: Unknown » czw gru 20, 2012 11:57 pm

Trzeba się ich pozbyć jeśli przeszkadzają, a nie uczyć się jak takie głosy znosić.
''Insanity - a perfectly rational adjustment to an insane world.'' http://chomikuj.pl/Antypsychiatra

Zapraszam wszystkich popierających antypsychiatrie do dołączenia: http://www.digart.pl/grupy/16361/Anty-psychiatria/ moja grupa ma charakter otwarty.

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27828
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Gender: None specified

Re: Ryzyko nawrotu choroby

Post autor: moi » czw gru 20, 2012 11:58 pm

Ja jestem podobnego zdania, jednak antypsychiatrzy wybierają inne rozwiązania.

Pozdrawiam.m.

ptk
bywalec
Posty: 271
Rejestracja: sob gru 15, 2012 11:43 am
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Ryzyko nawrotu choroby

Post autor: ptk » wt wrz 24, 2019 8:41 pm

Minęło 7 lat od napisania tego wątku.Przez ten okres miałem jeden jednodniowy epizod psychotyczny - krótki ale wystarczył abym targnął się na swoje życie czego konsekwencją był miesięczny pobyt w psychiatryku i półroczne zwolnienie lekarskie w pracy.Pozostał też ślad w postaci blizn i nie wpełni sprawnej ręki.Po za tym jednym wydarzeniem będzie już ze 20 lat remisji.To dużo i oby tak dalej.
Bóg patrzy,nic nie mówi.Pewnie żałuje - po co stworzył ludzi.

ptk
bywalec
Posty: 271
Rejestracja: sob gru 15, 2012 11:43 am
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Ryzyko nawrotu choroby

Post autor: ptk » wt wrz 24, 2019 9:46 pm

Te 20 lat nauczyło mnie wiele jak radzić sobie z chorobą i być zadowolonym z życia.Leki to tylko i wyłącznie zabezpieczenie przed psychozą,poza tym bardzo przeszkadzają w byciu szczęśliwym i trzeba bardzo rozważnie dobierać dawki.Moje zadowolenie z życia to stan w którym kontakty społeczne sprawiają mi radość,mogę pracować i spotykać się ze znajomymi bez stresu,lęków i czerpiąc całymi garściami od innych - to nie zasługa leków tylko wieloletnia praca nad sobą,wystawianie się na sytuacje przed którymi wcześniej uciekałem i uczenie się radzenia w nich aż do momentu kiedy zamiast budzić lęk zaczynają sprawiać radość.Sytuacja w której ktoś ucieka od normalnego życia zaszywając się w domu równocześnie łykając coraz to nowe pigułki z nadzieją że sprawią cuda to jakieś nieporozumienie.
Bóg patrzy,nic nie mówi.Pewnie żałuje - po co stworzył ludzi.

Awatar użytkownika
Digital
zaufany użytkownik
Posty: 1764
Rejestracja: wt sty 22, 2019 7:24 pm
płeć: mężczyzna
Gender: Male

Re: Ryzyko nawrotu choroby

Post autor: Digital » wt wrz 24, 2019 10:37 pm

Dokładnie tak, lekarstwa to wsparcie, ale pracować musi każdy nad sobą by móc wyjść z choroby albo w miarę normalnie żyć. Tyle, że bez lekarstw nie było by to możliwe, dlatego tak bardzo się cieszę, że żyję w obecnych czasach i w tym kraju gdzie lekarstwa są dostępne dla wszystkich chorych i potrzebujących, a ja nie jestem przypalany, podtapiany, zamrażany, lobotomiowany lub elektrowstrząsany.

redaktor
zaufany użytkownik
Posty: 745
Rejestracja: pn lip 04, 2011 8:11 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Ryzyko nawrotu choroby

Post autor: redaktor » pn wrz 30, 2019 3:12 pm

Digital pisze:
wt wrz 24, 2019 10:37 pm
Dokładnie tak, lekarstwa to wsparcie, ale pracować musi każdy nad sobą by móc wyjść z choroby albo w miarę normalnie żyć. Tyle, że bez lekarstw nie było by to możliwe, dlatego tak bardzo się cieszę, że żyję w obecnych czasach i w tym kraju gdzie lekarstwa są dostępne dla wszystkich chorych i potrzebujących, a ja nie jestem przypalany, podtapiany, zamrażany, lobotomiowany lub elektrowstrząsany.
Ja co do nawrotu choroby ?. Nurtuje mnie jedno pytanie... czy, gdybym poprosił moją lekarkę o redukcję dawek leków, to jaka jest szansa, że moja przypadłość wróci ?.

Awatar użytkownika
Digital
zaufany użytkownik
Posty: 1764
Rejestracja: wt sty 22, 2019 7:24 pm
płeć: mężczyzna
Gender: Male

Re: Ryzyko nawrotu choroby

Post autor: Digital » pn wrz 30, 2019 4:40 pm

Bardzo spora szansa, niestety.

Awatar użytkownika
jojo
zaufany użytkownik
Posty: 2239
Rejestracja: czw gru 11, 2008 8:27 pm
Gender: Female

Re: Ryzyko nawrotu choroby

Post autor: jojo » wt paź 08, 2019 5:41 pm

Nawet na lekach, mimo że zażywam je w miarę regularnie, w dawkach przepisanych mi przez lekarza, tj. zwiększonych zgodnie z porozumieniem z nim, miewam większe lub mniejsze jazdy. Na ogół mam omamy słuchowe właściwe, kiedyś rzadkie dla mnie, a z rzadka miewam omamy rzekome, ale równie dobrze mogą to być hipnagogi.

U mnie ryzyko nawrotu jest bardzo duże, bez leków większe niż na lekach.

Do końca życia będę zażywać leki... Już się z tym pogodziłam, nie będę kombinować, zmniejszać ich dawek, ani ich odstawiać...

Szkoda, że dla lepszego samopoczucia nie mogę zażywać serdolect, czułam się na nim wyśmienicie i w ogóle nie wpływał na moje objawy chorobowe... Ale był lekiem dla lekoopornych, na szczęście nigdy taka nie byłam...
To, że jakiś lek komuś służy, nie znaczy że nie zaszkodzi innej osobie. :(

redaktor
zaufany użytkownik
Posty: 745
Rejestracja: pn lip 04, 2011 8:11 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Ryzyko nawrotu choroby

Post autor: redaktor » śr paź 09, 2019 2:08 pm

Ja nawet na olanzapinie mam łagodne urojenia ( zaciemniające bardzo moje relacje z rodziną ). Pogodziłem się już z nimi.

Wróć do „kto pomoże”