Czy można jeszcze coś zrobić?

Moderator: Moderatorzy zwykli

Mariii
zaufany użytkownik
Posty: 16199
Rejestracja: czw sie 19, 2010 8:24 pm

Re: Czy można jeszcze coś zrobić?

Post autor: Mariii » sob maja 31, 2014 11:51 pm

44 pisze:powinna dostać zastrzyk o przedłużonym działaniu i po sprawie. Taki zastrzyk działa przez miesiąc
Zastrzyk jest na max 3 tygodnie.
jak długo żyć będę...

And I told you I wasn't here
But in the middle of the night you'd appear
With a hole in your head

siostraF20
bywalec
Posty: 41
Rejestracja: pt lis 13, 2009 8:25 pm

Re: Czy można jeszcze coś zrobić?

Post autor: siostraF20 » ndz cze 01, 2014 12:08 am

Zastrzyki przerabialiśmy. Trzeba by było robić je na siłę. Ona się nie zgadza na żadną formę leczenia.

Awatar użytkownika
44
zaufany użytkownik
Posty: 2955
Rejestracja: ndz gru 10, 2006 11:40 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy można jeszcze coś zrobić?

Post autor: 44 » ndz cze 01, 2014 12:16 am

Mariii pisze:Zastrzyk jest na max 3 tygodnie.
Nieprawda.
Just remember that death is not the end. Heaven or hell? The choice is Yours.

Awatar użytkownika
Słonecznik1
zaufany użytkownik
Posty: 3469
Rejestracja: czw sie 16, 2012 10:13 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy można jeszcze coś zrobić?

Post autor: Słonecznik1 » ndz cze 01, 2014 10:38 pm

Chodziło mi o powolne wyciąganie jej świadomości za pomocą przyjemności. Ale jeśli zobaczy że ma coś za darmo to może to paść . A może to nie ma w ogóle sensu . Ale jeśli na świecie są metody leczenia to może taka metoda marchewki by się sprawdziła .

siostraF20
bywalec
Posty: 41
Rejestracja: pt lis 13, 2009 8:25 pm

Re: Czy można jeszcze coś zrobić?

Post autor: siostraF20 » wt cze 03, 2014 12:10 am

Też jestem zwolenniczką metody kija i marchewki, ale obawiam się, że najpierw potrzeba wyciszyć choć trochę urojenia i omamy. Domyślam się, że ciężko jej ze mną rozmawiać, kiedy ma halucynacje, że robię do niej okropne miny. W niedzielę próbowałam z nią rozmawiać, wyraziłam troskę o jej obecny stan i o przyszłość, i starałam się jej pokazać, że upór w odmawianiu leczenia nie prowadzi do niczego dobrego, wręcz przeciwnie, i trzeba to jak najszybciej zatrzymać. Nie wytrzymała i uderzyła mnie, wezwałam karetkę. Pojechała do szpitala na spokojnie, sama poszła do karetki i nie protestowała. Myślę, że sama już czuła, że nie ma innego wyjścia. Zanim choroba na dobre się rozwinęła bardzo dbała o swój wygląd, miała świetny gust. Teraz chodziła boso (również po świeżo skopanej i podlanej ziemi w ogródku), malowała się po całym ciele, przestała się myć i w takim stanie wyszła do miasta. Strasznie ją ta choroba zmieniła.

Awatar użytkownika
Słonecznik1
zaufany użytkownik
Posty: 3469
Rejestracja: czw sie 16, 2012 10:13 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy można jeszcze coś zrobić?

Post autor: Słonecznik1 » śr cze 04, 2014 8:25 am

Możliwe że jednak lepsze to niż stagnacja .Ja jak zobaczyłem ordynatora oddziału to pomyślałem że on potrzebuje bardziej pomocy niż ja :lol:

NNFOF
zbanowany
zbanowany
Posty: 925
Rejestracja: czw sie 01, 2013 9:18 am

Re: Czy można jeszcze coś zrobić?

Post autor: NNFOF » śr cze 04, 2014 6:32 pm

mam wrażenie, że chory nie chce być chory. tylko ludzie wydają takie krzywdzące osądy. usprawiedliwiając w ten sposób swoje "SŁUSZNE" postępowanie.
nikt nie chce cierpieć. ale ludzie tylko utwierdzają chorego w tym, że jest chory. co pewnie budzi frustracja i poczucie sytuacji bez wyjścia. skoro wszyscy uważają kogoś za chorego i tak go traktują, to osoba zaczyna się tak zachowywać. i stara się robić na złość jak w tym przypadku za to, ze ludzie pod pretekstem pomocy, robią komuś krzywdę. taka reakcja obrona. ludzie zachowując się w taki sposób pogłębiają problem chorego zamiast go rozwiązać. ale rozumiem, ze tu chodzi o rozwiązanie problemu, a nie pomoc tej osobie...

Awatar użytkownika
Słonecznik1
zaufany użytkownik
Posty: 3469
Rejestracja: czw sie 16, 2012 10:13 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy można jeszcze coś zrobić?

Post autor: Słonecznik1 » śr cze 04, 2014 9:09 pm

No jak chory nie ćpa by sobie robić psychozę to czy chce być chory czy nie i tak można zwalić na chorobę bo czy taka osoba myśli racjonalnie? Ale wszysto jest względne praktycznie , dopóki nie zna się kogoś bardzo dobrze to lepiej wypowiadać się tylko teoretycznie i jako prawdopodobne .

siostraF20
bywalec
Posty: 41
Rejestracja: pt lis 13, 2009 8:25 pm

Re: Czy można jeszcze coś zrobić?

Post autor: siostraF20 » czw cze 05, 2014 12:32 am

Obserwuję rozwój choroby mojej siostry odkąd się rozpoczęła kilkanaście lat temu i stanowczo muszę stwierdzić, że im bardziej rodzice zaczęli tracić siły i odpuszczać jej leczenie, tym gorzej zaczęło się z nią dziać. Kiedyś miała remisje między epizodami, dziś trudno w ogóle mówić o stabilizacji. Coraz gorzej jest się z nią dogadać (o ile w ogóle się da), przestała dbać o higienę - to są dla mnie wyznaczniki posuwania się w chorobę. I owszem, szukam rozwiązania problemu. Jej problemu - bo traci wszystko po kolei, co ma, i naszego problemu, bo nie można podporządkowywać całej rodziny jej urojeniom.

NNFOF
zbanowany
zbanowany
Posty: 925
Rejestracja: czw sie 01, 2013 9:18 am

Re: Czy można jeszcze coś zrobić?

Post autor: NNFOF » czw cze 05, 2014 2:45 pm

Re: Czy można jeszcze coś zrobić?
możecie się z rodziną(bez siostry)zgłosić do psychoterapeuty, bo chyba potrzebujecie fachowej i profesjonalnej pomocy lekarskiej.

Awatar użytkownika
Słonecznik1
zaufany użytkownik
Posty: 3469
Rejestracja: czw sie 16, 2012 10:13 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy można jeszcze coś zrobić?

Post autor: Słonecznik1 » sob cze 07, 2014 5:58 pm

Hope w sumie dobrze pisze ,bardzo możliwe że i wam jest potrzebna pomoc.Tylko niestety ja się np. zawsze odbijałem od muru tzn. trafiałem na osoby których nie chciałem słuchać bo nie miałem do nich zaufania z różnych względów. Dobrze by było żebyście znaleźli osobę ze wsparcie której ufacie w sensie wiedzy i intencji .

siostraF20
bywalec
Posty: 41
Rejestracja: pt lis 13, 2009 8:25 pm

Re: Czy można jeszcze coś zrobić?

Post autor: siostraF20 » śr cze 11, 2014 1:02 pm

Jutro idę na spotkanie do stowarzyszenia na rzecz zdrowia psychicznego. Ma tam być też psycholog. Mam nadzieję, że pomogą. Trzymajcie kciuki. :)

Awatar użytkownika
Słonecznik1
zaufany użytkownik
Posty: 3469
Rejestracja: czw sie 16, 2012 10:13 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy można jeszcze coś zrobić?

Post autor: Słonecznik1 » sob cze 21, 2014 12:14 pm

Myślę że trzymaliśmy. Jakaś nowa motywacja i energia po spotkaniu?( to powinni dawać) . A nie wy ją sami powinniście wysysać po kątach.

siostraF20
bywalec
Posty: 41
Rejestracja: pt lis 13, 2009 8:25 pm

Re: Czy można jeszcze coś zrobić?

Post autor: siostraF20 » ndz cze 22, 2014 2:12 pm

Dzięki za wsparcie. Rzeczywiście, takie spotkania dają "kopa". ;) Na Bożym Ciele spotkałam byłego chłopaka siostry. Tego, który nagle zerwał z nią kontakt kilka lat temu a ona ciągle na niego czeka. Powiedział mi, że on też się leczy i to jego lekarz kazał mu tak postąpić. Obiecał, że doprowadzi tę sprawę do końca, ale nie wiem, czy mu wierzyć. Trochę się boję, jak siostra zareaguje na kontakt z jego strony. Ja jej nie mówiłam, że z nim rozmawiałam. Ale tak sobie myślę, że może gdyby zamknęła pewien etap w swoim życiu i przeżyła żałobę, to mogłaby pójść do przodu, a tak, tkwi w martwym punkcie i uważa, że wszystkie problemy same się rozwiążą, kiedy on wróci i z nią zamieszka. A tak się nigdy nie stanie.

Z pozytywnych zmian: siostra zaczęła współpracować. Zaczęliśmy ustalać pewne zasady panujące w domu, np. kiedy oglądamy tv, wyłączamy radio i na odwrót. No i (tu już bez żadnego wcześniejszego proszenia), włączała muzykę na cały regulator tylko wtedy, kiedy byliśmy na podwórku i ściszała, gdy wchodziliśmy do domu. Myślę, że to dużo pomogło, nikt nie był rozdrażniony, nie trzeba było do siebie krzyczeć, żeby się usłyszeć.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 18112
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy można jeszcze coś zrobić?

Post autor: cezary123 » ndz cze 22, 2014 6:57 pm

siostraF20 pisze:Na Bożym Ciele spotkałam byłego chłopaka siostry. Tego, który nagle zerwał z nią kontakt kilka lat temu a ona ciągle na niego czeka. Powiedział mi, że on też się leczy i to jego lekarz kazał mu tak postąpić
To tylko brakuje tego, żeby lekarz powiedział Twojej siostrze, żeby przestała sobie głowę zawracać tym psychicznie chorym ....
Bardzo dobrze, oby tak dalej. Czasem remisję wywołuje jakiś silny wstrząs, albo sytuacja życiowa, kiedy już nie ma czasu na głupoty.

Wróć do „mój brat/siostra jest chory/a”