moja siostra - prosze pomóżcie

Moderator: Moderatorzy zwykli

Awatar użytkownika
zbyszek
admin
Posty: 7630
Rejestracja: ndz lut 02, 2003 3:24 am
Status: webmaster
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa
Nastrój:

Post autor: zbyszek » ndz wrz 03, 2006 10:34 am

Agresja Pani siostry sprawia wrażenie, jakby była powodowana urojeniowymi przeświadczeniami, według których rodzice, lub inne osoby z otoczenia wyrządzali jej jakąś krzywdę. To przypomina typowy początek schizofrenii.
Według mnie powinna Pani koniecznie udać się z siostrą powtórnie do lekarza psychiatry.

Często w rodzinie ludzie reagują na jakieś problemy i naciski ustąpieniem, przyznaniem racji, przeproszeniem za wizytę u lekarza ! Taka reakcja jest całkiem ok, bo świadzczy o życzliwości i wyrozumiałości, jednak nie powinna przeszkodzić w rzetelnej, chłodnej ocenie faktów. Proszę w tej ocenie nie bać się konsekwencji, bo to nic innego jak chowanie głowy w piasek.
Jakby nie było każda choroba nieleczona jest wiele gorsza, niż leczona.
Także lekarz (psychiatra) nie wrządza nikomu krzywdy, choć tak wydaje się z początku sporej części chorych na schizofrenię.

Według mnie powinna Pani dowiedzieć się wiele więcej na temat schizofrenii i przekazywać tą wiedzę siostrze i rodzinie, bo objawy tej choroby są dla wszystkich zaskakujące i z początku nikt nie wie jak sobie z nimi poradzić. Świadomość jest decydująca.

Według mnie wszystko wskazuje na to, że Pani siostra będzie potrzebowała leków psychotropowych.

Proszę pisać na tym forum co Pani przedsięwzięła, jak rozwinęła się sytuacja.

ps. proszę nie pomylić psychiatry z psychologiem to dwie różne dziedzny !
Ostatnio zmieniony ndz wrz 03, 2006 2:31 pm przez zbyszek, łącznie zmieniany 1 raz.

Gość

Post autor: Gość » ndz wrz 03, 2006 1:32 pm

...
Ale dala sie zabrac, od jakiegos czasu mowilismy jej o lekarzu, ale nie chce sluchac. Mama zaprowadzila ja do lekarza, do psychiatry, wybuchnela na ulicy, wsciekla sie niesamowicie, ale weszla do gabinetu i powiedziala pani doktor ze nie ma jej nic do powiedzenia bo jest zdrowa.
Po tym wszystkim mama ja przeprosila i jest teraz u rodzicow nie ucieka -okolo 2 tygodni.
Siedzi, rozwiazuje krzyzowki, czyta, w niczym nie pomaga, codziennie wieczorem ma napady agresji, mowi straszne rzeczy, straszne, nienawidzi mamy, mnie, wczoraj nas bila.
Nie wiemy co robic, ona dzisiaj pewnie ucieknie.
I co dalej.
Dostala sie na nowy kierunek dzienny, ale mowi ze swoja misje w tym miescie juz zakonczyla i chce studiowac zaocznie lub wieczorowo, nie wiemy jak na nia regaowac i jak z nia postepowac. caly czas mowimy jej o lekarzu, ale ona sie wscieka jeszcze bardziej.
...
Zbyszku poproś lekarza o znacznie większą dawkę neuroleptyków - tak dla własnego dobra - abyś dłużej już nie był w stanie wypisywać tych swoich idiotyzmów :D na forum ...

Awatar użytkownika
zbyszek
admin
Posty: 7630
Rejestracja: ndz lut 02, 2003 3:24 am
Status: webmaster
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa
Nastrój:

Post autor: zbyszek » ndz wrz 03, 2006 2:09 pm

Gościu prawdopodobnie wydaje ci się, że jeśli ktoś wścieka się na myśli o psychiatrze, na wizycie nie chce rozmawiać i zaraz wychodzi to oznacza, że nie potrzebuje jego pomocy. Czy tak o tym myślisz ?
Zwróć jednak uwagę, że odrzucenie choroby, wściekłość na wszelkie skojarzenia z leczeniem to charakterystyczne cechy schizofrenii, bo świadczą o przeżywaniu urojonego zagrożenia, tak jakby lekarz psychiatra komuś miał zaszkodzić a wizyta była potwarzą, lub czymś strasznie obraźliwym, a przecież tak nie jest !

Gościu, czy ty też odczuwasz tą wściekłość na skojarzenie z leczeniem ?

Gość

Post autor: Gość » ndz wrz 03, 2006 2:22 pm

Gościu prawdopodobnie wydaje ci się, że jeśli ktoś wścieka się na myśli o psychiatrze, na wizycie nie chce rozmawiać i zaraz wychodzi to oznacza, że nie potrzebuje jego pomocy. Czy tak o tym myślisz ?
Nie, drogi Zbyszku
Zwróć jednak uwagę, że odrzucenie choroby,
jakej choroby? co jest choroba orzeka wg. ciebie (w to wierzysz) psychiatra, a nie rodzina ...
... wściekłość na wszelkie skojarzenia z leczeniem to charakterystyczne cechy schizofrenii, bo świadczą o przeżywaniu urojonego zagrożenia, tak jakby lekarz psychiatra komuś miał zaszkodzić a wizyta była potwarzą, lub czymś strasznie obraźliwym, a przecież tak nie jest !
ty pewnie np. i wszystkich zwolenników antypsychitrii faszerowałbyś neuroleptrykami - bo to, z tego co napisałeś - objaw choroby!

Zbyszku, osoba o której mowa jest dorosła, a z godnie z obowiazującymi normami społecznymi wyrażonymi obowiązującym w Polsce prawem, to czy ktoś wierzy w pomoc psychiatii, czy nie jest kwestią jego wyboru .... A również psychiatria przyznaje sobie prawo igerencji wbrew woli "pacjenta" tylko wówczas gdy ten łamie obowiązujące normy ...

Ty tym co napisałeś dałeś wyraz zarówno niezrozumienia obowiązujących norm jak i brakiem zdrowego rozsądku ...

Stąd mój apel :D do Ciebie - pomóż sobie, nie oszukuj lekarza, poproś o większą dawkę neuroleptyków - wszak ty wierzysz w zbawienną moc farmakologii :wink:

Pi
zarejestrowany użytkownik
Posty: 26
Rejestracja: śr sie 09, 2006 12:03 am

Post autor: Pi » ndz wrz 03, 2006 10:19 pm

Aga, tu pewnie konieczna będzie terapia; gwałtowna potrzeba ludzi, którym Twoja siostra zaufa, będzie się mogła otworzyć, zrozumieć siebie samą i to, co się dzieje wokół. Nadal za mało wiemy o niej, a w realu są większe możliwości... Nie powinno to być siłowe działanie, ani wbrew siostrze ale jednak rozeznanie psychologa jest niezbędne...

Pi
zarejestrowany użytkownik
Posty: 26
Rejestracja: śr sie 09, 2006 12:03 am

Post autor: Pi » ndz wrz 03, 2006 10:21 pm

Aha, i im szybciej, tym lepiej!

E.

Post autor: E. » pn wrz 04, 2006 1:13 am

Zbyszku, bardzo cenie sobie Twoje zdanie, ale uwazam ze w tej kwestii sie mylisz. nie kazda nienaiwsc do rodziny, nie kazde przeswiadczenie, ze rodzice nas skrzywdzili ma podstawy w urojeniach. ja nie neguje tego, ze psychiatra by sie przydal, dlatego podsunelam rozwiazanie wizyty domowej. mysle tez ze psycholog potrafi odroznic mlodzienczy bunt od poczatkow schi i jesli dziewczyna nie odmawia konkatku z psychologiem, to niech na razie chodzi do psychologa. mysle,ze dobry psycholog, jesli zauwazy jakies aberracje, poinformuje o tym rodzine i bedzie probowal naklonic pacjentke do leczenia.
ja bylam taka sama- tez mialam okres ze chcialam rzucic szkole (nie rzucilam nie ze wzgledu na to, ze sie zastanowilam, ale dlatego, ze jako niepelnoletnia musialam realizowac obowiazek szkolny nad czym czuwal kurator), tez nie mialam prawie zadnych znajomych, tez myslalam, ze wszyscy wokol mnie nie cierpia, w glebi duszy czuja do mnie pogarde, dlatego unikalam kontakow. tez bylam bardzo zamknieta, strasznie przejmowalam sie kazdym niepowodzeniem, bylam pewna, ze o calej mojej gafie za tydzien beda mowic wszyscy znajomi. moi rodzice byli podobni- chuchali na mnie i dmuchali, a ja przez to nienaidzilam ich jeszcze bardziej, myslac sobie, ze maja mnie za strasznie slaba i delikatna i czulam do nich niechec za to, ze wychowali mnie na kogos, kto nie umie radzic sobie z zyciem. tez mialam napady szalu, tez wyzwyalam rodzine, krzyczalam, ze ich nienawidze, niszczylam sprzety domowe, rzucalam kwiatkami przez okno. nienawidzilam mojej rodziny, nienawidzilam tym bardziej, im bardziej oni okazywali mi zainteresowanie i przy mnie plakali, prosili, bym sie zmienila.
ja bylam jeszcze gorsza- cielam sie, uciekalam z domu, ciagle prowokowalam bojki, mam za soba probe samobojcza.

wydaje mi sie, ze historia bardzo podobna.
jednak nie mam schizofrenii- mam wlasnie zaburzenia osobowosci typu borderline.

naprawde nie kazdy musi miec urojenia.

Awatar użytkownika
zbyszek
admin
Posty: 7630
Rejestracja: ndz lut 02, 2003 3:24 am
Status: webmaster
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa
Nastrój:

Post autor: zbyszek » pn wrz 04, 2006 7:39 am

E. pisze:mysle tez ze psycholog potrafi odroznic mlodzienczy bunt od poczatkow schi
psycholog w ogóle nie wypowie się na temat swoich ewentualnych podejrzeń co do schizofrenii, wyprze je, powie, że to nie jego dziedzina, a w najlepszym razie odeśle ws. diagnozy do psychiatry !

Gość

Post autor: Gość » pn wrz 04, 2006 11:15 am

Zbyszku zarówno psychiatra jak i psycholog są równie "obiektywni", bo są ludźmi :D nie obawiaj się! - jadą na tym samym wózku (to ta sama religia).

Gość

Post autor: Gość » ndz gru 31, 2006 1:49 am

Niestety, ponownie musiałam poszukac tego forum ...

Jest źle, bardzo źle, coraz gorzej. To niestety choroba. Urojenia są coraz większe, ataki agresji w okresie światecznym były codziennie. Boi się ludzi, nienawidzi wszystkich wokół. dana osoba jest wrogiem, rzucila urok, zniszczyła jej życie. Jednocześnie nie potrafimy na tyle do niej dotrzec zeby zrozumiala ze jest jakis problem. Niestety. Nie chce isc do lekarza. Wygania mnie z domu rodzinnego, nienawidzi mnie, jest agresywna i silna. Pobila tate. nie dal jej rady.
Nie wiemy co mamy robic, jak do niej dotrzec, czy po prostu odciac kase i postawic warunek ze jak pojdzie do lekarza to bedzie dalej studiowala. A jesli nie to nie dostanie kasy. Ale z drugiej strony nie chcialabym skazywac rodzicow na obcowanie z nia na codzien, wiec niestety pozbycie sie jej z domu na jakis czas na chwile pozwoli zapomniec o problemie. Co robic ? Jest tak agresywna i strasznei zlosliwa ze nawet nie jest mi jej szkoda, a po prostu jej nie lubie.
I najbardziej szkoda jest mi rodzicow. Boli mnie serce jak na nich patrze.

Chors
zaufany użytkownik
Posty: 1707
Rejestracja: śr wrz 20, 2006 1:15 pm
Lokalizacja: United States of Love

Post autor: Chors » ndz gru 31, 2006 2:06 pm

Przy kolejnym ataku agresji zadzwoń po policję i pogotowie, zabiorą ją, wsadzą do szpitala i będzie musiała się leczyć. To może jej tylko pomóc, nie wahaj się, wiem że to radykalny krok ale chyba najlepszy w tej sytuacji.

Awatar użytkownika
zbyszek
admin
Posty: 7630
Rejestracja: ndz lut 02, 2003 3:24 am
Status: webmaster
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa
Nastrój:

Post autor: zbyszek » ndz gru 31, 2006 4:58 pm

Anonymous pisze:To niestety choroba. ... po prostu jej nie lubie.
Pani siostra jest według Pani chora, a zwlekała Pani z potrzebną pomocą medyczną, aż do momentu, kiedy w ogóle przestała ją Pani lubić ! - Dlaczego ?
Moim zdaniem powinna Pani rzetelenie odpowiedzieć na to pytanie dla siebie samej. Ja mogę tylko przypuścić, że powodem jest fakt, że Pani siostra szantażuje Panią wybuchem agresji.
Dlaczego warto odpowiedzieć na to pytanie ? - Bo warto racjonalnie ocenić możliwości Pani i rodziny pomocy siostrze. Możliwe, że cała rodzina potrzebuje pomocy psychologicznej, skoro pozwoliła, że sprawy zaszły tak daleko.
Chory potrzebuje cierpliwości, życzliwości. Jeśli Pani samej brak już cierpliwości oznacza to, że w przypadku Pani rodziny działać może negatywny mechanizm.

Ktoś mówił kiedyś, że lepiej zakończenie z tragedią niż tragedia bez końca.
W Pani przypadku tragedia już ma miejsce, chodzi o to, żeby nie rosła. Jedynym wyjściem jest prawidłowe leczenie. Zwlekając z nim tragedia zwiększa się.

'

Post autor: ' » ndz gru 31, 2006 6:48 pm

:arrow:
Ostatnio zmieniony wt wrz 18, 2007 1:11 pm przez ', łącznie zmieniany 1 raz.

Gość

Post autor: Gość » ndz gru 31, 2006 6:54 pm

mifredo pisze:Nie ma innego wyjścia, jezeli chory zagraża sobie i środowisku,
jak tylko wezwanie karetki
:shock: zawsze myślałem, że sąd i policja ...

[quote"mifredo"]Mój ojciec kiedys w szale porabał siekierą stół. [/quote]

jeśli to był jego stół, to nikomu nic do tego! dla tego takie sprawy powinien rostrzygać ktoś kompetentny - sąd i prawo, a nie psychiatra :D

'

Post autor: ' » ndz gru 31, 2006 7:34 pm

:arrow:
Ostatnio zmieniony wt wrz 18, 2007 1:13 pm przez ', łącznie zmieniany 1 raz.

Wróć do „mój brat/siostra jest chory/a”