Nie radzę sobie już ... : (

Moderator: Moderatorzy zwykli

fuKs
bywalec
Posty: 1758
Rejestracja: sob maja 12, 2012 4:44 am
płeć: mężczyzna

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: fuKs » czw mar 28, 2013 10:58 am

Mówisz że jest chory tylko na jesień i zimę. To zaproponuj mu układ w którym będzie tylko przez ten okres brał leki. Wytłumacz mu że wam jest ciężko, gdy nie jest w dobrym stanie.
Powiedz że za te papierki ze szpitala może dostać rentę.

*Myślę że najważniejszym jest zrozumienie i gdyby miało ono odpowiedni poziom, dało by się żyć i bez leków.- Ale to tylko domysły i chyba nie są warte uwagi, szczególnie jeśli padają z ust osoby z metką: [psychicznie chory] tudzież [ćpun] czy inny popapraniec.

Sam boję się że skończę jak niedawno sławny w internecie ~"Woda ziemia hemoglobina proszki kurde, nie? taka sytuacja"


Do mnie mówili też, że z każdym kolejnym nawrotem będzie co raz gorzej.
Jest mnóstwo argumentów za leczeniem się, choć nie są to same plusy. W perspektywie życia które zostało trzydziestoletniemu mężczyźnie lepiej jest brać leki.

Czytaj forum, wnioskuj i znajdź rozwiązanie, tylko tyle mogę powiedzieć.


PS: Chodziłem na terapię - byłem tylko na czterech czy trzech spotkaniach. Także nie wymagaj od braciszka za wiele, bo to on ma wymagać od siebie.
Tu wielu chce być tylko zwyczajnym człowiekiem - zwyczajnie witać dzień białym mlekiem i czarnym chlebem.

edytka86
zarejestrowany użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: sob mar 23, 2013 11:22 pm

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: edytka86 » sob mar 30, 2013 10:40 am

Chciałam się z wami podzielić tym co teraz się dzieje,myślę że jestem wam to winna po tylu fantastycznych wypowiedziach i wsparciu z waszej strony...
Otóż..
Brat miał bardzo silny atak... zagrażał życiu swojemu i naszemu...chciał skoczyć z 4 piętra,ganialiśmy go po całym mieście..był agresywny : (..... ale na szczęście była z Nim rodzina... zainterweniowaliśmy na szczęście w porę.. przyjechało pogotowie ,zabrali go i już jest bezpieczny...

: ) jesteśmy z Nim w szpitalu codziennie przez cały dzień,żeby wiedział że nie jest sam.. szczególnie w tym okresie świątecznym : (.. i po braniu leków wreszcie to jest mój kochany braciszek.. uśmiecha się ,żartuje , ma świadomość tego że musieliśmy tak postąpić... stwierdził że był już na samym dnie...i że to był ostatni moment na interwencję : ) : ) uśmiech sam ciśnie mi się na usta... dostał leki, jest spokojny ,nie ma omamów,urojeń.. jest taki jak być powinien.No i wraz z tą normalnością.... wróciła do Niego jego dziewczyna... [pomogła nam z Nim jak miał atak- nigdy nie odpuściła,chciała mu tylko dać czas]Święta spędzimy u Niego w szpitalu wszyscy razem... także kochani DZIĘKUJE WAM WSZYSTKIM ZA SŁOWA WSPARCIA... miejmy nadzieję,że będzie już tylko lepiej... ja zaczęłam w to znów wierzyć... On zresztą też : ) !: ) : ) : ) : )

Awatar użytkownika
Paranoja
bywalec
Posty: 495
Rejestracja: śr sty 16, 2013 1:21 am
Lokalizacja: górki

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: Paranoja » sob mar 30, 2013 10:45 am

Gratuluję i cieszę się razem z Wami :)
Trzymam kciuki za brata :)

I sobie życzę nieśmiało, żeby mój były też trafił do szpitala. Szkoda, że musi dojść do jakiegoś takiego zdarzenia, żeby mogli go dopiero zabrać.

Mam pytanie, być może już to pisałaś, ale może nie doczytałam dokładnie, jak długo brat się nie leczył? Chodzi mi o to, że piszesz, że juz jest dobrze, że się uśmiecha. Zastanawia mnie, czy nawet późne leczenie daje taką skuteczność, że po podaniu leków człowiek wraca do "normalności".

edytka86
zarejestrowany użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: sob mar 23, 2013 11:22 pm

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: edytka86 » sob mar 30, 2013 10:54 am

Mój brat chory jest od 7 lat,natomiast lekow nie bierze od samego początku choroby... ale w jego przypadku ta choroba nasilała się jesienia do wiosny ... i w tym roku tak na prawdę bylo z nim az tak zle.. wczesniejsze lata byly lagodniejsze .widać ta choroba w nim nie byla az tak poglebiona że po dwóch dniach brania lekow wraca do siebie... nie mam pewnosci ze tak bedzie dalej.. ale nadzieje mam i to najwazniejsze

Sylwia+
zarejestrowany użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: sob sty 19, 2013 2:45 am

Re: Nie radzę sobie już ... : (

Post autor: Sylwia+ » ndz kwie 28, 2013 8:17 pm

Hej,
Bardzo mnie poruszyła, historia twojego brata i twojej rodziny. Sama jestem chora i na mnie podziałało to, że ktoś z mną porozmawiał i przedstawił sytuacje w której jestem chora jako problem który się zdarzył nie zawiniony przez nikogo po prostu problem i aby go rozwiązać należy brać leki i to jest rozwiązanie. Schizofrenia to nie jest choroba terminalna są na nią dzięki Bogu leki i dzięki nim da się żyć normalnie. A najgorsze co może się zdarzyć to być nie doleczonym- twój brat będzie wiedział o czym mówię gdy się żyje w połowie w psychozie a w połowie w normalnym życiu. Pozdrawiam Sylwia mam nadzieję że teraz będzie tylko lepiej.

Wróć do „mój brat/siostra jest chory/a”