Moja przyjaciółka

Awatar użytkownika
Kiara
zarejestrowany użytkownik
Posty: 15
Rejestracja: śr paź 10, 2012 12:28 pm

Moja przyjaciółka

Post autor: Kiara »

Mam chorą przyjaciółkę, niedawno trafiła do szpitala w Tworkach, a wyszła z rozpoznaniem "zespołu paranoidalnego". Znam ją od liceum (dziś mamy po 20 parę lat) i od tego czasu była to dla mnie jedna z bliższych osób. Niestety od kiedy rozpoczęła trudne studia bardzo się zmieniła. Zaczęła się wywyższać ponad osoby spoza kręgu jej kierunku, sprawiała wrażenie "zachłyśniętej" możliwością studiowania i ciągle chciała rozmawiać na "naukowe" tematy, nie dało się z nią spokojnie pogadać na gg, by nie usłyszeć że zdanie które właśnie do niej napisałam jest niepoprawne stylistycznie/brakuje w nim znaków interpunkcyjnych etc.
Wszystko wiedziała najlepiej i wszystkich pragnęła pouczać... Podczas spotkania z nią często słyszałam aż nadto krytyki na swój temat. A to źle się ubrałam, to znowu studiuję mało przyszłościowy kierunek, moje paznokcie są źle pomalowane, a w ogóle to wydaję się być mało inteligentną osobą :shock: W pierwszej chwili zapytałam dlaczego tak sądzi, czemu mi to wszystko mówi. W odpowiedzi dostałam "jestem twoją przyjaciółką kto inny mógłby ci to powiedzieć" "ostatnio zaczęłam mówić ludziom to co o nich naprawdę myślę". No i rzeczywiście- nie tylko mnie obrzucała non stop nieprzychylnymi uwagami i krytyką, wiele osób odsunęło się od niej gdyż "stała się przemądrzała i jechała po wszystkich wokół sama nie widząc własnych błędów". Zawsze postępowała nieco egoistycznie, ale od kiedy rozpoczęła studia jej egoizm sięgnął zenitu...pamiętam jak kiedyś znajoma poważnie zachorowała i wszyscy w jej otoczeniu zbierali pieniądze na jej leczenie. Moja przyjaciółka stwierdziła, że "nie ma zamiaru przeznaczyć na to kasy, gdyż właśnie zaplanowała sobie kupno drogiej sukienki!". To było straszne...zwłaszcza,że zawsze miałam ją za osobę empatyczną, wielkoduszną, która wprawdzie czasem bywa egoistką, ale absolutnie nie jest pozbawiona zwykłych ludzkich uczuć.
Przed wszystkimi wokół ciągle grała...ładnie się ubierała i malowała, starała się wywrzeć wrażenie osoby inteligentnej, zadbanej i wykształconej. Do tego doszedł fakt, że do mnie potrafiła przyjechać zapłakana w dresie i przez jeden wieczór narzekać na swoją uczelnię i życie, często wtedy wspominała że pragnie się zabić.
Sądziłam, że dziewczyna po prostu ma ciężką sytuację, bo w jej domu nigdy nie było za ciekawie (jej mama ponoć choruje na jakąś chorobę psychiczną), brat pije codziennie, do tego jej duże ambicje, trudne studia...i mimo, że stawała się coraz bardziej toksyczna chciałam jej w jakiś sposób pomóc. Próbowałam przekonać ją, by zaczęła mieszkać sama, zastanowiła się czy kierunek, który wybrała nie jest zbyt przytłaczający...
Któregoś dnia przyjechała do mnie w odwiedziny, niby miałyśmy napić się kawy i spokojnie oglądać filmy, a stałam się świadkiem jej wielkiego "wybuchu". Zaczęła opowiadać o swoich problemach, potem prawić morały...w jej języku było wiele z "sałaty słownej", potem wyszła na balkon, wróciła i stwierdziła, że ktoś jej kazał z niego skoczyć. Trochę wypiła więc stwierdziłam, że mógł być to efekt tego. Potem płakała, histeryzowała, a następnego dnia była w bardzo podłym nastroju. Chciałam ją pocieszyć, ale nie bardzo mi się to udało. Pojechała do domu, a miesiąc później zadzwoniła z informacją, że została przewieziona do szpitala psychiatrycznego, bo miała "atak", że pierwszych 2 tygodni pobytu kompletnie nie pamięta bo dostała bardzo silne dawki leków i leżała zapięta w pasy. Wspomniała jeszcze, że dostała abilify, solian i zerdox...
Byłam w ogromnym szoku...jakiś czas temu odwróciłam się od niej, gdyż stwierdziłam, że przez studia bardzo się zmieniła i stała się egoistyczną, toksyczną osobą... Czy to możliwe, by coś co odebrałam jako egoizm, toksyczność było jedynie objawem choroby? Proszę o jakiś komentarz do tego co napisałam

Awatar użytkownika
sophie
zaufany użytkownik
Posty: 4253
Rejestracja: czw wrz 27, 2012 10:29 pm

Re: Moja przyjaciółka

Post autor: sophie »

Ja tez mam zespol paranoidalny. Fajne :D
Przyjaciolka bedzie miala byc moze schizofrenie, bo ja tez to mam.
To chyba prawda, ze sie nie chce z tego wyleczyc.
W koncu schizofrenia jest choroba nieuleczalna.
Trzeba nad nia zapanowac ;)
Przyjaciolka jest chyba zakrecona.
Ale najlepiej niech tego nie pokazuje bo ja zamkna w szpitalu.
Trzeba brac prochy i starac sie zeby nie spac po nich.
Chociaz nie na wszystkich podobnie dzialaja.
W moim przypadku to mozna sie przyzwyczaic.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 19747
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Moja przyjaciółka

Post autor: cezary123 »

Kiara pisze: Sądziłam, że dziewczyna po prostu ma ciężką sytuację, bo w jej domu nigdy nie było za ciekawie (jej mama ponoć choruje na jakąś chorobę psychiczną), brat pije codziennie, do tego jej duże ambicje, trudne studia...i mimo, że stawała się coraz bardziej toksyczna chciałam jej w jakiś sposób pomóc. Próbowałam przekonać ją, by zaczęła mieszkać sama, zastanowiła się czy kierunek, który wybrała nie jest zbyt przytłaczający...
Któregoś dnia przyjechała do mnie w odwiedziny, niby miałyśmy napić się kawy i spokojnie oglądać filmy, a stałam się świadkiem jej wielkiego "wybuchu". Zaczęła opowiadać o swoich problemach, potem prawić morały...w jej języku było wiele z "sałaty słownej", potem wyszła na balkon, wróciła i stwierdziła, że ktoś jej kazał z niego skoczyć. Trochę wypiła więc stwierdziłam, że mógł być to efekt tego. Potem płakała, histeryzowała, a następnego dnia była w bardzo podłym nastroju. Chciałam ją pocieszyć, ale nie bardzo mi się to udało. Pojechała do domu, a miesiąc później zadzwoniła z informacją, że została przewieziona do szpitala psychiatrycznego, bo miała "atak", że pierwszych 2 tygodni pobytu kompletnie nie pamięta bo dostała bardzo silne dawki leków i leżała zapięta w pasy.
Czynnikiem wyzwalajacym epizod schizofrenii jest nagły niezwalczony stres.
W sprzyjających okolicznościach nigdy by nie zachorowała.
Nie wiadomo jakie są przyczyny schizofrenii, a tylko jakie są czynniki ryzyka.Inne osoby w takich samych warunkach przecież nie chorują.
Być może to był tylko jeden ostry epizod i wszystko z czasem wróci do normy.

Awatar użytkownika
Kiara
zarejestrowany użytkownik
Posty: 15
Rejestracja: śr paź 10, 2012 12:28 pm

Re: Moja przyjaciółka

Post autor: Kiara »

Dzięki za odpowiedzi:)
Również mam wrażenie, że był to tylko epizod choć przyznaję, że przyjaciółka w ogóle jest dość zakręcona i wydaje mi się, że ma osobowość podatną na tego typu zaburzenia. Zastanawiam się jak mogłabym jej pomóc. Oczywiście staram się być przy niej, pomagać jeśli zajdzie taka potrzeba... Poza tym wydaje mi się, że temat choroby jest dla niej dość niewygodny, więc nie poruszam go o ile ona sama nie zacznie.
Radzi sobie chyba dosyć dobrze, po wyjściu ze szpitala cały czas bierze leki, kontynuuje studia w trybie dziennym i zaczęła jeszcze jedne- zaoczne. Zachowuje się zupełnie normalnie i mam nadzieję, że tak już pozostanie

Wróć do „mój brat/siostra jest chory/a”