dziecko dwóch schizofreników

  -TMOVE_BUTT AMOVE_BUTT SMOVE_BUTT
malinka
zarejestrowany użytkownik
Posts: 12
Joined: Fri Aug 12, 2011 11:51 pm

dziecko dwóch schizofreników

Postby malinka » Sat Aug 13, 2011 12:04 am

Jestem dzieckiem dwóch schizofreników. Jestem już osobą dorosłą, załozyłam rodzinę. Żyję w ciągłym strachu że zachoruję. Czytam wypowiedzi osób zagrożonych ta choroba ale nikt nie pisze że ma obydwoje rodzicow chorych. Zawsze tylko ojciec lub mama. Czy jestem sama?? Nikt wiecej nie jest w tak beznadziejnej sytuacji jak ja?? Chyba na razie jest ze mna wszystko ok ale wiem że w tej chorobie nie ma sie swiadomosci własnej choroby wiec nie wiem czy moje zachowanie oceniam na normalne czy jest takie rzeczywiscie.
Nie wiem czy to ma znaczenie ale mój ojciec zachorowal we wczesnej mlodości jak mnie jeszcze nie było na świecie (czyli zostałam poczeta przez chora juz osobę) a matka zachorowała jak bylam w wieku przedszkolnym? Czy to ze moja matka zachorowala później zmniejsza moje szanse (procentowo) na zachorowanie?
Moje główne pytanie jakie chcę Wam wszystkim zadać to JAK ŻYĆ ŻEBY CHOROBA SIĘ U MNIE NIE UJAWNIŁA???
Wiem że mam duże predyspozycje genetyczne dlatego chcialabym żyć jak najbardziej prawidlowo żeby nie zachorować - ale jak??
Czego się wystrzegać?
Czego robic mi nie wolno a co robic powinnam?
Jedno podpowiada mi moja intuicja - nie powinnam życ w leku przed chorobą ale to jest silniejsze ode mnie i nie ma dnia żebym o tym nie myslala, i nie ma dnia żebym sie nie zastanawiała czy to co robie jest normalne.
Proszę poradźcie mi.

User avatar
hvp2
zaufany użytkownik
Posts: 8776
Joined: Sun Nov 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna

Re: dziecko dwóch schizofreników

Postby hvp2 » Sat Aug 13, 2011 12:48 am

Masz przecież około 60% szans na to, by nie zachorować!!!
Ponadto założyłaś rodzinę, czyli przeszłaś przez ślub, masz (zapewne) stabilną sytuację osobistą. To już ominięcie kilku raf, które innych przyprawiają o chorobę.

Myślę, że prowadząc normalne uregulowane życie z każdym rokiem będziesz się coraz bardziej oddalać od perspektywy zachorowania. I tak przez całe dorosłe życie, aż do menopauzy, która może być kolejnym okresem niebezpiecznym (nie powinnaś wtedy np. zażywać leków przeciwdepresyjnych, bo one mogą aktywować psychozę).

To jest oczywiście tylko moim zdanie. Jestem tylko wieloletnim pacjentem, który przeczytał na ten temat wszystko, co mu przez lata wpadało w ręce...

Życzę szczęścia! :)

Życzę Ci również, abyś miała wokół siebie dużo bliskich ludzi, przyjaciół, bo schizofrenia jest chorobą biorącą się przede wszystkim z samotności. Więc, na pytanie "Jak żyć?" odpowiadam: "Podtrzymuj kontakty z ludźmi". :idea:
A tak naprawdę jest to cel na całe lata!!!

malinka
zarejestrowany użytkownik
Posts: 12
Joined: Fri Aug 12, 2011 11:51 pm

Re: dziecko dwóch schizofreników

Postby malinka » Sat Aug 13, 2011 12:35 pm

Dziękuje bardzo za optymistyczna odpowiedź. Pisze Pan że mam 60% szans żeby nie zachorować ale często piszą że tylko 50% . Są różne opinie na ten temat.
Mam pytanie odnośnie podtrzymywania kontaktów z ludźmi, które są według Pana bardzo ważne - czy powinnam je "na siłę" podtrzymywać mimo, że wolę po pracy spędzać czas jedynie w towarzystwie męża i dziecka?
Spotykam się z ludźmi w pracy i to już jest dla mnie na tyle męczące że ostatnia rzecza na jaką mam ochotę to spotkanie towarzyskie.
Nie lubię, męczy mnie to i stresuje. Czy wówczas również powinnam utrzymywać kontakty towarzyskie - tak za wszelką cene "bo to normalne"?
Pozdrawiam

User avatar
hvp2
zaufany użytkownik
Posts: 8776
Joined: Sun Nov 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna

Re: dziecko dwóch schizofreników

Postby hvp2 » Sat Aug 13, 2011 12:54 pm

Osobiście nie uważam, aby jeden człowiek, nawet ten najbliższy, był w stanie zaspokoić 100% kontaktów ze światem drugiej osoby. A przecież "podtrzymywanie kontaktów" nie musi być częste, ani intensywne. Sam mam osoby, które uważam za moich przyjaciół z którymi widuję się raz na kilka lat, a "na co dzień" wymieniam jakieś e-maile, co kilka miesięcy, a jedynie sporadycznie korespondencja się zagęszcza (aż do kolejnej kilkumiesięcznej przerwy). W realu spotykam się z niektórymi przyjaciółmi raz na pół roku, bo przecież mają oni swoje rodziny, życie zawodowe, odrębne zainteresowania...

Istnieje takie pojęcie jak "sieć społeczna". U osób ze schizofrenią jest ona szczątkowa lub nie ma jej wcale. U ludzi zdrowych może ona liczyć nawet kilkadziesiąt osób (w co mnie - jako schizofrenikowi - trudno uwierzyć!).
Rzecz w tym, że taką "sieć społeczną" tworzy się całymi latami!!!
Za to potem, w razie jakichś problemów jest się kogo poradzić na przykład.

User avatar
marek-sportowiec
nadużywający
Posts: 372
Joined: Thu May 25, 2006 2:11 pm
płeć: mężczyzna
Location: olimpiada

Re: dziecko dwóch schizofreników

Postby marek-sportowiec » Sat Aug 13, 2011 2:11 pm

Na to wychodzi, że rodzice zdrowi i Ty! Nie martwcie się niczym! Twoje wnuki też będą zdrowe!
Pierwsza wojna atomowa nadchodzi! Nie pomogą pojazdy czy broń palna! Armia jest zbyteczna! Wojacy się nie przydadzą! Zasobów coraz mniej, bo są marnotrawione bezlitośnie przez samego człowieka!
Puss djevel Dreng, øl rødhåret bjørn.
taurus-piskus

malinka
zarejestrowany użytkownik
Posts: 12
Joined: Fri Aug 12, 2011 11:51 pm

Re: dziecko dwóch schizofreników

Postby malinka » Sat Aug 13, 2011 3:25 pm

Nie rozumiem wypowiedzi powyżej. Dlaczego "wychodzi" że rodzice zdrowi? Czyi rodzice?
Moi rodzice są chorzy. Mają stwierdzoną schizofrenie paranoidalną. Każde z nich było już kilka razy w szpitalu. Zabierano ich z domu w kaftanach bezpieczeństwa - ojca bo był niebezpieczny dla otoczenia, a matkę ponieważ chciała skrzywdzic siebie. Niby obydwoje maja taki sam rodzaj schizofrenii a na codzień zachowuja sie inaczej, są zupełnie odmienni.
Nie o moich rodzicach jednak chcialabym podyskutować ale o zapobieganiu dziedziczenia schizofrenii przez takie osoby jak ja.

Marys
zarejestrowany użytkownik
Posts: 7
Joined: Tue Jul 27, 2010 8:41 pm

Re: dziecko dwóch schizofreników

Postby Marys » Sun Aug 14, 2011 1:50 pm

Witaj,
nikt nie da Ci gwarancji, że nie zachorujesz, tak samo jak ja nie mam gwarancji, że ja nie zachoruję choć nie mam potencjału genetycznego. Zachowałaś krytycyzm co jest ważne. Martwi mnie tylko to, by ciągły strach i oczekiwanie na "wybuch" psychozy nie stał się Twoją obsesją a co za tym idzie by nie doprowadziło to do choroby. Wiem, że łatwo jest mówić, lecz lęk jest tak duży, gdy widzi się rodziców, gdy widzi się potencjalną przyszłość, jednak na obecną chwilę zakładam, że psychozy nie masz, jesteś silniejsza bo masz namacalny obraz choroby, jak również potencjał we własnej rodzinie. Można powiedzieć: "żyj normalnie" ale co tak naprawdę jest normalne? :) Kiedyś ktoś mi powiedział, że schizofrenia to choroba duszy i jej wielkiego cierpienia, bo człowiek uciekając od okropności (subiektywnej oczywiście) życia realnego ucieka w wewnętrzny świat stworzony przez siebie. Nie wiem czy to co napiszę, jest trafne sama oceń, ale może warto spróbować (choć myślę, że właśnie to robisz) zakotwiczyć się w realnym świecie, mimo tego, że nie zawsze jest pięknie, nie zawsze wszystko wychodzi tak jakbyśmy tego chcieli zawsze idzie zrobić coś lepiej, inaczej, Chciałabym też byś nie zrozumiała mnie źle, to, że szukasz informacji na temat choroby jest słuszne myślę, że samoświadomość jest jednym z ważniejszych czynników zdrowia ( myślę, że daje poczucie bezpieczeństwa), jednak proszę zachowaj krytycyzm jaki masz, ponieważ on również jest istotny, weź poprawkę na to, że na forum możesz znaleźć wsparcie wielu wspaniałych osób jak również możesz zostać wciągnięta w psychozę. Nie uciekaj od świata - nie zamykaj się w swoim wewnętrznym świecie a myślę, że będzie to dobry początek. Z całego serca życzę Ci by Twoje życie było NORMALNE :)
Widocznie nie można być filozofem na serio, to znaczy wyznawać filozofię własnym życiem, a nie tylko słowem. Normy społeczne są zbyt silne, by nawet największy filozof mógł się z nich wyłamać. A. Kępiński

malinka
zarejestrowany użytkownik
Posts: 12
Joined: Fri Aug 12, 2011 11:51 pm

Re: dziecko dwóch schizofreników

Postby malinka » Sun Aug 14, 2011 5:55 pm

Dziękuję za wspaniałą odpowiedź Marys.
Rzeczywiście nie byłam nigdy w stanie psychozy.
Obecnie jedyne co może mnie martwić to nadwrażliwość (a wiem że to może być niepokojące). Bardzo wszystkim się przejmuję, a najbardziej tym co pomyslą o mnie inni ludzie. Podświadomie dążę do tego aby wszyscy wokoło mnie lubili chociaż wiem że to niemożliwe. Jakiekolwiek negatywne słowa pod moim adresem trzymam w sobie długo i zadreczam się tym.

User avatar
lea
zaufany użytkownik
Posts: 2894
Joined: Sun May 31, 2009 9:52 am
Location: tunel czasoprzestrzenny

Re: dziecko dwóch schizofreników

Postby lea » Sun Aug 14, 2011 7:46 pm

.
Last edited by lea on Sat Aug 29, 2015 9:31 am, edited 1 time in total.
pustamiska pomóż klikając
walka zaczyna się w głowie

malinka
zarejestrowany użytkownik
Posts: 12
Joined: Fri Aug 12, 2011 11:51 pm

Re: dziecko dwóch schizofreników

Postby malinka » Tue Aug 16, 2011 10:31 pm

Zastanawiam się czy nie powinnam bardziej martwić się o zdrowie mojej córeczki? Czy po chorych dziadkach też jest duze prawdopodobieństwo zachorowania? Może powinnam stosować modne w obecnych czasach "bezstresowe wychowywanie"? Ale nie wiem czy sama za bardzo bym sie tym nie stresowała - juz teraz wchodzi mi na głowę. Prawie codziennie wyprowadza mnie z równowagi. Nie słucha sie mnie wcale - może taki wiek... Weroniczka ma dopiero trzy latka.
Nie mam żadnego doswiadczenia w wychowywaniu dzieci, żadnych wzorców. Mnie bardziej wychowała "ulica" niż rodzice wiec ciężko jest mi teraz być dobrym rodzicem.

malinka
zarejestrowany użytkownik
Posts: 12
Joined: Fri Aug 12, 2011 11:51 pm

Re: dziecko dwóch schizofreników

Postby malinka » Tue Aug 23, 2011 4:37 pm

dlaczego nikt mi nie chce odpisać już?

Majałza
bywalec
Posts: 101
Joined: Tue Jul 19, 2011 12:07 pm

Re: dziecko dwóch schizofreników

Postby Majałza » Tue Aug 23, 2011 9:24 pm

Witaj malinko, czytając Twoje słowa, to tak jakbym czytała trochę o sobie, bo ja odczuwam podobnie, też bardzo zależy mi na uznaniu innych i strasznie się przejmuję krytyką, a najbardziej zamartwiam się wychowaniem syna. Jest nadwrażliwy jak ja, we wczesnym dzieciństwie " trzymałam go krótko", bo też mi chciał wejść na głowę, a teraz dorasta i strasznie się buntuje.
Myślę,że małemu dziecku potrzeba dużo swobody i miłości, trzeba nauczyć się cierpliwości i stanowczości, nie bić i nie krzyczeć, a wszystko się uda. Ja niestety tego nie umiałam, a przede wszystkim byłam zbyt nerwowa i przewrażliwiona na punkcie: "co ludzie powiedzą na tak niewychowane dziecko".
Teraz wiem, że dziecko potrzebuje cierpliwej miłości i poczucia bezpieczeństwa, a słaba matka nie może tego zapewnić, bo sama potrzebuje wsparcia. Gdybym wtedy poszła po pomoc do lekarza, może teraz miałabym lepszy kontakt z synem.
Pozdrawiam.

wizjoner
bywalec
Posts: 87
Joined: Sat Jun 18, 2011 1:02 pm
płeć: mężczyzna

Re: dziecko dwóch schizofreników

Postby wizjoner » Thu Sep 01, 2011 12:36 pm

dlaczego nikt mi nie chce odpisać już?
Tylko żarliwa i szczera modlitwa do Boga może tobie pomóc ....ja tak zrobiłem bardzo pomaga ....i nie trać wiary.

dieg
zarejestrowany użytkownik
Posts: 9
Joined: Sun Jun 12, 2011 10:37 pm

Re: dziecko dwóch schizofreników

Postby dieg » Thu Sep 01, 2011 11:50 pm

Co do Twoich rodziców - szczerze współczuję, bo niestety zbyt dobrze wiem, jak trudno żyć wśród schizofreników.

Sama pozornie nie przejmowałam się potencjalnym zagrożeniem zapadnięcia na schizofrenię. Uważałam, że to mnie nie może dotyczyć, bo jestem inna niż cała rodzina (a oni nie lubią mnie i ogólnie nie akceptują, co oznacza, że jestem inna, czyli zdrowa).

Czasami żartowałam też sobie, że z całą swoją historią rodzinną mogłabym pójść do psychiatry i marszu dostałabym skierowanie do szpitala, a potem rentę, co uchroniłoby mnie od konieczności pracy w pocie, trudzie i znoju;-)

Nie miałam przyjaciół, bo nie ufałam nikomu na tyle, by móc opowiadać o sobie. Była bliska granica, której w rozmowach nie potrafiłam przekroczyć - bałam się napiętnowania. Bałam się wytykania. Bałam się mówić o moich rodzicach i reszcie mojej rodziny. O koszmarnych problemach, z którymi stykałam się na co dzień i których nie byłam w stanie przepracować. Czułam się strasznie samotna z tym wszystkim i nie było nikogo z kim mogłabym dzielić swój świat. Jako dziecko i młoda dziewczyna często myślałam o samobójstwie. Wydawało mi się, że to byłoby dla mnie dobre rozwiązanie. Moje problemy skończyłyby się i nigdy nie stałabym się taka jak przeważająca większość mojej rodziny.

Kiedyś przeczytałam, że schizofrenia najczęściej ujawnia się do 35 roku życia. Po trzydziestce robiłam wszystko, żeby tylko mieć spokojną pracę i nie stresować się. "To jeszcze tylko pięć lat" - myślałam. Odliczałam kolejne lata z rosnącym poczuciem ulgi. Niby nie bałam się choroby, ale obawa przed nią przesiąkała całe moje życie. W pracy nie byłam ambitna. Byłam zachowawcza do bólu, bo nie chciałam ulegać stresowi. Miałam świadomość, że gdybym zachorowała to nie chciałabym obciążać chorobą swojego męża, a rodzina też by się mną nie zajęła, bo oni nigdy nie byli w stanie zajmować się nawet samymi sobą. "Najwyżej skończę z sobą" - myślałam i było to dla mnie jakimś pocieszeniem.

Kiedy skończyłam 35 lat poczułam ulgę. "Jestem wolna" - pomyślałam. Moje zachowanie zmieniło się. Stałam się tak otwarta, że aż czasami jest to głupie. W dużej mierze przestałam się w ogóle przejmować tym, co inni myślą o mnie. Mam ich w nosie. Wiem, jaka jestem, a aprobata, czy krytyka innych nie jest w stanie mnie zmienić.

Może jeszcze zachoruję, ale chyba się na to nie zanosi (chociaż może nawet większość znanych mi ludzi uważa, że ze mną nie do końca jest wszystko w porządku).

Przez całe lata zadręczałam się opiniami ludzi. Zadręczałam się opiniami ludzi w większości z poważnymi defektami i problemami emocjonalnymi. Szukałam ich aprobaty. Nie zadawałam sobie pytania, czy oni w ogóle wiedzą o mnie dość, by móc sensownie powiedzieć o mnie cokolwiek. Nie zadawałam sobie pytania, czy są na tyle zdrowi i "normalni" by móc oceniać moje zdrowie i normalność. Nie zadawałam sobie pytania, czy normalność w ogóle istnieje - w jakiejkolwiek bądź formie.

Teraz wydaje mi się, że normalności nie ma. Zdarza się za to przeciętność. Zdarzają się też poważne defekty, których naobserwowałam się aż nadto. Wiem też, że przeciętni ludzie zwykle są neurotyczni i zagubieni. Może inaczej neurotyczni i zagubieni niż ja, jednak i tak wiele im brakuje, żeby móc oceniać kogokolwiek, bo miara, którą przykładają do innych jest przecież również dość zaburzona.

Nikt nie jest w stanie zagwarantować nikomu niczego, a już szczególnie normalności.

Żadnych recept nie znam i wątpię, by ktokolwiek je znał.

Chciałabym jednak, żebyś dbała o siebie, akceptowała siebie i kochała siebie taką, jaką jesteś (z wszelkimi ułomnościami, które w sobie dostrzegasz i które dostrzegają w Tobie inni). Mogą Cię obgadywać, mówić o Tobie źle. To nie ma większego znaczenia, ważne byś Ty sama dobrze czuła się ze sobą i była szczęśliwa. Nie widziałam jeszcze schizofrenika, który by dobrze czuł się ze sobą samym i był szczęśliwy, więc wierzę, że to jest dobra droga, chociaż recept nie znam.

malinka
zarejestrowany użytkownik
Posts: 12
Joined: Fri Aug 12, 2011 11:51 pm

Re: dziecko dwóch schizofreników

Postby malinka » Fri Sep 02, 2011 12:16 am

Dziękuję


Return to “mój rodzic jest chory”

Who is online

Users browsing this forum: CommonCrawl [Bot] and 0 guests