schizofrenia mojej mamy

  -TMOVE_BUTT AMOVE_BUTT SMOVE_BUTT
lenalenalena
zarejestrowany użytkownik
Posts: 6
Joined: Tue Oct 19, 2010 6:44 pm

schizofrenia mojej mamy

Postby lenalenalena » Tue Oct 19, 2010 7:14 pm

Witam serdecznie.

Witam wszystkich... Przejde od razu do meritum, pomijając zbędne kwestie, które mogłyby rozwinac post znaczaca ponad norme
(a zapewne i tak bedzie bardzo długi).

Moja mama od dluzszego czasu tj. od poczatku lutego 2010 prezentuje pewne bardziej lub mniej wyrazne formy
zachowan psychotycznych. Moja mama nie pracuje, ma 54 lata, do momentu zadzialania czynnika chorobowego
byla racjonalna i zrownowazona kobiete bez zadnych epizodow zaburzen chorobowych. Znaczace jest, ze
przez wiekszosc zycia podczas menstruacji i bezposrednio przed nia prezentowala silne wahania nastroju,
ktore wiazaly sie ze znaczacymi zmianami hormonow.

Jednakze od lutego tego roku zaczela intensywnie interesowac sie kwestiami religijnymi, duzo modlitw
i spisywanie "mysli" ktore uznawala za zeslane od aniolow (Boga?) na kartkach. W lutym, marcu i kwietniu
ja, moja siostra i ojciec bylismy swiadkami jak te zachowania poglebialy sie. Mama pisaly tony
zeszytow, spisywala owe mysli w formie wierszy, wiekszosc czasu spedzala na modlitwie, stopniowo
odchodzac od rzeczywistosci. Wizjonersko tlumaczyla Biblie, zmieniala doktryny, schematy modlitw
(zamiast 10 zdrowac mario bylo 10 ojcze nasz). Typowe urojenia religijne. O ile utrzymywaly sie
one na pewnym stabilnym poziomie, to po pewnym czasie nastapil zupelny atak psychozy i
faza odrealnienia, ktora pelna byla zeslizgow myslowych, urojen przesladowczych (zaklejanie alarmow w
domu), urojen religijnych, bałaganu watkow i mysli i niczym nie pohamowanej salaty slownej.
Szybko znalezlismy psychiatre, mama "nielegalnie" dostala clopixol depo - zastrzyk dzialajacy
dwa tygodnie. Scielo ja zupelnie z nog... na ten czas znienawidzila nas - mnie, siostre i ojca
za to, ze obezwladnilismy ja i podalismy zabojcza dawke, podczas gdy ona byla zdrowa (brak wgladu:().
Zastrzyk mial oprocz niewatpliwe korzystnego wplywu na mozg fatalne efekty fizyczne,
sztywnosc nog, oddawanie moczu pod siebie, nieopanowane drzenie rak i nog. Przez dwa tygodnie
wygladala jak trup, trudno opisac jak wtedy sie czulismy... Wiedzialam jednak, ze to bylo
potrzebne. Mama po odzyskaniu zdrowia fizycznego nadal obwiniala nas za podanie zastrzyku,
probowalismy jeszcze walczyc o podanie jej innego leku - lagodniejszego, ale odmowila
wersji tabletkowej. Na pewien czas jej stan uspokoil sie.

Od dwoch miesiecy swobodnie rozwija sie bez lekow - o ile funkcjonuje na stabilnym poziomie,
o tyle, mozna odnalezc w jej zachowaniu - znaczace niedostowanie afektu (smiech ktory
towarzyszy jej ustawicznie np. dialog w kuchni ja - jakie mieso najlepiej na rosol? mama -
krowa albo swinia [chwila milczenia a potem smiech gromki i silny jakby wypowiedziane
slowa mialy forme jakiegos dowcipu], nadal nadmierna modlitwa (dyssymuluje objawy
chorobowe - jak wczesniej oficjalnie przyznawala sie do pisania wierszy religijnych, tak teraz
pisze i czyta w tajemnicy), glosno mowi sama z soba i ustawicznie (wlasciwie 24 godziny na
dobe) slucha muzyki, bo "rozpedza jej mysli".

Mam kilka pytan i bardzo prosze o pomoc...
- wydaje mi sie, ze najodpowiedniejsza forma leczenia jest farmakoterapia - chcialabym
zapytac jaki lek polecalibyscie? chodzi mi o najlagodniejszy w skutkach ubocznych...
slyszalam cos o dobrym efekcie solianu...ale wzmaga on chyba stany maniakalne
u pacjentow?? bardzo prosze o rade, bo te leki, ktore podawalismy mamie byly
za silne - clopixol, pernazyna... ? ja mam zamiar wrzucac leki w tajemnicy,
do herbaty..kawy...ze wzgledu na brak wgladu mamy (calkowity:()

- na ile trafnym wydaje sie nasze podejrzenia o slyszeniu przez mame glosow.
Najpierw myslalam, ze ma to charakter nasylania mysli, ale znaczace jest
dla mnie sluchanie przez mame radia i prowadzenie dysput tylko
i wylacznie samym z soba ? czy to moze swiadczyc o obecnosci glosow?

Prosze o rade....

User avatar
jojo
zaufany użytkownik
Posts: 2349
Joined: Thu Dec 11, 2008 8:27 pm

Re: schizofrenia mojej mamy

Postby jojo » Tue Oct 19, 2010 7:43 pm

Lenalenalena, a może po prostu namów Mamę na leczenie? Lepiej, żeby Twoja Mama zdawała sobie sprawę z choroby. Jestem przeciw podkładaniu psychotropów, to nie witaminki. Poza tym czy Twoja Mama pije alkohol? Jeśli tak to nie powinna go łączyć z lekami.

Czy jesteś związana z psychiatrią, używasz fachowego języka? Czy czytałaś to, co pisała Twoja Mama, skąd wiesz, że ma urojenia religijne, prześladowcze, ,,ześlizgi myślowe", ,,znaczace niedostowanie afektu"? Mam nadzieję, że Twoją Mamę zdiagnozował porządny psychiatra, a nie Ty lub któryś z domowników.

Uważam, że leczenie kogoś wbrew jego woli, jak nie jest w szpitalu, bo zagrażał sam sobie lub innym, jest po prostu przestępstwem.

A potem napiszesz, że Twoja Mama ma urojenia, że ktoś ją truje- a w istocie będziesz ją truć lekami.

Jestem za stosowaniem psychotropów, ale jestem przeciwko ich podkładaniu, robieniu zastrzyków na siłę. Chory powinien wiedzieć, że się leczy i że jest chory. A podkładanie komuś psychotropów, to zwykłe trucie.

Poza tym, jak możesz pisać, że stan Twojej Mamy po przymusowym zastrzyku był dobry, skoro przez dwa tygodnie fatalnie się czuła, robiła pod siebie i miała inne skutki uboczne? ! :evil:

Psychotrop nie powinien wywoływać tak fatalnych skutków ubocznych.
To, że jakiś lek komuś służy, nie znaczy że nie zaszkodzi innej osobie. :(

lenalenalena
zarejestrowany użytkownik
Posts: 6
Joined: Tue Oct 19, 2010 6:44 pm

Re: schizofrenia mojej mamy

Postby lenalenalena » Tue Oct 19, 2010 8:53 pm

Lenalenalena, a może po prostu namów Mamę na leczenie?

Namawialismy, wielokrotnie. Szczerze powiem byla konsultowana psychiatrycznie i lekarz okreslil, ze
jest dosc ciezkim przypadkiem. Osobowosc mamy przedchorobowa charakteryzowala sie tym, ze
mialam wielkie trudnosci z przyznaniem komukolwiek racji. Tym bardziej teraz, dyssymulacja
jest tak silna, ze jakiekolwiek proby namowienia jej na leczenie skutkuja tym... ze twierdzi,
ze nie jest chora. Grochem o sciane. Nie ma wgladu, nie ma leczenia. Psychiatra wedlug niej
byl elementem spisku.

Poza tym czy Twoja Mama pije alkohol?
Wiem, ze jest to wazny czynnik, ale mama nie pije alkoholu. Obecnie.

Czy czytałaś to, co pisała Twoja Mama, skąd wiesz, że ma urojenia religijne, prześladowcze, ,,ześlizgi myślowe", ,,znaczace niedostowanie afektu"?
Mam styk z psychiatria dosc duzy, bo jestem po studiach psychologicznych, ale nie mam duzego doswiadczenia
w kwestii psychoz. Dlatego pytam was. Dodatkowo konsultowalam mame psychiatrycznie, lekarz przyjechal.

Poza tym, jak możesz pisać, że stan Twojej Mamy po przymusowym zastrzyku był dobry, skoro przez dwa tygodnie fatalnie się czuła, robiła pod siebie i miała inne skutki uboczne? !
Sluchaj, mama byla w takim stanie, ze mielismy wybor albo szpital psychiatryczny albo taka metoda i zostanie w domu.
Mama podczas ataku: biegala po pokoju, stracila kontakt, potrafila sie rozebrac do naga, zaklejala dom.:(
Poza tym Nie bylo mozliwosci szpitala bo nie byla niebezpieczna dla otoczenia, miala atak psychozy tak silny, ze
bez lekow odlecialaby w powietrze...
Dlatego wlasnie pytam was, pytam o lek dobry... ktory jest najlagodniejszy...ze wszystkich...
Mama go dobrowolnie nie wezmie napewno, a jak nie bedzie brala to stan sie pogorszy zas:(
A co sadzisz o obecnosci glosow? Ustawiczne sluchanie muzyki???

User avatar
jojo
zaufany użytkownik
Posts: 2349
Joined: Thu Dec 11, 2008 8:27 pm

Re: schizofrenia mojej mamy

Postby jojo » Tue Oct 19, 2010 9:14 pm

Załóżmy, że Twoja Mama wyjdzie z psychozy, będzie miała wgląd w chorobę, to wtedy powinna wiedzieć, że jej podkładałaś leki.

Naprawdę jestem przeciwko podkładaniu leków, bo one wywołują całą masę skutków ubocznych. Tak jak ten nieszczęsny zastrzyk, zrobiony Twojej Mamie przymusowo.

Uważam, że już lepszy jest szpital niż trucie przez własne dziecko psychotropami.

Bo to robisz- trujesz Mamę.

Popełniasz przestępstwo.

Jak Twoja Mama jest w stanie ostrej psychozy, to powinna trafić do szpitala i tam lekarze powinni dobrać jej leki. A nie, że eksperymentujesz na własnej Mamie. A potem skutki uboczne będziesz brać za skutki choroby. I będziesz Twojej Mamie dawać większe dawki leków. To błędne koło.

Niestety nie ma idealnego leku. Każdy ma jakieś skutki uboczne. Każdy lek na chorego działa inaczej.

Mnie z psychozy wyciągnęła zalasta, ale ten lek strasznie tuczy, więc go nie polecam.

Teraz biorę solian i nadal jestem w remisji. Jednak mogę brać tylko małe dawki tego leku, bo miał na mnie zły wpływ, jak brałam jego 400 mg.

Naprawdę uważam, że psychotropy to leki z którymi trzeba uważać, trzeba je brać świadomie i monitorować ich skutki uboczne. Jak skutki uboczne są uciążliwe, to trzeba zmienić lekarstwo lub jego dawki.

Przecież Twoja Mama, jak jej podłożysz jakiś psychotrop, nie opisze Ci swoich skutków ubocznych, tylko się będzie fatalnie czuć.

Już lepiej, żeby trafiła do szpitala, tam właściwie dobiorą jej leki.

Minusem szpitala jest to, że tam dają końskie dawki leków, aby szybko osiągnąć jakiś efekt. I dają stare leki, np. haloperidol- który u mnie wywołał katatonię i inne skutki uboczne, i inne leki, które znam ze słyszenia, np. fluokestynę- powodującą akatyzję i wypadanie włosów, permazynę.

Domyślam się, że raczej jest Ci ciężko, ale uważam, że podkładanie komuś psychotropów, robienie na siłę zastrzyków, jest niczym innym tylko truciem. I stosowaniem przemocy.

Skoro studiowałaś psychologię, to spróbuj dotrzeć do swojej Mamy, przekonaj ją, że jest chora, a nie truj ją psychotropami.

Aha, lenalenalena, w jakim wieku jest Twoja Mama? Pytam, bo schizofrenia to choroba, na którą przeważnie zapadają osoby w młodym wieku.

Z Twojego opisu wynika że, Twoja Mama ma jakieś problemy psychiczne, ale skąd wiesz, że choruje właśnie na schizofrenię? Może cierpi na jakąś inną chorobę psychiczną.

Co do głosów, to jak Twoja Mama rozmawia sama ze sobą, to może rzeczywiście ma omamy słuchowe. Nie do końca rozumiem o co chodzi z tym radiem. A może Twoja Mama ma jakieś urojenie, że słuchając radia odbiera jakiś ukryty przekaz, skierowany tylko do niej?

Czy Twoja Mama miała wcześniej jakieś epizody psychotyczne? Czy ostatnio żyła w stresie lub przeżyła coś traumatycznego- z tego co wiem, te rzeczy mogą nasilić objawy psychozy- nie jestem lekarzem. :mrgreen:

Zdecydowanie jestem przeciwko temu, że trujesz swoją Mamę psychotropami.

Poza tym powinnaś porozmawiać z lekarzem i dzięki niemu dobrać leki, jak on uzna, że to konieczne- a nie pytać się o to na forum. Poza tym Twoja Mama powinna zostać dobrze zdiagnozowana, a nie że będziesz jej dawać leki na chorobę, którą tylko u niej podejrzewasz. Z Twojego opisu wynika, że Twoja Mama jest chora, ale niekoniecznie musi być schizofreniczką.
Last edited by jojo on Tue Oct 19, 2010 10:37 pm, edited 1 time in total.
To, że jakiś lek komuś służy, nie znaczy że nie zaszkodzi innej osobie. :(

lenalenalena
zarejestrowany użytkownik
Posts: 6
Joined: Tue Oct 19, 2010 6:44 pm

Re: schizofrenia mojej mamy

Postby lenalenalena » Tue Oct 19, 2010 10:36 pm

Nie wiem jak mam do niej trafić, nie ma wgladu.
Urojenia to przeciez niekorygowalne sady, wiec efektywna wydaje sie poczatkowo farmakoterapia
majace na celu wzbudzenia realnego osadu sytuacji, pozniej psychoterapia na tzw. depresje
mogaca wystapic po...

Oto przykladowe dialogi:
- Mamo, a czy nie uwazasz, ze jak twierdzilas ze w domu jest podsluch to mozna to bylo uznac za conajmniej dziwne?
- A co ty mowisz, ja tylko alarmy sprawdzalam (dyssymulacja).

- Mamo, ostatnio twierdzilas, ze czulas w supermarkecie jakby glosy i szumy wokol (chodzi mi o zwykly halas w takich miejscach)
wydawaly sie przyciszone, moze warto byloby to zbadac, chocby neurologicznie?
- A co ty, mi nic nie jest. Wy sie o siebie martwcie.

- Mamo ale wiesz..jak sie tak dlugo smiejesz z jednej rzeczy, to jest to dziwne?
- A co to smiac sie nie mozna???

itd.etc.
Tez myslalam o solianie.
Na psychiatryk sie nikt nie zgodzi, stan jest wzglednie dobry, ale bez lekow znowu bedzie atak.
Nieleczona psychoza powraca, pare miechow i bedzie to samo - a ja nie chce szpitala bo wiem ze tam dawki lekow
sa konskie...

User avatar
jojo
zaufany użytkownik
Posts: 2349
Joined: Thu Dec 11, 2008 8:27 pm

Re: schizofrenia mojej mamy

Postby jojo » Tue Oct 19, 2010 10:47 pm

Lenalenalena, to poczekaj, aż będzie widać, że Twoja Mama jest w stanie psychozy. Poza tym skąd wiesz, że Twojej Mamy nie zabiorą do szpitala?

Nie znasz żadnych zaufanych psychiatrów, którym byś mogła powiedzieć, że nie chcesz aby Twoja Mama brała końskie dawki leków?

Uważam, że niehumanitarne jest nieudzielenie pomocy osobie w stanie psychozy. Równie niehumanitarne jest też podkładanie psychotropów, z powodu wielości skutków ubocznych i tego, że to nie są witaminki.

Lenalenalena, porozmawiaj z psychiatrą, który zdiagnozuje Twoją Mamę. Niech to on dobierze leki i ich dawki.

A może Twoja Mama jest już w takim wieku, że nie ma psychozy, ale inne dolegliwości psychiczne?
To, że jakiś lek komuś służy, nie znaczy że nie zaszkodzi innej osobie. :(

lenalenalena
zarejestrowany użytkownik
Posts: 6
Joined: Tue Oct 19, 2010 6:44 pm

Re: schizofrenia mojej mamy

Postby lenalenalena » Wed Oct 20, 2010 12:16 am

Wiem, że ona nie pójdzie do psychiatry ponieważ nie ma poczucia choroby.

Troche nie wiem co robić....
Bo jej zachowanie jest takie, ze mozna uznac ja za ekscentryczna nie za chora.
Z drugiej strony na 80 procent wydaje mi sie, ze nie leczone bedzie sie poglebiac i dojdzie
do fazy takiej jak poprzednio. Bedzie w stanie ostrego ataku, bez wgladu w objawy
chorobowe. A jak mam leczyc jak poki co jest w miare dobrze? Poki co...

Mielismy psychiatre, ktory jezdzil do nas na wizyty domowe... on doradzil
mi wlasnie niehumanitarne podrzucanie lekow...

U mnie w domu kazdy stosuje typowe zaprzeczenie rzeczywistosci - uznajemy,
ze mama nie jest chora i z ta mysla lepiej nam jest zyc. Ale mama jest chora.
Trudno uznac mowienie do siebie za przejaw zdrowia.

Zastanawiam sie czy ze wzgledu na wiek nie jest to zwiazane ze sprawami nie daj
Bog neurologicznymi, albo ze zmianami hormonalnymi wlasciwymi dla fazy
menopauzy.

Nie wiem co robic, autentycznie nie wiem. Psychiatra odpada, bo nie pojdzie.

Jak psychiatra przyjedzie do domu i ja zdiagnozuje to i tak nie uzna jego pogladow,
lekow brac nie bedzie.

Jak nie bedzie brac lekow to te objawy poglebia sie i moze skonczyc sie znowu
ostra psychoza. A do szpitala ja nie wezmiemy bo nawet w ostrych atakach niebezpieczna
dla otoczenia nie jest, a ona za zgoda rowniez nie pojdzie...

Bledne kolo.

Boguslaw
zarejestrowany użytkownik
Posts: 7
Joined: Fri Oct 15, 2010 5:59 pm

Re: schizofrenia mojej mamy

Postby Boguslaw » Wed Oct 20, 2010 9:50 am

Jeśli mama umie funkcjonować w świecie potrafi robić zakupy itp. rzeczy to myślę że możesz jej dać wolną wolę do podejmowania decyzji zwłaszcza że psychotropy są okropne i sami lekarze nie wiedzą które z nich nie działają ze skutkami ubocznym?

User avatar
moi
moderator
moderator
Posts: 29828
Joined: Thu May 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Location: Dolny Śląsk

Re: schizofrenia mojej mamy

Postby moi » Wed Oct 20, 2010 10:15 am

Bogusław, psychotropy nie sa okropne i pomogły wielu ludziom odzyskać poczucie rzeczywistości. Aczkolwiek, zgadzam się z Jojo, że chory powinien mieć świadomość tego, że jest leczony; podrzucanie leków do napojów przyniesie określony skutek, ale mama nie zauważy, dlaczego jej stan się zmienia. Po zaprzestaniu podrzucania leków nawrót psychozy gwarantowany.
Jedynym wyjściem jest rozmowa z mamą i tłumaczenie jej, dlaczego powinna skorzystać z pomocy lekarza (bo nie będzie wtedy musiała "rozpędzać myśli" muzyką, bo hałas i szumy ucichną, zmniejszą się jej lęki, itd.). Wiem, że to nie jest łatwe, bo moja mama też miała atak psychozy i nie udał się jej namówić na leczenie - w ogóle nie przyjmowała do wiadomości, że rzeczywistość wygląda nieco inaczej, niż sądzi. W tej chwili objawy przycichły, ale myślę, że niebezpieczeństwo ponownego popadnięcia w psychozę istnieje u niej cały czas.
Współczuję, to trudna sytuacja, ale trzeba robić, co się da, żeby jakoś pomóc mamie.

Pozdrawiam.m.

lenalenalena
zarejestrowany użytkownik
Posts: 6
Joined: Tue Oct 19, 2010 6:44 pm

Re: schizofrenia mojej mamy

Postby lenalenalena » Wed Oct 20, 2010 3:32 pm

Tylko, ze o ile wczesniej przyznawala sie do jakis tam objawow tak teraz wszystkiego sie wypiera.
Mysle, ze to dlatego, ze zastosowalismy ten zastrzyk bez jej zgody.
Dzis rozmawialam z nia na temat tomografii komputerowej mozgu, bo generalnie
ze wzgledu na charakter objawow w tak poznym wieku uznalam za sluszne przeprowadzenie
takiego badanie... no i jak zwykle grochem o sciane:((((

lenalenalena
zarejestrowany użytkownik
Posts: 6
Joined: Tue Oct 19, 2010 6:44 pm

Re: schizofrenia mojej mamy

Postby lenalenalena » Wed Oct 20, 2010 3:32 pm

moi ty jestes na forum ze wzgledu na swoje objawy czy objawy swojej mamy?
twoja mama tez jest chora?


Return to “mój rodzic jest chory”

Who is online

Users browsing this forum: CommonCrawl [Bot] and 0 guests