Ona, czyli historia mojej mamy...

  -TMOVE_BUTT AMOVE_BUTT SMOVE_BUTT
aniusia
bywalec
Posts: 35
Joined: Sat Sep 28, 2013 10:00 pm

Ona, czyli historia mojej mamy...

Postby aniusia » Sat Sep 28, 2013 10:56 pm

Drodzy Forumowicze!

Nie jestem tu po raz pierwszy. Wasze, a od dziś także i MOJE, forum przeglądam od kilku tygodni, czyli od czasu, gdy dowiedziałam się, że moja Mama jest chora. Piszę ten post z kilku powodów.
Po pierwsze- mam wiele myśli, niewypowiedzianych, nieokreslonych, na temat choroby mojej Mamy. Wiele mysli, uczuc, emocji.
Po drugie- chcę tu byc, zostać i czerpać z tego miejsca siłę, wsparcie, bo wiem, że długa droga przed nami, mną i moją Mamą.
Po trzecie- chciałabym dowiedzieć się, czy ja i mój ojciec możemy być przyczyną jej choroby. Zapewne tak...

Mam trzydzieści jeden lat. Moja mama pięćdziesiąt sześć. Jest wspaniała, oddana, cudowna. Kiedy myslę o niej, to widzę przed oczyma- jej cudny uśmiech i wielką troskę, jaką mnie zawsze otaczała. Nie tylko mnie, całą rodzinę- swoich rodziców, rodzeństwo. Zawsze liczyli się inni, o swoich potrzebach Mama nie myslała.
To osoba bardzo mądra, wykształcona. Przez dwadzieścia pięć lat była nauczycielem. Uwielbiała swoją pracę, młodzież, ludzi.

Nie jestem fachowcem w dziedzinie chorób psychicznych, nie mam żadnego doświadczenia, więc jesli popełnię jakąś gafę- wybaczcie.

Czytałam wiele pozycji, artykułów na temat schizofrenii. Czytałam i pośród tych wszystkich objawów widziałam Ją i nasze życie.
Jej podejrzewanie wszystkich, analizowanie, lęki, smutek, dziwne zapachy, nagłe i szybko mijające objawy złości, a potem....To trwało kilkanaście lat, może krócej...
Odkąd pamietam, Mama często leżała, odpoczywała, często bolała ją głowa.
Odkąd pamiętam...bił ją ojciec, wyzywał ja na każdym kroku...Była dla niego nikim. Wciąż ją pouczał, strofował, krytykował. Z biegiem czasu jego zachowanie nasilało się. Krzyczał, był niemiły. W stosunku do niej i do innych. Typowy despota, tyran. Dziesięć lat temu moja Mamusia wyjechała za granicę. Musiała, bo przecież despota pragnął pieniędzy. Jeździła, jeździła. Opiekowała się starszymi ludźmi. Po roku czasu wróciła już inna, nie ta moja Mama. Milczała, zamyslała się, miała tik nerwowy (wykrzywianie ust).
A despota? Wciąż było mu mało. Wyzywał, upokarzał. Rządził nia i pieniędzmi. W tym czasie ja wyszłam za mąż, urodziłam dziecko, wyprowadziłam się z domu. Ona wciąż wyjeżdżała. Dawała radę, ale widziałam, że jest coraz gorzej. Nie potrafiłam sprzeciwić się Ojcu. Myślałam, że tak powinno być. On manipulował mną i Mamą. Powoli zaczął ja odseparowywac od Rodziny. Wciąz jej powtarzał, że jej rodzeństwo jest złe, że nie pomogli jej, gdy potrzebowała pomocy. Po kazdym jej przyjeździe zabierał jej pieniądze, dawał jakies drobne i tak to było. Jeśli Ona osmieliła się przeciwstawić, to dostawała...była bita. A On...wciąz krzyczał, mamrotał, narzekał. On nigdy nie zaznał spokoju- takiego wewnętrznego. Zawsze widział świat w czarnych barwach. Powoli, ale bardzo skutecznie sprawił, że moja Mama zamknęła się w sobie. Po przyjeździe do Polski siedziała w domu. Ojcu zaczęła najnormalniej przeszkadzać. To, że gotuje obiad i nie odkłada noża na miejsce. To, że je kanapkę i spadły jej na podłogę 2 okruchy. To, że piecze ciasto i w kuchni panuje zamęt. najwazniejszy było on i cisza, porządek. Inni zaczęli przeszkadzać mu w codziennej egzystencji.
Dwa lata temu Mama zachorowała- miała chyba atak, psychozę. Przyjechała nagle zza granicy, bo podejrzewała, że ktoś chce zrobic jej krzywdę. Nie potrafiła tam się odnaleźc. Każdego podejrzewała. Po miesiącu wyjechała, bo on kazał. Ale...wróciła po kilku tygodniach. Psychoza się nasiliła ( ja tak interpretuję te fakty). Nie dawała jej żyć. Ciagłe podejrzenia...Mama nie wstawała z łóżka, nie jadła. Ojciec ja bił, mówił, że udaje, wymyśla. Niszczył wszystko w domu i w to wszystko zaangazował mnie. Uwierzyłam mu i myslalam, że Ona udaje. Po którejś awanturze Mama wstała z łóżka. Stwierdziła, że On ją zabije i wyjechała. Do pracy. Nie spała tam trzy miesiące. Opiekowała się starszą Panią. Wróciła. Kilka miesięcy opiekowała sie moja dwuletnią córką, a gdy zaczęły się wakacje...Ona położyła się. Nie wstawała, nie jadła. Miała leki. Usta bardzo jej się wykrzywiły. Ojciec znowu zaczął ja bic, wyzywac, upokarzac. Wciąż mówił jej, że do niczego sie nie nadaje, że jest niczym, ze odejdzie...I poszedł. Do szpitala. Nie powiedzial, gdzie jest. Czasem zadzwonił. A Ona? Ona dzwonila tysiace razy do szpitala, szukała go. Miała atak. Nie wychodziła z domu. Nie jadła, nie myla się...Wciąż leżała, myslała.
Potem ...było gorzej. On wrócił, zbil ją. Próbowała popelnic samobójstwo. Nie miałam z nia kontaktu. Nie chciała jechac do szpitala, nie chciała pozwolić sobie pomóc.
Pod koniec wakacji ojciec wpadł w szał. Myslałam, że ją zabije. Zadzwoniła do jej Rodzeństwa. Przyjechali, zawieźli do szpitala.

Dziś minał miesiąc od tego, jak lekarz potwierdził moje podejrzenia. Pani Mama jest chora na schizofrenią...Wiem, doskonale o tym wiem- myslałam połykając plynące po policzkach łzy.
Ojciec tez wie. I nie rozumie. I wciąz krzyczy, i wciąz mówi o pieniądzach. On tez jest chory, ale nie chce sie leczyć.

Nie mam nadziei. Nie wiem, jak to wszystko sie skończy. Mama dziś jest w domu na przepustce. Twierdzi, że jest zdrowa, a do szpitala niepotrzebnie pojechała. Jednak usmiecha sie, chodzi, je...nawet przeciwstawia się ojcu, mówi co myśli.

Zabiorę ją do siebie, do swojego mieszkania. Ale Ona nie chce wyrazic na to zgody. Z ojcem nie wytrzyma długo...

Jakbym chciała, żeby ktoś moje słowa przeczytał i napisał choc kilka słów otuchy. Żeby odezwał się jakiś głos otuchy i wiary, wsparcia i spróbował przekonac mnie, że jest jakieś rozwiązanie w tej sytuacji.

User avatar
maniek123
nadużywający
Posts: 2815
Joined: Sun Apr 10, 2011 5:24 pm
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 560878

Re: Ona, czyli historia mojej mamy...

Postby maniek123 » Sat Sep 28, 2013 11:03 pm

bedzie dobrze zabierz ja do siebie od tego hujka
bylem juz na pieńku siedmiu piekieł ale teraz chyba nawet sie nie spoce...instruktor kulturystyki i fitnesu pozdrawiam. IMPOSSIBLE IS NOTHING. najsilniejsi przetrwają slabi się powoli wykruszają...

aniusia
bywalec
Posts: 35
Joined: Sat Sep 28, 2013 10:00 pm

Re: Ona, czyli historia mojej mamy...

Postby aniusia » Sun Sep 29, 2013 12:00 am

Siedzę tu od kilku godzin. Czytam o różnych przyczynach choroby.

Ale czy może ktoś mi doświadczony, posiadający rzetelna wiedzę nt. schizofrenii napisać, czy moja rodzina, ojciec i ja moglismy byc przyczyną choroby? Czy moglismy ją przyspieszyc, zaostrzyć?

Proszę, napiszcie, co o tym myślicie...

User avatar
Catastrophique
zaufany użytkownik
Posts: 7368
Joined: Fri May 24, 2013 8:49 pm
płeć: mężczyzna

Re: Ona, czyli historia mojej mamy...

Postby Catastrophique » Sun Sep 29, 2013 12:17 am

Będzie dobrze, jeśli Twoja mama będzie czuła się kochana, jeśli nie pozwolisz jej więcej skrzywdzić. Musisz ją odseparować od swojego ojca. Niestety, nie wiem jak mogłabyś to zrobić.
Remember, there's nothing you can't do, so believe and be brave.

aniusia
bywalec
Posts: 35
Joined: Sat Sep 28, 2013 10:00 pm

Re: Ona, czyli historia mojej mamy...

Postby aniusia » Sun Sep 29, 2013 12:34 am

najgorsze jest to, że Ona jest od niego uzalezniona psychicznie. Zanim poszła do szpitala, godziła sie na tą jego agresję. Nie potrafiła odejść. Jej poczucie własnej wartosci jest tak niskie. Dzis jednak stwierdziła przy nim, że ma dość jego, jego kwekania, gadania i narzekania. Powiedziała, że pójdzie do DPS i jakoś dozyje.

Ten moj ojciec to tyran. Nie dość, że ją bił, wyzywał, to jeszcze ...pił, zdradzał. Boże...Do dziś pamiętam, jak razem śledziłysmy jego. Miał kilka kochanek i razem szukałysmy go. Miałam 5 lub 6 lat. To nie były urojenia...chyba. Potem, gdy juz wyjeżdżała za granice, potrafiła zadzwonić do mnie o 11 w nocy i ja biegłam do niego do domu sprawdzic, czy nie ma tam żadnej kobiety, kochanki, bo ona uwazała, że telefon w ich mieszkaniu odebrała jakaś kobieta.

Po 31 latach zycia w tych szalonych warunkach, czasem nie wiem, co normalne, a co nie.

Mało tego- czasem wydaje mi się, że sama do konca zdrowa nie jestem. Nie mam jej objawów, ale jego. Jestem tak jak on agresywna, despotyczna. Jak jest Mąż ze mną, jest super. Spokój, cisza. Gorzej, jak go nie ma.
czasem krzyczę, czasem mam takie "nerwy w środku". Podobnie jak on lubię ład, porządek, krytykuję wszystkich. Teraz wiem, że źle ze mną. Pracuje nad sobą. Ale może czas na wizyte u psychiatry?

User avatar
mei
zaufany użytkownik
Posts: 8272
Joined: Sun Jun 10, 2007 9:12 pm

Re: Ona, czyli historia mojej mamy...

Postby mei » Sun Sep 29, 2013 8:03 pm

czy moja rodzina, ojciec i ja moglismy byc przyczyną choroby?
Tak.
Nie rozumiem jak Ty jako dorosła córka pozwoliłaś na takie traktowanie matki. Człowiek nie powinien bić drugiego, poniżać, znęcać się nad drugim człowiekiem. Niezależnie od wieku czy płci.
Kochajcie tych, których chcecie kochać, żyjcie tak, jak chcecie żyć i nigdy nie pozwólcie by ktokolwiek przeszkodził wam w zmienianiu waszych marzeń w rzeczywistość.
Jared Leto, 13.04.2014.

aniusia
bywalec
Posts: 35
Joined: Sat Sep 28, 2013 10:00 pm

Re: Ona, czyli historia mojej mamy...

Postby aniusia » Sun Sep 29, 2013 8:14 pm

Nie wiem. jak na to pozwoliłam. Może dlatego, że w pewnym momencie było to dla mnie normą. Wszyscy w rodzinie wiedzieli, że mój ojciec jest agresorem. Nikt nam nie pomógł. |On bił nie tylko ją, ale także i mnie. Ostatni raz, gdy miałam dwadzieścia lat. \Wyzwiska, obrażanie, poniżanie--- ja byłam do tego przyzwyczajona. Był czas, że nie odwiedzałam go, nawet po kilka miesięcy.

Dziś go otsrzegłam, że zgłoszę sprawę na Policję, jesli będzie tak dalej.
Niestety, jest już za późno.

User avatar
Unknown
zaufany użytkownik
Posts: 6046
Joined: Sun Sep 27, 2015 3:20 pm
Status: Schizo
Location: Void

Re: Ona, czyli historia mojej mamy...

Postby Unknown » Sun Sep 29, 2013 8:28 pm

Dziś go otsrzegłam, że zgłoszę sprawę na Policję, jesli będzie tak dalej.
Lepiej późno niż wcale...
''Insanity - a perfectly rational adjustment to an insane world.'' http://chomikuj.pl/Antypsychiatra

Zapraszam wszystkich popierających antypsychiatrie do dołączenia: http://www.digart.pl/grupy/16361/Anty-psychiatria/ moja grupa ma charakter otwarty.

aniusia
bywalec
Posts: 35
Joined: Sat Sep 28, 2013 10:00 pm

Re: Ona, czyli historia mojej mamy...

Postby aniusia » Sun Sep 29, 2013 8:34 pm

Myslę, że to nic nie da. Nawet Policja. On nie chce iśc po żadne leki uspokajające, nie chce słyszeć o tym, że jest chory.

Z nikim nie utrzymuje kontaktu. Wszyscy dopiero teraz odwazyli się przeciwstawić jemu, ja i mamy rodzeństwo. Już niekt nie boi się, każdy postanowił działać...

Juz jako dziecko osmioletnie (może wczesniej, może póxniej) prosiłam ja, żebysmy odeszły. Ona wolała jednak wspominac o śmierci samobójczej. Nie potrafiła odejść od niego.

Jutro mama jedzie do szpitala. Przepustka się kończy. A co będzie , jak wróci?

User avatar
cezary123
zaufany użytkownik
Posts: 16733
Joined: Mon Oct 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Ona, czyli historia mojej mamy...

Postby cezary123 » Sun Sep 29, 2013 8:47 pm

Będzie separacja.

aniusia
bywalec
Posts: 35
Joined: Sat Sep 28, 2013 10:00 pm

Re: Ona, czyli historia mojej mamy...

Postby aniusia » Sun Sep 29, 2013 8:50 pm

Po kilku wizytach Policji na pewno zostana podjete jakieś kroki.
Wierze, że Ona już będzie potrafiła żyć bez niego.
Do tej pory wypierała świadomość, że to związek chory...

User avatar
maniek123
nadużywający
Posts: 2815
Joined: Sun Apr 10, 2011 5:24 pm
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 560878

Re: Ona, czyli historia mojej mamy...

Postby maniek123 » Mon Sep 30, 2013 11:24 am

aj lepiej wpadaj do mnie i zostaniesz moja laseczka...bo nie widze innego rozwiazania...
bylem juz na pieńku siedmiu piekieł ale teraz chyba nawet sie nie spoce...instruktor kulturystyki i fitnesu pozdrawiam. IMPOSSIBLE IS NOTHING. najsilniejsi przetrwają slabi się powoli wykruszają...

glodna_liza
zarejestrowany użytkownik
Posts: 2
Joined: Sat Dec 07, 2013 11:46 am

Re: Ona, czyli historia mojej mamy...

Postby glodna_liza » Sat Dec 07, 2013 12:17 pm

Aniusia, przeczytałam Twoją historię i czuję, że mam podobną sytuację w domu, tylko, że ja choruję psychicznie, byłam w szpitalu kilka lat temu, przeszłam psychozę, potem było kilka nawrotów po drodze, ale bez leczenia szpitalnego, teraz znów miałam, ale wspomogłam się lekami i jest dobrze. Uważam, że to moja mama a właściwie Jej choroba jest przyczyną moich problemów. Odkąd pamiętam broniłam mamy przed moim ojcem tyranem, który nie traktował Jej dobrze, uważam, że Ją zdradzał, bo sam wielokrotnie się tym chwalił, cały czas mówił i mówi o kobietach per dziwki, jaki w tym szacunek, moja mama piękna kobieta, zawsze była piękna i jest cały czas, zdziczała przy ojcu, ułożył Jej życie wg swoich potrzeb, miała nie pracować i siedzieć w domu i wychowywać dzieci, a pracowała przed urodzeniem siostry i była szczęśliwa, na zdjęciach uśmiechnięta, zawsze w pięknej fryzurze i gustownie ubrana, bo gust ma dobry, z resztą mam podobnie i Jej to zawdzięczam i mojej babci, kolejnej silnej kobiecie w naszej rodzinie, aczkolwiek zniszczonej przez życie i problemy, silniejszej od mamy, bo mimo, że miała ciężkie życie, to nie dała się aż tak skrzywdzić jak mama. Aktualnie jestem na etapie wyprowadzki z domu rodzinnego, wiem, że mama od ojca nie odejdzie, jest od Niego psychicznie uzależniona, dlatego nie mogę Jej tego przecież nakazać, tak będzie lepiej jak się usunę na jakiś czas, może nawet do czasu jak będzie sama i będę mogła do Niej wrócić, nie chcę mieszkać z ojcem, nienawidzę go za to, że tak Ją traktuje i czasem siebie za to, że też Ją nieraz skrzywdziłam słowem. Chce to zrobić dla naszych relacji, dla ich poprawy, serce mi to dyktuje, że tak będzie dobrze i będzie.

User avatar
jojo
zaufany użytkownik
Posts: 2358
Joined: Thu Dec 11, 2008 8:27 pm

Re: Ona, czyli historia mojej mamy...

Postby jojo » Sun Dec 08, 2013 1:09 am

Aniusia, raczej nie sądzę, aby Twoją mamę dobrze zdiagnozowano. Przecież Twój ojciec się nad nią bezkarnie znęcał, więc czuła się zaszczuta. Przecież ją tak bił, że mógłby ją zabić. A Ty i Twoje rodzeństwo nikomu tego nie zgłosiliście. Nic dziwnego, że miała atak podobny do psychozy.

Jeżeli ktoś jest chory, to Twój ojciec- bo jest sadystą. To on powinien się leczyć.

Zabierz matkę do siebie, niech nie mieszka z Twoim ojcem, bo znów będzie się nad nią znęcać, a ona znów nie wytrzyma tego psychicznie, załamie się, a jakiś oszołom zdiagnozuje u niej chorobę psychiczną.

Bardzo współczuję Twojej Mamie.

Odseparuj ją od ojca, sadysty i pijawki.

I zgłoś na policję, że on znęca się na Twoją matką. On nie może być bezkarny.
To, że jakiś lek komuś służy, nie znaczy że nie zaszkodzi innej osobie. :(

User avatar
jojo
zaufany użytkownik
Posts: 2358
Joined: Thu Dec 11, 2008 8:27 pm

Re: Ona, czyli historia mojej mamy...

Postby jojo » Sun Dec 08, 2013 1:15 am

Aniusia, schizofrenia to choroba ludzi młodych... Twoja Mama jest raczej na nią za stara. Może i miała jakieś objawy, ale przecież była zdolna by wyjeżdżać za granicę i pracować.

Teraz po prostu przeżywa kryzys psychiczny- wszystko z winy ojca tyrana i tego, że się od niej odwróciliście.

Mam nadzieję, że się nie upodobniłaś do ojca.

To on powinien się leczyć.

Twoja Mama jest tu ofiarą przemocy, a nie osobą chorą

W szpitalu zgłoś, że Twój ojciec znęca się nad Twoją Mamą- aby ona do niego nie wróciła. Zgłoście się do socjalnej i poproście ją o poradę.

Ojcu niech policja założy niebieską kartę- za znęcanie się nad Twoją matką.
To, że jakiś lek komuś służy, nie znaczy że nie zaszkodzi innej osobie. :(


Return to “mój rodzic jest chory”

Who is online

Users browsing this forum: CommonCrawl [Bot] and 0 guests