schizofrenia a seksualność

Moderator: Darius

Forum rules
Ten dział dotyczy tylko związków seksualności ze schizofrenią lub ogólniej chorobą. O zdrowej seksualności proszę pisać w tematach dowolnych.
  -TMOVE_BUTT AMOVE_BUTT SMOVE_BUTT
User avatar
zbyszek
admin
Posts: 9060
Joined: Sun Feb 02, 2003 3:24 am
Status: informatyk
płeć: mężczyzna
Location: Warszawa

Re: schizofrenia a seksualność

Postby zbyszek » Fri Jan 22, 2010 11:00 pm

Jak sądzicie, czy masturbacja może prowadzić do zaburzeń psychicznych?
Moim zdaniem z pewnością nie, choć zapytaj księdza a powie Ci, że masturbacja sama już jest zaburzeniem psychicznym.
Co jeśli ktoś jest samotny i robi to raz na trzy dni?
Jak na samotnego w młodym wieku to dość mało.
A jeśli robi się to razem z dziewczyną i to ona przejmuje "pałeczkę" to też może prowadzić do jakiś zaburzeń?
Seks z dziewczyną nie jest nigdy zaburzeniem niezależnie co i jak rozbicie, jeśli tylko macie w tym przyjemność i zaspokojenie.
Czy jedyne "zdrowe" zaspokojenie powinno nastąpić w partnerce?
Masturbacja nie jest chorobą.
A jeśli ktoś odczuwa mniejszą przyjemność z bycia "w" niż podczas masturbacji to to oznacza jakieś zaburzenie?
Nie, to nie jest żadne zaburzenie, lecz przyzwyczajenie. Jeśli zechcesz i masz do tego możliwości możesz przywyknąć do jakiekolwiek innego zaspokojenia seksualnego. W samym fakcie przyzwyczajenia nie ma niczego złego ani "zaburzonego".
W zasadzie to jakie są skutki masturbacji?
Jedynym skutkiem jest rozładowanie napięcia seksualnego.
A jak działa na nas zdrowy seks?
Nie ma chorego seksu. Seks to popęd - nasza natura - ona z definicje jest zdrowa.
Na co to ma wpływ? Na psychikę? Na co?
Brak zaspokojenia seksualnego często ma złe psychiczne następstwa. Może prowadzić do obsesji lub innej neurozy. Sam brak seksu nie wywoła jednak schizofrenii.

Może wytłumaczę Ci jak ja to widzę na pewnym przykładzie. Głodujący przywykł do jedzenia palcami. Inni tłumaczyli, że to bardzo źle, że łapczywe jedzenie jest nałogiem i dlatego jest niemoralne. Facet nie mógł się jednak opanować. Gdy tylko był w stanie wielkiego głodu rzucał się na jedzenie, gdy tylko nadarzyła się okazja. Po uporczywych oskarżenia o amoralność nabrał jednak pewnego poczucia winy. Czasami starał się nawet nie jeść gdy był głodny, a jedzenie leżało przed nim. Lecz to udawało się tylko przez krótki czas, a potem ze zdwojoną łapczywością rzucał się na stół. Zupełnie nie wiedział jak pozbyć się tego nałogu, więc zaczął dopytywać się na pewnym forum poświęconym schizofrenii, czy jego zachowanie nie spowoduje aby jakiejś choroby. Koniecznie chciał wiedzieć jaka to choroba i jak jest wielka. Przecież jedzenie samo w sobie jest amoralne, nawet jeśli je się nożem i widelcem, a nie ma uprzedniego zezwolenia przełożonego - przekonywali go inni i podawali przykłady na złe skutki takiej postawy. Celem jedzenia, jeśli przełożony na nie zezwoli, jest przecież zaspokojenie potrzeb organizmu i dlatego odczuwanie przy jedzeniu przyjemności jest z zasady zdrożne, bo przecież nie temu ono służy - argumentowali drudzy.
Nie wiedząc co począć udał się w końcu do lokalnego mędrca, który zapisał mi odpowiednią pokutę. Jednak nawet i to nic nie pomogło.
Pewnego razu został zaproszony na przyjęcie i skonstatował ze zgrozą, że większą przyjemność odczuwa jedząc palcami iż nożem i widelcem. Zdezorientowany pytał nawet pewnego kelnera w jaki sposób jeść podaną potrawę. Kelner przerażony, czy dobrze wypełnia swoje zadanie przyniósł mu wtedy pałeczki.
"Panie, jedz pan, jak chcesz, byleś Pan się najadł i przestał zawracać głowę obsłudze. Inaczej wszyscy dostaniemy pałeczki." - podpowiedział mu sąsiad przy stole, który przypadkiem zasłyszał pytanie.

User avatar
Petruccio
zaufany użytkownik
Posts: 13158
Joined: Mon Dec 01, 2008 3:53 pm
płeć: mężczyzna

Re: schizofrenia a seksualność

Postby Petruccio » Sun Jan 24, 2010 2:03 pm

Może wytłumaczę Ci jak ja to widzę na pewnym przykładzie. Głodujący przywykł do jedzenia palcami. Inni tłumaczyli, że to bardzo źle, że łapczywe jedzenie jest nałogiem i dlatego jest niemoralne. Facet nie mógł się jednak opanować. Gdy tylko był w stanie wielkiego głodu rzucał się na jedzenie, gdy tylko nadarzyła się okazja. Po uporczywych oskarżenia o amoralność nabrał jednak pewnego poczucia winy. Czasami starał się nawet nie jeść gdy był głodny, a jedzenie leżało przed nim. Lecz to udawało się tylko przez krótki czas, a potem ze zdwojoną łapczywością rzucał się na stół. Zupełnie nie wiedział jak pozbyć się tego nałogu, więc zaczął dopytywać się na pewnym forum poświęconym schizofrenii, czy jego zachowanie nie spowoduje aby jakiejś choroby. Koniecznie chciał wiedzieć jaka to choroba i jak jest wielka. Przecież jedzenie samo w sobie jest amoralne, nawet jeśli je się nożem i widelcem, a nie ma uprzedniego zezwolenia przełożonego - przekonywali go inni i podawali przykłady na złe skutki takiej postawy. Celem jedzenia, jeśli przełożony na nie zezwoli, jest przecież zaspokojenie potrzeb organizmu i dlatego odczuwanie przy jedzeniu przyjemności jest z zasady zdrożne, bo przecież nie temu ono służy - argumentowali drudzy.
Pewnego razu został zaproszony na przyjęcie i skonstatował ze zgrozą, że większą przyjemność odczuwa jedząc palcami iż nożem i widelcem. Zdezorientowany pytał nawet pewnego kelnera w jaki sposób jeść podaną potrawę. Kelner przerażony, czy dobrze wypełnia swoje zadanie przyniósł mu wtedy pałeczki.
"Panie jedz pan, jak chcesz, byleś Pan się najadł i przestał zawracać głowę obsłudze" podpowiedział mu sąsiad przy stole, który przypadkiem zasłyszał pytanie.
Trochę zabawna historia, ale bardzo trafna. :wink:

User avatar
boris
zaufany użytkownik
Posts: 2156
Joined: Tue Jun 08, 2010 5:06 pm

Re: schizofrenia a seksualność

Postby boris » Sat Jun 19, 2010 8:18 am

Nie ma chorego seksu. Seks to popęd - nasza natura - ona z definicje jest zdrowa.
Popęd może być tylko wyrobionym albo odziedziczonym nawykiem, nie koniecznie musi mieć coś wspólnego z naszą naturą, czymkolwiek ona jest. Zbyszku, możesz nazwać mnie wariatem :) ale dla mnie odczuwanie popędu seksualnego jest w najwyższym stopniu sprawą bolesną. Zaspokajanie go daje pewną chwilową gratyfikację ale z drugiej strony podsyca pragnienie co wymusza dalsze szukanie gratyfikacji. I tak bez końca. Natomiast utrzymywanie celibatu po pewnym początkowym etapie dyskomfortu który można porównać do głodu narkotycznego u tego kto zdecydował się odstawić narkotyki daje sporą przyjemność, no może nie ekstatyczną :D ale jest w tym spokój, a spokój jest przyjemny.
http://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
Powiedzmy przeciwnikowi otwarcie, że nie podzielamy jego idei, ponieważ je rozumiemy, i że on nie podziela naszych, ponieważ ich nie rozumie.

User avatar
zbyszek
admin
Posts: 9060
Joined: Sun Feb 02, 2003 3:24 am
Status: informatyk
płeć: mężczyzna
Location: Warszawa

Re: schizofrenia a seksualność

Postby zbyszek » Sat Jun 19, 2010 11:09 pm

...Popęd może być tylko wyrobionym albo odziedziczonym nawykiem.
Nie, popędy nie wynikają z nawyku. Spójrz np. na potrzebę spożywania posiłków. Ona nie wynika z nawyku ! Tak samo jest z popędem seksualnym. Choć popęd seksualny można zmieniać, kształtować, sublimować, jeśli ktoś czyni to z potrzeby ideologii gwałci swoje ciało.
Czy można żyć bez seksu nie wiem - pewno można, lecz pozbywanie się go z pobudek czysto religijnych to samogwałt.

User avatar
boris
zaufany użytkownik
Posts: 2156
Joined: Tue Jun 08, 2010 5:06 pm

Re: schizofrenia a seksualność

Postby boris » Sun Jun 20, 2010 3:18 am

...Popęd może być tylko wyrobionym albo odziedziczonym nawykiem.
Nie, popędy nie wynikają z nawyku. Spójrz np. na potrzebę spożywania posiłków. Ona nie wynika z nawyku ! Tak samo jest z popędem seksualnym. Choć popęd seksualny można zmieniać, kształtować, sublimować, jeśli ktoś czyni to z potrzeby ideologii gwałci swoje ciało.
Czy można żyć bez seksu nie wiem - pewno można, lecz pozbywanie się go z pobudek czysto religijnych to samogwałt.
Nie jestem pewny Twojego przykładu z jedzeniem, gdyż z mojego doświadczenia wiem, że po dwóch dniach nie jedzenia przestaję być głodny i nie odczuwam potrzeby jedzenia. Nie wspominałem nic o pobudkach religijnych ani ideologicznych, chodzi mi o uzyskanie jak największej przyjemności :D i oczywiście o uniknięcie cierpienia. A sublimacja - jak to określiłeś - popędu daje spokój i związaną z tym przyjemność. Zatem oryginalne pytanie jest takie: "jak zdefiniować co jest przyjemnością". Nie mówię, że dla mnie seks jest grzechem ale, że jest nieprzyjemny. :D
http://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
Powiedzmy przeciwnikowi otwarcie, że nie podzielamy jego idei, ponieważ je rozumiemy, i że on nie podziela naszych, ponieważ ich nie rozumie.

User avatar
zbyszek
admin
Posts: 9060
Joined: Sun Feb 02, 2003 3:24 am
Status: informatyk
płeć: mężczyzna
Location: Warszawa

Re: schizofrenia a seksualność

Postby zbyszek » Sun Jun 20, 2010 8:12 am

Nie jestem seksuologiem, lecz przypominam sobie zdanie z jakieś książki z seksulogii sugerujące, że nie ma form niedopuszczalnych. Jeśli jesteś szczęśliwy przy braku seksu to chyba wszystko jest ok. i nikt nie może Ci niczego inputować ani zarzucać.

User avatar
boris
zaufany użytkownik
Posts: 2156
Joined: Tue Jun 08, 2010 5:06 pm

Re: schizofrenia a seksualność

Postby boris » Sun Jun 20, 2010 8:48 am

Nie jestem seksuologiem, lecz przypominam sobie zdanie z jakieś książki z seksulogii sugerujące, że nie ma form niedopuszczalnych. Jeśli jesteś szczęśliwy przy braku seksu to chyba wszystko jest ok. i nikt nie może Ci niczego inputować ani zarzucać.
Miło mi, że jesteś tego zdania. Sam też bynajmniej nikomu nic nie narzucam, chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że powstrzymywanie się od seksu nie musi być bynajmniej związane z bólem i cierpieniem, choć z pewnością w początkowej fazie - tak jak przy odstawieniu narkotyku - trzeba się liczyć z pewnym dyskomfortem.

Tyle, że temat seksu chcąc nie chcąc ociera się o metafizykę. Bo jeżeli jak twierdzą materialiści świadomość jest pochodną mózgu, wszystko kończy się wraz z śmiercią ciała. Zatem czy spędziłem swe życie w knajpie czy w bibliotece, nie ma to najmniejszego znaczenia. Jeżeli jednak jest na odwrót, a czysta matematyka daje tej możliwości 50% - że ciało jest tylko organem percepcyjnym świadomości, kwestia tego jak zdefiniowalem swoją przyjemność może mieć spore znaczenie i dotyczyć nie tylko tego życia.
http://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
Powiedzmy przeciwnikowi otwarcie, że nie podzielamy jego idei, ponieważ je rozumiemy, i że on nie podziela naszych, ponieważ ich nie rozumie.

User avatar
Constantius
zaufany użytkownik
Posts: 414
Joined: Sun Nov 22, 2009 11:38 pm

Re: schizofrenia a seksualność

Postby Constantius » Sun Jun 20, 2010 8:01 pm

a dla mnie kolego Boris jest to bardzo pokrętne tłumaczenie które jest samousprawiedliwieniem lub samouzasadnieniem swojego punktu widzenia. Coś w stylu udowadniania że niezależnie czy rozmawiamy o pieczeniu chleba czy fizyce kwantowej to zarówno pieczenie chleba jak i fizyka kwantowa jest dowodem na istnienie Boga itp.... czyli naszego punktu widzenia a de facto przekonań... a dalej postępowania. Udowadniamy sami przed sobą że robimy dobrze i jeszcze każemy to potwierdzać innym. Jeżeli nie chcesz mieć dzieci to twoja sprawa i tyle. Nikt nie zmusza. Jeżeli masz obawy i lęki przed swoim własnym popędem seksualnym i nie wiesz jak sobie z nim poradzić to trudno. Można iść do lekarza... Popęd seksualny nie jest niczemu przeszkodą. Gdyby wszyscy tak myśleli jak ty to chyba byśmy dawno wymarli.... chyba że Twój popęd seksualny w czymś Ci przeszkadza... w pracy, w domu w osiągnięciu jakiś celów które są tak ważne i dobre dla całej ludzkości i ciebie samego ( to jest zgryźliwość ) ze koniecznie trzeba go się pozbyć, pozbywając się w ten sposób być możne miłości do kobiety i radości z posiadania potomstwa.... Dla mnie zakonnik to człowiek który się na tym polu samo -oszukał... Więcej stracił niż zyskał. Ale to moja subiektywna opinia. Bóg Darwina to jednak nie Bóg Jezusa z Nazaretu... Ten nawet nic o nim nie wiedział bo czytał tylko stary testament i nic poza tym... Od tego czasu troche książek przybyło...
Musi być ktoś kogo nie znam, a kto zawładnął mna, moim życiem, śmiercią, tą kartką

User avatar
boris
zaufany użytkownik
Posts: 2156
Joined: Tue Jun 08, 2010 5:06 pm

Re: schizofrenia a seksualność

Postby boris » Sun Jun 20, 2010 10:10 pm

chyba że Twój popęd seksualny w czymś Ci przeszkadza... w pracy, w domu w osiągnięciu jakiś celów które są tak ważne i dobre dla całej ludzkości i ciebie samego ( to jest zgryźliwość ) ze koniecznie trzeba go się pozbyć, pozbywając się w ten sposób być możne miłości do kobiety i radości z posiadania potomstwa.... Dla mnie zakonnik to człowiek który się na tym polu samo -oszukał... Więcej stracił niż zyskał. Ale to moja subiektywna opinia. Bóg Darwina to jednak nie Bóg Jezusa z Nazaretu... Ten nawet nic o nim nie wiedział bo czytał tylko stary testament i nic poza tym... Od tego czasu troche książek przybyło...
Drogi Constantiusie :D Wydaje mi się, że znacznie przeceniasz mój altruizm. Tak jak Ty uprawiasz seks dla przyjemności bez ideologicznej podbudowy, że działasz dla dobra calej ludzkości, tak i ja mam na względzie swą własną przyjemność. Jedyna różnica między nami leży w odmiennych definicjach tego co jest przyjemne a co nie. W oparciu o to działamy. Może masz rację, że Jezus był tylko nieoczytanym człowiekiem :D, nie będę się o to z Tobą sprzeczał bo widzę, że głęboko w to wierzysz a niechciałbym obrazić Twoich uczuć religijnych :D
http://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
Powiedzmy przeciwnikowi otwarcie, że nie podzielamy jego idei, ponieważ je rozumiemy, i że on nie podziela naszych, ponieważ ich nie rozumie.

User avatar
Constantius
zaufany użytkownik
Posts: 414
Joined: Sun Nov 22, 2009 11:38 pm

Re: schizofrenia a seksualność

Postby Constantius » Sun Jun 20, 2010 11:49 pm

nie rozumiem za bardzo bo jest napisane po Estońsku, zwłaszcza początek....
To znaczy sex nie jest przyjemnością rozumiem tyle.... i trzeba go uprawiać z ideologiczną podbudową....
Mi się wydawało że sex nie jest tylko przyjemnością.... bo głównie jest RADOŚCIĄ dla meżczyzny i kobiety.... MIŁoŚCIĄ ( kolejność może odwrotna ) zabawą, partnerstwem, byciem z kimś, czyli zaprzeczeniem samotności... Jest daniem życia. Oczywiście że są inne przyjemności ale o nich tu nie mówimy i nie porównujemy które lepsze a które gorsze. Bo według kolegi są jakieś inne LEPSZE niż sex z tego rozumiem..... Bardziej ambitne. Oczywiście bardziej ambitne intelektualnie są, no ba.... ! A zniszczyć czy zdeprawować można wszystko... sex też np gwałtem czy pornografią. Sex może być zły i dobry, jak wszystko z czego robimy użytek.... Ale nie widzę powodu by jakoś się kaleczyć psychicznie czy kastrować z tego powodu że natura wymyśliła taka formę przekazywania życia. Całe kolegi rozumowanie jest dla mnie niedojrzałe i pokręcone.... Jakie to są inne przyjemności przy których trzeba rezygnować z sexu? Celibat? Modlitwa? Moim zdaniem z niczego nie trzeba rezygnować.... To tylko kwestia spojrzenia na świat.... To tak jakby powiedzieć że by zobaczyć pełen smak poziomki nie mogę spróbować truskawek... Nonsens. Musze spróbować wszystkiego. W zasadzie to robienie przyjemności z abstynencji sexualnej to chyba forma masochizmu, w tym przypadku jeszcze z podbudową pseudointelektualną.... Może propagujmy samobiczowanie? To też może przyjemność być, na zasadzie nie czuję "niebólu" i jest mi od tego przyjemnie....
Wszystko powinno być proste jak to tylko możliwe ale nie prostsze. Albert Einstein.
Jak coś jest pokrętne to jest wykoślawione na 100%...............
Musi być ktoś kogo nie znam, a kto zawładnął mna, moim życiem, śmiercią, tą kartką

User avatar
boris
zaufany użytkownik
Posts: 2156
Joined: Tue Jun 08, 2010 5:06 pm

Re: schizofrenia a seksualność

Postby boris » Mon Jun 21, 2010 4:03 am

Jakie to są inne przyjemności przy których trzeba rezygnować z sexu? Celibat? Modlitwa? Moim zdaniem z niczego nie trzeba rezygnować.... To tylko kwestia spojrzenia na świat.... To tak jakby powiedzieć że by zobaczyć pełen smak poziomki nie mogę spróbować truskawek... Nonsens. Musze spróbować wszystkiego. W zasadzie to robienie przyjemności z abstynencji sexualnej to chyba forma masochizmu, w tym przypadku jeszcze z podbudową pseudointelektualną.... .
No właśnie ... Wszystko to co napisałeś jest ...Twoim zdaniem, które wynika z twojego postrzegania tego co jest cierpieniem a co jest przyjemnością. Dla mnie najwyższą przyjemnością jest spokój umysłu wolnego od wszelkich emocji i myśli a uprawianie seksu raczej temu przeszkadza. Na jak długo potrafisz zatrzymać myślenie, że z taką pewnością wypowiadasz się o tym rodzaju przyjemności? Według mnie gdybyś znał tą przyjemność to może patrzyłbyś trochę inaczej na życie.
http://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
Powiedzmy przeciwnikowi otwarcie, że nie podzielamy jego idei, ponieważ je rozumiemy, i że on nie podziela naszych, ponieważ ich nie rozumie.

User avatar
zbyszek
admin
Posts: 9060
Joined: Sun Feb 02, 2003 3:24 am
Status: informatyk
płeć: mężczyzna
Location: Warszawa

Re: schizofrenia a seksualność

Postby zbyszek » Mon Jun 21, 2010 7:26 am

Asceza upaja, seks upaja, co tu począć ? - Żyć zgodnie z własną naturą tak jak ją sami odczuwamy.

User avatar
boris
zaufany użytkownik
Posts: 2156
Joined: Tue Jun 08, 2010 5:06 pm

Re: schizofrenia a seksualność

Postby boris » Mon Jun 21, 2010 10:42 am

Asceza upaja, seks upaja, co tu począć ? - Żyć zgodnie z własną naturą tak jak ją sami odczuwamy.
Faktycznie, wszystko to co robimy motywowane jest przez dążenie do szczęścia i awersję przed cierpieniem.
I skoro ktoś widzi swe szczęście w tym lub tamtym to dopóki nie krzywdzi innych można mu tylko życzyć powodzenia na jego drodze w poszukiwaniu szczęścia :)
http://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
Powiedzmy przeciwnikowi otwarcie, że nie podzielamy jego idei, ponieważ je rozumiemy, i że on nie podziela naszych, ponieważ ich nie rozumie.

User avatar
Constantius
zaufany użytkownik
Posts: 414
Joined: Sun Nov 22, 2009 11:38 pm

Re: schizofrenia a seksualność

Postby Constantius » Mon Jun 21, 2010 12:25 pm

Oczywiście wszystko to jakoś tam rozumiem. I do niczego nie zmuszam. Ale mimo wszystko jest to uciekanie od życia.... Sensem życia nie jest "święty spokój". Sensem życia jest jego dalsze przekazanie. Bez tego człowiek jest mimo wszystko okaleczony choć może nie zdawać sobie z tego sprawy. Gdyby tak wszyscy wybierali święty spokój ?
Święty spokój od problemów.... Ale nie święty spokój jest piękny tylko Twórcze Rozwiązywanie problemów... Święty spokój to namiastka snu lub śmierci... Jeszcze raz zachęcam do przemyślenia swojej postawy życiowej. Dla mnie nie asceza jest pociągająca ale np Wierność w małżeństwie. To dopiero jest asceza wytrzymać z kimś 50 lat.... Święty spokój to do wierności jest jak zwykła ucieczka... Święty spokój/asceza to egoizm większy niż seksualne pożądanie kogoś ( jesli za tym pożądaniem nie stoją późniejsze zobowiązania ).... Bo w końcu w imię czego i dlaczego ta asceza.... Jeśli tylko dla siebie to egoizm.... A jeśli ze strachu przed innym człowiekiem.... Z poczucia niskiej wartości? Górnolotnością i panem bogiem można wykręcić się zawsze jak sianem... ale nawet jest w pewnym sensie wielu bogów i nie każdy cieszy się ascezą. Bóg Darwina czy Spinozy a nawet Bóg Kalwina - oni wszyscy nakazują działanie. Bez tego pozostaje śmierć. Brak potomstwa. Najwyższa kara dla człowieka. To co wartościowe istnieje dalej to co nie wartościowe nie przekazuje już życia........ Samo poświęcenie się w imię niczego. Gratulacje.....
Musi być ktoś kogo nie znam, a kto zawładnął mna, moim życiem, śmiercią, tą kartką

User avatar
boris
zaufany użytkownik
Posts: 2156
Joined: Tue Jun 08, 2010 5:06 pm

Re: schizofrenia a seksualność

Postby boris » Mon Jun 21, 2010 1:19 pm

Oczywiście wszystko to jakoś tam rozumiem. I do niczego nie zmuszam. Ale mimo wszystko jest to uciekanie od życia.... Sensem życia nie jest "święty spokój". Sensem życia jest jego dalsze przekazanie.
Rozszyfrowałeś mnie w 100%. Moje poszukiwanie świetego spokoju (ładne określenie, dziękuję, że mi je podsunąłeś) jest formą eskapizmu. Ucieczką z tego świata gdzie choć możesz przekazać życie sam jako jednostka musisz się w końcu zmierzyć z własną śmiercią. Nigdy nie aspirowałem do roli świętego i masz racje, że moje motywy są całkowicie egoistyczne. I być może należę do elementu jak to określiłeś "nie wartościowego". Z tym wszystkim nie będę się sprzeczał. Chciałbym tylko skorygować ostatnie zdanie o "samopoświęceniu się". Robię to co sprawia mi przyjemność i nie może tu być mowy o jakimkolwiek samo poświęceniu.
http://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
Powiedzmy przeciwnikowi otwarcie, że nie podzielamy jego idei, ponieważ je rozumiemy, i że on nie podziela naszych, ponieważ ich nie rozumie.


Return to “seks a choroba”

Who is online

Users browsing this forum: CommonCrawl [Bot] and 0 guests