życie ze schizofrenikiem

Moderator: Darius

Forum rules
Ten dział dotyczy tylko związków seksualności ze schizofrenią lub ogólniej chorobą. O zdrowej seksualności proszę pisać w tematach dowolnych.
  -TMOVE_BUTT AMOVE_BUTT SMOVE_BUTT
misiak666
zarejestrowany użytkownik
Posts: 4
Joined: Tue Apr 01, 2014 12:04 am
Status: obsługa klienta

życie ze schizofrenikiem

Postby misiak666 » Tue Apr 01, 2014 12:23 am

Witam wszystkich,
jestem tutaj nowa trafiłam przez przypadek ale mam wielki problem, w którym mam nadzieje mi pomożecie.
Jestem Ewelina mam 23 lata i chce wrócić do mojego chłopaka schizofrenika.
może zacznę od początku gdy skończyłam 16 lat poznałam Przemka.... od tego momentu byliśmy zawsze razem trzy lata temu oświadczył mi się i planowalismy wspólną przyszłość.... ale z roku na rok bylo coraz gorzej... wszystko zaczęło sie psuć i podjełam decyzje że odchodzę od niego. miałam chłopaka on dziewczyne i wszytsko bylo normalnie.... mieliśmy stały kontakt ale na zasadzie przyjacielskiej. Rok temu zadzwonił do mnie ze dziewnie się czuję... spoktałam się z nim rzeczywiscie to nie byl ten sam chłopak wyglądał na zmęczonego mówił że słyszy głosy itd.... kilka dni pożniej nie chciał sie leczyc powiedział że dostal objawienia iże jest zdrowy... w końcu trafił do szpitala w którym przebywał 3 miesiace.... potem nie bral tabletek twierdzil ze to bylo jednorazowe caly rok zyl normalnie a nawet powiedziala ze bardziej normalniej niz wczenieśniej.... po roku drugi atak.... caly czas bylam z nim .... odwiedzalam go i bylam przy nim w kazdym momencie jego choroby... przez to zepsułam swoj zwiazek w ktorym bylam.... mieszkamy w malym miasteczku gdzie wszyscy sie znaja ... powiedzmy ze za drugim razem bardzo efektownie trafil do szpitla po podpaleniu...
teraz wszytsko jest ok przelamal sie chodzi na terapie bierze lekarstwa a ja z dnia na dzien uswiadamian sobie ze jestem mu potrzebna i on mi tez.... boje się że go zawiode... jest dobrym czlowiekiem a ja mam cieżko w domu.... moja mama by tego nie zaakceptowała dlatego że mój brat równiez cierpi na schizofrenie gdzie jego stan jest duzo gorszy i utrzymuje sie caly czas w jednym stadium.... nie wiem co zrobić :( boli mnie to... mysle caly czas co powinnam zrobić.... czy uważacie że powrót do niego to dobry pomysł??? proszę o obiektywne komentarze... pozdrawiam Ewelina

Eden
zaufany użytkownik
Posts: 3927
Joined: Sun Feb 15, 2015 10:59 pm
płeć: mężczyzna

.

Postby Eden » Tue Apr 01, 2014 2:22 am

.
Last edited by Eden on Thu Oct 02, 2014 6:54 pm, edited 1 time in total.

User avatar
bertha
zaufany użytkownik
Posts: 1010
Joined: Sun Jun 16, 2013 8:38 pm

Re: życie ze schizofrenikiem

Postby bertha » Tue Apr 01, 2014 3:03 pm

Ewelina serce samo podejmuje decyzje...Odpowiedz jest tam w glebi Twego serca...
Nie patrz na to co “ludzie powiedza”-to nie jest absolutnie wazne! Ludzie zawsze beda cos tam mowic.
To los nas wybiera, czy tego chcemy czy nie.

Badz szczesliwa!
"Nadzieja przychodzi do czlowieka wraz z drugim czlowiekiem"

User avatar
mei
zaufany użytkownik
Posts: 8272
Joined: Sun Jun 10, 2007 9:12 pm

Re: życie ze schizofrenikiem

Postby mei » Tue Apr 01, 2014 3:17 pm

To los nas wybiera, czy tego chcemy czy nie.
Bertha, spotyka się kogoś, myślisz, że to ten ktoś. Jednak po jakimś czasie to się rozpada. Co wtedy z tym losem?
Kochajcie tych, których chcecie kochać, żyjcie tak, jak chcecie żyć i nigdy nie pozwólcie by ktokolwiek przeszkodził wam w zmienianiu waszych marzeń w rzeczywistość.
Jared Leto, 13.04.2014.

misiak666
zarejestrowany użytkownik
Posts: 4
Joined: Tue Apr 01, 2014 12:04 am
Status: obsługa klienta

Re: życie ze schizofrenikiem

Postby misiak666 » Tue Apr 01, 2014 3:35 pm

dziękuje wszystkim za odpowiedź. to dla mnie naprawdę ważny i ciężki temat. ciężko mi się o tym piszę bo ta jego choroba kosztowała mnie już bardzo dużo mojego zdrowia... zapadłam w depresje było bardzo cięzko ale nie opuściłam go... odwiedzałam go w szpitalu codziennie dzwoniłam mimo tego że ja też może potrzebowałam pomocy. po wyjściu ze szpitala bylo tak samo. spędzałam i dalej spędzam z nim duzo czasu. Chce żeby był wesoły i uśmiechnięty ... wtedy i ja taka jestem. dużo spacerujemy rozmawiamy... i widzę że przy mnie jest sobą że pragnie mojego towarzystwa... czy to miłość nie wiem.... ale nigdy wcześniej nie zależało mi na kims bardziej niż na sobie.... dużo czytam na temat tej choroby... wiem że jest ona bardzo ciężka ... ale mam porównanie mojego brata a Przemka i od razu widać że Przemek jest całkowicie inny... dużo lepszy... wychodzi do ludzi... nie zamyka się ... chce wrócić do pracy itd.
jeszcze raz bardzo Wam dziękuje wiele dla mnie znaczą Wasze odpowiedzi. Gdyby ktoś miał ochote jeszcze opisać na mój post bedę wdzięczna.
pozdrawiam Was wszystkich

User avatar
Paranoja
bywalec
Posts: 545
Joined: Wed Jan 16, 2013 1:21 am
Location: górki

Re: życie ze schizofrenikiem

Postby Paranoja » Tue Apr 01, 2014 4:47 pm

każdy człowiek jest inny, tak samo każdy chory na schizofrenię jest inny. Nie ma reguły. Życie ze schizofrenikiem może być równie szczęśliwe jak ze zdrowym człowiekiem, a równie dobrze, może byc pasmem smutku i bólu.
Ja miałam kontakt ze schizofrenikiem. Zakochałam się. Byliśmy ze sobą krótko ale choroba się tak szybko rozwijała, że dość szybko kontakt z nim był ciężki. Odsuwał się ode mnie, kiedy ja chciałam mu pomóc.

Niestety stało się to moją misją życiową. Owszem, dzięki mnie trafił do szpitala, wyszedł z niego, chyba dotarło do niego, że jest chory. Ale ja sama wpadłam w depresję, on mimo tego wszystkiego wcale ze mną nie chce być a wręcz na koniec usłyszałam: spierddalaj.

Czy warto było? Warto, ponieważ pomogłam człowiekowi, od którego wszyscy się odwrócili i w którego nikt nie wierzył.
Tylko czy koszt tego wszystkiego nie jest za wysoki?

misiak666
zarejestrowany użytkownik
Posts: 4
Joined: Tue Apr 01, 2014 12:04 am
Status: obsługa klienta

Re: życie ze schizofrenikiem

Postby misiak666 » Tue Apr 01, 2014 6:07 pm

ja odczuwam na odwrót... że on chce ze mną być i mnie potrzebuje.... przechodziłam przez to samo co Ty szpitale i depresja... długo nie mogłam dojść do siebie a jeszcze ludzie mnie obwiniali że to stało się przezemnie bo ja go zostawiłam i on nie umiał się odnaleść w życiu.... długo to za mna chodziła a był czas że w to uwierzylam... zamknęłam się w domu zrezygnowałam z pracy i nawet nie szukałam nowej.... było mi bardzo cieżko.... chciałabym wierzyć że teraz będzie juz tylko lepiej ... Przemek w końcu zrozumiał że musi przyjmować lekarstwa... je codziniennie... chodzi na terapie i odziwo nie zamyka się w domu ... właśnie mam wrażenie że z chęcią z niego wychodzi... oboje mamy cieżkie życia i cieżkie rodziny... tzw oboje jesteśmy sierotami wychowanymi w raczej biednych rodzinach .. zawsze byliśmy nauczeni życia... nie ukrywam że boje się tego co będzie... że będzie bardzo ciężko i zastanawiam sie czy mam na tyle siły bo przedewszytkim jak bym do niego wróciła to już nigdy bym go nie zostawila... juz raz to zrobiłam i do tej pory sobie nie umiem tego wybaczyć... a sami rozumiecie że ciężko podjąć decyzje na całe życie... pozdrawiam wszystkich

User avatar
Paranoja
bywalec
Posts: 545
Joined: Wed Jan 16, 2013 1:21 am
Location: górki

Re: życie ze schizofrenikiem

Postby Paranoja » Tue Apr 01, 2014 6:34 pm

a ja się dowiedziałam właśnie, że całkiem inna osoba (na szczęście facet), jest dla niego aniołem (generalnie niewiele w tej sprawie zrobił), a ja za to obrażałam jego matkę (co oczywiście jest bzdurą).

Żyć mi się odechciewa. Z wielkim bólem kasowałam właśnie wspólne zdjęcia z fejsa i jego ze skajpa.

misiak666
zarejestrowany użytkownik
Posts: 4
Joined: Tue Apr 01, 2014 12:04 am
Status: obsługa klienta

Re: życie ze schizofrenikiem

Postby misiak666 » Tue Apr 01, 2014 10:38 pm

paranoja.... przykre to jest... codziennie widzę mojego brata który wyzywa moja mamę od najgorszych a za chwilę przychodzi i przeprasza:( wiem że to bardzo smutne...widać że bardzo się w to angażujesz .... a to podwójnie boli... jeśli chcialabys pogadać proponuję wymianę numerów... myśle że i Tobie i mnie zrobiło by się lżej na sercu porozmawiając sobie z bezstronną osobą...

User avatar
bertha
zaufany użytkownik
Posts: 1010
Joined: Sun Jun 16, 2013 8:38 pm

Re: życie ze schizofrenikiem

Postby bertha » Fri Apr 04, 2014 7:31 pm


Bertha, spotyka się kogoś, myślisz, że to ten ktoś. Jednak po jakimś czasie to się rozpada. Co wtedy z tym losem?
Mei w zyciu odrabiamy jakas lekcje... spotykamy osoby ktore daja nam szczescie albo bol. Kazda taka historia wzbogaca nas o nowe doswiadczenia. Najpierw doswiadczamy milosci, a pozniej zranienia. Tak wiec te bolesne historie ucza nas i przygotowuja do nowych relacji, w ktore mozemy wchodzic z innym juz doswiadczeniem. Czasami dlugo szukamy tej wlasciwej drogi...
To tak jakbysmy byli w lesie jest wiele sciezek, a my wybieramy wlasnie te i ta idziemy. Kazdy nasz wybor wplywa na nasze dalsze losy...Zycie to taki teatr zaleznosci...

https://www.youtube.com/watch?v=3WWwuA6twKI-P. Rubik- Psalm dla Ciebie
"Nadzieja przychodzi do czlowieka wraz z drugim czlowiekiem"

User avatar
Zabłąkany
bywalec
Posts: 911
Joined: Sat Apr 07, 2012 9:26 pm
Status: Aktualnie się opierdalam
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 42765946
Location: Wołomin

Re: życie ze schizofrenikiem

Postby Zabłąkany » Fri May 30, 2014 9:33 pm

Kurde bele... Takiej jak Ty to ze świeczką szukać. Też chciałbym mieć dziewczynę, która byłaby ze mną w ciężkich chwilach mojego życia. Także odpowiedź jest prosta - bądź z nim do końca :D
Cel: Nic nie robiąc - osiągasz mnie. Idąc przed siebie - osiągasz mnie. Sukces zależy od tego, czy stoisz czy idziesz. Zatem jaki jest Twój cel?

User avatar
cezary123
zaufany użytkownik
Posts: 15367
Joined: Mon Oct 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: życie ze schizofrenikiem

Postby cezary123 » Tue Dec 08, 2015 7:42 pm

Niestety stało się to moją misją życiową. Owszem, dzięki mnie trafił do szpitala, wyszedł z niego, chyba dotarło do niego, że jest chory. Ale ja sama wpadłam w depresję, on mimo tego wszystkiego wcale ze mną nie chce być a wręcz na koniec usłyszałam: spierddalaj.
Bo w związkach trzeba do siebie szczerze pasować a relacja międzyludzka to nie wszystko. Może nie chciał oddać większej połowy mieszkania.

User avatar
moi
moderator
moderator
Posts: 29819
Joined: Thu May 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Location: Dolny Śląsk

Re: życie ze schizofrenikiem

Postby moi » Tue Dec 08, 2015 10:42 pm

Niestety stało się to moją misją życiową. Owszem, dzięki mnie trafił do szpitala, wyszedł z niego, chyba dotarło do niego, że jest chory. Ale ja sama wpadłam w depresję, on mimo tego wszystkiego wcale ze mną nie chce być a wręcz na koniec usłyszałam: spierddalaj.
Bo w związkach trzeba do siebie szczerze pasować a relacja międzyludzka to nie wszystko. Może nie chciał oddać większej połowy mieszkania.
Cezary, znowu insynuujesz, że anonimowa dla Ciebie autorka postu była pazerna na dobra doczesne, należące do chorego.
Kiedy się opamiętasz? Bo ja już powoli mam tego dosyć.

Pozdrawiam.m.

User avatar
cezary123
zaufany użytkownik
Posts: 15367
Joined: Mon Oct 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: życie ze schizofrenikiem

Postby cezary123 » Tue Dec 08, 2015 10:47 pm

anonimowa dla Ciebie autorka postu była pazerna na dobra doczesne, należące do chorego.
A była?

User avatar
moi
moderator
moderator
Posts: 29819
Joined: Thu May 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Location: Dolny Śląsk

Re: życie ze schizofrenikiem

Postby moi » Tue Dec 08, 2015 10:48 pm

Przecież to Ty to sugerujesz pisząc, że chory może "nie chciał oddać mieszkania".

Pozdrawiam.m.


Return to “seks a choroba”

Who is online

Users browsing this forum: CommonCrawl [Bot] and 1 guest