Mój chłopak...

  -TMOVE_BUTT AMOVE_BUTT SMOVE_BUTT
Awatar użytkownika
zdrowy
zaufany użytkownik
Posty: 226
Rejestracja: ndz wrz 25, 2011 11:07 pm
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Toruń

Re: Mój chłopak...

Postautor: zdrowy » czw sie 10, 2017 10:34 pm

Przeczytałem pierwszy post i dosłownie kopara mi opadła. Najlepiej to sobie kartkę napiszę na głowie jak będę poznawał kogoś, choruję na schizofrenie. Może chciał Ci powiedzieć? ale się bał, że zostanie odrzucony? Sam bym się nie przyznał od razu, ale po jakimś czasie znajomości. Też nie miałem ochoty się z nikim kontaktować. Nawet z Nią. Toć to wstyd trafić do szpitala psychiatrycznego.. a jeszcze niech stwierdzą chorobę jakąś, a schizofrenie to już tylko wariaci mają i w wariatkowach siedzą. Serio mówię. Takie było moje podejście do tego tematu. No bo przecież ja nie jestem chory , jestem zdrowy. W obecnej sytuacji możesz go wspierać. Jako dziewczyna możesz go odwiedzać nawet chyba.. tak było w moim przypadku. Jeśli nie chce kontaktu to trzeba cierpliwości... nie godzin lub dni a miesięcy lub lat by zrozumieć, że jest się chorym.

Awatar użytkownika
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 14816
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
Płeć: mężczyzna

Re: Mój chłopak...

Postautor: cezary123 » czw sie 10, 2017 11:22 pm

Może chciał Ci powiedzieć? ale się bał, że zostanie odrzucony?
Ale z chłopakiem Libelluli jest jeszcze jeden problem.
Nie wiadomo na jakim poziomie była więź i relacja. Teraz tak jakby się sam wycofywał i nie chciał a nawet patrzył z wyższością na nią.
Gdyby powiedział na trzeźwo, przed wybuchem psychozy a ona zaakceptowała, to powinien być niesamowicie wdzięczny. Wszystko pewnie by się potoczyło łagodniej, normalniej i nikt by nie rozdmuchiwał sprawy.

Awatar użytkownika
libellula
bywalec
Posty: 32
Rejestracja: pn lip 17, 2017 11:34 am

Re: Mój chłopak...

Postautor: libellula » czw sie 10, 2017 11:49 pm

Może chciał Ci powiedzieć? ale się bał, że zostanie odrzucony? Sam bym się nie przyznał od razu, ale po jakimś czasie znajomości.
Ile to jest "nie od razu, ale po jakimś czasie znajomości"?

Awatar użytkownika
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 14816
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
Płeć: mężczyzna

Re: Mój chłopak...

Postautor: cezary123 » pt sie 11, 2017 12:01 am

A Ty Libellula kiedy byś powiedziała zdrowemu chłopakowi, że masz psychiatryczną przeszłość i na przykład diagnozę schizofrenii?
Wyobraźmy sobie taką sytuację.

Awatar użytkownika
libellula
bywalec
Posty: 32
Rejestracja: pn lip 17, 2017 11:34 am

Re: Mój chłopak...

Postautor: libellula » pt sie 11, 2017 12:06 am

Przeszłość mam mało pociągającą. Depresja uderzyła kiedy byłam nastolatką, zawaliłam szkołę. I powiedziałam mu o tym po około trzech miesiącach znajomości. To jest dla mnie bolesne i piętnujące, mimo że braki nadrobiłam. Opowiedziałam mu co się ze mną działo w najgorszym okresie, głos mi się łamał, wstyd mi było, niepewność czy się nie zrazi do mnie była duża, ale uznałam że skoro chcę z tym człowiekiem tworzyć związek, to muszę być szczera.

Awatar użytkownika
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 14816
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
Płeć: mężczyzna

Re: Mój chłopak...

Postautor: cezary123 » pt sie 11, 2017 12:35 pm

Ale mimo wszystko diagnoza schizofrenii jest bardziej wstydliwa niż depresji. Niektórzy zatajają, ukrywają, udają do granic możliwości, aż samo coś niespodziewanie wybuchnie i wtedy się dopiero wyda.

Awatar użytkownika
Ralf
zaufany użytkownik
Posty: 12316
Rejestracja: sob maja 14, 2011 7:23 pm
Płeć: mężczyzna

Re: Mój chłopak...

Postautor: Ralf » pt sie 11, 2017 1:35 pm

libellula - spróbuj zrozumieć swojego chłopaka ze wstrzymał się przed ujawnieniem swojej choroby. Zgadzam się co napisał cezary wyżej. Dużo osób odrzuca takie osoby. Sam byłem kiedyś odrzucony jak powiedziałem o diagnozie.
"Żyjemy w świecie przyjemności pozbawionych radości"
"Nie widzę gwiazd, lecz muszę trwać"

Awatar użytkownika
libellula
bywalec
Posty: 32
Rejestracja: pn lip 17, 2017 11:34 am

Re: Mój chłopak...

Postautor: libellula » pt sie 11, 2017 5:54 pm

No tak, rozumiem. Tylko on nie uważa, że jest chory. Mówił mi dużo, słowo schizofrenia nigdy nie padło, mimo że wspominał o wizytach u psychiatry. Po poprzednim razie miał brać tabletki, nie wziął ani jednej. "Leczył się" marychą i piwskiem. Tak bardzo mnie kochał, tak mnie o tym zapewniał, płakał, ale ledwo powiedziałam mu że musi się leczyć bo jest chory, to zwrot o 180 stopni i teraz ja jestem niegodna a on "jest przeznaczony innej dziewczynie"... I to jest w porządku.

Awatar użytkownika
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 14816
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
Płeć: mężczyzna

Re: Mój chłopak...

Postautor: cezary123 » pt sie 11, 2017 7:25 pm

Same łykanie tabletek nie pomoże. Potrzebna jest zmiana szkodliwego stylu życia, terapia, usunięcie przyczyn psychoz, zapobieganie depresji itd.
Była taka jedna para, on chorujący, ona zdrowa i tak to rozegrali, że nawet nie obawiali się chodzić razem na terapię aby lepiej zrozumieć problem i doskonalić się dla potrzeb wspólnego zdrowszego życia.
Profesjonalne leczenie należy zostawić lekarzom, leki mają mnóstwo objawów ubocznych, są szkodliwe i jeszcze jak psychoza była po narkotykach i alkoholu, to nie wiadomo co pomoże. W trakcie psychoz i tak Cię nie posłucha i stąd pobyty w szpitalu i kontrola lekarska.
Wcale nie masz obowiązku pilnować jego leczenia ani uczestniczyć w jego życiu. Może nie pasujecie do siebie i życie wypełnione byłoby kłótniami i walką. Aby żyć z chorą osobą naprawdę dobrze trzeba się z nią rozumieć i być blisko.

Awatar użytkownika
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 14816
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
Płeć: mężczyzna

Re: Mój chłopak...

Postautor: cezary123 » sob sie 12, 2017 1:32 pm

Libellula a może naprawdę masz w planach uczynienie ze swojego chłopaka partnera na całe życie, wyszkolenie go i wyleczenie i dlatego tak pilnie zdobywasz wiedzę o tym zjawisku schizofrenii, skutecznym leczeniu jej i życiu z chorującym. Pewnie chcesz mu pomóc.
To piękny zamiar, ale trzeba mieć naprawdę dużo sił i wytrwałości.
Sądzę, że lepiej trochę z dystansu, z luźnej znajomości, dopóki jeszcze nie macie zbyt wielkich zobowiązań i obciążeń wspólnych, bo w małżeństwie to często przekracza możliwości normalnego człowieka.

Awatar użytkownika
libellula
bywalec
Posty: 32
Rejestracja: pn lip 17, 2017 11:34 am

Re: Mój chłopak...

Postautor: libellula » sob sie 12, 2017 6:37 pm

Tak Cezary. Właśnie tak jest. Podkreślam to po raz kolejny, nie przyczepiłam mu automatycznie etykietki, ja wciąż widzę w nim wszystko to, co widziałam wcześniej. Nikt z moich bliskich nie wie o jego stanie. Chcę mu pomóc, sądzę że potrafię mu pomóc, ale nie zrobię tego dopóki on nie dostrzeże, że ta pomoc jest mu potrzebna. Ja go kocham, szybko mi to nie minie. I nie jest to uczucie płytkie z mojej strony, zapewniam.
Dobrze, że wypłynęło to na wierzch teraz. Na etapie w miarę luźnego związku.
Czekam. Jeszcze parę tygodni... Mam nadzieję, że jego stan się poprawi. Wtedy wyjdzie na jaw czy i z jego strony to była miłość czy tylko mu się wydawało.


Wróć do „mój partner jest chory”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] i 0 gości