Początki schizofrenii, a'la 'matrix', leki-uciszenie

Awatar użytkownika
oder-wany
zarejestrowany użytkownik
Posty: 20
Rejestracja: czw lis 03, 2016 9:41 pm
Status: Zawód egzystencjalny...
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Początki schizofrenii, a'la 'matrix', leki-uciszenie

Post autor: oder-wany » wt lis 08, 2016 3:24 pm

Tytuł mówi chyba właściwie wszystko, ale postaram się rozszerzyć temat - w skrócie, bo nie chce mi się pisać - i tak, wiem, że mnie zrozumiecie.

Miałem atak schizofrenii - być może jest objaw nazwijmy to - przebudzenia. Są to przykre przeżycia - omamy, urojenia, wielkie cierpienie... Zanim Ci to przejdzie, a na pewno by przeszło - proszę bardzo - fundują Ci leki, które niby pomagają, ale zakłócają proces przebudzenia - z matrixa takiego jakby (na inny temat)... Wszystko po to, byś robił to co inni - czyli spokojnie spał.... I nie wiem co o tym myśleć.... Prawda, nie prawda..?
Jak głęboko sięga królicza nora?

Awatar użytkownika
dzwonkowy
zaufany użytkownik
Posty: 1153
Rejestracja: pn paź 31, 2016 6:51 pm
Status: schizofrenik - rezydent
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: poczekalnia życia
Gender: Male

Re: Początki schizofrenii, a'la 'matrix', leki-uciszenie

Post autor: dzwonkowy » wt lis 08, 2016 8:13 pm

Z Twojego opisu ataku schizofrenii wynika, że był on odmianą twórczości, nazwałeś to przebudzeniem.
Leki Cię otępiły i czujesz, że straciłeś coś przez nie.
Tak Cię zrozumiałem.

Mam inne doświadczenie i podzielę się nim.
Moje ataki choroby nie były twórcze, czułem jedynie cierpienie, poczucie winy i lęk - takie były treści urojeń, że nic dobrego w tym nie widzę i nie widziałem wtedy.
Innym razem lęk przed prześladowaniem, znów z powodu urojeń. Żadne przebudzenie, tylko strach i zaszywanie się w domu, gdy nie musiałem nigdzie wychodzić. Problemy z nauką spowodowane zmęczeniem chorobą też nie jawią mi się jako skutek przebudzenia.
Leki usypiały, ale pomagały w tym natłoku niszczących myśli.

Ale z drugiej strony utraciłem zainteresowania, które miałem przed chorobą, wszystko mi zobojętniało.
Teraz szukam nowej drogi dla siebie. Zauważyłem, że w życiu "pochorobowym", po kilku rzutach ostrej choroby, po przezwyciężeniu całkowitego zaniku uczuć, jestem bardziej skłonny do zainteresowań artystycznych, a wcześniej byłem tym odludkiem od matmy i fizy.

A czy Tobie też zmieniły się zainteresowania po wspomnianym ataku schizofrenii?
Bierzesz leki? Chcesz się leczyć?
Każdy dźwiga własny schiz.

Awatar użytkownika
oder-wany
zarejestrowany użytkownik
Posty: 20
Rejestracja: czw lis 03, 2016 9:41 pm
Status: Zawód egzystencjalny...
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Początki schizofrenii, a'la 'matrix', leki-uciszenie

Post autor: oder-wany » wt lis 08, 2016 9:52 pm

Rozumiem Cię. U mnie wcale, że też nie było tak wesoło. Wyobraź sobie, że wszyscy w otoczeniu znają Twoje myśli, a do tego w głowie pojawiały się myśli natrętne, jakby kogoś innego... Dodajmy jeszcze urojenia ksobne, wielkościowe i mamy piekło. Najgorzej to właśnie z tym odsłonięciem myśli... Zero prywatności, w samej głowie!

Ale od jakiegoś czasu, rok, dwa, trzy jest poprawa. Przyzwyczaiłem się też do pewnych rzeczy.
Zainteresowania mi się zmieniły, owszem. Zacząłem trochę poważniej interesować się przede wszystkim muzyką, ale i wszelką sztuką.


Przebudzenie nazwijmy to, jeśli jest, to jest bolesne, wiadomo. Żeby było jasne - to tylko taka mała teoria.
Możliwe, że mój tylko sposób bycia, po schizofrenii, zmienia świat na lepsze. Mam nadzieję, że na lepsze...

Czy Ty też tak masz, że czujesz się jak czarna dziura, która wsysa wszystko? Która niszczy miłość i inne uczucia? Czy zostawiasz za sobą zniszczenie? Nie chcący?

Może ludzie między innymi chorzy na schizofrenię definiują nowy świat, albo są jego cichym napędem...
Jak głęboko sięga królicza nora?

Awatar użytkownika
dzwonkowy
zaufany użytkownik
Posty: 1153
Rejestracja: pn paź 31, 2016 6:51 pm
Status: schizofrenik - rezydent
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: poczekalnia życia
Gender: Male

Re: Początki schizofrenii, a'la 'matrix', leki-uciszenie

Post autor: dzwonkowy » wt lis 08, 2016 10:19 pm

oder-wany pisze:
Czy Ty też tak masz, że czujesz się jak czarna dziura, która wsysa wszystko? Która niszczy miłość i inne uczucia? Czy zostawiasz za sobą zniszczenie? Nie chcący?

Może ludzie między innymi chorzy na schizofrenię definiują nowy świat, albo są jego cichym napędem...
Nie, nie czuję się tak. Jako nastolatek, gdy zaczęła się moja choroba i jeszcze trochę wcześniej, czułem, jakbym wszystko "brudził" sobą i był to brud nie fizyczny, lecz moralny. Może to masz na myśli? To nie były jakieś omamy, tylko odczucia odrazy do siebie. Czasem jak czegoś dotknąłem, to potem wycierałem czymś to "zabrudzenie". Czasem czułem nawet, że samym wzrokiem coś bezczeszczę. Miałem takie niby tiki nerwowe, bo tak to dla otoczenia wyglądało, ale one miały swoje własne "magiczne" znaczenie jakby odczynienia zła, które miałem spowodować wzrokiem, myślą, itp. Nikomu o tym nie powiedziałem, nawet lekarzom - bo nie uznałem tego za objaw choroby, lecz za własną winę.
Czasem jeszcze mam ślady takich rzeczy. Myślałem, że już jestem zdrowy - od kilku lat nie biorę leków i czułem się nieźle bez nich. Ostatnio dopadają mnie resztkowe, czy też początkowe, objawy.

Co do stwierdzenia, że chorzy na schizofrenię definiują nowy świat itd. - pewnie tak, ale nasze wycofanie w siebie, nieumiejętność przetłumaczenia naszych pomysłów na zwykłe, społeczne kategorie wpędza nas w tę chorobę.
To moja mała teoria.
Ciekawe, czy wszyscy chorzy na schizofrenię mają przed zachorowaniem bogaty świat wewnętrzny.
Każdy dźwiga własny schiz.

bogdan
zaufany użytkownik
Posty: 553
Rejestracja: pn lut 25, 2008 1:40 am
Gender: None specified

Re: Początki schizofrenii, a'la 'matrix', leki-uciszenie

Post autor: bogdan » czw gru 08, 2016 3:40 pm

dzwonkowy pisze: Co do stwierdzenia, że chorzy na schizofrenię definiują nowy świat itd. - pewnie tak, ale nasze wycofanie w siebie, nieumiejętność przetłumaczenia naszych pomysłów na zwykłe, społeczne kategorie wpędza nas w tę chorobę.
To moja mała teoria.
Ciekawe, czy wszyscy chorzy na schizofrenię mają przed zachorowaniem bogaty świat wewnętrzny.
Bo tak jest - budujemy nowy porzadek swiata, ale niestety obraca sie to przeciwko nam. Tylko to, ze my w nim cierpimy jest problemem. Nie to, ze mamy "urojenia". Mysle, ze wiele, wiele osob zyje w jakims stopniu w urojeniach, tylko nie powoduja one u nich problemow.
We barely remember what came before this precious moment
Choosing to be here right now
Hold on, stay inside
This body holding me, reminding me that I am not alone in
This body makes me feel eternal
All this pain is an illusion

Awatar użytkownika
dzwonkowy
zaufany użytkownik
Posty: 1153
Rejestracja: pn paź 31, 2016 6:51 pm
Status: schizofrenik - rezydent
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: poczekalnia życia
Gender: Male

Re: Początki schizofrenii, a'la 'matrix', leki-uciszenie

Post autor: dzwonkowy » czw gru 08, 2016 9:23 pm

bogdan pisze: Bo tak jest - budujemy nowy porzadek swiata, ale niestety obraca sie to przeciwko nam. Tylko to, ze my w nim cierpimy jest problemem. Nie to, ze mamy "urojenia".
To smutne, ale chyba nigdy niczego nie zbudowałem...
Każdy dźwiga własny schiz.

Wróć do „antypsychiatria”