Moja historia - dla tych, którzy boją się żyć.

Awatar użytkownika
dawidny
zaufany użytkownik
Posty: 73
Rejestracja: pn cze 20, 2011 6:32 pm
płeć: mężczyzna

Re: Moja historia - dla tych, którzy boją się żyć.

Post autor: dawidny »

Pozytywna historia, życzę na co dzień wiele uśmiechu i spełnienia marzeń! :)
Uśmiechnij się do Łodzi, Łódź się do Ciebie uśmiecha.

Awatar użytkownika
Kamil Kończak
zaufany użytkownik
Posty: 12349
Rejestracja: śr cze 24, 2009 5:11 pm
płeć: mężczyzna

Re: Moja historia - dla tych, którzy boją się żyć.

Post autor: Kamil Kończak »

jojo pisze:

Czyli miewasz urojenia i jesteś tego świadomy? I chodzisz do psycholożki i psychiatry?

Uważam, że masz zbyt bliskie relacje z psycholożką. Za bardzo się do niej zbliżyłeś.

Uważam, że opowiedziałeś się po stronie anty-psychiatrów.

[/b] :(
Z tego co zauważyłem ludzie, którzy piszą że poradzili sobie bez leków i przedstawiają inny pogląd na te sprawy są przez Ciebie krytykowani. Niepotrzebnie szufladkujesz Gahana - on tylko opisał swoją historię.
Pragniesz czegoś? - rób to bo zaczniesz o tym marzyć.

" May your love of the form culminite in the love of
the formless."

https://www.youtube.com/watch?v=0joS1fzwFcU

Awatar użytkownika
Kamil Kończak
zaufany użytkownik
Posty: 12349
Rejestracja: śr cze 24, 2009 5:11 pm
płeć: mężczyzna

Re: Moja historia - dla tych, którzy boją się żyć.

Post autor: Kamil Kończak »

moi pisze:[. Można z myślami obsesyjnymi zmierzyć się za pomocą terapii, ale to żmudna droga, efekty (w stopniu minimalnym) mogą przyjść po wielu miesiącach. Farmakoterapia przynosi ulgę od razu.


Pozdrawiam.m.
Leki nic nie leczą tylko zamulają a solidna praca nad sobą może przynieść trwałe wyzdrowienie. Sam jestem na to przykładem. I to wyzdrowienie jest prawdziwą ulgą a nie lekowy "haj". Jak w tryby maszyny włożymy garść kamieni to też będzie chodzić wolniej - ale czy sprawnie? Albo jak na płycie głównej będziemy coś kombinowali bo nie znamy się na komputerach? Jeszcze coś popsujemy zamiast zajrzeć w umysł komputera czyli w oprogramowanie - Windowsa albo Linuksa - zrobić porządek ze zbędnymi śmieciami, wirusami, niepotrzebnymi niekompatybilnymi programami - w przypadku człowieka sprzecznymi tendencjami - umysłu, który dąży do świata zewnętrznego i kreuje pragnienia niewoląc nas i duszy, która ciągnie do wolnośći, do wewnątrz, która chce się uwolnić z niewoli pragnień, marzeń, obsesji, przywiązań i wszystkich trucizn umysłu. Działania psychiatry przypominają właśnie takie grzebanie laika w bebechach komputera. A nóż coś się uda próbowanie raz jednego a innym razem 2,3.10 i 15 specyfiku - metoda macana a może bardzo zaszkodzić czyli rozregulować funkcje mózgu którym steruje umysł na który mamy duży wpływ. Ale kogo obchodzi, że jakieś tam podwzgórze może się popsuć od chemicznych paralizatorów?

Obsesje nie rodzą się z niczego, tylko z chorobliwych myśli i pragnień i zachowań związanych z danym tematem. Kluczem w szybkości w wyzdrowieniu jest uczciwość w stosunku do siebie i w pracy nad sobą. Siła obsesji plus uczciwość, konsekwencja i determinacja w ich eliminacji - ale to indywidualna sprawa.

Kluczem jest zaprzestanie się skupiania na sobie bo to jedna z cech chorób mentalnych. Kluczem jest likwidacja destrukcyjnych przywiązań w umyśle. Kluczem jest to aby nie być niszczonym przez ułudę czasu - czyli życie traumami przeszłośći i przeżywanie ich miliony razy na nowo oraz zaprzestanie życia marzeniami, fantazjami, nierealnymi pragnieniami związanymi z przyszłością - to akceptacja tu i teraz a nie nierealne pragnienia aby być gdzie indziej niż się jest - bo cierpienie właśnie z tego wynika, to właśnie rodzi frustrację i jest jedną z przyczyn chorób mentalnych. Bo to wszystko buduje świat ułudy a psychika jest tym zdrowsza im bardziej potrafimy być w tu i teraz.

Innym aspektem jest to, że w problemach mentalnych człowiek nie odczuwa przyjemności - przypomina w pewnym sensie hedonistę, który przekraczał wszystkie progi i natrafł na pustkę, bynajmniej nie tą buddyjską :) Z perspektywy reinkarnacji i prawa karmy osoba chora mentalnie to taka, która jest w wielkiej niewoli własnych pragnień, obsesji - i to wcielenie jest punktem kulminacyjnym. Bo ilość pragnień, pożądań jest tak wielka - życie w ich ułudzie i w fantazjach - że jest niemożliwe aby były one zrealizowane. A brak realizacji tych wszystkich pragnień zderza się z rzeczywistością i daje chorobę. Bo umysł całkowicie przejął kontrolę nad człowiekiem, jego nieświadomość. W chorobie to dusza - świadomość domaga się głosu a tak często jest ignorowana bo pseudo - szamani psychiatrzy nie wierzą w wymiar duchowy człowieka redukując człowieka do mózgu.

Bez wyzbycia się przywiązań, obsesji i wielu destrukcyjnych i nierealnych pragnień nie ma szans na wyzdrowienie czyli powrót do realności. Ludzie w dzisiejszych czasach są tak bardzo bombardowani różnymi pragnieniami, że nie potrafią się im oprzeć bo uważają, że to droga do szczęścia chociaż to próba wcisnięcia ludziom tandety i pustych ideologii bez wartości. Człowiek tak na prawdę niewiele potrzebuje - podstawowe potrzeby a resztę może zdobyć tylko poprzez życie wewnętrze, źródło trwałego szczęścia.

Źródła problemów mentalnych są w 100% jasne i te klucze do wyzdrowienia istnieją ale ludzie nie chcą z nich korzystać - bo wymaga to wysiłku, konfrontacji z własnymi demonami a koncerny zarabiają na tym miliardy więc nikt nie zabije kury znoszącej złote jaja.
Pragniesz czegoś? - rób to bo zaczniesz o tym marzyć.

" May your love of the form culminite in the love of
the formless."

https://www.youtube.com/watch?v=0joS1fzwFcU

Awatar użytkownika
Amannn
zbanowany
zbanowany
Posty: 746
Rejestracja: pn sie 17, 2020 4:54 pm

Re: Moja historia - dla tych, którzy boją się żyć.

Post autor: Amannn »

Trzeba odróżniać przypadki psychoz od innych zaburzeń psychicznych. W tych pierwszych leki wydają się niezbędne - chyba ze znajdzie się psychoterapeuta który zagwarantuje ze wyprowadzi pacjenta z psychozy lub zapobiegnie jej nawrotowi, ale wątpię.

Wróć do „antypsychiatria”