Moje paranormalne doświadczenia

Moderator: Darius

Forum rules
W dyskusji na tematy religijne oraz duchowości, lecz nie związane ze schizofrenią proszę używać działu tematy dowolne -> filozofia.
  -TMOVE_BUTT AMOVE_BUTT SMOVE_BUTT
F20
zaufany użytkownik
Posts: 8058
Joined: Sat Apr 06, 2013 2:02 pm
Status: Mentczennnik
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 9

Re: Moje paranormalne doświadczenia

Postby F20 » Fri Aug 16, 2013 8:21 pm

Niemam paranorlmalnych zdolności ale miałem dziwne zdarzenia którymi moja schizofrenia chciała mnie do paranoi doprowadzić a jedynie co uzyskała do zrujnowanego nerwowo człowieka.
viewtopic.php?f=5&t=14449
W tym wątku nie mam na myśli znaków z nieba tylko zbiegi okoliczności zdarzenia i schizofrenii. Dziwne że aż mi w schizę nie poszły te paranormalne przeżycia.

User avatar
JagodowyWilkołak
zaufany użytkownik
Posts: 6623
Joined: Fri Feb 06, 2015 2:42 pm
płeć: mężczyzna

Re: Moje paranormalne doświadczenia

Postby JagodowyWilkołak » Sun Sep 15, 2013 8:49 am

Czasami jak skoncentruje się na kimś i zwizualizuję promień idący od mojej głowy do drugiej osoby to ta osoba się odwraca. Obserwuję ją tylko kątem oka.
Don't worry, be chory. :)

F20
zaufany użytkownik
Posts: 8058
Joined: Sat Apr 06, 2013 2:02 pm
Status: Mentczennnik
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 9

Re: Moje paranormalne doświadczenia

Postby F20 » Sun Sep 15, 2013 9:46 am

Czasami jak skoncentruje się na kimś i zwizualizuję promień idący od mojej głowy do drugiej osoby to ta osoba się odwraca. Obserwuję ją tylko kątem oka.
Pisalem na swoim blogu jak zobaczylem katem oka zapaone swiatlo w lazience na twoim poscie nagle skoncentrowalem sie na slowach katem oka i przypomnialem sobie jednoczesnie co pisalem na swoimblogu. Wszystkiemu towarzyszylo podraznienie nerwow jakby mnie jakis skurwysynski sukinsyn celowo i zlosliwie przedrzezniaj ktory niewiedzial kiedy przestacdlatego w przyszlosci bedzie mial kopoty. Zapowiadala sie inna niedziela niz na chlaniu i nerwach jak zasypialem a tu dupa psychozy atakuja.

User avatar
maniek123
nadużywający
Posts: 2815
Joined: Sun Apr 10, 2011 5:24 pm
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 560878

Re: Moje paranormalne doświadczenia

Postby maniek123 » Fri Sep 27, 2013 8:44 pm

bylem juz na pieńku siedmiu piekieł ale teraz chyba nawet sie nie spoce...instruktor kulturystyki i fitnesu pozdrawiam. IMPOSSIBLE IS NOTHING. najsilniejsi przetrwają slabi się powoli wykruszają...

User avatar
fuKs
bywalec
Posts: 1937
Joined: Sat May 12, 2012 4:44 am
płeć: mężczyzna

Re: Moje paranormalne doświadczenia

Postby fuKs » Thu Nov 28, 2013 7:14 am

Paranormalne zdolności Emanuela Swedenborga w XVIII wieku.
Image
Gdyby nie kilka niewygodnych faktów, o tym XVIII-wiecznym uczonym pisałyby podręczniki. Na pewnym etapie kariery, porzucając konwenanse, zszokował otoczenie twierdzeniem, że wie, jak wyglądają zaświaty. Miał też niezwykle współczesny pogląd na życie w kosmosie, a pokaz jego nadprzyrodzonych zdolności doprowadził szwedzką królową do omdlenia. Kim był ten niezwykły człowiek, który przyszedł na świat 325 lat temu?

Emanuela Swedenborga można uznać za patrona tych, którzy doświadczyli czegoś dziwnego i zdecydowali się o tym opowiedzieć. Ten XVIII-wieczny szwedzki uczony będąc u szczytu sławy doznał "kryzysu", po którym - jak przyznał - jego oczy otwarły się na świat nadprzyrodzony. Potem było coraz dziwniej. Swedenborg twierdził, że podczas transów wędrował po zaświatach, a nawet odwiedzał "inne ziemie", przynosząc stamtąd zaskakujące obserwacje. A to tylko niektóre niezwykłe epizody z jego biografii.

Szwedzki da Vinci

Przyszedł na świat 29 stycznia 1688 r. w rodzinie protestanckiego duchownego, późniejszego biskupa, Jespera Swedberga (1653-1735). Osierocony przez matkę, wychowywany był przez kochającą macochę i starszą siostrę. W dzieciństwie wyróżniał się szczególnym zamiłowaniem do teologicznych rozważań, które pozostało mu na całe życie. W tym okresie dały się u niego zauważyć pierwsze oznaki nadprzyrodzonych zdolności: "Kilka razy mówiłem o rzeczach, które, jak uważali rodzice, musiały pochodzić od przemawiających przeze mnie aniołów" - pisał.

Po studiach Emanuel Swedberg (bo takie nazwisko nosił do nobilitacji w 1719 r.) wyruszył w pierwszą ze swoich licznych podróży na Zachód, podczas której studiował pisma Newtona i zetknął się z wieloma sławnymi uczonymi, w tym Edmundem Halleyem (1656-1742). W międzyczasie snuł plany na temat wielkich wynalazków. W liście do swego szwagra, Erika Benzeliusa (1675-1743) - uczonego i bibliotekarza - wspominał o maszynie parowej, "statku, którym ludzie mogą nurkować pod wodę", "pistolecie na powietrze", "uniwersalnym instrumencie muzycznym", a nawet "latającym wozie, który będzie mógł zawisać w powietrzu".

Po powrocie do kraju w 1715 r. rozpoczął współpracę ze słynnym uczonym i wynalazcą Christopherem Polhemem (1661-1751). Mało brakło, by został jego zięciem, jednak zdesperowana narzeczona zmusiła swego brata, by wykradł mu umowę małżeńską. Zawiedziony Swedberg nigdy więcej nie myślał o ożenku (choć nie żył w celibacie). Po nobilitacji i zyskaniu prawa do zasiadania w parlamencie, rzucił się (już jako Swedenborg) w wir pracy. Jako członek Rady Górnictwa wprowadzał w szwedzkich kopalniach nowoczesne rozwiązania techniczne, prowadząc równocześnie studia nad innymi dziedzinami.

Swe wnioski opublikował w "Dziełach filozoficznych i mineralogicznych", dzięki którym zyskał rozgłos w Europie. Pisał tam o sprawach tak przełomowych, jak teoria powstawania planet czy życie w kosmosie. W późniejszych latach zgłębiał tajniki ludzkiej anatomii, starając się znaleźć siedlisko duszy. Niektórzy uważają, że to Swedenborg stworzył pojęcie neuronu, a także zaskakująco trafnie opisał funkcje poszczególnych części mózgu. Dzięki dorobkowi naukowemu mógłby być wymieniany przez podręczniki obok Celsjusza czy Newtona, ale… przeszkadza w tym pewien "niewygodny" fakt. Gdy Swedenborg osiągnął dojrzały wiek, zaczęło się z nim dziać coś bardzo dziwnego.

Wgląd w inny świat

Od 1743 r. prowadził "Dziennik snów", w którym spisywał nękające go koszmary i niezwykle realistyczne wizje. Utrzymywały się one u niego od dłuższego czasu, niekiedy też towarzyszyły im dziwne doznania fizyczne. Składało się to - jak potem pisał - na proces "dostrajania" go do otwarcia oczu na sprawy leżące poza barierą ludzkich zmysłów. Życie Swedenborga wywróciła do góry nogami dziwaczna wizja z kwietnia 1745 r.: "Tamtej nocy otwarte zostały moje wewnętrzne oczy, dzięki czemu miałem możliwość oglądania nieba, królestwa duchów i piekła, gdzie widziałem kilka znanych mi osób" - pisał.

Od tego czasu Swedenborg utrzymywał stały kontakt z nadprzyrodzonym światem. Czasami przybierało to oryginalne formy. Postronni relacjonowali, iż rozmawiał z niewidzialnymi postaciami, a niekiedy zapadał w długie letargi. Zostało mu również objawione, że powinien ujawnić przesłanie ukryte w Biblii, czego dokonał na tysiącach stron "Arcana Celestia" - dzieła, w którym przemycił wiele szczegółów o swoich niezwykłych doznaniach. Choć początkowo publikował anonimowo, z czasem porzucił wszelkie konwenanse i obawy. Prawdziwym szokiem była dla wielu książka "O niebie i piekle", gdzie Swedenborg przyznał otwarcie, że wie, co dzieje się z człowiekiem po śmierci i jak wyglądają zaświaty, które porównał do stanu "między jawą a snem".

Twierdził, że podczas transów przenosił się do miejsca, które nazywał "światem duchów". Jego opisy przypominały w dużym stopniu to, o czym donoszą ludzie, którzy doświadczyli wizji podczas śmierci klinicznej. Według Swedenborga był to rodzaj "strefy przejściowej" między niebem i piekłem, gdzie ludzka dusza może "utknąć" nawet na kilkadziesiąt lat. Świat ten wyglądał jak górska dolina, po której snuli się zmarli. Przed tymi, którzy szykowali się do przejścia na inne szczeble otwierały się wiodące tam "korytarze".

Z księgi dowiadujemy się, że w zaświatach człowiek nadal posiada wygląd i charakter jak za życia. Wszystko zmienia się, gdy wstępuje do nieba i zostaje aniołem - "wyższym duchem" złożonym z czystych emocji. Swedenborg przyznawał, że często (na jawie) zdarzało mu się słyszeć anielską mowę, która miała składać się tylko z samogłosek. Te i inne rewelacje, niepasujące do racjonalistycznego charakteru oświecenia sprawiły, że znalazł się w centrum zainteresowania wielu ludzi, w tym samego Immanuela Kanta (1724-1804). Niektórzy zastanawiali się, czy szwedzki uczony rzeczywiście jakimś cudem nie rozwiązał wielkiej zagadki związanej z tym, co dzieje się z człowiekiem po śmierci.

Mdlejąca królowa

Otoczka tajemnicy sprawiała, że zaczęto poszukiwać dowodów na nadprzyrodzone zdolności Swedenborga. Ujawnił je m.in. w lipcu 1759 r., kiedy po powrocie z Anglii zatrzymał się na niedługo w Göteborgu. Podczas bankietu zebrani zauważyli, że uczony zachowuje się dość dziwnie. W pewnym momencie blady i przerażony oświadczył, że w Sztokholmie (leżącym 400 km dalej) wybuchł pożar. Podniecony krzątał się jeszcze po domu, po czym po kilku godzinach oznajmił: "Na szczęście ogień ugaszono trzy domy od mojego!". Co ciekawe, do tamtejszego gubernatora przybył wkrótce kurier z wieściami o pożarze w stolicy, który rzeczywiście opanowano około ósmej wieczorem.

Najsłynniejszy dowód na kontakt ze światem duchów Swedenborg zaprezentował rok wcześniej przed królową Ludwiką Ulryką (1720-1782), co tak opisał jeden ze świadków: "Przybył on pewnego wieczora na dwór. Królowa wzięła go wtedy na stronę i poprosiła, czy mógłby przekazać jej coś od zmarłego brata - księcia Prus. […] Parę dni później, gdy królowa grała w karty, zjawił się u niej Swedenborg i poprosił o audiencję. Odparła, że może powiedzieć, o co chodzi przed wszystkimi, ale on się upierał". Jak się okazało, podał jej dokładne szczegóły ostatniego spotkania z bratem, co tak poruszyło monarchinię, że prawie zemdlała. Jak potem mówiła, o tym, co wówczas zaszło, wiedziała tylko ona i zmarły.

Podobnych historii jest dużo więcej. Przykładowo, pewnego razu o pomoc poprosiła Swedenborga pani de Marteville - wdowa po holenderskim ambasadorze, którą nachodził dawny wierzyciel męża. Choć była przekonana, że dług nie istniał, nie mogła znaleźć potrzebnych dokumentów. O tym, co działo się dalej, tak pisał jeden ze świadków: "Po kilku dniach Swedenborg powiedział jej, że zmarły otrzymał dowód spłaty tego a tego dnia, podczas lektury słownika, a wezwany do pilnej sprawy, włożył go tam, gdzie skończył czytać. Kwit, jak się okazało, był pod wskazaną stroną".

Życie poza Ziemią

Współczesnych najbardziej szokować mogą poglądy Swedenborga na temat życia w kosmosie. Uważał on, że istnieją nie tylko inne planety, inne rasy, ale nawet inne wszechświaty: "Widziany przez nas kosmos to dowód na istnienie innych światów i ich mieszkańców. […] Nie możemy nawet myśleć, że coś tak ogromnego stworzone zostało wyłącznie po to, by istniała tylko jedna zamieszkana Ziemia" - pisał. Dodawał, że przebywając w zaświatach miał okazję zetknąć się z duchami z innych planet, od których dowiedział się, jak wyglądała ich niegdysiejsza egzystencja.

Wrażenia z duchowych podróży po kosmosie spisał w dziele "O ziemiach w układzie słonecznym…" (1758), gdzie podał m.in. szczegółowy opis pięciu planet pozasłonecznych. Na jednej z nich widzieć miał stworzenia tak potworne, iż nie chciał o nich wspominać. Na kolejnej, "której słońce widoczne było z Ziemi jako gwiazda", spotkał istoty, które przypominały ludzi, choć o bardzo małych oczach i nosach. Zaskakujące jest to, że Swedenborg dostarczył wielu szczegółów na temat panujących tam warunków - od aury po religię i organizację społeczeństwa.

Oskarżony pod koniec życia o herezję, musiał przymusowo wyjechać do Londynu, który traktował jak drugi dom. Tuż przed Bożym Narodzeniem 1771 r. Swedenborg doznał ataku apopleksji, po czym na kilka tygodni zapadł w stan przypominający letarg. Gdy się ocknął, czuł się nieco lepiej, ale - nad czym bardzo ubolewał - choroba odebrała mu umiejętność "łączenia się" z zaświatami. Nie doszedł już do siebie. Na łożu śmierci oznajmił, że wszystko, co opisał było prawdą i każdy z nas kiedyś się o tym przekona. Kilka lat później jego zwolennicy powołali do życia ruch "swedenborgian" wcielając w życie jego nauki. To, co głosił, przyczyniło się do ukształtowania współczesnych wyobrażeń o życiu po śmierci. Wielu uważa, że Swedenborg opanował sztukę wprowadzania się w inne stany świadomości, doświadczając wizji porównywalnych z tymi, które towarzyszą przeżyciom z pogranicza śmierci. Dla innych pozostaje on wciąż człowiekiem-zagadką i zapomnianym mistykiem - "Buddą Północy".
znalezione na www.sadistic.pl
Last edited by fuKs on Sat Jan 25, 2014 7:50 pm, edited 1 time in total.
Tu wielu chce być tylko zwyczajnym człowiekiem - zwyczajnie witać dzień białym mlekiem i czarnym chlebem.

User avatar
Kamil Kończak
zaufany użytkownik
Posts: 12955
Joined: Wed Jun 24, 2009 5:11 pm
płeć: mężczyzna

Re: Moje paranormalne doświadczenia

Postby Kamil Kończak » Thu Jan 23, 2014 3:03 pm

@ Kosmitka - to co czułaś/ czujesz jest w pewnym sensie prawdziwe ale to wyparłaś. Po prostu dostroiłaś się do poziomu Brahmana czyli Uniwersalnego Umysłu ale zepchnęłaś to w obręb swojej podświadomości, przestraszyłaś się tego.

Nie zaszła świadoma integracja tego czego doświadczyłaś. Zaszła integraja negatywna. Nie chodzi też o integrację pozytywną ale o utrzymanie tego.

Każdy z nas ma potencjał aby dostroić się do jednego, uniwersalnego Umysłu, który jako całość wyświetla rzeczywistość czyli życie a my jesteśmy indywidualnymi umysłami, małymi częściami tego wielkiego.

Nad Brahmanem, który jak sama nazwa wskazuje jest bramą - istnieje Bóg czyli jedyna, wieczna rzeczywistość, uniwersalna świadomość a Brahman jest soczewką, pryzmatem załamującym tą rzeczywistość - roszczepiającym ją, jak projektor w kinie. Dlatego w tym świecie zewnętrznym nie potrafimy odnaleźć Prawdy tylko jej odbicia, załamania. Rozproszone nurty.

Pielęgnuj umysł "nie wiem" jeśli masz jeszcze te stany, bo chodzi o to aby tego nie wyprzeć zgodnie ze strachem naszego iluzorycznego ja, które spycha ten fakt, zgodnie z systemem pojęć i wiary jaką nam wpojono - zasilając jeszcze więcej strachu. Chodzi też aby czując to nie karmić swoje ego i nie zasilać próżności, bo popadamy w jeszcze gorszą grę umysłu. Uniwersalny Umysł może nas wciągnąć w strasznę grę, dając nam iluzję, że to my coś kreujemy. Wydarzenie w skali o wiele większej niż nasz możliwości naszego indywidualnego umysłu.

Oczywiście my też kreujemy pewne rzeczy, robimy to ale na o wiele, wiele mniejszą skalę niż to się nam wydaje. Bardzo małą skalę. Dlatego nie można patrzeć oczami Brahmana na świat bo to droga na zatracenie.

Aby zaszła integracja potrzebna jest wiedza i zrozumienie - nazwanie tego wszystkiego co pozwala oswoić lęk.

Nie będę Ci doradzał odstawienia leków bo byłoby to z mojej strony wchodzeniem w nie moje komptetencje. Ja nie mam takiego prawa. Ale sama możesz się integrować mając odpowiednią wiedzę i stopniowo pod kontrolą lekarza odstawiać leki, które tak na prawdę nie są do niczego potrzebne.


Tak na prawdę wielu schizofreników z tej strony mogłoby przy odpowiednim zrozumieniu, podeściu, wiedzy, pracy, samokontroli - dojść do oświecenia, nirvany.

Wszystko zależy od tego czy chcieliby podąży do wolności - niszcząc całe swoje iluzoryczne ja, które zasila strach i zmusza do tworzenia kolejnej ułudy, zgodnie z tym zafałszowanym ja. Dlatego droga do zbawienia to bilet w jedną stronę - to całkowite wyzbycie się swojego fałszywego ja i wzrosnięcie ponad Brahmana, wtopienie się w jedną, Wieczną rzeczywistość.
Pragniesz czegoś? - rób to bo zaczniesz o tym marzyć.

" May your love of the form culminite in the love of
the formless."

https://www.youtube.com/watch?v=0joS1fzwFcU

User avatar
zyprexa78
zaufany użytkownik
Posts: 62
Joined: Thu Dec 12, 2013 5:03 pm
płeć: mężczyzna
Location: Śląskie

Re: Moje paranormalne doświadczenia

Postby zyprexa78 » Thu Jan 23, 2014 3:31 pm

Od ponad 3 lat choruję na schizofrenię paranoidalną. Biorę leki, więc nie mam urojeń i nie słyszę głosów, jednak w moim życiu dzieją się rzeczy, które nie miały miejsca przed zachorowaniem. Dzieją się na tyle często, że nie można tu raczej mówić o przypadku. Świat zewnętrzny, jakby odpowiada na moje myśli. Np. pomyślę jakieś słowo, a za sekundę pojawia się ono w telewizji lub w radiu. Czasem wpadnie mi do głowy jakaś myśl, i zostaje ona natychmiast powtórzona przez kogoś, kto jest akurat w mojej obecności. Spaceruję z mp3, i w momencie, kiedy w słuchawkach pada zdanie o deszczu na mnie naprawdę spadają pierwsze krople. Są dni w których takie rzeczy się nie dzieją, bywa też tak że zdarza mi się to kilkakrotnie w ciągu jednego dnia. Niestety nie mogę nikomu tego udowodnić, bo to dzieje się bez mojego wpływu, nie potrafię tego wywołać wolą. Na początku bałam się tego stanu, ale teraz nawet go polubiłam. Te znaki dają mi siłę do walki z chorobą (mam depresję i fobie społeczną]. powodują, że mam poczucie, jakby ciągle czuwały nade mną jakieś wyższe siły. Jestem zwolenniczką leczenia faramkologicznego, ale uważam, że schiofrenia to nie tylko choroba, ale też wielki duchowy dar.
Czy ktoś z Was ma podobne doświadczenia?
Te stany które opisujesz to są zwykłe natręctwa i świadczą o tym że masz albo źle dobrane leki albo po prostu za małą dawkę. Ja miałem tak samo kiedy brałem za małą dawkę leków. Kiedy opowiedziałem o tym lekarzowi i zwiększył mi dawkę wtedy te natręctwa zniknęły i teraz jest już ok.

dziwolog999
bywalec
Posts: 65
Joined: Mon Aug 31, 2015 2:16 pm
płeć: mężczyzna

Re: Moje paranormalne doświadczenia

Postby dziwolog999 » Mon Dec 04, 2017 6:07 pm

Miewam paranormalne doświadczenia.
Pierwsze miało miejsce, gdy miałem 6 lat. Nagle miałem koszmar senny. Nie byłoby w tym nic paranormalnego, gdyby nie to, że koszmar ten wpłynął na moją psychikę, jak zdarzenie rzeczywiste. Po feralnej nocy pojawiły się trwające wiele lat objawy PTSD związane bezpośrednio ze zdarzeniami z koszmaru sennego, do dzisiaj pozostały lęki przed tym, co działo się w tamtym śnie. Jakby sen był prawdziwym doświadczeniem w jakimś innym wymiarze wszechświata. Pojawiła się po tym koszmarze także regresja rozwoju emocjonalnego i nagła zmiana charakteru, jakby moje pierwotne ja zostało w jedną noc wyeliminowane i zastąpione innym. Potem przez kilkanaście lat dręczyły mnie koszmary o tym samym wątku. Nierzadko w koszmarach pojawiała się świadomość. Nie było to typowe, ponieważ mimo chęci, nie mogłem się obudzić, stawałem się uwięziony w koszmarze.

Jeden z psów mojej babci, gdy przestał być szczeniakiem, zaczął się nietypowo zachowywać wobec mnie i tylko wobec mnie, bez żadnego normalnego powodu pojawiła się w nim niechęć do mnie.Jakby został opętany przez jakiegoś demona, który chciał dręczyć mnie, albo ja byłem opętany i ten pies to wyczuł.

Podczas okresu podstawówki zdarzało się, że w szkole pojawiało się we mnie dziwne uczucie, jakby jakiejś energii. Za każdym razem, gdy nachodziło mnie to uczucie, dochodziło potem w szkole do awarii prądu.

Jako nastolatek często nocami słyszałem stukanie, którego źródło znajdowało się na desce przy tapczanie, jakby coś było do niej przybijane małym młotkiem.

Również jako nastolatek zacząłem doświadczać nietypowego zachowania psów oraz owadów wobec mnie. Przelatujące owady atakowały głównie mnie, czasem całkiem innych ludzi zostawiały w spokoju, tylko na mnie chciały siadać. Przechodzące z właścicielami psy koło mnie czasem warknęły lub szczeknęły. Koło innych psy przechodziły normalnie.

Kilka lat temu, będąc w pokoju nagle spadł na mnie potem na ze mnie na dywan, liść. Liść pojawił się znikąd, nie było żadnej półki w pobliżu mnie ani nic, z czego liść mógłby spaść.Gdy wyszedłem potem na chwilę z pokoju i wróciłem, liścia nie było.

Od 2 lat doświadczam zaburzeń fizyki wewnątrz żołądka. Powietrze w żołądku wędruje pod treść żołądkową, powietrze i pokarm zamieniają się masą, pokarm staje się lekki, powietrze ciężkie. Muszę się nacudować, żeby odpowietrzać żołądek, muszę unieść powietrze, przepchnąć je przez pokarm i dopiero mogę próbować "beknąć".

Kilka tygodni temu po raz pierwszy od wielu lat znów miałem to specyficzne uczucie, jakie miewałem w szkole podstawowej. Gdy naszło mnie to uczucie, telewizor i komputer wyłączyły się i światła zgasły na chwilę, po czym zaświeciły się.

Od pewnego czasu w nocy, jeśli nie śpię, odczuwam czasem, jakby jakiś obłok energii wędrował po pokoju.

kaznodzieja
zaufany użytkownik
Posts: 465
Joined: Sat Mar 02, 2013 6:24 pm
płeć: mężczyzna

Re: Moje paranormalne doświadczenia

Postby kaznodzieja » Tue Dec 05, 2017 11:05 pm

miałem podobnie :think:
Daniela 12;10 ,,, A niegodziwi działać będą niegodziwie i żaden z niegodziwych nie zrozumie, ale wnikliwi zrozumieją.

User avatar
wowo21975
zaufany użytkownik
Posts: 1957
Joined: Mon Sep 14, 2009 2:00 am
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 9697465

Re: Moje paranormalne doświadczenia

Postby wowo21975 » Tue Dec 05, 2017 11:34 pm

To co kolega opisał to objawy chorobowe. Tak się zaczyna schizofrenia.

kaznodzieja
zaufany użytkownik
Posts: 465
Joined: Sat Mar 02, 2013 6:24 pm
płeć: mężczyzna

Re: Moje paranormalne doświadczenia

Postby kaznodzieja » Wed Dec 06, 2017 9:14 am

nie do końca się zgadzam
Daniela 12;10 ,,, A niegodziwi działać będą niegodziwie i żaden z niegodziwych nie zrozumie, ale wnikliwi zrozumieją.

User avatar
Smutny Łukasz
bywalec
Posts: 96
Joined: Mon Jul 03, 2017 7:33 pm
płeć: mężczyzna

Re: Moje paranormalne doświadczenia

Postby Smutny Łukasz » Wed Dec 06, 2017 12:08 pm

U mnie paranormalne zdarzenia, zdarzały się w domu, miałem sny ze leciałem przez okno moje ciało leciało przez okno i do góry jakby obcy mnie porwali przez OBE, później widziałem w swoim domu różne dziwne rzeczy, laser z sufitu na serce mi kierował, widziałem światełka z ciemności, słyszałem statek ufo nad blokiem

User avatar
Chameleon
bywalec
Posts: 580
Joined: Fri Aug 04, 2017 3:49 pm
płeć: mężczyzna

Re: Moje paranormalne doświadczenia

Postby Chameleon » Wed Dec 06, 2017 10:00 pm

Ja używałem telekinezy - kłapałem oknami, telepatii - inni spisywali moje myśli, transmutacji - zmieniałem działanie leków i zmieniłem kolor kredki z różowego na żółty, elektrokinezy - wywalałem korki i wyciszałem fale wokół radia, empatii - ludzie przestawali krążyć po korytarzy i zaczynali interakcje ze sobą, w dodatku byłem Bogiem i miałem wyjebane. Nie wspominając już o znikaniu gazu we wszystkich zapalniczkach na oddziale na raz i fazowaniu tytoniu w opium którym później częstowałem innych.
A to tylko psychoza.

dziwolog999
bywalec
Posts: 65
Joined: Mon Aug 31, 2015 2:16 pm
płeć: mężczyzna

Re: Moje paranormalne doświadczenia

Postby dziwolog999 » Sun Dec 10, 2017 11:18 am

To co kolega opisał to objawy chorobowe. Tak się zaczyna schizofrenia.
Nie mam schizofrenii, tylko zaburzenia schizotypowe
Na pewno nie wszystko co opisałem, jest objawem zaburzenia, może jedynie część z tego.


Return to “przeżycia religijne”

Who is online

Users browsing this forum: CommonCrawl [Bot] and 0 guests