życie po życiu

Moderator: Darius

Forum rules
W dyskusji na tematy religijne oraz duchowości, lecz nie związane ze schizofrenią proszę używać działu tematy dowolne -> filozofia.
  -TMOVE_BUTT AMOVE_BUTT SMOVE_BUTT
Meduzola
bywalec
Posts: 607
Joined: Wed Sep 13, 2017 6:44 pm

Re: życie po życiu

Postby Meduzola » Fri Jan 05, 2018 11:06 pm

Marek znał A.Babińskiego (śmierć samobójcza w cztery lata po śmierci E.Stachury). Marek napisał pracę o Z.Herbercie, a Sejm RP ogłosił 2018 rokiem Herberta. A ja nie zajmuję się poezją już od lat...

Meduzola
bywalec
Posts: 607
Joined: Wed Sep 13, 2017 6:44 pm

Re: życie po życiu

Postby Meduzola » Fri Jan 05, 2018 11:39 pm

Na koniec dodam: Tych szafirków nie można zrywać... Dobranoc..!

User avatar
Kicius_XXL
moderator
moderator
Posts: 1118
Joined: Sun Jan 13, 2008 3:35 pm
płeć: mężczyzna
Location: opodal miasta Kraka

Re: życie po życiu

Postby Kicius_XXL » Sat Jan 06, 2018 9:21 am

@Meduzola, Mam nadzieję, że pana Marka będziesz zawsze dobrze wspominała i pozostanie w Twojej pamięci

User avatar
Kicius_XXL
moderator
moderator
Posts: 1118
Joined: Sun Jan 13, 2008 3:35 pm
płeć: mężczyzna
Location: opodal miasta Kraka

Re: życie po życiu

Postby Kicius_XXL » Sat Jan 06, 2018 9:30 am

a tymczasem w moim świecie fantazji...

Można wszystkiemu zaprzeczyć, na co nie ma dowodów. Nie chcę przyjmować do wiadomości, że tu na Ziemi można przeżyć więcej niż jedno życie. Tu na Ziemi mam jedno a drugie w Niebie. Uważam, że w tym przypadku Niebo to nie kosmos, czy inne ciało niebieskie. To coś więcej. Niebo jest niewidzialne i nienamacalne. Tam nie ma materii w moim rozumowaniu. Po śmierci moje szczątki zostają na Ziemi, a na drugi świat uda się tylko dusza.To moje obecne życie doczesne to sprawdzian moich skłonności do ulegania słabości, zachowania w danej sytuacji czy po prostu na jakie sobie zasłużę życie takie będzie wyglądało wieczne.
Problem bo ciągle napotykam na swojej drodze przeszkody takie jak doniesienia ze świata o ludziach, którzy pamiętają swoje poprzednie życie tu na Ziemi.
Ewentualnie następuje niesamowity rezonans z dawnymi przeżyciami zachowanymi w pamięci, dotyczącymi podobnej sytuacji, podobnych miejsc, podobnych własnych myśli o kimś, o czymś, o sobie, wywołujących intensywne wrażenia i wszystko składa się w pewną całość.
Moment ten trwa kilka sekund a potem się nieodwracalnie rozwiewa. Szkoda, bo towarzyszą mu takie piękne przeświadczenia, że przestrzeń naszego szarego świata ma pewne miejsca, w których następuje niezwykła możliwość, tak jakby ostateczne otwarcie nieskończoności. I sensu. Człowiek przestaje być tylko człowiekiem a staje się istnieniem ostatecznym, mogącym wszystko i mającym dostęp do nieskończonej lawiny sensu zdarzeń.
Odnoszę się do przypadków u małych dzieci, bo mają jeszcze świeże mózgi, nie rozrywane na prawo i lewo ciągle nabywających doświadczeń i i napływających informacji w świecie gdzie istnieje dobro i zło. A może dziećmi też można sprytnie manipulować? Możliwe.
Poniżej króciutki filmik o trzyletnim chłopcu, który zdemaskował swojego zabójcę z poprzedniego życia. Oczywiście można podważyć prawdziwość tego przypadku. Chłopiec się nie wypowiada tylko narrator.

i dłuższy, gdzie mały chłopiec się wypowiada.
Wszystko można spreparować.

User avatar
Kicius_XXL
moderator
moderator
Posts: 1118
Joined: Sun Jan 13, 2008 3:35 pm
płeć: mężczyzna
Location: opodal miasta Kraka

Re: życie po życiu

Postby Kicius_XXL » Sat Jan 06, 2018 9:37 am

Wszystkie filmiki pod publikę dla szukania sensacji. Gdybym ja miał uczucie czy pamiętał swoje poprzednie życie, zmieniłbym stosunek do tego zjawiska. Podczas moich jazd mogło mi się coś utrwalać wraz z rozwijającą psychozą, ale to tylko urojenia.

User avatar
cezary123
zaufany użytkownik
Posts: 16348
Joined: Mon Oct 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: życie po życiu

Postby cezary123 » Sat Jan 06, 2018 12:29 pm

Niebo jest niewidzialne i nienamacalne. Tam nie ma materii w moim rozumowaniu. Po śmierci moje szczątki zostają na Ziemi, a na drugi świat uda się tylko dusza.
Oczywiście. Przecież i teraz, ciągle na Ziemi zostają nasze szczątki (cząsteczki chemiczne struktury organizmu ciągle wydalane, przepływające tylko przez nas, tlen, węgiel, woda, inne pierwiastki i związki chemiczne, fragmenty ciała), a na dalszy świat udaje się to coś, co powoduje, że nie rozpływamy się i nie znikamy pomimo całkowitej wymiany wszystkich atomów ciała. Subiektywnie, to coś co powoduje, że nadal jesteśmy sobą i nie umieramy wewnątrz, nie tracimy świadomości siebie.
Nie wiadomo czy do istnienia dusza potrzebuje rusztowania w postaci organizmu takiego a nie innego ssaka z gatunku Homo Sapiens. Otwierając oczy w innej postaci, ktoś oczywiście od razu miałby inne doznania zmysłowe i inną świadomość siebie i rzeczywistości otaczającej go, inne możliwości umysłu i rozumu, ale mógłby nadal być to on sam istniejący a nie zmarły.

User avatar
cezary123
zaufany użytkownik
Posts: 16348
Joined: Mon Oct 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: życie po życiu

Postby cezary123 » Sat Jan 06, 2018 12:57 pm

Poniżej króciutki filmik o trzyletnim chłopcu, który zdemaskował swojego zabójcę z poprzedniego życia. Oczywiście można podważyć prawdziwość tego przypadku. Chłopiec się nie wypowiada tylko narrator.
Może i nie do końca to bajka, ale w zupełnie innym sensie niż się wydaje, chociaż wątpię, czy robiliby coś takiego. Prawdopodobnie to tylko filmik dla sensacji.
Otóż jak najbardziej chłopiec mógłby wskazać zabójcę owego człowieka w Syrii, ale w sensie uczestniczenia w niekonwencjonalnym dochodzeniu jako "świadek". Społeczność tamtej miejscowości odnalazła zwłoki zamordowanego znajomego, przeprowadzili śledztwo, poszukiwania dały efekt, wytypowano podejrzanych i teraz tylko trzeba było nakłonić do przyznania się do zbrodni tego, który to zrobił. Zaaranżowano scenkę z reinkarnacją i rzekomo odrodzonym poszkodowanym, dla zwiększenia efektu i lęku metafizycznego dopasowano pewien znak szczególny u tej istoty i po kolei konfrontowano ją z podejrzanymi. Detektor prawdy dał efekt i koniec.
Ludzie na świecie są przesądni i zabobonni a przecież w różnych społecznościach od wieków stosowano podobne metody (sny, pytanie proroków ujawniających nadprzyrodzone w dawnym Izraelu, testy wody w zabobonnej średniowiecznej Europie, różne dziwne rytuały w dzikich plemionach, gdzie z pewnością szaman pytający duchów przyrody rozstrzyga wiele spraw itd.).

Niestety tą metodą nie można udowodnić nikomu zmarłemu dalszej jego kontynuacji na naszym pięknym świecie i to od nowa w szczęśliwym dzieciństwie, przejścia przez śmierć, wyleczenia ran i krzywd. Zło w realnym świecie jest nieodwracalne a reinkarnacja niematerialnego może nie zachodzić, bo niematerialne kopiuje się bardzo swobodnie w nieskończoność równolegle do siebie samego i wcale nie musi kontynuować tej a nie innej duszy. Nawet jeżeli dzieciak byłby przekonany, że właśnie jest kontynuacją siebie samego sprzed śmierci, to może być zaledwie kopią tamtego jestestwa z utworzonymi sztucznie wspomnieniami i pamięcią istnienia, którego naprawdę nie miał on, a kto inny, kto teraz ugrzązł w punkcie nicości albo jest zupełnie gdzie i kiedy indziej. Nie da się tego odróżnić już nikomu. (Prosty przykład w filmie Pamięć absolutna z Arnoldem Schwarzeneggerem).
Poza tym dlaczego zmarły miałby się odradzać w czasoprzestrzeni w punkcie tuż po przestaniu istnienia i miejscu tym samym, w tej samej wiosce? To zbędna metafizyka. Mógłby się odrodzić za milion lat w innej postaci, wcale się już nie odrodzić, bo miał dosyć, albo jeszcze za życia tej dawnej swojej postaci dublując swoje istnienie i żyć sobie w dwóch postaciach jednocześnie.

Ludzie akurat w takich opowieściach niesamowitych śmierć kojarzą z rozpadem ciała, a potem pojawieniem się nowego podobnego, a jak jeszcze coś łączy obie istoty, to już wierzą w reinkarnację. Tymczasem patrzą i tak zawsze na nie tylko z zewnątrz, oceniają po zewnętrznych oznakach a do wnętrza jestestwa żyjącego lub nieżyjącego dostępu i tak nie mają. Nie ma też go nawet on sam (ten nowy i ten zmarły). Śmierć kasuje wszelki punkt odniesienia do czegokolwiek. Przejście międzyosobowe tak samo. Nic nie wiadomo w tym zjawisku.

User avatar
cezary123
zaufany użytkownik
Posts: 16348
Joined: Mon Oct 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: życie po życiu

Postby cezary123 » Mon Jan 08, 2018 7:05 pm

W Tybecie podczas wybierania nowego Dalajlamy takie sceny z rozpoznawaniem życia przedśmiertnego na tym świecie są przecież tradycją. I wszyscy żywi udowadniają wybór kontynuacji jak mogą.
Niestety nic nie wiadomo o tym, czy ten rytuał rzeczywiście zapewnia zmarłemu jakikolwiek dalszy dostęp do rzeczywistości.

User avatar
Smutny Łukasz
bywalec
Posts: 157
Joined: Mon Jul 03, 2017 7:33 pm
płeć: mężczyzna

Re: życie po życiu

Postby Smutny Łukasz » Mon Jan 08, 2018 7:56 pm

to bzdury po smierci nic nie ma, przedawkowalem kiedys leki popilem alkoholem i nic nie widzialem bo zaslabalem, nie bylo ciemnosci, nie bylo tunelow nic nie bylo nawet nie wiedzialem ze kiedys zylem.

User avatar
cezary123
zaufany użytkownik
Posts: 16348
Joined: Mon Oct 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: życie po życiu

Postby cezary123 » Mon Jan 08, 2018 8:09 pm

Też doskonale pamiętam momenty utraty przytomności, utratę istnienia, siebie, całego świata i wszelkiego punktu odniesienia nawet do nicości i była to dobra nauczka. Bardzo trzeźwiące z wszelkiej metafizyki.
Prawdopodobnie odczucie dalej płynącej rzeczywistości i całego świata, który nadal przecież istnieje i przejście do niego z innego podmiotu, jest na tyle skomplikowane, że nie dało rady samoistnie zaistnieć w dotychczasowej ewolucji. Martwa i bezosobowa układanka nie miała potrzeby wykształcać czegoś takiego i nikt tego nawet nie dostrzegał.
Zmarli odmierzają czas tak samo jak i żywi i istniejący świat. Pośmiertna rzeczywistość ciągnie się w tym samym tempie, dla jednych tak, a dla innych inaczej, w braku połączenia z rzeczywistością.
Jedyny sposób czekać wiecznie, bo przyszłości i możliwości innych jeszcze nie znamy. Jeszcze nie nadeszła.

User avatar
Kicius_XXL
moderator
moderator
Posts: 1118
Joined: Sun Jan 13, 2008 3:35 pm
płeć: mężczyzna
Location: opodal miasta Kraka

Re: życie po życiu

Postby Kicius_XXL » Mon Jan 08, 2018 10:37 pm

Kiedyś już pisałem, że moja żona przeżyła wypadek samochodowy. Podkreślam "przeżyła"bo w radiu powiedzieli, że zginęła z ówczesnym narzeczonym. Samochodu po zderzeniu czołowym z busem nie dało się określić jakiej był marki.
Żona była w śpiączce farmakologicznej dwa tygodnie. Nikt jej nie przekona, że po śmierci nie ma nic. Kiedy była w śpiączce znalazła się w przepięknej zielonej krainie z błękitnym niebem, słońcem, ładnymi kamieniami, potokiem i z tym wszystkim jak na obrazku. Nikogo tam nie widziała, ale czuła się tam bardzo dobrze.
Po wybudzeniu się doznała lęku i szoku po czym zaczęła głośno krzyczeć i wyrywać kable z siebie aż musieli ją związać.
Przed wypadkiem śnili się jej zmarli. Najpierw babcia, która już nie żyła powiedziała jej we śnie, żeby szła z nią do nieba, ale ona powiedziała, ze nie chce bo jest jeszcze za młoda. Potem śniła jej się otwarta trumna w kościele a z niej jej dziadek złapał ją za rękę i powiedział, że nie chce "tam iść". Zaraz kiedy się obudziła zaświeciły się żarówki przy meblach i spuściła się woda z kranu. Żona tak zaczęła wrzeszczeć, że przylecieli wszyscy domownicy.
Wypadek miała, zanim się poznaliśmy.
Żonie często śnią się umarli i boi się tych snów. Jeśli coś ma się złego przydarzyć poprzedzi ją nieprzyjemny sen.
Boi sama spać i z tym mam problem, ale o tym innym razem.

User avatar
cezary123
zaufany użytkownik
Posts: 16348
Joined: Mon Oct 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: życie po życiu

Postby cezary123 » Tue Jan 09, 2018 10:35 am

Potem śniła jej się otwarta trumna w kościele a z niej jej dziadek złapał ją za rękę i powiedział, że nie chce "tam iść". Zaraz kiedy się obudziła zaświeciły się żarówki przy meblach i spuściła się woda z kranu. Żona tak zaczęła wrzeszczeć, że przylecieli wszyscy domownicy.
Przykro, że po wypadku i chorobie łączy tak nie związane ze sobą zjawiska w metafizyczny sposób.
Sny w śpiączce występują a nawet i w zwykłym śnieniu spotykamy osoby, żywe i zmarłe, które zachowują się, jak gdyby naprawdę były niezależnymi bytami od naszego mózgu. Niestety to tylko ich bezosobowe obrazy w nas samych. Osoba jest jedna i samotna - śniący.

User avatar
cezary123
zaufany użytkownik
Posts: 16348
Joined: Mon Oct 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: życie po życiu

Postby cezary123 » Tue Jan 09, 2018 6:09 pm

Właśnie przyszło mi do głowy, że wszystkie istoty żyjące próbują przynajmniej ciągle zbliżyć się do tej tajemnicy przejścia międzyosobowego, pokonania samotności, przez całe życie, rozmową, byciem razem, wspólnymi przeżyciami, wyobrażaniem sobie tego, kim jest to inne życie, widzialne i niewidzialne, naturalne i metafizyczne. Ludzie, inne organizmy, bogowie, aniołowie...
I w pewnym stopniu udaje się pokonywać tę barierę, lepiej czy gorzej, ale niestety wszystko tak szybko przemija i życie po życiu oddala się od nas w niewiadomą siną dal. Niesamowite, nieznane odczucie towarzyszące pokonaniu bariery istnienia równoległego do nas, z pewnością nie będzie przypominać nic z tych dostępnych nam obecnie prymitywnych wrażeń życiowych dostarczanych przez interakcje ze środowiskiem i materią, także innego życia.
Jeżeli kiedyś okryjemy całą tajemnicę, będziemy widzieć siebie i siebie samych, nie tak jakby za zasłoną, ale twarzą w twarz. Ciekawa przenośnia dotycząca tego przyszłego odkrycia i pokonania śmierci.
Last edited by cezary123 on Tue Jan 09, 2018 7:05 pm, edited 1 time in total.

User avatar
Kicius_XXL
moderator
moderator
Posts: 1118
Joined: Sun Jan 13, 2008 3:35 pm
płeć: mężczyzna
Location: opodal miasta Kraka

Re: życie po życiu

Postby Kicius_XXL » Tue Jan 09, 2018 7:05 pm

Przykro, że po wypadku i chorobie łączy tak nie związane ze sobą zjawiska w metafizyczny sposób.
Sny w śpiączce występują a nawet i w zwykłym śnieniu spotykamy osoby, żywe i zmarłe, które zachowują się, jak gdyby naprawdę były niezależnymi bytami od naszego mózgu. Niestety to tylko ich bezosobowe obrazy w nas samych. Osoba jest jedna i samotna - śniący.
Po wypadku ona boi się umarłych i źle się czuje na cmentarzach. Kiedy mieszkaliśmy u mnie po smierci mojej mamy przyszło jej zostać samej w moim domu przez tydzień. Przez stukoty i trzeszczenie w domu znalazła się na SORrze z wysokim ciśnieniem.
Przeżyła w życiu coś co mi ciężko sobie wyobrazić. Była jedną nogą na drugim świecie i teraz często myśli o życiu po życiu.

User avatar
cezary123
zaufany użytkownik
Posts: 16348
Joined: Mon Oct 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: życie po życiu

Postby cezary123 » Tue Jan 09, 2018 7:13 pm

Po wypadku ona boi się umarłych i źle się czuje na cmentarzach.
Ja boję się "stanu umarłego" a nie zmarłych, od czasu pewnego bardzo sugestywnego przekonania się, co to znaczy bezbolesna utrata przytomności w ciągu 5 sekund z zupełną świadomością tego, że za chwilę to się stanie i już nic nie da się zrobić. Na szczęście moment nieistnienia trwał też obiektywnie tylko kilka sekund. Wcześniej lubiłem Święto Wszystkich Świętych, ozdobione, płonące świecami cmentarze i tak jakby bezmyślnie spacerowałem tam, odwalając skromną refleksję, wspominając innych, zajęty swoim życiem. Teraz rozumiem jak duszą się w nieistnieniu wszyscy równi mi ludzie, którzy właśnie umarli. Oni tam krzyczą z braku istnienia! I to przekracza teraz moje możliwości zrozumienia i opanowania w ramach kultury i tradycji, które społeczeństwo oferuje zmarłym. Są na tym świecie rzeczy nie do ujęcia ludzkim umysłem i emocjami. A jeżeli to się ujmuje, to w sposób bardzo okrojony i nieadekwatny.
Przez stukoty i trzeszczenie w domu znalazła się na SORrze z wysokim ciśnieniem.
I nie ma schizofrenii? Takie lęki metafizyczne?


Return to “przeżycia religijne”

Who is online

Users browsing this forum: CommonCrawl [Bot] and 0 guests