Odstawienie Leków

  -TMOVE_BUTT AMOVE_BUTT SMOVE_BUTT
User avatar
Bardo
moderator
moderator
Posts: 4058
Joined: Mon Feb 06, 2006 11:32 am
płeć: mężczyzna

Postby Bardo » Mon Oct 16, 2006 7:29 pm

Znowu śpię 12 h, samopoczucie się popsuło, nic mi się nie chce, może jednak nie brać tych leków, sam już nie wiem co gorsze - pobudzenie i bezsenność czy zły nastrój. Poradźcie mi coś ,proszę bo ja już nie wiem co robić.
Moze sprobuj zmniejszyc dawke? Albo popros lekarza o zmiane lekow?
Ja teraz dosc dobrze funkcjonuje na polaczeniu Zalasty i Andepinu.
Nie za duza sennosc, z aktywnoscia tez ok. Pogadaj z lekarzem.

ka
zarejestrowany użytkownik
Posts: 3
Joined: Tue Oct 24, 2006 6:24 pm
Location: warszawa

Postby ka » Tue Oct 24, 2006 6:31 pm

hey. zeszlam z lekow 4 mce temu, odstawialam je 8 miesiecy czyli bardzo ostroznie. wczesniej kilkakrotnie probowalam odtsawic z dnia na dzien i zawsze konczylo sie to mala albo wieksza psychoza. leki ustawiaja ci przekazniki etc w pewien okreslony sposb i nagle ich odstawienie wywraca wszystko do gory mogami. napisz jak sie trzymasz

User avatar
Chors
zaufany użytkownik
Posts: 2123
Joined: Wed Sep 20, 2006 1:15 pm
Location: United States of Love

Postby Chors » Tue Oct 24, 2006 6:45 pm

Leki biorę znów tylko dawkę mniejszą. Jest nieźle, tylko śpię za długo,przymulony jestem, słabe libido, pustka umysłowa, rozleniwienie, ospałość. Konsultowałem to z lekarzem, powiedział że pomyślimy o zmianie leku po komisji lekarskiej.

Guest

Postby Guest » Tue Oct 24, 2006 10:43 pm

Ja sie jeszcze trzymam chociaz bywa ciezko. Bralam seroquel przez 5 lat wiec to tak jakby obudzic sie nagle do zycia, mam wrazenie jakbym przespala ten czas, emocjonalnie i umyslowo... Dlatego walcze ;o)

Jeżyk

Postby Jeżyk » Mon Nov 06, 2006 2:34 am

Ja odstawiłam leki ( Rispolept) w czerwcu i czuję się coraz lepiej. Wraca mi energia życiowa, sprawność umysłowa. Tylko nadal czuję się strasznie samotna ale tego leki nie zmienią. Mam nadzieję że już wyzdrowiałam i nigdy nie będę musiała brać żadnych neuroleptyków. W "Pięknym umyśle" przeczytałam, że jedna czwarta chorych na schizofrenię paranoidalną całkowicie wraca do zdrowia, ma grono przyjaciół, pracę i już nigdy więcej nie korzysta z pomocy psychiatry :!: Chcę należeć do tej jednej czwartej! Siłą woli i umysłu opanuję chorobę, zduszę ją w zarodku!

User avatar
Jeżyk
zaufany użytkownik
Posts: 2026
Joined: Mon Nov 06, 2006 2:32 pm

Kompromis

Postby Jeżyk » Wed Nov 08, 2006 12:57 am

W książce "Wszystko o lekach" przeczytałam o rozwiązaniu kompromisowym leczenia neuroleptykami. Cyt. " Jeśli ostre rzuty psychoz występują rzadko, lekarz ogranicza się do ich zwalczania, nie podejmując długotrwałej terapii neuroleptycznej. W ten sposób rezygnuje się z zapobiegania nawrotom choroby. Takie wyważone postępowanie wymaga dużego doświadczenia psychiatry, wspartego dobrze pojętą intuicją lekarską i zmysłem obserwacyjnym. (....) ostry rzut psychozy zapowiadany jest często przez objawy zwiastunowe (niepokój, zaburzenia snu, ucieczki myślowe). Objawy te, zauważone na czas, umożliwiają podanie neuroleptyków i zapobierzenie najgorszemu" s. 743
Wniosek : nie każdy musi cały czas przyjmować leki. Można je odstawić, być pod kontrolą psychiatry ( chodzić regularnie na wizyty) i dopiero gdy zaczyna się nawrót psychozy wziąść z powrotem brać leki. A może nigdy nie będzie nawrotu?
W szpitalu powiedzieli mi, że choroba psych jest taką samą chorobą jak grypa. Wystarczy się leczyć a wyzdrowieje się, a przecież nikt leków na grypę nie bierze do końca życia. Ludzie wiele razy w swoim życiu chorują na grypę, to że co jakiś czas zachoruję na grypę zwaną schizofrenia paranoid nie oznacza że mam się faszerować lekami codziennie przez całe życie, wystarczy że będę to robić w momencie wybuchania psychozy, czyż nie?
PSYCHOMACHIA - jeden z toposów średniowiecznych przedstawiający konflikt duszy z ciałem albo walkę między dobrem a złem o duszę człowieka

phrenik
zaufany użytkownik
Posts: 10
Joined: Wed Nov 08, 2006 11:24 pm
Location: Warszawa

Postby phrenik » Thu Nov 09, 2006 2:32 am

Jezyk - powiem wprost - nie... Niestety ale tak nie jest.. ogolnie panuje taka zasada 30/30/30... znasz? To juz wyjasniam 30% ma jeden epizod, bierze przez jakis czas leki, po czym je odstawia i nigdy nie ma nawrotu. Drugie 30% ma tez jeden epizod, po wzglednie dlugim okresie brania lekow, odstawia i ma nawrot... Dla nich pozostaja wzglednie dlugie okresy remisji (zatrzymania choroby). Ostatnie 30% leki bierze caly czas o odstawieniu nie moze byc mowy, czesto nawet zmniejszenie dawki powoduje nawrot psychozy. Czasem bedac pod wplywem lekow mimo wszystko psychoza powraca, mozna wiec powiedziec - ze praktycznie nie ma dla nich ratunku.
Druga sprawa to te nieszczesne sformulowanie, ze schizofrenia jest choroba jak kazda inna. Rozumiem, ze uzywa sie go by dodac otuchy pacjentowi ale nie oszukujmy sie - schizofrenia a grypa, to dwie zupelnie inne bajki - przeciez nie podlapiesz schizofrenii przez zarazki, przebywajac kolo chorego na nia ;) (ze podam taki prosty przyklad). Skracajac ten przydlugi wywod powiem, ze odstawienie lekow dobrze skonsultowac z lekarzem, czasem nie ma to wiekszego sensu jesli chory biorac minimalna dawke leku (tzw. leczenie podtrzymujace) praktycznie nie czuje zadnych efektow ubocznych. Co innego, gdy lek przymula, otepia i ogolnie nie pozwala normalnie funkcjonowac, wtedy nalezy szukac innego.
Nigdy nie jest tak zle, by nie moglo byc gorzej...

phrenik
zaufany użytkownik
Posts: 10
Joined: Wed Nov 08, 2006 11:24 pm
Location: Warszawa

Postby phrenik » Thu Nov 09, 2006 2:47 am

Zreszta zobacz na Charsa... czym skonczylo sie samowolne odstawienie. Powiem jeszcze, ze sam probowalem swego czasu odstawic zupelnie i po roku ciaglego brania, podziekowalem neuroleptykom. Przez kilka miesiecy bylo cacy, zdrowy, wesoly, pelen zycia - mlody bog ;) Po jakichs osmiu miesiacach, zaczalem sie czuc "nieswojo", lapalem dziwne "przywieszki", popsuly mi sie relacje ze wspolpracownikami, czyli ogolnie choroba wyciagnela po mnie swoje dlugie macki. Szybko zareagowalem i na szczescie udalo mi sie wraz psychiatra zdusic nawrot w zarodku. Teraz biore leki juz kolejny rok i wcale nie mysle by odstawiac, o nie :) Ogolnie przyjelo sie, ze aby odstawic potrzeba przynajmniej dwoch, a najlepiej trzech lat ciaglego brania, po tym okresie dopiero mozna o tym pomyslec. Chcialbym jeszcze zwrocic wam uwage, na ludzi chorych, ktorzy niechecia do brania lekow (czyli ich samowolnym odstawianiem) namieszali sobie w organizmie tak, ze kazda nastepna psychoze musieli znacznie dluzej leczyc. Generalnie farmakoterapia jest wtedy dobra, gdy zostanie odpowiednio wczesnie wykryta choroba i od poczatku chory bedzie przyjmowal okreslone dawki leku. Inaczej, mozna latwo zostac "starym wariatem", ktoremu juz nawet leki nie pomagaja. I tym "optymistycznym" akcentem zakoncze ;)
Nigdy nie jest tak zle, by nie moglo byc gorzej...

Inana
zaufany użytkownik
Posts: 36
Joined: Wed Nov 08, 2006 11:33 pm
Location: Wroclaw

Postby Inana » Thu Nov 09, 2006 3:07 am

Cieszcie się że w ogóle możecie odstawiać leki. Mój brat po przetestowaniu prawie wszystkich dostępnych leków skończyl na dużej dawce klozapolu (na granicy maksymalnej bezpiecznej dawki) i nie ma mowy o odstawieniu, bo mimo brania i tak ma objawy zwiewne. Już wiadomo że będzie na lekach do końca życia - trafila mu się ta wredniejsza forma choroby, trudniejsza do wyleczenia (przeważają objawy ubytkowe).

A ja już 3 tydzień nie biorę leków (sulpiryd i chloroprotixen) bez wiedzy lekarza i czuję się momentami fatalnie ale zawzięlam się i nie popuszczę tym razem, nie poddam się!
"Twoja prawdziwa natura nie może ulec zniszczeniu a to dlatego że sama jest zniszczeniem - nigdy nie narodzona, nie może nigdy umrzeć"

User avatar
Jeżyk
zaufany użytkownik
Posts: 2026
Joined: Mon Nov 06, 2006 2:32 pm

Postby Jeżyk » Thu Nov 09, 2006 3:55 am

Phrenik, dzięki za wyjaśnienie 30/30/30.
Ja również miałam nawrót choroby po ok. 8 miesiącach od odstawienia, ale ten czas po odstawieniu a przed nawrotem był fantastyczny. Schudłam, znalazłam pracę, zakochałam się, stałam się aktywna i pełna chęci do życia. Jednak wszystko to straciłam bo znowu trafiłam do szpitala, wtedy jeszcze nie przyjmowałam tego że choruję na schizofrenię tzw. bezkrytycyzm chorobowy, dlatego nie dostrzegłam w porę pierwszych symptomów psychozy. Gdy po raz drugi odstawiłam leki gdyż one mnie otępiały i strasznie przytyłam, po kilku miesiącach zaczęłam mieć fazę, jednak tym razem uświadomiłam już sobie że to jest choroba a nie rzeczywistość i wróciłam do leków. Niestety znowu gwałtownie wzrósł mi apetyt i ... odstawiłam leki ponownie bo ja wolę umrzeć niż przytyć po raz trzeci, nie zniosę tego. Mój psychiatra wie o tym, kiedyś ukrywałam że nie biorę leków bo myślałam że będzie mnie zmuszał do brania ale przecież on nie może zmusić. Powiedział tylko bym chodziła na kontrolę co dwa miesiące. Na razie jest ok, ale nie chcę by moje wypowiedzi odbierano jako zachęte do odstawiania leków, po prostu dzielę się swoim doświadczeniem, a każdy niech sobie robi jak chce
PSYCHOMACHIA - jeden z toposów średniowiecznych przedstawiający konflikt duszy z ciałem albo walkę między dobrem a złem o duszę człowieka

Kasia Karmecita
zaufany użytkownik
Posts: 350
Joined: Fri Apr 28, 2006 9:03 am
Location: Warszawa

Postby Kasia Karmecita » Sat Nov 25, 2006 5:37 pm

Odstawiałam leki 20 razy i zawsze najpierw było mi cudownie, ale kończyło się szpitalikiem. Do tej pory chyba wolę być szaloną i aktywną, niż zdrowym psychicznie warzywkiem. Chors, musisz sam się podoświadczać, na leki nie ma recepty...
Kasia

Yeshe
nadużywający
Posts: 27
Joined: Thu Nov 09, 2006 10:45 pm
Location: Łódź

hej

Postby Yeshe » Sun Nov 26, 2006 11:12 am

Nikt tu nie pisze o innych niż leki interwencjach...
Polecam np.: Arnolda Mindella

User avatar
Jeżyk
zaufany użytkownik
Posts: 2026
Joined: Mon Nov 06, 2006 2:32 pm

Postby Jeżyk » Sun Dec 31, 2006 11:26 am

Od wigilii z powrotem biorę leki. Wszystko mi wraca- w głowie latają mi wulgarne przekleństwa a jestem miłą i cichą osobą. LekarZ powiedział że mogę z powrotem wylądować w szpitalu a ja nie chcę bo stracę pracę
PSYCHOMACHIA - jeden z toposów średniowiecznych przedstawiający konflikt duszy z ciałem albo walkę między dobrem a złem o duszę człowieka

User avatar
Chors
zaufany użytkownik
Posts: 2123
Joined: Wed Sep 20, 2006 1:15 pm
Location: United States of Love

Postby Chors » Sun Dec 31, 2006 2:09 pm

Ja już po 3 dniach od odstawienia wróciłem do leków. Byłem euforyczny, agresywny,nosiło mnie, męczyła mnie bezsenność a w nocy do głowy przychodziły mi takie rzeczy że się ich przestraszyłem. Więc muszę to g... brać :cry:

User avatar
netka
zaufany użytkownik
Posts: 153
Joined: Thu Apr 27, 2006 7:17 pm
Status: analityk internetowy
Location: Wonderland

Postby netka » Sat Apr 28, 2007 7:21 pm

czesc WAM! tak się przysłuchuję Waszej rozmowie, a właściwie wczytuję i postanowiłam też dodać coś od siebie. mam jedno odstawienie leków za sobą. to był 2004 rok, wiosna. przestałam brać Rispolept po roku czasu brania. było wspaniale! schudłam, stałam sie energiczna i ekscentryczna (a zazwyczaj jestem introwertyczką). byłam trochę szalona, wesoła wiecznie i na wszystko mająca odpowiedź. bez żadnego krytycyzmu. ta sielanka (wg mnie) trwała sześć miesięcy. w maju odstawiłam rispo a w listopadzie... wpadłam w taką psychozę o jakiej nawet mi się nie sniło. to był koszmar! moja psychiatra powiedziała, że jestem w jeszcze gorszym stanie psychicznym, niż przyszłam do niej przed leczeniem. być może przyczyną też było to że nadużywałam alkoholu. być może. dziś jeszcze od trzech lat w remisji (dokładnie 2 lata i dziewięć miesięcy) ostatnia psychoza była bardzo ostra, acz krótka (trwała około trzech tygodni, potem przyszła pustka) biorę obecnie haloperidol, w psychozie brałam 15 mg na dobę, podzieloną na trzy dawki, dziś biorę 3 mg na dobę, podzieloną na dwie dawki i czuję się wspaniale. owszem trochę przytyłam, ale nic poza tym. żadnych skutków ubocznych, 100% remisji. lekarz powiedział, że jak tak dalej będzie (co najmniej 3 lata w stuprocentowej remisji) to być może że odstawimy całkowicie leki. zaznaczam, że rozpoznano u mnie F22, a nie F20 czyli schizo paranoidalną, tylko uporczywe zaburzenia urojeniowe (bez rozpadu osobowości, wiec rokowania są troszkę lepsze, niż w przypadku schizofrenii).
bardzo chciałabym żyć bez leków, chociaż minimalna dawka mi nie przeszkadza, ale to jednak leki psychotropowe, coś stygmatyzującego, że tak powiem. codziennie przypominają mi o mojej chorobie..
z radością jednak wyczekuję dnia, kiedy rano się obudzę i nie będę musiała po śniadaniu sięgać po małe pudełeczko podizelone na trzy części: rano, południe , wieczór z tabletkami szczęścia...

pozdrawiam i zyczę wszystkim zdrówka! :)
"Idź własną drogą, Bo w tym cały sens istnienia, Żeby umieć żyć, Bez znieczulenia, Bez niepotrzebnych niespełnienia, Myśli złych..." [Dżem-Do kołyski]


Return to “leki, terapie”

Who is online

Users browsing this forum: CommonCrawl [Bot] and 1 guest