Czy twój psychiatra jest chory psychicznie?

Zagubiona we mgle
zaufany użytkownik
Posty: 8049
Rejestracja: pn lis 08, 2010 8:15 pm

Re: Czy twój psychiatra jest chory psychicznie?

Post autor: Zagubiona we mgle »

Chyba nie mogę tego otworzyć.

Arom
zaufany użytkownik
Posty: 2408
Rejestracja: wt sie 30, 2011 10:30 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy twój psychiatra jest chory psychicznie?

Post autor: Arom »

Znam historię lekarza (a właściwie lekarki), która po porzuceniu przez męża próbowała popełnić samobójstwo. Czy miało to wpływ na relacje lekarz - pacjent??? Sądzę, że tak. Jest bardziej empatyczna, czuła na cierpienie. Nie powie: idź, walcz. Bo wie, że nie zawsze jest to możliwe.

Awatar użytkownika
Karla
zaufany użytkownik
Posty: 166
Rejestracja: ndz lip 22, 2012 12:42 pm

Re: Czy twój psychiatra jest chory psychicznie?

Post autor: Karla »

Czasami wydaje się,że i lekarze mają nierówno pod sufitem ale to w sumie lekarz to nasza nadzieja, no i przede wszystkim leki.
Moja pani doktor jest super,chociaż wychodzę z tego założenia,że nie zawsze wszystko powinna wiedzieć.
Nie ma gorszego przeciwnika dla nas samych niż my sami dla siebie.

Unknown
zaufany użytkownik
Posty: 5448
Rejestracja: ndz wrz 27, 2015 3:20 pm
Status: Schizo
Lokalizacja: Void

Re: Czy twój psychiatra jest chory psychicznie?

Post autor: Unknown »

Zagubiona we mgle pisze:
Chyba nie mogę tego otworzyć.
Artykuł chyba został usunięty/przeniesiony z tamtego bloga, ale znalazłam jego kopię na innym forum dotyczącym zaburzeń psychicznych.
O psychologach

Zły to ptak, co własne gniazdo kala – mówi znane przysłowie. Ale widocznie pisany jest mi los renegata. Zamierzam bowiem napisać parę słów o psychologach i psychoterapeutach.

Jeśli przyjąć, że 3/4 ludzi jest w jakimś stopniu zaburzonych (za Stephenem Johnsonem), to na studiach psychologicznych musi ich być co najmniej 90%. Taka sytuacja ma swoje podstawy. Na psychologię idą ludzie, którzy interesują się problemami psychicznymi. A najczęściej zainteresowanie to ma źródło w samym sobie. W sumie to naturalne.

Pytanie jednak jakie niesie to ze sobą konsekwencje. Czasami całkiem dobre – trudno wnikać w innych ludzi, jeśli kompletnie nie ma się pojęcia, co oni czują. Mając jakieś swoje podobne doświadczenie – ale już przepracowane – można dużo pełniej zrozumieć pacjenta. Ale tylko pod warunkiem, że dany psycholog przedtem przeszedł terapię własną. A niestety wcale nie jest to częste. Wiele psycholożek (bo to jednak głównie kobiecy zawód) kończy swój zawodowy rozwój wraz z uzyskanie tytułu magistra. Wiele z tych osób kończy uczelnię z bardzo dobrymi ocenami, a o naturze ludzkich problemów nie ma zielonego pojęcia. Co innego nauczyć się i zdać, a co innego rozumieć. Mam znajomych, którzy potrafili pozaliczać wszystko na bardzo dobre oceny, a nie potrafili nawet części tej wiedzy odnieść do innych, a już wcale do siebie. To jak uczenie się sztuki – przy odrobinie wytrwałości i „kujoństwa” można perfekcyjnie opanować teorię, a nic nie umieć narysować. Problem tkwi właśnie w tym, że taka dobra uczennica – psycholożka - trafia potem do poradni już jako praktyk. I co dalej? Nic dobrego, bo nawet jeśli to najzwyklejsza poradnia powiatowa, to ludzie do niej przychodzący idą jak do prawdziwego autorytetu. A potem mamy sytuację, że uczył Marcin Marcina. Jedna z bliskich mi osób szukała pomocy u takiej pani psycholog. Miała szczęście, ponieważ ta jej psycholożka okazała się uczciwa – powiedziała, że nie może jej pomóc, bo sama ma taki sam problem. Przynajmniej tyle...

Skąd się bierze w ludziach chęć zostania psychologiem? Ano najczęściej z wewnętrznej potrzeby pomagania innym ludziom. Jeden z bardziej uznanych wykładowców-praktyków zwykł mawiać, że większość studentek psychologii minęła się z powołaniem, ponieważ powinny pójść na pielęgniarstwo. Wypełniłyby swoją misję pomagania innym z lepszych efektem dla ludzkości, bo niestety pojąć istoty psychologii nie są w stanie.

Trochę to brutalne, ale czasem najgorsza prawda jest lepsza od najlepszego kłamstwa. Gdybym miał być szczery sam ze sobą, to pomimo osobistej sympatii do poszczególnych ludzi, nie poleciłbym jako psychologów 90% z moich znajomych, z którymi kończyłem studia. Ta drobna część, która kształci się na terapeutów w dobrej szkole terapeutycznej z przymusem terapii własnej, zostanie odpowiedzialnymi fachowcami. Ale większość tego nie zrobi i nigdy nie zrozumie prawdziwych znaczeń tych pojęć, których kiedyś uczyło się z książek. Wielu absolwentów zostaje terapeutami bez przerobienia swoich własnych problemów. Po prostu udają się do instytucji oferujących państwową psychoterapię i odbywają tam staże. Z czasem sami zaczynają prowadzić psychoterapie, ale gdy wejść z nimi w bliższy kontakt, okazuje się, że mają swoje własne nierozwiązane problemy, często niewiele mniejsze niż te, które zgłaszają ich pacjenci.

Kiedy zakładałem tego bloga pytałem się ludzi na forum „psychologia”, czy widzieliby na niego miejsce i o czym mógłbym pisać. Padła odpowiedź, żebym pisał o tym, jakie podejście powinien wykazywać pacjent w stosunku do terapeuty. Gdzieś za tym kryła się myśl, że terapeuta zawsze ma rację i sukces terapii leży w wykonywaniu jego poleceń. Tylko, że ja tak wcale nie uważam. W swoim życiu spotkałem się już z wieloma terapeutami – z dwoma jako pacjent, z kolejnymi kilkunastoma jako student i z kilkoro kolejnymi (wchodzącymi właśnie do pracy zawodowej) jako znajomy ze studiów. Znam też prywatnie kilku pacjentów – to przeważnie ci psychologowie, którzy zaczęli swoją podróż od siebie, zanim odważyli się pomagać innym. I ci ostatni też zwykle odwiedzili kilku terapeutów, zanim znaleźli kogoś odpowiedniego. Na podstawie tych doświadczeń i wiedzy mam dość przygnębiające wnioski – sensownych i naprawdę godnych polecenia terapeutów jest jednak mniejszość, góra 1/4. Reszta niestety albo nawet nie próbowała przerobić swoich problemów (lub co gorsza nawet nie jest ich świadoma), albo im się to nie udało z uwagi na to, że skończyli kiepską terapię własną. Nie chcę tu poddawać jakiejś subiektywnej ocenie postawy innych ludzi, ale nikt nie jest w stanie mnie przekonać, że dobrym terapeutą może być np. ciapowaty, depresyjny facet bez cienia męskości. Jak miałby wtedy pomóc komuś, kto miał w przeszłości problemy z własnym ojcem? Tak samo w drugą stronę – nie wyobrażam sobie, że zarozumiały, niszczycielski narcyz może być empatycznym terapeutą. A o neurotycznych, pogubionych psycholożkach już wspominałem.

Czasami spotykam się gdzieś z opinią, że psychoterapia nie działa. Niestety to często słuszna opinia, bo w części przypadków po prostu nie ma prawa sensownie zadziałać. Prowadzą ją ludzie, którzy sami są pogubieni, z zaburzeniami i którym brak kompetencji. Niestety wszyscy - ci prawdziwi fachowcy i ci, do których najlepiej pasuje miano "konowała" - występują pod wspólnym mianem terapeutów. Może to i przygnębiające, ale jedyne co na pewno warto, to nie poddawać się, szukać do skutku i zdać się na intuicję – to ona podpowie nam, komu warto zaufać.
http://www.nerwica.com/90-studentow-psy ... 19138.html
''Insanity - a perfectly rational adjustment to an insane world.'' http://chomikuj.pl/Antypsychiatra

Zapraszam wszystkich popierających antypsychiatrie do dołączenia: http://www.digart.pl/grupy/16361/Anty-psychiatria/ moja grupa ma charakter otwarty.

Awatar użytkownika
maniek123
nadużywający
Posty: 2441
Rejestracja: ndz kwie 10, 2011 5:24 pm
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 560878

Re: Czy twój psychiatra jest chory psychicznie?

Post autor: maniek123 »

no tak sie sklada ze moj lekarz psychiatra jest schizofrenikiem ale dobrze sie trzyma i mowi ze mu leki pomagaja i bardzo dobrze na nich funkcjonuje
bylem juz na pieńku siedmiu piekieł ale teraz chyba nawet sie nie spoce...instruktor kulturystyki i fitnesu pozdrawiam. IMPOSSIBLE IS NOTHING. najsilniejsi przetrwają slabi się powoli wykruszają...

redaktor
zaufany użytkownik
Posty: 822
Rejestracja: pn lip 04, 2011 8:11 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy twój psychiatra jest chory psychicznie?

Post autor: redaktor »

A czy np. psycholog może mieć zaburzenia osobowości ( np. osobowość typu borderline ) ?.

Awatar użytkownika
Wspaniale
zaufany użytkownik
Posty: 5582
Rejestracja: pt paź 26, 2012 7:59 pm

Re: Czy twój psychiatra jest chory psychicznie?

Post autor: Wspaniale »

Jak najbardziej może, dlaczego nie? Nikt tego nie sprawdza, a nie jest to nawet choroba jako taka, a zaburzenie.

redaktor
zaufany użytkownik
Posty: 822
Rejestracja: pn lip 04, 2011 8:11 pm
płeć: mężczyzna

Re: Czy twój psychiatra jest chory psychicznie?

Post autor: redaktor »

Fajnie... Czyli mogę złożyć papiery na psychologię :) .

yo
bywalec
Posty: 41
Rejestracja: pt lis 29, 2013 2:28 pm

Re: Czy twój psychiatra jest chory psychicznie?

Post autor: yo »

redaktor pisze:A czy np. psycholog może mieć zaburzenia osobowości ( np. osobowość typu borderline ) ?.
Teoretycznie nie powinien,skoro psycholodzy obowiązani są sami przejść własną terapię. Dodatkowo jest coś takiego jak superwizja ich pracy.

ono
zarejestrowany użytkownik
Posty: 1
Rejestracja: sob gru 07, 2013 1:29 pm

Re: Czy twój psychiatra jest chory psychicznie?

Post autor: ono »

Lekarze to chyba w ogóle nie robią kupy, nie oddają gazów itd.

Unknown
zaufany użytkownik
Posty: 5448
Rejestracja: ndz wrz 27, 2015 3:20 pm
Status: Schizo
Lokalizacja: Void

Re: Czy twój psychiatra jest chory psychicznie?

Post autor: Unknown »

Obrazek
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
''Insanity - a perfectly rational adjustment to an insane world.'' http://chomikuj.pl/Antypsychiatra

Zapraszam wszystkich popierających antypsychiatrie do dołączenia: http://www.digart.pl/grupy/16361/Anty-psychiatria/ moja grupa ma charakter otwarty.

Unknown
zaufany użytkownik
Posty: 5448
Rejestracja: ndz wrz 27, 2015 3:20 pm
Status: Schizo
Lokalizacja: Void

Re: Czy twój psychiatra jest chory psychicznie?

Post autor: Unknown »

Oczywiscie, ze moi psychiatrzy sa chorzy psychicznie, gdyz twierdza, iz jest inaczej niz ja mowie, a to juz oznacza ze maja urojenia. Faktem jest, iz ich pseudonaukowe, irracjonalne wymysly nie maja odzwierciedlenia w rzeczywistosci.

Psychiatro zaprzestan dalszej kompromitacji i przyznaj sie do o.bledu. Zrozum, ze przeczac swej chorobie tylko utwierdzasz mnie w przekonaniu, iz mam racje i trafnie cie zdiagnozowalam - zgodnie ze swoja prywatna klasyfikacja typow psychiatrow mojego autorstwa, ktora byc moze wkrotce tu opublikuje. :D
''Insanity - a perfectly rational adjustment to an insane world.'' http://chomikuj.pl/Antypsychiatra

Zapraszam wszystkich popierających antypsychiatrie do dołączenia: http://www.digart.pl/grupy/16361/Anty-psychiatria/ moja grupa ma charakter otwarty.

Unknown
zaufany użytkownik
Posty: 5448
Rejestracja: ndz wrz 27, 2015 3:20 pm
Status: Schizo
Lokalizacja: Void

Re: Czy twój psychiatra jest chory psychicznie?

Post autor: Unknown »

Co czwarty lekarz medycyny cierpi na depresje. http://www.medscape.com/viewarticle/855 ... faf=1#vp_2
''Insanity - a perfectly rational adjustment to an insane world.'' http://chomikuj.pl/Antypsychiatra

Zapraszam wszystkich popierających antypsychiatrie do dołączenia: http://www.digart.pl/grupy/16361/Anty-psychiatria/ moja grupa ma charakter otwarty.

Awatar użytkownika
Margareth
zaufany użytkownik
Posty: 415
Rejestracja: sob cze 08, 2013 10:03 pm

Re: Czy twój psychiatra jest chory psychicznie?

Post autor: Margareth »

Miałam styczność zarówno z lekarzami i psychologami z dwóch stron: jako terapeuci czy Ci, którzy przypisują pigułki oraz nauczyciele. Jako lekarze do pacjentów podchodzili z rezerwą, jako lekarze nauczyciele studentów traktowali na prawie, że równej stopie. Tak samo z psychologami.
Między tymi ich podejściami był ogromny przeskok. Do pacjentów podchodzili z troska, a nam studentom przedstawiali smutne fakty na temat np rokowania. Zmieniał się nawet ich ton głosu. Psychologowie podobnie. Człowiek cierpiący to ciekawy bardziej lub mniej przypadek takiej a takiej choroby. Niemniej taki przeskok, niesamowicie dobra maska świadczy tylko o tym, że mamy styczność z dobrym specjalista.
Sama miałam praktyki w szpitalu, gdzie na szkoleniu bhp dowiedziałam się, że wobec pacjenta psychiatrycznego można stosować przemoc w określonych sytuacjach (a na zajęciach jak mantre powtarzali, że pacjenta należy traktować podmiotowo) . Widziałam karty szpitalne, które ewidentnie wskazywały nie ciekawa sytuację, a lekarz mimo to mówił, że nie należy tracić nadzieji.
Troche to smutne.
Chcąc nie chcąc zarówno dla lekarzy jak i terapeutów jesteśmy przypadkami. Ta niby więź emocjonalna jest tylko grą, by pacjent poczuł sie lepiej.
Nie ma już nic za ścianą powiek.

Awatar użytkownika
Tup
zaufany użytkownik
Posty: 11386
Rejestracja: wt kwie 12, 2011 3:37 am
płeć: mężczyzna

Re: Czy twój psychiatra jest chory psychicznie?

Post autor: Tup »

Margareth pisze:Miałam styczność zarówno z lekarzami i psychologami z dwóch stron: jako terapeuci czy Ci, którzy przypisują pigułki oraz nauczyciele. Jako lekarze do pacjentów podchodzili z rezerwą, jako lekarze nauczyciele studentów traktowali na prawie, że równej stopie. Tak samo z psychologami.
Między tymi ich podejściami był ogromny przeskok. Do pacjentów podchodzili z troska, a nam studentom przedstawiali smutne fakty na temat np rokowania. Zmieniał się nawet ich ton głosu. Psychologowie podobnie. Człowiek cierpiący to ciekawy bardziej lub mniej przypadek takiej a takiej choroby. Niemniej taki przeskok, niesamowicie dobra maska świadczy tylko o tym, że mamy styczność z dobrym specjalista.
Sama miałam praktyki w szpitalu, gdzie na szkoleniu bhp dowiedziałam się, że wobec pacjenta psychiatrycznego można stosować przemoc w określonych sytuacjach (a na zajęciach jak mantre powtarzali, że pacjenta należy traktować podmiotowo) . Widziałam karty szpitalne, które ewidentnie wskazywały nie ciekawa sytuację, a lekarz mimo to mówił, że nie należy tracić nadzieji.
Troche to smutne.
Chcąc nie chcąc zarówno dla lekarzy jak i terapeutów jesteśmy przypadkami. Ta niby więź emocjonalna jest tylko grą, by pacjent poczuł sie lepiej.
Tak masz prawo miec swoje doswiadczenia i wnioski.Moj psychiatra mam wrazenie,ze jest tak jakby dobry wujek.Gadalem z nim na przerozne tematy i szukalem wszelakich rad czesto dostajac zainteresowanie i wnikliwosc tematu rozmowy.To nie bylo tylko masz leki i pokaz sie za pare miesiecy dajac mi troche "spokoju".Poza tym przekazal mi fascynujace tajniki psychiatrii,nietuzinkowa teorie i mądrosc zyciowa.Tym sposobem uaktywnil moj potencjal co inni nie potrafili,ale nie,ze byli slabymi specjalistami tylko chodzi o rodzaj relacji nie przedmiotowy-tak bylem niewolnikiem lekarzy.W wielu dziedzinach potrzebowalem czasu by ja rozpracowac i osiagnac sukces nie bez znaczenia byla ciezka praca.

Wróć do „lekarze”