SZPITAL TO OSTATECZNOŚĆ !

Moderator: Darius

Forum rules
W dyskusji ogólnej proszę używać działu powyżej, tutaj tylko o konkretnych szpitalach, przychodniach, etc.
  -TMOVE_BUTT AMOVE_BUTT SMOVE_BUTT
User avatar
jojo
zaufany użytkownik
Posts: 2358
Joined: Thu Dec 11, 2008 8:27 pm

Re: SZPITAL TO OSTATECZNOŚĆ !

Postby jojo » Wed Feb 10, 2016 6:23 pm

Unknown, fakt, miałam wielkie szczęście, że tamtym konowałom moja Mama zwróciła uwagę na inne skutki uboczne... Bo znając moje szczęście, skutkiem elektrowstrząsów mogłyby być np. zaburzenia pamięci.

Ok, mam żal do psychiatry, który ,,leczył" mnie haloperidolem, a wcześniej jakimiś nieskutecznymi ,,cukierkami".

To przez niego i jego mamusię ordynatorkę nie zgadzałam się z moją diagnozą i po trzech latach odstawiłam leki, za zgodą mojego obecnego psychiatry... Diagnoza się potwierdziła i muszę brać leki... Mówi się trudno...

Kolejną wadą szpitali jest to, że jak ktoś od dwudziestu lat bierze ten sam lek, jak np. niejaka Krysia i wciąż jest chory, to nadal mu to samo przepisują... A równie dobrze mógłby brać witaminki...

Żałuję, że jak w 2012 roku trafiłam do szpitala, to chyba nie bawili się w stawianie mi diagnoz. :|

Kotek, też w dzieciństwie byłam chora... Miałam omamy słuchowe i urojenia religijne, wielkościowe, oraz prześladowcze... Dobrze, że nie masz F20, chociaż zapewne i tak nie jest Ci lekko. Zdrówka Ci życzę i powodzenia na studiach. :)
To, że jakiś lek komuś służy, nie znaczy że nie zaszkodzi innej osobie. :(

User avatar
kotek
zaufany użytkownik
Posts: 542
Joined: Sun Jul 26, 2015 2:57 pm
płeć: mężczyzna

Re: SZPITAL TO OSTATECZNOŚĆ !

Postby kotek » Wed Feb 10, 2016 6:35 pm

Dziękuję za życzenia. Myśli przypominające urojenia religijne, wielkościowe i prześladowcze to u mnie występują w nie takiej małej ilości. Moja mentalność "jakby zbuntowała się" przeciw religiom. "Żyje w swoim świecie", jestem ewidentnie inny. Rodzina nie zdaje sobie sprawy z powagi moich problemów. Nie chcę iść do szpitala. Chociaż mam niski poziom funkcjonowania raczej. Nie o to chodzi, aby leżeć w szpitalu, ale o to, aby nie być ofiarą systemu. Uważam, że ktoś taki jak ja mógłby mieć rentę socjalną na stałe i (co najmniej) umiarkowany stopień niepełnosprawności na stałe. Praca dla kogoś takiego ma funkcję leczniczą, porządkującą życie, dla mojej nędznej natury widzenie w pracy źródła utrzymania to coś, co czyni życie gorszym, coś, co zwiększa ryzyko bycia zezłoszczonym czy smutnym. Moja mentalność wyznaje "logikę wygody i beztroski", "nienawidzi" wyzwań. Nienawidzi bólu i trudu. Nie wyglądam na kogoś wielkiego, tylko na "dno z drabiny ludzkiej", bo nawet "cierpieć porządnie nie umiem". Osoba z głęboką niepełnosprawnością intelektualną może dużo cierpieć przez swoje ograniczenia i wymaga stałej pomocy. Ja mam lepiej. Wiele prostych czynności potrafię wykonać. Już poroniony płód może mi się jawić jako ktoś wyższy ode mnie, bo on nie zaznaje wygody i beztroski, tylko umiera w łonie matki, nie znając przyjemności związanej np. ze smacznymi pokarmami czy napojami czy pięknymi krajobrazami.


Return to “placówki służby zdrowia”

Who is online

Users browsing this forum: CommonCrawl [Bot] and 0 guests