Z czego sie bierze moje pisanie

Moderator: Moderatorzy zwykli

Awatar użytkownika
Kid17
zaufany użytkownik
Posty: 460
Rejestracja: ndz mar 25, 2012 2:14 pm
Lokalizacja: Kraków
Gender: None specified

Re: Z czego sie bierze moje pisanie

Post autor: Kid17 » ndz gru 22, 2013 7:58 pm

Wlasnie sie dowiedzialam ze przyjaciolka z dawnych lat jest znow w ciazy... Zazdrosc wije sie w moim sercu.. Ja zdecydowalam ze posiadanie dziecka to zbyt wielkie ryzyko - nie chcialabym zeby moj najwiekszy wrog mial to co ja a co dpoiero wlasne cialo i krew... Zyt duze ryzyko.. Moi rodzice nie mogli mnie uchronic przed molestowaniem - choc sa wspanialymi rodzicami - nie uchronili mnie przed tym przeklenstwem.. A jak ja bym mogla uchronic wlasne dzieco?
Czuje bol ze nie doznam radosci dziecka - ale tez ulge ze uchronie moje nienarodzone przed tym swiatem...
Only those who will risk going too far can possibly find out how far one can go.

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27828
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Gender: None specified

Re: Z czego sie bierze moje pisanie

Post autor: moi » ndz gru 22, 2013 8:10 pm

Nie można własnych doświadczeń przenosić na dziecko. To się nazywa "projekcja". Każdy z nas czuje, czy jest stworzony do samotności, czy do posiadania rodziny. Ty też powinnaś się wsłuchać w siebie, a nie w swoje lęki.
Odbyłaś jakąś terapię w związku z tym molestowaniem? Może już o tym pisałaś, ale nie doczytałam, przepraszam.

Pozdrawiam.m.

Awatar użytkownika
Kid17
zaufany użytkownik
Posty: 460
Rejestracja: ndz mar 25, 2012 2:14 pm
Lokalizacja: Kraków
Gender: None specified

Re: Z czego sie bierze moje pisanie

Post autor: Kid17 » ndz gru 22, 2013 9:37 pm

Dzieki moi.
Ja nie czuje sie na silach. Czasem nie radze sobie z sama soba a co dopiero majac pod opieka krucha istote..
Mialam terapie ale pozniej przyszla psychoza i juz nigdy do tego tematu nie powrocilam.. Czy taka terapia pomoglaby zapomniec o tym bolu i poczuciu obrzydzenia do siebie samej?
Ja wiem ze nie jestem jedyna osoba z takimi doswiadczeniami - ale to tak strasznie boli... I nie wiem czy ktos moze pojac ten bol i choc troche go zmniejszyc?
Dzieki za wsparcie moi!!!
Only those who will risk going too far can possibly find out how far one can go.

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27828
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Gender: None specified

Re: Z czego sie bierze moje pisanie

Post autor: moi » ndz gru 22, 2013 9:52 pm

Dobrze poprowadzona terapia na pewno przyniosłaby Ci ulgę. Nie powinnaś czuć obrzydzenia do siebie. To przecież nie była Twoja wina. Szanuj siebie, kochaj i staraj się rozumieć.

Pozdrawiam.m.

Awatar użytkownika
Petruccio
zaufany użytkownik
Posty: 12556
Rejestracja: pn gru 01, 2008 3:53 pm
płeć: mężczyzna
Gender: Male

Re: Z czego sie bierze moje pisanie

Post autor: Petruccio » ndz gru 22, 2013 10:13 pm

Kid17 pisze:I nie wiem czy ktos moze pojac ten bol i choc troche go zmniejszyc?
Ty i tylko ty.
Obrazek

Awatar użytkownika
Kid17
zaufany użytkownik
Posty: 460
Rejestracja: ndz mar 25, 2012 2:14 pm
Lokalizacja: Kraków
Gender: None specified

Re: Z czego sie bierze moje pisanie

Post autor: Kid17 » pt gru 27, 2013 3:41 pm

Piotr Kryński pisze: Ty i tylko ty.
Ja i tylko ja.. Czasem jest ciezko radzic sobie z bolem mnie samej.. Czasem szukam ukojenia w uzywkach - ale to jest tylko krotkotrwala ulga...
Pisanie daje mi pewien rodzaj ulgi - dlatego pisze - dla siebie samej o mijej duszy... Ale czy to jest warte? Krzycze o pomoc - ale nikt nie slyszy mego niemego krzyku.
Terapia tez nie pomogla - moze nie trafilam na dobrego terapeute? Ale mysle ze najlepszym terapeuta jest dobry Przyjaciel!
Only those who will risk going too far can possibly find out how far one can go.

Awatar użytkownika
Petruccio
zaufany użytkownik
Posty: 12556
Rejestracja: pn gru 01, 2008 3:53 pm
płeć: mężczyzna
Gender: Male

Re: Z czego sie bierze moje pisanie

Post autor: Petruccio » pt gru 27, 2013 4:36 pm

Kid17 pisze: Ale mysle ze najlepszym terapeuta jest dobry Przyjaciel!
Też tak myślę. Ale uważam, że dla siebie też można być najlepszym przyjacielem. Te relacje też trzeba zbudować, obdarzyć siebie zaufaniem i miłością. To wystarczy, moim zdaniem, żeby zajrzeć wgłąb siebie.
Obrazek

Awatar użytkownika
Kid17
zaufany użytkownik
Posty: 460
Rejestracja: ndz mar 25, 2012 2:14 pm
Lokalizacja: Kraków
Gender: None specified

Re: Z czego sie bierze moje pisanie

Post autor: Kid17 » ndz lut 02, 2014 7:53 pm

Zagladam w glab siebie - i nie podoba mi sie to co widze... Ten smutek, desperacja, rezygnacja, nieustanna walka o normalnosc... To tak jakby dwie rozne osoby byly we mnie - ta ktora widac z zewnatrz i ta ktora walczy zeby byc soba... Tak, mozna latwo powiedziec - badz soba i podazaj za marzeniami.. Ale jesli marzenia sa destruktywne i przynoszace bol innym?
Czy znam siebie sama? Znam doskonale ale czasem zadziwiam sama siebie - tymi zakamarkami duszy ktore nie zostaly jeszcze podbite przez rezygnacje...
Czym jest normalnosc... Zyciem bez bolu, tego bolu ktory zatruwa kazdy dzien? Gdy mam troche wiecej sil - wtedy lepiej radze sobie z moja chora dusze - i z zewnatrz mozna by bylo pomyslec ze moje zycie jest cudowne.. Ale nawet wtedy ten bol nie ustaje - wciaz wbija szpony w moje serce i trwozy je i zalewa smutkiem. Smutek to nieodlaczna czesc mojego istnienia.. Jest ze mna zawsze, choc czasem zakrywam go pod pozorami radosci... Usmiech sprawia ze smutek zostaje zamaskowany - ale nie oznacza ze zostal wyeliminowany...
Temat samobojstwa jest bolesny.. Bol ze zawiodlo sie najblizszych.. Nawet nie probuje sobie wyobrazic co musieli czuc moi rodzice.. Na zawsze moje serce bedzie rozdarte widokiem mojej mamy gdy wybudzilam sie z spiczki po truciu - ten widok przypomina mi o moim czynie... Ale czy mialam inny wybor? Niektorzy mowia ze zdobycie sie na ten krok moga tylko odwazni.. Ale czy ja wtedy czulam sie odwazna? Nie! To byla desperacja, jedyny pozostaly wybor bo inne juz nie pomogoly... Czy zaluje? Nie.. Bo wtedy to byla jedyna droga do wyzwolenia!
Only those who will risk going too far can possibly find out how far one can go.

Awatar użytkownika
Wpatrzony w okno
zaufany użytkownik
Posty: 147
Rejestracja: wt gru 10, 2013 4:26 am
Status: fotograf
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Z czego sie bierze moje pisanie

Post autor: Wpatrzony w okno » ndz lut 02, 2014 9:20 pm

Kid17 pisze:Zagladam w glab siebie - i nie podoba mi sie to co widze... Ten smutek, desperacja, rezygnacja, nieustanna walka o normalnosc... To tak jakby dwie rozne osoby byly we mnie - ta ktora widac z zewnatrz i ta ktora walczy zeby byc soba...
Dokładnie tak się ostatnio czuje. Choć ja sam siebie nie nazwał bym zawsze smutnym, największy dramat polega na tym że ja obiektywnie powinienem być szczęśliwy, a odkąd zachorowałem 1-2 razy w roku na kilka miesięcy staje się nieszczęśliwy z niewiadomego powodu, płonę, zamarzam i umieram wewnętrznie na przemian bez żadnego widomego powodu. Tak jak bym nagle bez powodu się nienawidził, a wszystkie moje marzenia stawał się bez sensu mimo iż mają sens i przyniosły by wiele pożytku i korzyści nie tylko mnie. I dokładnie wtedy czuje się jak bym toczył wewnętrzną walkę z uczuciami, emocjami i myślami które są we mnie, ale nie mogą być moje – bo pojawiły się niespodziewanie i jak by mi ktoś je nagle znienacka zaszczepił….

Awatar użytkownika
Kid17
zaufany użytkownik
Posty: 460
Rejestracja: ndz mar 25, 2012 2:14 pm
Lokalizacja: Kraków
Gender: None specified

Re: Z czego sie bierze moje pisanie

Post autor: Kid17 » pn paź 08, 2018 10:10 am

Dawno mnie tu nie było... dobrych parę lat... Często myślałam o Forum ale nie pisałam bo szukałam ukojenia gdzieś indziej... Poznałam osobę która była dla mnie opoką, która słuchała nie zadając zbędnych pytań, która nie ponaglała i która swoim milczeniem dodawała mi otuchy... ale niestaty ta piękna Przyjaźń się skończyła... pożegnałam się z tą przyjaźnią w ostatnią niedzielę... płakałam.. ogromny żal i rozpacz ciążyły mi na sercu... utrata Przyjaciela powoduje że dusza jakby się skurczyła.. ale wiem że nie było innego wyjścia... trzeba spaść, trzeba pęknąć, a potem rana się zagoi i życie dalej się potoczy.. a ja będę pielęgnować tę ranę z czułością i miłością bo ta Przyjaźń była warta całego tego bólu...

Czy Wy też poznaliście Przyjaciela który wspierał Was w podróży przez życie z chorobą?

Rok temu wróciłam z Anglii... po 12 latach na obczyźnie szukam swojego miejsca w Polsce... mieszkam w Krakowie... jak narazie podoba mi się tu bardzo... Mam dobrą pracę i czuję się spokojna... Mam częstszy kontakt z rodziną co jest dla mnie ważne..
Only those who will risk going too far can possibly find out how far one can go.

Awatar użytkownika
Kid17
zaufany użytkownik
Posty: 460
Rejestracja: ndz mar 25, 2012 2:14 pm
Lokalizacja: Kraków
Gender: None specified

Re: Z czego sie bierze moje pisanie

Post autor: Kid17 » pn paź 08, 2018 1:49 pm

Petruccio pisze:
pt gru 27, 2013 4:36 pm
Kid17 pisze: Ale mysle ze najlepszym terapeuta jest dobry Przyjaciel!
Też tak myślę. Ale uważam, że dla siebie też można być najlepszym przyjacielem. Te relacje też trzeba zbudować, obdarzyć siebie zaufaniem i miłością. To wystarczy, moim zdaniem, żeby zajrzeć wgłąb siebie.
Właśnie straciłam dobrego Przyjaciela w którego wierzyłam...ale może to była tylko iluzja.. może wyidealizowałam tę postać tak aby była doskonałą wersją mojej potrzeby Przyjaźni.. otworzyłam się totalnie przed tą osobą i odsłoniłam te najciemniejsze zakątki mojej duszy... może to było za dużo... może to spowodowało niepokój i obawę u tej osoby... może liczyłam na więcej niż ta osoba mogła dać...
Tak więc tak, trzeba być własnym najlepszym przyjacielem... tylko my sami zrozumiemy siebie najlepiej... tylko my wiemy co kryje się we wszystkich zakątkach duszy... tylko że to takie dobre uczucie wierzyć że ktoś cię rozumie...
Only those who will risk going too far can possibly find out how far one can go.

Awatar użytkownika
Kid17
zaufany użytkownik
Posty: 460
Rejestracja: ndz mar 25, 2012 2:14 pm
Lokalizacja: Kraków
Gender: None specified

Re: Z czego sie bierze moje pisanie

Post autor: Kid17 » czw paź 11, 2018 10:00 am

Mój stan umysłu ciągle się zmienia...od obojętności do nadmiernej aktywności...moja twórczość rozlała się po wszystkich wnętrznościach...nawet nerki wyły z bólu...wątroba jakby w ekstazie wołała o pomoc...a mózg tylko spoglądał w czeluści nieznanego i z cynicznym uśmiechem powiedział...niech się stanie... i stało się niebywałe..jakby przez ułamek sekundy zobaczyłam swą duszę w blasku księżycowego światła...ale nie poznałam siebie...nie poznałam siebie w tym płaszczu z bolesnych wspomnień...w szalu zdławionych łez i wianku uplecionym z niespełnionych marzeń...ale to byłam ja..jestem tego pewna...czułam to...czułam siebie...a potem to uczucie się ulotniło w przestrzeń innych istnień...zamieniło się w energię kosmosu...i zostałam z tym pytaniem na mych ustach...kim jestem?
Only those who will risk going too far can possibly find out how far one can go.

Wróć do „Kid17”