wspomnienia... o pewnej leniwej niedzieli(pamietnikowy wpis)

  -TMOVE_BUTT AMOVE_BUTT SMOVE_BUTT
BlindMasta
bywalec
Posts: 73
Joined: Sat Jul 31, 2010 12:56 pm
płeć: mężczyzna

wspomnienia... o pewnej leniwej niedzieli(pamietnikowy wpis)

Postby BlindMasta » Sun Sep 04, 2011 6:57 pm

... o pewnej leniwej niedzieli (pamiętnikowy wpis)


Jest 4 wrzesień 2011 roku, godz. 16.00. Dzisiejszy dzień jest nieco inny od poprzednich podobnie jak ten wpis. Kiepsko spałem. Budziłem się po kilka razy w nocy, nie u miałem zasnąć, a wstałem o godz. 6.00 rano. Przez co jestem dość mocno zmęczony. Niby psychicznie czuję się dobrze, ale za to fizyczne aspekty mojej kondycji pozostawiają wiele do życzenia. Nie mam na nic siły. Nic nie może na dłużej zwrócić mojej uwagi. Jeśli coś zaczynam kończę ze znudzeniem po kilku minutach. Nie mam ochoty na gry, na film i co gorsza nie mam zapału, aby napisać dzisiejsze wspomnienia. Robię to regularnie od dwóch tygodni. Piszę po dwie treści dziennie. Ten jest około trzydziestym wpisem do mojej książki. Praca pisana po blisko osiem godzin dziennie nabrała kształtu. Zaczyna owocować. Wszystko idzie zgodnie z planem, jestem coraz bliższy zebrania materiału na ewentualny druk. Niby wszystko dobrze. Ale na przeszkodzie stanął dzisiejszy dzień. Rano, pijąc kawę doszedłem do wniosku, że zrobię sobie dzisiaj wolne od pisania. Umyłem się i wyszedłem na zlot zabytkowych pojazdów, który właśnie odbywa się w Chybiu. Po trzydziestu minutach znużony wróciłem do domu. Żaden ze starych samochodów nie przyciągnął mojej uwagi. Podlałem kaktusa, który mocno wyrasta już ze swojej doniczki. (z zamiarem jego przesadzenia noszę się około dwóch miesięcy). I zadzwoniłem do znajomych. Szybko okazało się, że dzisiejszy dzień stoi pod szyldem amfetaminy. Kompanii cały zapas energii poświęcali na znalezienie transportu i pieniędzy. Kwestię finansów wyjaśniłem ja. Po raz kolejny wyłożyłem pieniądze na dragi. Niestety ewentualne spotkanie się ze znajomymi legło w gruzach. Gdyż nie wychodzę w miejsca, gzie fura się prochy. Mam zbyt duże ciśnienie na nie. Nie potrafię odmówić sobie kreski. Z drugiej strony spotkanie i tak nie doszłoby do skutku. Nie puściłaby mnie na nie moja mama. Jakiś miesiąc temu odczytała moje smsy i znalazła treści na temat narkotyków. Dobrze wie kto je zażywa i gdzie je załatwiamy. Trochę boję się też wciągać na neuroleptyki. Ostatnio miałem dość nieprzyjemną przygodę. Po kresce wystąpiły u mnie bóle głowy i nudności. Nie wiem jak zareaguje amfetamina na mój kolejny, już trzeci lek. Po tym telefonie zrobiłem sobie kawę i zatopiłem się wygodnie w fotelu. Włączyłem youtube i zacząłem szukać muzyki. Całkiem przypadkowo trafiłem na wywiad z Tedeuszem. Promował on swoją nową płytę Warszafskiego Deszczu. Klikając po wyświetlających się ikonach doszedłem do starszych numerów Tedego. Były to dissy na Peje. Część całości bifu, który toczy się pomiędzy tymi dwoma raperami. Nawiązując do tematu, potyczka tych dwóch raperów wywołuje u mnie mieszane uczucia. Sam do końca nie wiem jak na to patrzeć. Ale jeśli miałbym się opowiedzieć po jednej ze stron była by to ekipa Wielkie Joł. Może tylko ze sentymentu dla Warszafskiego Deszczu i płyty „Nastukafszy”. Po godzinnej przygodzie z youtube postanowiłem zadzwonić do swojej dziewczyny. Umówiłem się z nią na GG. Pogadaliśmy trochę. Okazało się, że nie zapomniała o złożonej mi obietnicy. Będąc w Kościele pomodliła się za mnie. Od blisko miesiąca z nieznanych mi przyczyn coraz bardziej moją uwagę zwraca kwestia Boga. Od jakiś dwudziestu lat jestem nie praktykującym katolikiem. Teraz rozważam ewentualne chodzenie na mszę świętom. Pogadałem jeszcze chwilę z Basią i położyłem się spać. O dziwo nic mi się nie śniło. Po krótkiej drzemce zrobiłem sobie kolejną, już trzecią kawę. Podszedłem do komputera i zacząłem słuchać muzyki. Wybór padł na nieco starszą płytę Pokahontaz „Receptura”. Podczas słuchania rozmyślałem o skuteczności mojego nowego leku. Abilify jest naprawdę czymś czego mi brakowało w dotychczasowym leczeniu. Wiem, że wiele razy już to powtarzałem, ale ten neuroleptyk naprawdę pobudza. Po tych rozmyślaniach włączyłem Worda. I tak oto jestem...
psychofototata

Return to “BlindMasta”

Who is online

Users browsing this forum: CommonCrawl [Bot] and 0 guests