wspomnienia.... o schizofrenii

  -TMOVE_BUTT AMOVE_BUTT SMOVE_BUTT
BlindMasta
bywalec
Posts: 73
Joined: Sat Jul 31, 2010 12:56 pm
Status: fotoreporter bolec.info, bobrzanie.pl
płeć: mężczyzna

wspomnienia.... o schizofrenii

Postby BlindMasta » Mon Aug 22, 2011 9:57 pm

O schizofreni

Pracowalem wtedy jako magazynier. Byłem mocno naspeedowany i wtedy pokazaly mi się pierwszy raz „schematy”. Leki już dobrze znalem, balem się wyjsc z domu. Szpiegowany byłem ciagle, ale jakos sobie z tym radzilem, ale dziwne kropki, kolory widzialem pierwszy raz. Teraz wiem ze były to tylko omamy wzrokowe, wczesniej odczytalem to jako znak. Zwolnilem się z pracy pod pretekstem ze musze cos zalatwic, nie moglem wytrzymac, chcialem jak najszybciej znalezc się w domu. Ale na stacji pkp pojawily się zolte punkciki, które dziwnie przyciagaly moja uwage. Pomyslalem sobie wtedy ze to cos w rodzaju gry, zaczalem isc po punktach, tak ze dotarlem do jakiegos busa, bez chwili namyslu wsiadlem do niego, było wolne tylko jedno miejsce. Usiadlem. Obok siedziala jakas dziewczyna, przytulilem się do niej. Czulem się jak cien siebie. Pamietam jak mowila”... za kazdym razem jestes taki bezposredni”, wtulony w nia zapytalem czy wie kto mnie kocha, co mogla wiedziec biedna kobietka, jak pierwszy raz miala ze mna kontakt. Ale wyjela mój telefon i pokazala numer mojej dziewczyny. Przyjrzalem się jej dokladniej i zobaczylem eweline, swoja dziewczyne. Miala blizne na nosie, szczery usmiech tylko kolor wlosow inny, pomyslalem ze się przefarbowala. Tulilem się dalej, po czym dziewczyna mnie przeprosila i wysiadla na jakims z przystankow, ja pojechalem dalej. Nie znalem celu swojej podrozy, jechalem w ciemno, ale jak przyszedl moment wiedzialem gdzie wysiasc. Wysiadlem. Była zima, ostra zima. Po sniegu i dziwnych kropkach i punktach szedlem przed siebie, dotarlem do jakiegos domu. Który wraz z ogrodkiem przypominal mala afryke, wszedlem i nie wiedzac czemu zapytalem czy mieszka tutaj beata, ktos ozieblym glosem odpowiedzial ze nie i zamknal drzwi. Zdezorientowany wyszedlem na ulice, szedlem dalej wzdluz znakow jakie pojawialy mi się przed oczami. Az w pewnym momencie uswiadomilem sobie ze nie jest to żaden rodzaj zabawy, tylko mój mozg plata mi figle. Po jakims czasie znalazlem przystanek, na którym wysiadlem, wyobraznia szalala w najlepsze, nie zwazajac już na schematy, kropki i dziwne znaki wsiadlem do busa, który spokojnie dowioz mnie z powrotem do bielska bialej. Okazalo się ze przejechalem ponad 30 km do nieznanej mi miejscowosci, gdzie spedzilem blisko dwie godziny. W bielsku znalazla mnie moja dziewczyna, tak wrocilem do domu. Przespalem się, wszystko wrocilo do normy, schematy, dziwne punkty i znaki znikly. Pomyslalem sobie wtedy ze przesadzilem z amfetamina, odstawilem ja....
Odstawilem lecz nie na dlugo, po czasie w którym poczujem się troche lepiej zaczalem znow cpac. Towarzyszyly temu leki i manie przesladowcze do których byłem przyzwyczajony i które były swego rodzaja atrakcja w cpaniu. Amfetamina nie dzialala jak powinna, nie było po niej przyplywu energii, koncentracji, pozytywnych jazd, były tylko paranoje, które tak bardzo lubilem. Pracowalem dalej, popelnialem w pracy mase bledow, odstawialem towar w zle miejsca, zle go spisywalem, nie rozumialem kto do mnie co mowi, prawde mowiac nie umialem przeczytac i zapamietac krotkiej notatki, ale pracowalem i zarabialem dalej. „Cpalem za friko”, duzo pilem. Ciagle o mnie ktos gadal, ciagle się ktos ze mnie smial. Mozg szalal, a ja to lubilem. Stosunki ze swoja dziewczyna się pogorszyly, ciagle mnie zdradzala, przynajmniej tak sobie wtedy myslalem. I wtedy znalazlem w domu ksiazke o schizofrenii, zaczalem ja czytac, pamietam nawet tytul „na obraz podobienstwo”; ale nie wiele moglem z niej wywnioskowac. Nie umialem już czytac, to znaczy umialem, ale nie rozumialem wogole zadnego tekstu, pamietam z tej ksiazki tylko tyle ze pewna grupa ludzi probuje być kims kim tak naprawde nie jest. Było tam jeszcze kilka notatek, które udalo mi się sprawnie przeanalizowac i przyklady z zycia tych osob, idealnie przekladaly się na moje zycie. Ale nie pomyslalem przez chwile ze mogę być chory. Byłem pewien ze wszystkie moje objawy sa skutkien naduzywania amfetaminy. Wszystkie negatywne skutki lagodzila marihuana.
Po pewnym czasie mój szef nie wytrzymal, zadzwonil do mojego brata, którego był bardzo dobrym przyjacielem i powiedzial, ze ze mna jest cos nie tak. Przygladneli się mi rodzice i wyslali mnie do psychiatry, przyznalem się ze cpam, myslac ze tak naprawde nic nie mogą mi zrobic, nie mowiac nic o swoich lekach i paranojach, lekarz z relacji moich bliskich wywnioskowal, ze powinienem być hospitalizowany. Zamkneli mnie w zakladzie psychiatrycznym. Pamietam ten dzien jak dzis. Miałem zawiezc „piatke” palenia pewnemu ziomkowi, ale zamiast do rodzinnej miejscowosci zostalem zmuszony do spedzenia nocy w zakladzie psychiatrycznym. Tak, ze miałem co palic. Wyszedlem na drugi dzien. Zaklady psychiatryczne nie mogą przetrzymywac osob wbrew wlasnej woli, pewnie sa jakies wyjatki, ale jak nie jestes niebezpieczny dla siębie i otoczenia, możesz wyjsc na wlasne rzadanie. Tak tez zrobilem, wyszedlem na drugi dzien. Lekarz przepisal mi chloronaxen, zajebisty lek na uspokojenie, przestalem tez cpac i tu stalo się cos czego się obawialem. Zwiesilem się. Leki, paranoje mimo nie brania zadnych srodkow psychoaktywnych powracaly, trwaly na trzezwo. Lekarz wypisal mi skierowanie na odwyk, a ze w bielsku nie ma takiej placowki, na odwyk chodzilem z alkoholikami, co było kompletna porazka. Po dwoch miesiacach zrezygnowalem. Pozniej były kolejne wizyty u lekarza, nowe leki, nowe pobyty w szpitalu. Uswiadomilem sobie ze jestem chory, przestalem cpac. Ale to nie pomoglo ciagle leki utrudnialy mi zycie. Zerwalem ze swoja dziewczyna i otoczeniem, zamknalem się w pustym pokoju i sam na sam ze soba spedzilem rok. Byłem wrakiem samego siebie. Myslalem o przyszlosci o znajomych i nic nie ukladalo się w rozowych kolorach. Byłem pewien ze popelnie samobojstwo...
psychofototata

Return to “BlindMasta”

Who is online

Users browsing this forum: CommonCrawl [Bot] and 0 guests